76. Wino

Karkarow siedział w swojej kabinie na żaglowcu. Był wściekły. Pierwszy dzień pobytu w Hogwarcie nawet jeszcze nie dobiegł końca, a już tyle rzeczy zdążyło pójść nie tak.

Nie chodziło bynajmniej o to, że oczywiście pokłócił się z Maxime o wyższość pojazdów pływających nad latającymi. To było do przewidzenia. Nigdy nie lubił zmanierowanej dyrektorki Beauxbatons – zresztą z wzajemnością.

Do przewidzenia było również to, że Snape nie będzie sobie życzył z nim rozmawiać.

Ale najgorsze, co spotkało go tego wieczora, to spotkanie Alastora Moody'ego w szkole. Igor wzdrygnął się na samo wspomnienie spojrzenia posępnego aurora i jego magicznego oka, które zdawało się przewiercać go na wylot. Jak Dumbledore mógł ściągnąć tego szaleńca do Hogwartu? Przecież musiał dobrze wiedzieć, jak to spotkanie wstrząśnie Igorem.

Do diabła z Moodym, Dumbledorem i tym całym przeklętym Turniejem!

Karkarow dolał sobie wina.

Wino nie mogło pomóc na zmartwienia.

Ale było dobre.