30. Mrok

— Powiesz wszystko, co wiesz. Jeżeli spróbujesz nas oszukać, osobiście dopilnuję, abyś wrócił do Azkabanu i nigdy już nie ujrzał światła dziennego. Czy to jest jasne? — zapytał szorstko Crouch.

Karkarow tylko skinął głową.

— Później wyjedziesz. I dobrze ci radzę — nigdy nie wracaj.

Igor nie miał zamiaru wracać.

— A więc dobrze. Przesłuchanie jest dziewiętnastego. Za trzy dni — dodał Crouch, widząc pytające spojrzenie Karkarowa.

Odszedł bez pożegnania, oddalając się w głąb nisko sklepionego, tonącego w ciemności korytarza. Igor spoglądał za nim, zaciskając palce na stalowych kratach. Już niedługo znajdzie się daleko od tych kamiennych ścian, ciemności i nieustającego strachu. Ucieknie od szaleństwa lub pewnej śmierci. Już niedługo... wolność.

Wtedy jeszcze nie wiedział, że mrok Azkabanu, który zmuszał go do przeżywania jego najgorszych koszmarów, jest częścią niego samego.

I że zabierze go stąd ze sobą.