16. Ocenianie
System oceniania Karkarowa pozostał na zawsze tajemnicą.
Podejrzenie, że wystawia stopnie wedle własnego uznania, kierując się tylko tym, co sądził o autorze danej pracy, było prawdopodobnie dość bliskie prawdy, ale nie zawsze się sprawdzało. Stwierdzenie, że podrzuca prace do góry i zalicza tylko te, które spadną na biurko, miało licznych zwolenników; zwłaszcza wśród tych, którzy uparcie twierdzili, że dostali złą ocenę, bo ich praca wyleciała za okno. Przypuszczenie, że patrzy tylko na długość tekstu, miało częściowe odbicie w rzeczywistości, bo pewne było to, że w większości przypadków Karkarow wolał prace napisane krótko, zwięźle i na temat od pospolitego lania wody. To pozwalało na wysnucie wniosku, że mimo wszystko uczniowskie wypracowania jednak czytywał.
Krótko mówiąc, był po prostu nieprzewidywalny.
Tego popołudnia Karkarow oddał wypracowania szóstego roku. Grupka uczniów, zgromadzona pod jego gabinetem, oglądała swoje prace. Dołączył do nich z lekkim opóźnieniem Aleksiej Poliakow. Już z daleka usłyszał komentarze swoich kolegów i koleżanek z klasy.
— Tylko trzy punkty? Dlaczego? Przecież tutaj wszystko jest!
— A ja dostałem siedem.
— No i świetnie. Tyle że pisaliśmy z tej samej książki!
— Ale na inny temat, mądralo...
— Sześć punktów... Iść z nim podyskutować?
— Żeby ci oznajmił z tym swoim pokrętnym uśmieszkiem, że to i tak więcej, niż zasługujesz...?
— Przestańcie się tak wydzierać pod jego drzwiami, bo jeszcze zaraz wyjdzie i zapyta, kto zgłasza zażalenie...
Wiktor Krum, w odróżnieniu od reszty, nie powiedział nic. Tylko spojrzał na swoje wypracowanie, ocenione na dziesięć punktów, po czym zwinął pergamin i schował go do torby. Sprawiał wrażenie, jakby ta ocena nie miała dla niego żadnej wartości.
Poliakowowi ciśnienie skoczyłoby i bez tej całej oprawy.
— Ktoś odebrał moją pracę? — zapytał nerwowo.
— Tak, masz tutaj — powiedziała Tatiana Karlikowa, podając mu pergamin. Sama nie odrywała wzroku od swojego.
Aleksiej spojrzał na swoją pracę, otworzył szeroko oczy i stał tak przez chwilę bez słowa. Zamrugał, pokręcił głową z niedowierzaniem i pokazał pergamin stojącej obok Tatianie, która dalej pilnie studiowała komentarz, który nauczyciel dopisał jej na końcu pracy.
— Słuchaj, przeczytaj mi co tutaj jest napisane, bo może ja źle widzę albo co...
— Wnioskując po tym, co jest tutaj napisane, to sądzę, że zaliczyłeś — odparła Tatiana. — I to chyba na najwyższą notę? Gratuluję.
— Nie wierzę, nie wierzę... — mówił do sobie Poliakow, z niedowierzaniem spoglądając na punktację. — Przecież on mnie nie znosi...
— Może się niewyraźnie podpisałeś?
— Jakbym się niewyraźnie podpisał, to bym dostał zero...
Aleksiej jeszcze raz spojrzał na swoją pracę, gdzie wyraźnie widniało dziesięć na dziesięć możliwych punktów, po czym obejrzał się na zamknięte drzwi gabinetu dyrektora. Karkarow naprawdę był nieprzewidywalny.
Ale tym razem Poliakow nie miał zamiaru narzekać.
