70. Tradycja

— Ależ oni wyrośli — powiedziała profesor Berezowa zaskakująco łagodnym tonem, spoglądając na absolwentów Durmstrangu, którzy zaczynali się zbierać w Wielkiej Sali przed rozpoczęciem pożegnalnego balu. Karkarow siedział najbliżej, więc to do niego skierowana była ta uwaga. Machinalnie skinął głową. Na siódmym roku nawet on kojarzył już wszystkie imiona i nazwiska; potrafił je nawet dopasować do twarzy. I nie mógł nie zauważyć jak bardzo różnią się ci młodzi ludzie od dzieci, które przybyły do szkoły siedem lat temu. Ostatnie egzaminy już się skończyły. Lada dzień tych kilkudziesięciu uczniów opuści Instytut, a uroczysty bal absolwentów był częścią tradycji Durmstrangu.

Tradycyjnie też profesor Berezowa co roku mówiła to samo.

Karkarow zerknął na najmłodszych w kadrze nauczycieli: Kamzoja od Wstępu do Teorii Czarnej Magii i Lenę od Wróżbiarstwa. Zapewne oni dobrze pamiętali swój pożegnalny bal, tradycyjnie odbywający się przed oficjalnym zakończenie roku. Igor nie mógłby powiedzieć tego samego. To świadczyło o jednym – nie było czego wspominać.

Karkarow sięgnął po kieliszek z winem i upił łyk, krzywiąc się lekko, bynajmniej nie z powodu jego smaku. Była też jeszcze jedna tradycja: dziwnym trafem, kiedy spotykał we wrześniu swoich absolwentów na Ulicy Skrytej, połowa z nich jakoś już go nie poznawała.