60. Ucieczka
— Daleka podróż?
Igor drgnął i oderwał wzrok od monotonnego widoku niekończącej się szachownicy łąk i pól, przemykającego za oknem pociągu. Pytanie zadał jego towarzysz podróży. Karkarow nie pamiętał, kiedy tamten dosiadł się do jego przedziału.
— Dość... daleka — odparł w końcu, uważnie przyglądając się siedzącemu naprzeciwko niemu mężczyźnie. Wyglądał całkiem przeciętnie. Niegruby, niechudy, niełysy i niebrodaty. Prawdopodobnie był to tylko jakiś mugol, który, znudzony długą podróżą, chciał nawiązać konwersację. Prawdopodobnie.
— Nie jest pan zbyt rozmowny, co? — zapytał retorycznie, dostrzegając rezerwę Karkarowa.
Sięgnął za pazuchę i wyciągnął piersiówkę. Pociągnął z niej łyk i gestem zaoferował ją Igorowi. Karkarow wahał się przez moment, po czym chlapnął sobie. Zdrowo.
Współpasażer uznał to za początek znajomości. Karkarow co prawda nie odmówił udziału w osuszeniu piersiówki, ale nie dał się wciągnąć w konwersację. Mugol, jak na nieszczęście, okazał się wyjątkowo rozmowny. Igor odpowiadał półsłówkami, starannie unikając mówienia o sobie.
Jakieś kilkadziesiąt kilometrów pól i łąk później mugol najwyraźniej zrozumiał, że trafił mu się wyjątkowo niekontaktowy towarzysz podróży, i dał za wygraną.
Igor skorzystał z okazji i schował się za jakąś gazetą, leżącą na siedzeniu. Tak robili mugole, kiedy chcieli uniknąć konwersacji ze współpasażerami w środkach masowego transportu.
Szkoda, że w jego przypadku udawanie mugola nie mogło pomóc. Karkarow wiedział, że oni wciąż są na jego tropie...
