81. Wizyta
Karkarow siedział w swoim gabinecie. Próbował skupić się na pracy, ale na próżno – tego dnia jakoś wyjątkowo mu nie szło. Zerknął na kalendarz i przez chwilę wpatrywał się w zakreśloną datę: 5 listopada.
Westchnął.
Nie ulegało wątpliwości – 5 listopada był niestety dzisiaj. Nieodwołalnie i nieodwracalnie. Nadszedł ten straszny dzień i nic nie mogło tego zmienić.
Spojrzał na tarczę zegara. Do czasu wyjścia pozostała jeszcze dobra godzina, a i tak był cały w nerwach. Nie potrafił myśleć o niczym innym tylko o tej jednej strasznej rzeczy. Koszmar. Chciałby, żeby było już po wszystkim.
Przez chwilę usiłował jeszcze udawać przed samym sobą, że pracuje, ale wreszcie uznał to za bezcelowe i dał sobie spokój.
Poskładał papiery i ułożył je na biurku, znacznie staranniej niż zazwyczaj. Powoli zdjął futro z wieszaka, ubrał się i skinięciem różki przywołał do siebie świstoklik – klamkę od drzwi. Deportacja zajęła mu tylko chwilę i, jak na złość, wypadła idealnie. Akurat tego dnia Karkarow nie miałby nic przeciwko temu, żeby go odrobinę zniosło...
Igor jeszcze raz boleśnie westchnął i z ociąganiem, niczym skazaniec zmierzający na egzekucję, wszedł do budynku, pod który zaniósł go świstoklik.
Napis nad wejściem głosił: „Władimir Czukocki – gabinet dentystyczny".
