71. Proces
Dementorzy przywlekli go na salę. Otępiony, czuł się tak, jakby obserwował wszystko z oddali, jako jeden z licznych widzów obecnych na sali. Dopiero kiedy dementorzy się oddalili, Igor oprzytomniał na tyle, aby w pełni dotarło do niego, gdzie się znajduje.
Siedział na krześle, na miejscu dla oskarżonych, na środku sali sądowej.
Teraz już nie było odwrotu.
Dlaczego było tutaj tak zimno? Trząsł się. A może to strach?
Łańcuchy ożyły i zacisnęły się na jego nadgarstkach, przykuwając go do krzesła. Ledwie mógł się ruszyć.
— Igorze Karkarow! — Głos Bartemiusza Croucha niósł się echem po sali. — Zostałeś sprowadzony z Azkabanu, aby złożyć zeznania przed Ministerstwem Magii. Dałeś nam do zrozumienia, że chcesz nam przekazać jakieś ważne informacje.
Ważne informacje... Miał zamiar zdradzić swoich dawnych towarzyszy w zamian za swoją wolność. Myślał nad tym wystarczająco długo, by teraz już się nie wahać.
Karkarow z trudem wyprostował się na tyle, na ile pozwalały mu łańcuchy.
I zaczął zeznawać.
