94. Róża
Nie pamiętał, kiedy nauczył się tego nieskomplikowanego, ale bardzo przydatnego czaru. Krótkie zaklęcie wystarczyło, by pojawiał się piękny, delikatny kwiat – lodowa róża o płatkach lśniących od szronu.
Nie mógł się poszczycić powodzeniem na miarę Rasputina, ale w jego życiu było kilka kobiet. Z żadną jednak nie związał się na stałe, a sama myśl o małżeństwie budziła w nim bezgraniczne przerażenie. Należał do tych mężczyzn, którzy mogli powiedzieć o sobie, że ich pierwszą i jedyną miłością jest morze. Ale kiedy chciał, potrafił uwodzić, a gdy był młodszy, czar z lodową różą zadziwiająco dobrze działał na kobiety.
Lata leciały, a jemu powoli przestawało zależeć na miłości. Gotów był twierdzić, że to tylko wymysł pisarzy, romantyków i reszty całej tej zgrai oderwanych od rzeczywistości idealistów. I kiedy sądził, że na tle uczuciowym w życiu nie czeka go już nic, zupełnie nieoczekiwanie spotkał kobietę, na której mu naprawdę zależało. Tą jedyną, która z pewnością zasługiwała na magiczną różę i na wiele, wiele więcej.
Ale wtedy było już na to wszystko za późno. Kilka miesięcy później Czarny Pan powrócił i Karkarow musiał uciekać, by ratować swoje życie. Jedyne, co po sobie pozostawił, to wspomnienia i lodowa róża o cienkich płatkach, ciężkich od igiełek szronu.
