„W ciszy nocnej i w ciemności rozwija się kwiat zwany sumieniem."

„Kawaler de Lagardére", Paul Fèval

42. Sumienie

Igor Karkarow rzadko myślał o swojej przeszłości. Nie żałował tego, co zrobił ani kim był. W końcu przez te wszystkie lata nie zmienił się aż tak bardzo. Nie starał się żyć według ustalonych reguł – zazwyczaj naginał je do własnych potrzeb.

Jednak w te noce, gdy próżno wyczekiwał snu, który jakoś nie chciał nadejść, powracały do niego niechciane wspomnienia. Wtedy wiedział, że posiada sumienie. Wbrew własnej woli rozpamiętywał swoje czyny. A im silniej usiłował o nich nie myśleć, tym mocniej do niego powracały. I próżno byłoby wtedy udawać, że nic go to nie obchodzi. Igor potrafiłby oszukać każdego, ale nie potrafił oszukać samego sobie.

Nie bał się ciemności; obawiał się tego, co mogło się w niej kryć. W trakcie bezsennej nocy mógł wpatrywać się w sufit albo śledzić gwiazdy, migocące na skrawku nieba, widocznego przez okno, a i tak przed oczami przesuwały mu się zupełnie inne obrazy. Mogła otaczać go nocna cisza, a i tak słyszał echo głosów tych, którzy już dawno nie żyli. Sumienie przypominało o sobie. I nie pozwalało zapomnieć, póki ciemności nocy nie rozproszył poranny blask.

Za dnia Karkarow szybko zapominał o tym, co nękało go w trakcie bezsennej nocy. Nie musiał obawiać się następnej. Wieczorem był już tak zmęczony, że zasypiał w jednej chwili.

Ale przy kolejnej sposobnej ku temu okazji wyrzuty sumienia powracały.

I Igor wiedział, że nie ma sposobu, żeby się od nich uwolnić.