35. Pedagog

Ktoś zapukał do drzwi gabinetu.

— Proszę — mruknął Karkarow, nie podnosząc wzroku znad papierów zaścielających blat biurka.

Do środka weszła profesor Berezowa, nauczycielka Zaklęć. Wystarczył jeden rzut oka, by spostrzec, że jest mocno zdenerwowana. Prowadziła ze sobą dwóch uczniów. W tym momencie Igor nie potrafił dopasować nazwisk do twarzy. Był tylko pewien, że obydwaj są z trzeciego roku.

— W czym problem? — zapytał, odkładając na bok dokument.

— Regularny pojedynek na korytarzu — odparła krótko profesor Berezowa. — Do tego niedozwolone zaklęcia w użyciu. Nie chcieli powiedzieć, o co im poszło.

Karkarow zmierzył obu winowajców lodowatym spojrzeniem. Obydwaj nie śmieli spojrzeć mu w oczy. Wizyta na dywaniku u dyrektora była jednak dość poważną sprawą.

— Pojedynki, pomijając te na zajęciach, są zabronione. Tydzień szlabanu. Praca przy statku — zawyrokował Karkarow. — Zgłosicie się do mnie w poniedziałek — dodał i wrócił do papierów. — Możecie iść — powiedział, widząc, że uczniowie nie ruszyli się z miejsca.

Wyglądali na zaskoczonych takim obrotem sprawy, ale nie omieszkali skorzystać z pozwolenia.

Profesor Berezowa wyglądała, jakby miała zamiar coś powiedzieć, ale rozmyśliła się i tylko odprowadziła obu winowajców wzrokiem. Nie wyszła za nimi z gabinetu.

— Coś jeszcze? — zapytał Igor, zajęty podpisywaniem protokołów.

— Naprawdę uważa pan, dyrektorze, że sprawa załatwiona?

Karkarow spojrzał na nią, szczerze zdziwiony.

— A co pani by chciała, żebym zrobił? Mam im zabrać różdżki i zorganizować sesję z magopsychologiem?

— W przypadku, kiedy dwóch uczniów chce się niemal pozabijać, to wypadałoby się jednak tym zainteresować.

— To sprawa dla opiekuna roku.

— Ale to pan uczy tutaj teorii czarnej magii. A ci uczniowie najwyraźniej przeszli do praktyki z pominięciem teorii i używali klątw, których próżno by szukać w podręcznikach. Takie zachowania nie mogą być tolerowane. I oni to powinni zrozumieć!

— Gwarantuję pani, że po tygodniu pracy przy statku głupie pomysły wywietrzeją im z głowy.

Profesor Berezowa nie wyglądała na przekonaną.

— Może to wyrabia charakter na morzu, ale przypominam panu, dyrektorze, że jesteśmy w szkole.

— Zgadza się. W razie czego przedłużę karę na kolejny tydzień.

Karkarow pomyślał krótko, że będzie to wskazane, bo była najwyższa pora na oskrobanie podwodnej części kadłuba z wodorostów.

— Cóż, jeżeli pan naprawdę uważa, że to załatwi sprawę... — W głosie nauczycielki Zaklęć wyraźnie przebrzmiewał sceptycyzm.

— Szczerze mówiąc, wątpię — odparł Igor, wracając do dokumentów. — Raczej to oni znajdą okazję, żeby załatwić sprawy między sobą. A jeżeli tylko wyciągną jakieś wnioski, to następnym razem zrobią to tak, żebyśmy ich na tym nie złapali.

Berezowa westchnęła bezgłośnie.

Karkarow mógł być mistrzem czarnej magii.

Niezłym nauczycielem i nienajgorszym dyrektorem.

Ale nie zmieniało to faktu, że pedagogiem był beznadziejnym.