87. Remont

Jak można było się spodziewać, remont północnego skrzydła zamku wiązał się z licznymi komplikacjami.

Robotnicy mieli zacząć właściwie jeszcze w sierpniu i większą część remontu wykonać w czasie wakacji, ale oczywiście nastąpiły jakieś przesunięcia w terminach, potem nawalił majster, który był zajęty gdzie indziej, później ekipa majstra, której ten nie mógł pozbierać do kupy i w rezultacie cała ta wątpliwa rozrywka ruszyła z potężnym opóźnieniem dopiero w połowie września.

Karkarow rwał włosy z głowy, na zmianę prosił i groził, a ekipa remontowa twierdziła, że nie można się spieszyć i trzeba dokładnie wszystko obejrzeć, starannie rozplanowując kolejność prac. Sprawiali wrażenie, jakby ich zadaniem była budowa całego zamku z fundamentami włącznie, a nie prozaiczna naprawa dachu i umocnienie stropów. Ze względu na remont z użytku wyłączono połowę sal lekcyjnych na czwartym piętrze. Czyniono różne sztuki, żeby nie trzeba było odwoływać zajęć, przekładając lekcje na dziwaczne godziny; albo na wczesny ranek, albo na późne popołudnie, co budziło niezadowolenie zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Doszło do tego, że na jednej z wczesnoporannych lekcji Teorii Czarnej Magii Karkarow z rozdrażnieniem sam się zaczął zastanawiać, co za idiota przełożył te zajęcia na 7 rano, nim nie przypomniał sobie, że to on osobiście wprowadzał tymczasowe poprawki do normalnego planu zajęć, który jeszcze w sierpniu ułożyła profesor Berezowa.

Jakby tego wszystkiego było mało, gabinet Karkarowa znajdował się w tym samym skrzydle, w którym trwał remont, więc kiedy robota wreszcie się zaczęła, przez cały dzień towarzyszył mu uroczy akompaniament huków, stukotów i innych odgłosów właściwym pracom prowadzonym na budowie. Pomimo użycia czarów natężenie hałasu było nie mniejsze niż w przypadku mugolskiego remontu. Nawet wyciszenie gabinetu Silencio nie pomagało. W oczywisty sposób nieco utrudniało mu to normalną pracę. Jedyną pociechę stanowił fakt, że z każdym dniem do końca remontu było coraz bliżej, a ekipa, gdy już zaczęła robotę, radziła sobie dobrze i majster zapewniał Karkarowa, że ze wszystkim uporają się w ciągu tygodnia. Igor miał wrażenie, że całość poszłaby jeszcze szybciej, gdyby robotnicy nie robili tak często przerw w pracy na kawę, herbatę, tudzież inne wspomagające napoje, ale postanowił to pominąć milczeniem.

Pozostało mu tylko zacisnąć zęby i jakoś dotrwać do końca.