40. Punktacja
— Widziałeś? Chłopak dał radę! Harry Potter ukończył drugie zadanie!
— Taaak... To... wspaniale — odparł Igor niedbale. Bynajmniej nie podzielał entuzjazmu Ludo Bagmana. Nie ruszył się też ze swojego miejsca przy stole sędziowskim, z którego mało życzliwym okiem spoglądał na najmłodszego uczestnika Turnieju i całe zamieszanie, jakie wywołało jego przybycie.
Chwilę później musiał oderwać się od tego zajęcia, bowiem wraz z innymi sędziami należało przedyskutować punktację.
— Sądzę, że pan Potter się sprawdził — powiedział Bagman żywo, nim inni w ogóle zdążyli się odezwać.
— Pozwolę sobie przypomnieć, że również znacznie przekroczył limit czasu — zauważył Igor, używając swojego najłagodniejszego tonu. — Ponad piętnaście minut, o ile się nie mylę. Może zgubił drogę...
— To dlatego, że chciał uratować wszystkich zakładników, a nie tylko swojego. Wykazał się godną podziwu odwagą i postawą godną naśladowania. To zasługuje na wyróżnienie.
— Nie zgadzam się! — zaprotestował Karkarow gwałtownie. — Jeżeli wziął na poważnie pieśń trytonów, to jest to wyłącznie jego problem.
— Och, jestem pewien, że będąc na jego miejscu nie interesowałbyś się innymi, Karkarow, ale...
— Panowie, proszę — rzekł Dumbledore uspokajająco. — Po prostu przyznajmy oceny, które uważamy za słuszne.
— Pięćdziesiąt punktów — powiedział Bagman, rzucając Karkarowowi kose spojrzenie.
Opinia pozostałych sędziów była identyczna. Karkarow miał wrażenie, że albo on tutaj zwariował albo wszyscy naokoło. Chociaż z drugiej strony... bieg wypadków był łatwy do przewidzenia. Dumbledore faworyzował swojego zawodnika, a nawet jeśli nie, to miał takiego hopla na punkcie praworządności, że gotów był wziąć głupotę Pottera za przejaw odwagi. Młody Weasley, który zastępował Croucha, był, zdaje się, znajomym Pottera, a poza tym znowu Hogwart... A Madam Maxime, widząc już, że jej reprezentantka nie miała szans na zwycięstwo, przyznała maksymalną notę Potterowi tylko po to, żeby zrobić Karkarowowi na złość.
Na szczęście Igor wciąż miał jeszcze tutaj coś do powiedzenia.
— Dwadzieścia pięć punktów — rzekł lodowatym tonem.
— Co? Jak możesz... — zaczął Bagman, ale Dumbledore nie dał mu dojść do słowa.
— Ludo, proszę, nie mamy na to czasu. Wszyscy, a szczególnie zawodnicy, czekają na ogłoszenie wyników.
— Tak, racja — zgodził się Bagman. — W sumie daje to czterdzieści pięć punktów dla pana Pottera — dodał, sprawiając wrażenie, jakby uważał tę punktację za szczyt niesprawiedliwości.
Pozostałe oceny nie były już tak kontrowersyjne. Szybko zadecydowano o przyznaniu czterdziestu siedmiu punktów Cedrikowi Diggory'emu, czterdziestu Wiktorowi Krumowi („Nie Igorze, nie może otrzymać czterdziestu pięciu punktów... Tak, na pewno przekroczył limit czasu.") i dwudziestu pięciu dla Fleur Delacour.
Karkarow nie był usatysfakcjonowany tym wynikiem. Szanse na zwycięstwo Durmstrangu stały się bardzo nikłe. Potter był zdecydowanie zbyt wysoko w tabeli. Może trzeba było mu przyznać zero punktów...?
