84. Głupiec

Miał teraz dużo czasu na rozmyślania. A nawet bardzo dużo. I musiał sam przed sobą przyznać, że był beznadziejnym przypadkiem półgłówka.

Wystarczyło popełnić jeden błąd... A potem wszystko potoczyło się już bez jego udziału.

To zadziwiające jak niewiele trzeba, żeby stracić kontrolę nad własnym życiem.

Niestety, na jednym błędzie się nie skończyło.

Igor starannie unikał mówienia o swoim ośmioletnim pobycie w Anglii. Nawet jego rodzina nie wiedziała dokładnie czym się tam zajmował. Znalezienie urzędnika o wystarczająco niskim poziomie moralności i odpowiednia suma zapewniły drobną korektę w papierach Karkarowa. Faktu, że siedział w Azkabanie ponad rok, nie dało się wymazać, ale powód przez który tam się znalazł już tak. Igor miał wyjątkowe szczęście, że ówczesny dyrektor Durmstrangu, obecnie już świętej pamięci Wasilij Wawiłow, był wyjątkowo porządnym człowiekiem, który wierzył w drugą szansę.

Być może, gdyby dokładniej znał szczegóły działalności Karkarowa w Anglii, jego wiara uległaby pewnemu osłabieniu. A tak Igorowi udało się dostać pracę w Durmstrangu, bo miał odpowiednie kwalifikacje, a poza tym wcześniej, przed swoim wyjazdem, uczył już parę lat.

Tym sposobem zyskał kilkanaście lat względnie spokojnego życia. Ale później wszystko się pokomplikowało. I przeszłość doścignęła Karkarowa.

Gdyby nie był głupcem, nie siedziałby teraz na tym lodowym pustkowiu, starając się nie myśleć tylko o tym ile dni mu pozostało, zanim oni go znajdą.