Słownik zmiennokształtnych:
Supresanty hormonalne: Istnieją różne użyteczne narzędzia, których używa się, gdy zbliża się Sezon Gorączki. Są dwa rodzaje supresantów hormonalnych: Plastry i Pigułki. Obydwa specyfiki działają tłumiąco na wczesne objawy gorączki. Jednakże, podczas gdy Plastry powstrzymują na krótki czas podniecenie i są w powszechnym użyciu, o tyle Pigułki/Kapsułki zawierają silniejszą dawkę i stosuje się je jako dłuższe leczenie w specjalnych przypadkach - jak na przykład Zatrzymana Gorączka - redukują efekty uboczne objawów gorączki. Z powodu ich mocnego działania zaleca się, by podczas ich stosowania, ściśle trzymać się instrukcji i nie przyjmować ich dłużej niż przez wyznaczony w ulotce czas, ponieważ mają własne skutki uboczne.
Zmiana Kształtu: Zmiennokształtni potrafią zmieniać swój kształt, kiedy tylko zechcą, przyjmując postać pół-człowieka, pół-zwierzęcia lub w pełni zwierzęcia. Jednakże od dzieciństwa wpaja im się, jak ważna jest kontrola swojej formy, gdyż ujawnienie ich prawdziwej postaci mogłoby przyciągnąć do nich niechcianą uwagę. Aby zniechęcić dzieci do zbyt częstych zmian, porównuje się ją do nagości. A zatem, edukacja obejmująca kontrolowanie swojej fizycznej i duchowej formy jest dla młodych Zmiennokształtnych elementarną. Dopuszcza się je do społeczeństwa dopiero po pozytywnym zaliczeniu egzaminu z zachowania ludzkiej postaci. Ponadto zaleca się, aby gatunki należące do zagrożonych, a na które ludzie polują, nauczyły się przyjmować formy pospolitych zwierząt, aby w ten sposób chronić się przed kłusownikami, którzy chcieliby się na nich nielegalnie wzbogacić. Jednakże kontrolowanie swojej postaci jest niezwykle trudne, gdyż Zmiennokształtny, który jest nieszczęśliwy lub doznaje innych intensywnych emocji, łatwiej poddaje się swoim zwierzęcym instynktom i trudniej jest mu zachować ludzką formę. Aby kompletnie przezwyciężyć instynkty i ukryć swoją prawdziwą formę potrzeba żelaznej siły woli.
Prawdziwy Partner: Jak Naczelni mają swoje bajki o bratnich duszach i przeznaczonych sobie kochankach połączonych czerwoną nicią, tak Zmiennokształtni mają Stare wierzenia, że mogą na swej drodze spotkać tego jednego jedynego towarzysza, który jest dla nich najbardziej odpowiedni. Znani są oni jako Prawdziwi Partnerzy. Mówi się, że zwierzęca strona Zmiennokształtnego może odnaleźć swojego Prawdziwego Partnera wyłącznie dzięki instynktowi. Jednakże we współczesnym świecie, gdzie materializm ma większą wartość niż wierność własnej naturze, Prawdziwi Partnerzy stali się romantyczną bajką opowiadaną dzieciom, o której zapominają, gdy tylko stają się dorośli.
Rozdział 4: Gorączka
"Jak się czujesz?"
Kuroko spojrzał w górę na Kagamiego. Powieki błękitnowłosego wciąż były ciężkie od snu, a dłoń, która podtrzymywała jego głowę sprawiała przyjemne wrażenie. Zbliżył się do tego dotyku, miękka powierzchnia prześcieradła lekko się zmarszczyła, kiedy się poruszył. Ziewnął.
" ... Wydaje się, że w tej chwili wszystko ze mną dobrze." Odpowiedział, pocierając lekko oczy. Ten ruch usunął skorupki z ich kącików. "Jak długo spałem, Kagami-kun?"
Tygrys, nim odpowiedział, sprawdził godzinę na zegarze stojącym na nocnej szafce. "Jakieś trzy godziny? Już 9 wieczorem. Tak przy okazji, zrobiłem kolację. Przyniosę ja tutaj, wciąż masz lekką gorączkę." Powiedział, przykładając dłoń do czoła Kuroko i uśmiechając się.
"Nie, ja - ja czuję się dobrze. Zejdą na dół." Kuroko próbował się podnieść, opierając górną połowę swojego ciała na dłoniach. Jego ruchy były niezdarne i powolne, a ręce trzęsły mu się nieco zbyt mocno. Skończyło się na tym, że Kagami popchnął go w ramię i z łatwością przewrócił na plecy.
"Nie zmuszaj się. Musisz odpoczywać. Przyniosę jedzenie tutaj." Powiedział, całując Kuroko w czoło. Błękitnowłosy poczuł pragnienie, by obrazić się za to traktowanie go jak dziecko, ale powstrzymał się.
Kuroko nie czuł się na siłach, by się ruszać, co było spowodowane lekami, które wziął, by powściągnąć swoje zwierzęce instynkty, a które wywołały u niego gorączkę podobna do tej przy przeziębieniu. Czuł się winny, ze czerwonowłosy znów się nim opiekuje, nawet jeśli Kagami sam zaoferował swoją pomoc, ponieważ nie był w stanie wytłumaczyć swojego stanu rodzicom będącymi Naczelnymi. To, że Tygrys był ochotnikiem, wcale nie znaczyło, że nie czuł się źle z tym, że wciąż i wciąż sprawia mu kłopoty.
"Przepraszam, że jestem takim utrapieniem, Kagami-kun. Jesteś taki miły i pomocny, źle się z tym czuję." Wyznał szczerze, spuszczając przy tym wzrok.
Czerwonowłosy zaśmiał się. "O czym ty gadasz? Jesteś moim towarzyszem, Kuroko, a to jest właśnie to, co robią towarzysze."
Gdy Kagami łagodnie uśmiechnął się do niego, Kuroko poczuł trzepotanie serca i ucisk w klatce piersiowej. W duchu zastanawiał się, czy Kagami traktował w ten sam sposób swoich poprzednich Towarzyszy Gorączki. Nie rozumiał dlaczego unieszczęśliwiała go myśl o Tygrysie będącym delikatnym wobec innych. Wyrzucił ze swojej głowy te negatywne myśli, dochodząc do wniosku, że myślenie w ten sposób jest niegrzeczne.
Po chwili Kagami wyszedł po jedzenie. Kuroko zmusił się, by usiąść, z każdą sekundą czując się coraz mniej zmęczony. Rozejrzał się po pokoju Kagamiego - który już dobrze znał - i zauważył swój telefon leżący na nocnej szafce koło zegara. Niezdarnie sięgnął po komórkę i otworzył jej klapkę. Powitało do zdjęcie Nigou, które miał ustawione na tapecie. Kuroko uśmiechnął się do siebie. Nigou rósł szybko. Teraz ważył dwa razy więcej niż w chwili, kiedy go znalazł.
Kuroko uświadomił sobie, że od jakiegoś czasu nie bawił się z Nigou, ponieważ był zbyt zajęty nauką i przygotowaniami do Tygodnia Gorączki. Teraz też nie będzie w stanie wrócić do domu przez co najmniej tydzień. Zdecydował się napisać smsa do swojej mamy, żeby nie zapomniała o karmieniu i wyprowadzaniu Nigou - nawet jeśli wiedział, że miała ona kręćka na punkcie husky'iego i na pewno by o nim nie zapomniała.
Kuroko już wcześniej poprosił o pozwolenie na wyjazd podczas Tygodnia Gorączki (jako wymówki użył treningu koszykówki) i zabrał z domu wszystkie potrzebne rzeczy, więc teraz nie miał powodu, by dzwonić do swoich rodziców. Wiedział, że te wszystkie bezsensowne myśli były tylko próbą odwrócenia swojej uwagi od tego, co tak naprawdę go martwiło - wciąż odczuwał niepokój z powodu perspektywy uprawiania sexu z Kagamim.
Kuroko poczuł ciepło napływające do policzków i doskonale wiedział, że nie było ono spowodowane gorączką. Nawet jeśli Kagami był w tym bardzo, bardzo dobry, dla Kuroko to wciąż był jego pierwszy raz i nic nie mógł poradzić na to, że czuł się z tego powodu niepewnie i nieśmiało. Wiedział, że Kagami pomógł mu już wielokrotnie, ale tu chodziło o... o sex analny (wygooglował to w internecie). Słyszał na ten temat zarówno dobre, jak i złe rzeczy a to budziło w nim nerwowość.
Teraz, gdy wróciła do niego umiejętność logicznego myślenia i zahamowania, perspektywa sexu stała się dla niego bardzo realna. Kuroko uświadomił sobie, że kiedy jego umysł przysłoniła mgła pożądania, chciał Kagamiego z całego serca. Zastanawiał się na ile było to spowodowane działaniem gorączki a ile w tym było jego własnego pragnienia. Niespodziewanie poczuł chęć, by znów się położyć, ponieważ jego temperatura wzrosła o kolejny stopień. To nie było dobre. Zbyt wiele myślenia powodowało u niego oszołomienie, a Kuroko naprawdę nie potrzebował, by gorączka wróciła.
Drzwi otworzyły się, gdy tylko Kuroko oparł się o zagłówek i Kagami wszedł do pokoju z talerzami pełnymi jedzenia. Błękitnowłosy był pewien, że Tygrys przyniósł ze sobą własną porcję, gdyż nie było szans, by Kuroko mógł sam poradzić sobie z taką góra jedzenia. Czerwonowłosy wyszczerzył się, zamykając za sobą drzwi nogą. Ręce miał zajęte, ponieważ trzymał w nich pełne talerze.
"Hej, przepraszam, że musiałeś czekać. Przyniosłem ze sobą moją porcję." Powiedział. Zrobił trochę miejsca na stoliku nocnym, by położyć na nim jeden z talerzy.
"Nie jadłeś jeszcze kolacji, Kagami-kun?" Kuroko sprawdził godzinę. Była już 21.14, trochę późno jak na kolację.
"Czekałem aż się obudzisz. Chciałem zjeść z tobą." Powiedział prosto Kagami, siadając na brzegu łóżka i pokazując Kuroko, by się przybliżył.
"Nie musiałeś tego robić, ale dziękuję, Kagami-kun." Kuroko przesunął się bliżej, zaglądając przy tym do talerzy, które przyniósł ze sobą czerwonowłosy.
Zrobił on trochę kiełbasek, bekon i sajgonki. W misce, którą Kagami położył na łóżku były winogrona, a w tej, która stała na szafce nocnej znajdowała się góra różnego jedzenia - nie było tam tylko winogron, które najwyraźniej były dla Kagamiego. Kuroko przełknął głośno na ten widok i unoszący się zapach. Jego usta wypełniły się śliną. Do teraz nie zdawał sobie sprawy z tego, jak był głodny.
"Będziesz jadł w łóżku, więc przygotowałem jedzenie, które można jeść rękami i nie będzie bałaganu. Przepraszam, że nie mam jakiegoś małego stołu czy czegoś w tym guście." Kagami pochylił się i złożył na skroniach Kuroko przepraszający pocałunek. Po tym czerwonowłosy wyszczerzył w uśmiechu zęby, wziął kawałek kiełbaski i wyciągnął ją w stronę Kuroko.
"Dobra, nakarmię cię. Otwórz szeroko."
Kuroko nie spodziewał się nawet, że pomysł, by jeść Kagamiemu z ręki, wzbudzi w nim taką nerwowość. "Kagami-kun, nie sądzę..."
Próbował grzecznie odmówić, ale Kagami go przed tym powstrzymał.
"No weź, proszę? Chcę to zrobić." Powiedział czerwonowłosy, zachowując się po dziecinnemu.
Oh jej. Kuroko nigdy wcześniej nie widział takiego Kagamiego, takiego rozkapryszonego i patrzącego na niego oczami szczeniaczka.
Pomimo wstydu i niechęci, Kuroko posłusznie rozchylił wargi. Czerwonowłosy - jego uśmiech stał się głupkowaty i szczęśliwy - ostrożnie wsunął kiełbaskę w usta błękitnowłosego, jego palce potarły język Kuroko. Wsuwał, dopóki mały kęs jedzenia nie znalazł się cały w środku. Wtedy Kagami zabrał palce, przysunął je do własnych ust i oblizał. Kuroko zapomniał na sekundę o przeżuwaniu.
"... To jest pyszne." Oświadczył, nieco zbyt późno przypominając sobie, ze nie mówi się z pełnymi ustami. Szybko pogryzł i przełknął, a jego żołądek ostrzegawczym burczeniem zażądał więcej.
Kagami uśmiechnął się szeroko. "Tak myślisz? Spróbuj tego." Wziął kawałek sajgonki - Kuroko zauważył, że wszystko na jego talerzy jest pokrojone na małe kawałki, idealne na jeden gryz - i ponownie wyciągnął rękę.
Kuroko wpatrzył się w apetycznie wyglądającą sajgonkę, przełknął lekko, po czym otworzył usta. To było po prostu rozkoszne - mógł wyczuć soczyste mięso kaczki i trochę świeżych warzyw zamkniętych w chrupiącą skórkę, nawet sos był znakomity. Przygotowanie tego musiało zabrać trochę czasu, pomyślał z nieuwagą. Kagami nakarmił go jeszcze kilkukrotnie, nie ruszając przy tym własnego jedzenia. Kuroko zastanawiał się, dlaczego nie je.
"Nie jesteś głodny, Kagami-kun? Nic jeszcze nie zjadłeś." Zauważył.
"Uh, a tak. Kompletnie o tym zapomniałem." Kagami wyglądał na lekko zaskoczonego, kiedy spojrzał na zapomnianą górę jedzenia. "Pomyślałem, że najpierw cię nakarmię. W sensie, że spałeś cały ten czas, więc pewnie teraz umierasz z głodu, Kuroko." Powiedział, krzywiąc się.
Kuroko spojrzał na niego bez wyrazu. Przez głowę przemknęła mu dziwaczna myśl.
"Czy powinienem... też cię nakarmić?"
Twarz Kagamiego eksplodowała wszystkimi odcieniami czerwieni a jego szczęka opadła, pozostawiając usta otwarte.
"Je-jesteś pewny? Chciałbyś mnie na-nakarmić? Ręką?" Z jakiegoś powodu nieco za bardzo uniósł głos.
Kuroko niespodziewanie poczuł się tak, jakby powiedział coś złego, opuścił więc ze wstydu głowę. Nagle poczuł się bardzo smutno. "No chyba że... nie chcesz żebym to zrobił? Przepraszam, że powiedziałem coś dziwnego."
Czerwonowłosy zaczął dziko machać rękami. "N-nie! To znaczy, tak! Oczywiście, że chce! Z przyjemnością! Karm mnie, ile tylko chcesz! Jestem jak najbardziej na tak! Kompletnie nie mam nic przeciwko!" Kagami wykrzykiwał entuzjastycznie z pięściami uniesionymi w górę, ostatnie zdanie wypowiadając po angielsku. Kuroko mrugnął.
"Skoro nie masz nic przeciwko, Kagami-kun, chciałbym to zrobić." Powiedział Kuroko, uśmiechając się.
Kagami wyszczerzył się tak bardzo, ze wyglądało to boleśnie.
Kagami szczerzył się cały czas, gdy Kuroko wybierał dla niego jedzenie - czerwonowłosy trzymał talerz na kolanach - i karmił go. Kagami zjadł ze smakiem i nawet chętniej podał kęs Kuroko w odpowiedzi. Błękitnowłosy pomyślał, ze zjadł już więcej niż zazwyczaj, i zastanawiał się, czy było to spowodowane tym, że opuścił kilka posiłków. Jego żołądek z wolną wypełniał się pysznym jedzeniem, które Kagami dla niego zrobił. Szybko ich palce stały się tłuste i pokryte bułką tartą, a ponadto przylgnął do nich zapach jedzenia.
Kuroko z roztargnieniem lizał i lekko ssał palce Kagamiego, smakując przyprawy i olej, którymi były pokryte. Palce Kagamiego były dłuższe i grubsze niż jego, pomyślał mimowolnie. Bułka tarta przylgnęła mu do szorstkich skrawków skóry, które miał na opuszkach i stawach. Kuroko zlizał ścieżkę tłuszczu, która spłynęła wzdłuż środkowego palca Kagamiego jednym, szybkim liźnięciem. Zabrało mu chwilę, by zauważyć, że Kagami jest kompletnie zesztywniały, a jego czerwone oczy są skierowane bezpośrednio na błękitnowłosego.
Kuroko zatrzymał się - usta miał wciąż przyciśnięte do palca Kagamiego - i dostrzegł pragnienie w czerwonych oczach.
"Czy ty ...? " Kagami zamarł, zabierając dłoń od Kuroko. Wyglądał na niepewnego; odwrócił wzrok i na chwilę skierował go w inną stronę, nim ponownie spojrzał na błękitnowłosego. Wyraz jego twarzy był surowy, szczękę miał zaciśniętą, oddychał powoli. "Kuroko, nie wiem, czy robisz to specjalnie czy nie, ale przestań. Sprawiasz, że mam ochotę stracić kontrolę."
Kuroko uświadomił sobie, jak sugestywnie musiało wyglądać jego niewinne zachowanie. Nie podejrzewał nawet, jaki to może mieć efekt, nim Kagami o tym nie wspomniał.
Jednakże słowa, które wyrwaly mu się z ust nie były takie, jakie mógłby oczekiwać.
"W takim razie, dlaczego nie, Kagami- kun?" Zapytał. "Zastanawiałem się. Mogłeś mnie mieć wtedy w szkole, nie odmówiłbym ci. Dlaczego się powstrzymałeś?"
Kiedy mgła pożądania przytłoczyła Kuroko, nie odmówiłby niczemu, co Kagami chciałby z nim zrobić. Był bezradny i słaby. Jego ciało było niezwykle wrażliwe od pożądania. Kuroko był po prostu uosobieniem bezwolnej lalki. Był doskonale świadomy pragnień Kagamiego. Czerwonowłosy zawsze chciał go dotykać, całować i trzymać blisko siebie. Tygrys jasno dał do zrozumienia, że chciałby go sobie przywłaszczyć, początkowo przez wcieranie swojego zapachu w błękitnowłosego za każdym razem, gdy miał taką okazję, a później przez zachowywanie się irracjonalnie zaborczo i terytorialnie względem innych mężczyzn. Ciężko było to przegapić.
A mimo to, czerwonowłosy nie tylko nie podążył za swoimi pragnieniami u pielęgniarki, kiedy Kuroko był tak potulny i chętny - cały ten czas był w ubraniach, kiedy zaspokajał potrzeby Kuroko. Po wszystkim nawet sobie nie ulżył. Kuroko zauważył ciężkie do pomylenia z czymś innym wybrzuszenie w kroczu Kagamiego, kiedy skończyli, nawet jeśli ten zachowywał się tak, jakby to wcale na niego nie wpłynęło.
Kagami wpatrywał się w niego, najwyraźniej zaskoczony tym pytaniem. Wyglądał na oniemiałego, jego usta kilkukrotnie zamykały się i otwierały, lecz nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Kuroko czekał aż coś powie, ich spojrzenia krzyżowały się ze sobą. Sekundy stały się minutami, nim Kagami w końcu uformował w swojej głowie pełne zdanie.
"Nie chciałem tego." Powiedział powoli.
"Nie byłeś sobą. Nie byliśmy też w odpowiednim miejscu. To nie tak - to nie tak, że zrobiłbym coś, gdybyśmy byli gdzie indziej, nie myśl sobie, po prostu ... obiecałem, jasne? Obiecałem, że ci pomogę, a wykorzystywanie momentu twojej słabości - to nie jest właściwe, to by ci nie pomogło. Mam na myśli, że nie chodzi tutaj tylko o mnie." Odwrócił wzrok, pocierając przy tym tył głowy.
"I kiedy - kiedy będę cię w końcu miał, nie chciałbym żeby to był zwykły, szybki numerek w szkole. Ja - ja chciałbym uprawiać z tobą sex w miejscu, które będzie bardziej ... odpowiednie. Bardziej prywatne i wygodne, dla nas. Chciałbym mieć z tego przyjemność. Chciałbym żebyś miał z tego przyjemność. Do sexu potrzeba pewnych przygotowań, żeby był dobry, a już szczególnie jeśli to twój pierwszy raz. Nie będę w stanie dać ci przyjemności, jeśli będę popędzał sprawy jak idiota. Chciałbym - chciałbym zrobić to dobrze. Chciałbym zrobić to tak, jak należy." Kuroko zobaczył, że Kagami pokrywa się głęboką czerwienią aż po koniuszki uszu.
"To tyle, okay? Po prostu - po prostu już nie pytaj. Cholera, to takie frajerskie ... " Zmarszczył brwi i przeklnął pod nosem po angielsku.
Kuroko z jakiegoś powodu również się zarumienił.
"Kagami-kun, ty... okazuje się, że jesteś romantykiem." Powiedział miękko. Przez dodatkowe ciepło poczuł się jeszcze bardziej oszołomiony.
Czerwonowłosy zaczerwienił się jeszcze bardziej - Kuroko praktycznie widział parę unoszącą się nad jego głową - po czym szarpnął ostro głową i marszcząc brwi, wykrzyczał. "No co? Co w tym złego?" Szczeknął, jego twarz błyszczała czerwienią.
"Nic. Nie ma w tym nic złego." Powiedział Kuroko, patrząc nieśmiało na prześcieradło, ściskając jego materiał czystą ręką. "Myślę, że to słodkie, że myślisz o mnie w ten sposób, Kagami-kun. Dziękuję."
Kuroko nie spodziewał się, że to go aż tak uszczęśliwi. Był zadowolony, że wybrał Kagamiego na swojego partnera, zarówno w koszykówce, jak i w życiu. Co on sobie myślał? Kagami nigdy go nie rozczarował, to właśnie jego determinacja i wiara w Kuroko doprowadziła Seirin do zwycięstwa. Nie powinien był w niego wątpić, przecież mimo wszystko, jeśli miałby wybrać kogoś, na kim mógłby polegać w stu procentach, byłby to właśnie Kagami. Czy nie był to najważniejszy powód, dla którego Kuroko zaakceptował jego ofertę?
Uniósł dłoń, by złapać lekko koszulkę Kagamiego. "Cieszę się, że jesteś moim partnerem, Kagami-kun. Nie żałuję, że zaufałem ci w sprawie mojego stanu." Powiedział, patrząc na Kagamiego i uśmiechając się przy tym lekko.
Kagami patrzył na niego i wyraźnie było widać, że jest zmieszany. "... tylko ty mógłby powiedzieć coś tak zawstydzającego, serio."
"Przyganiał kocioł garnków, Kagami-kun. Ty też potrafisz być czasem bezwstydny, zauważyłeś?" Kuroko zaczął się dąsać, przypominając sobie te wszystkie przykłady, gdy Kagami z premedytacją budził u niego rumieniec, tylko po to, by zobaczyć jego reakcje.
Kagami spojrzał na niego spode łba. "Wiesz, że jestem taki tylko przy tobie. Nie zachowuję się tak przy nikim innym."
Kuroko poczuł uścisk na nadgarstku. Czerwonowłosy ujął jego brudną dłoń i przysunął do swoich ust. Oddech uwiązł Kuroko w gardle, gdy Kagami zaczął lizać i ssać jego palce w sposób podobny do tego, jak on sam robił to wcześniej. Czerwonowłosy nie spuszczał z partnera spojrzenia, gdy owijał wokół jego palców język, liżąc je długimi, leniwymi pociągnięciami, mocząc je przy tym swoją śliną. Z premedytacją wciągnął palce Kuroko w głąb swoich ust aż po kłykcie, ssąc przy tym z lubieżnością.
To wyglądało naprawdę zmysłowo - Kuroko zaczął rozumieć, co czuł Kagami, gdy to on to robił.
Bez zastanowienia zaczął bawić się z językiem Kagamiego, czując ciepły, wilgotny kawałek ciała owinięty wokół jego dwóch palców. Gładził powierzchnię giętkiego organu, czasem łapiąc go lekko między palcami. Kuroko pomyślał, że język Kagamiego jest dłuższy niż jego własny i ma miękką, przyjemną teksturę. Ten organ był mokry i miękki a teraz budził zupełnie inne uczucia niż wtedy, gdy się całowali. Zadrapał sobie palce o zęby Kagamiego, ale nie poczuł bólu. To wszystko w jakiś dziwaczny sposób było fascynujące.
"Kagami-kun, powinniśmy później umyć ręce." Stwierdził, przerywając te myśli. Jego palce zawibrowały, gdy Kagami chrząknął. Poczuł łaskotki.
Wciąż zostało im trochę jedzenia, więc znów zaczęli karmić się nawzajem, dopóki nie wyczyścili talerzy i została tylko miska winogron przeznaczonych na deser. W którymś momencie Kuroko przypomniał sobie, że powinien wziąć leki, więc Kagami poszedł po wodę dla niego. W tym czasie błękitnowłosy udał się do łazienki, by umyć ręce, po czym wrócił do sypialni. Czerwonowłosy już tam był i częstował się winogronami.
Kuroko wziął tabletki. Spojrzał na zegarek i zorientował się, że było już po 22. Powinni już powoli szykować się do snu, skoro mieli zamiar złapać poranny pociąg do letniego domu Kagamiego. Czerwonowłosy zaoferował mu kilka winogron, które przyjął, po czym przypomniał mu, że powinni się już kłaść. Zaczęli wykonywać typowe czynności przygotowania się do snu. Kuroko spostrzegł, że Kagami kupił dla niego nową, jasnoniebieską szczoteczkę do zębów, którą umieścił obok własnej, czerwonej, i użył jej z wdzięcznością.
Kagami przesunął go na jego zwyczajowe miejsce przy ścianie, po czym otulił i lekko pocałował. Leżąc jeden przy drugim, ramię Kagamiego owinięte wokół pasa Kuroko, życzyli sobie nawzajem dobrej nocy.
Następnego ranka Kuroko obudził się z palącą gorączką , która utrudniała mu oddychanie.
Poczuł znajomy wir mgły, która zaćmiewała mu umysł. Głowa mu pulsowała a krople potu zaczęły wypływać z jego porów. Rzucił się i odwrócił, zwijając prześcieradło pod sobą. Jęknął z dyskomfortu. Kuroko poczuł jak coś zimnego dotyka jego czoła, po czym przyjemny chłód zaczął łagodzić gorąco parujące z jego wnętrza. Otworzył powoli oczy, jego wzrok z powodu gorączki był mętny. Dostrzegł nad sobą tylko plamę czerwieni.
"... przyniosę pigułki." Usłyszał znajomy głos Kagamiego.
Kuroko zakwilił, gdy Kagami zabrał rękę, a wraz z nią zniknął uspokajający dotyk. Uniósł do góry słabą, trzęsącą się dłoń, by go poszukać. Coś złapała jego dłoń w powietrzu i owinęło w znajomy chłód.
"Jestem tutaj, wszystko będzie dobrze." Dobiegł go głos Tygrysa. Kuroko odetchnął głęboko, przytakując.
Usłyszał kliknięcie odkręcanej zakrętki od buteleczki a kilka sekund później coś małego zostało delikatnie wepchnięte do jego ust. Palce ześlizgnęły się na jego kark, podnosząc go ostrożnie i delikatnie. Inna ręka objęła jego plecy i pomogła mu usiąść na łóżku, opierając go o oparcie. Poczuł coś mokrego i chłodnego delikatnie napierającego na usta. Domyslił się, że to szklanka wody. Jego usta trzęsły się jednak za bardzo, by mogło mu się udać coś tak prostego jak picie.
"Kuroko, dasz radę to wypić?" Zapytał go Kagami, ale błękitnowłosy nie mógł się skupić z powodu gorączki spalającej go od środka.
Usłyszał coś, po czym zimne szkło zostało odsunięte od jego ust. Chwilę później, Kuroko poczuł rękę przechylającą mu głowę do tyłu i parę warg naciskającą na jego własne. Kciuk naciskający na policzek zmusił go do otwarcia ust. Świeży, chłodny płyn wpłynął do jego ust i w dół gardła, nawilżając wysuszony organ i przynosząc ogromną ulgę. Kuroko przełknął wodę wraz z lekarstwem. Odrobina płynu, której nie zmieścił do ust, spłynęła mu małym strumyczkiem po szczęcę i szyi. Chłód był cudowny na rozgrzanej skórze.
Usta Kagamiego odsunęły się po chwili. Kuroko odwrócił się ku niemu, unosząc swoje opuchnięte powieki. Jego wzrok wyostrzał się z każdą sekundą.
"Chcesz jeszcze?" Zapytał czerwonowłosy, trzymając w ręku szklankę z czystą wodą. Kuroko przytaknął i Kagami upił nieco płynu, przytrzymał w ustach i ponownie mu podał. Czerwonowłosy przygryzł lekko wargę niższego, po czym zlizał tą odrobinę wody, która uciekła mu z ust. Napój pomógł Kuroko oczyścić umysł.
"Która godzina?" Zapytał niepewnie, wciąż czując się nieswojo.
"5.40. Rzucałeś się we śnie. Pomyślałem, że coś się dzieje." Powiedział Kagami, pocierając kciukiem o policzek Kuroko.
"Ja... ja nie czuję się najlepiej. Głowa mi pulsuje i chyba mam wysoką gorączkę." Zauważył błękitnowłosy, wciąż lekko oszołomiony. Mgła powoli odpływała z jego umysłu.
"Twoje wczesne symptomy są gorsze niż zazwyczaj w przypadku Zatrzymanej Gorączki. Twoje ciało zbyt szybko się przegrzewa. Muszę kontrolować twój stan od czasu do czasu, bo w każdej chwili może się pogorszyć, jeśli nie będę uważał." Powiedział Kagami. Na jego twarzy powaga i zamyślenie mieszało się ze zmartwieniem.
Kuroko zamilkł. "Czy... wszystko będzie dobrze?"
Kagami zgarnął go w ramiona i pogłaskał po włosach, całując jednocześnie jego wilgotne od potu skronie. "Oczywiście, że tak. Będę przy tobie zawsze, gdy będziesz mnie potrzebował."
Kuroko poczuł, że serce w klatce piersiowej bije mu szybciej, trzepocząc przez chwilę. Jego ciało zrobiło się cieplejsze od temperatury ich połączonych ciał. To zdecydowanie było przyjemne i kojące. Podobało mi się. "Tak, wiem, Kagami-kun." Powiedział miękko. Oparł się o pierś czerwonowłosego, dzięki czemu mógł usłyszeć równy rytm jego serca. Nie potrafił sobie przypomnieć niczego, co bardziej by go uspokajało.
Nie mogli sobie pozwolić na to, by usnąć ponownie, więc Kagami, gdy tylko się upewnił, że Kuroko poradzi sobie sam, wyszedł, by przygotować śniadanie. Błękitnowłosy po chwili poczuł się lepiej. Jego ból głowy zmalał do lekkiego pulsowania a gorączka spadła do stanu podgorączkowego. Koszulkę miał mokrą od potu, przez co była lepka i nieprzyjemna. Zdecydował się na wzięcie prysznica. Zabrał swoje rzeczy z torby leżącej przy łóżku i poszedł do łazienki. Gdy zmył z siebie pot i przebrał się w świeże ubrania, poczuł się lepiej.
Wsunął buteleczkę z tabletkami do kieszeni dżinsów. Miał brać pigułkę co trzy godziny a bał się tego, co się stanie, jeśli ominie jedną dawkę. Po kąpieli wrócił do pokoju Kagamiego, by się spakować. Kagami przygotował dla nich smażony ryż z jajkiem - zwykłej wielkości porcję dla Kuroko i dużą dla siebie. Rozmawiali i szykowali się do wyjścia, nim zegar nie wskazał godziny 8. Na wszelki wypadek Kuroko, nim wyszli z domu, wziął jedną tabletkę.
Kagami zarezerwował dla nich bilety na pociąg i, z powodu stanu Kuroko, wezwał dla nich taksówkę na stację. Błękitnowłosy był mu wdzięczny. Upierał się, by oddać połowę za wydatki. Oszczędzał na tą wyprawę ze swojego kieszonkowego. Nie mógł pozwolić, by Kagami płacił za wszystko. Kuroko miał swoją dumę. Stanowczo odmawiał, by polegać za bardzo na czerwonowłosym i Kagami w końcu ustąpił.
Nie wiedział czy to dlatego, że był to wczesny, sobotni poranek, czy też powodem było, że niektórzy ludzie zamykali się już na Sezon Gorączki, ale ich wagon był niemal pusty. Siedzieli na dwuosobowym siedzeniu, Kuroko przy oknie. Kagami otaczał go ręką i oparłszy sobie jego głowę na ramieniu, leniwie gładził go po włosach. Było tam jeszcze kilku pasażerów, głównie siedzących z tyłu, co dawało im możliwość zbliżenia się do siebie, którą czerwonowłosy wykorzystywał z przyjemnością.
Podróż minęła im w ciszy, ponieważ lek wywoływał u Kuroko senność. Błękitnowłosy usnął na ramieniu Kagamiego kilka minut po odjeździe.
Kagami obudził go, gdy dojechali na stację. Kuroko znów czuł oszołomienie, tym razem z powodu snu. Zabrali swoje bagaże i opuścili peron. Ponieważ dom był zbyt daleko, by iść tam pieszo, Kagami wziął dla nich jedną z taksówek stojących przed dworcem. Jechali nią jeszcze jakieś 10 minut.
Gdy otworzył drzwi taksówki, Kuroko był przyjemnie zaskoczony widokiem domu. Był on większy niż ten, w którym mieszkał błękitnowłosy. Otoczony wysokim, betonowym murem z parą drewnianych paneli służących jako frontowa brama. Za murem znajdował się duży, dwupoziomowy dom w japońskim stylu. Kuroko rozejrzał się i dostrzegł, że mury rozciągają się na dużą odległość, znikając na skrzyżowaniu dróg. Sąsiedztwo wyglądało na ciche i wyludnione. Prawdopodobnie były to przedmieścia.
Czerwonowłosy dołączył do niego, gdy zapłacił taksówkarzowi - Kuroko dał na połowę rachunku - wyciągając z kieszeni komórkę.
"Nie byłem tutaj wieki. Dałem znać gospodarzowi, że zatrzymamy się tu na jakiś czas. Mam tylko nadzieję, że nie jest tam zbyt brudno." Przyłożył telefon do ucha.
Czekali kilka krótkich minut, po czym brama się otworzyła. Drobny mężczyzna w średnim wieku, noszący nazwisko Kobayashi, przeszedł przez nią i powitał ich ukłonem. On i Kagami rozmawiali przez chwilę, a po chwili starszy podał czerwonowłosemu pęk kluczy. Kuroko czekał w ciszy, stojąc w lekkim oddaleniu od nich, nim Kagami do niego nie wrócił, podzwaniając kluczami trzymanymi w ręku.
"W zeszłą środę wezwał serwis sprzątający. Ponadto Kobayashi-san zaopatrzył dla nas spiżarnię i Pokój Gorączki. Nie musimy już iść do sklepu. To dobra wiadomość, nie?" Powiedział z szerokim, wesołym uśmiechem.
Kuroko wpatrzył się w niego bez wyrazu. Czy to nie znaczy, że gospodarz wie, że oni będą - błękitnowłosy potrząsnął głową. Mocno się starał, by nie myśleć o tym zbyt wiele. Kolejny ból głowy nie był rzeczą, z którą chciałby się teraz mierzyć. Z drugiej strony Kagami wyglądał na cudownie nieświadomego kłopotliwej sytuacji, w jakiej się znalazł.
Domyślny uśmieszek gospodarza ani trochę nie pomagał.
Kobayashi pożegnał się i życzył im miłego pobytu - Kuroko wzdrygnął się, gdy usłyszał to drugie - nim nie zostawił ich samych. Błękitnowłosy, ukrywając swoje zawstydzenie, z opuszczoną głową ruszył za Kagamim do posiadłości.
"Nie byłem tutaj odkąd przenieśliśmy się do Stanów! Minęło trochę czasu!" Wykrzyknął Kagami, rzucając swoje wielkie ciało na łóżko. Odbił się od materaca, przeciągnął i jęknął z satysfakcją.
Kuroko odłożył swoją torbę obok szafy i unikał patrzenia na łóżko. Zamiast tego wybrał rozglądanie się po pokoju. Pomimo tradycyjnej fasady, wnętrze domu umeblowane było nowocześnie a nawet miało kilka zachodnich pokoi. Główna sypialnia, w której się właśnie znajdowali, była ogromna. Jej wnętrze było piękne, z łożem królewskim w samym centrum, z przylegającą łazienką i osobną toaletą. Wystrój był zdumiewająco stylowy, przejrzysty i gustowny. Kompletnie odbiegał od tradycyjnego wyglądu.
"Mama jest projektantem wnętrz. Przearanżowała dom trzy lata temu, przy okazji realizowania jakiegoś dużego projektu w Japonii." Wyjaśnił Kagami, jakby odpowiadał na niewypowiedziane pytanie Kuroko. Teraz siedział na skraju łóżka, zdejmując swoją biało-czarną kurtkę.
Kuroko prychnął. Zastanawiał się, kiedy Kagami nauczył się tak dobrze go odczytywać? Nawet Midorima, który znał go dłużej, tego nie potrafił.
"Chodź tu, Kuroko." Kagami machnął na niego, by podszedł bliżej.
Kuroko przeszedł przez pokój i stanął przed Kagamim. Czerwonowłosy rozłożył ramiona i wyszczerzył się, nakłaniając go, by podszedł jeszcze bliżej. Kuroko zbliżył się, a Kagami owinął ręce wokół niego, objął jego nogi i biodra i oparł policzek o brzuch niższego. Kuroko poczuł, że to dobrze, że zdjął wcześniej kurtkę; jej suwak mógłby uwierać czerwonowłosego w twarz.
Kagami zamruczał nisko, wibracje lekko połaskotały niższego. "Nie musisz brać dzisiaj leków." Wyszeptał, unosząc wzrok na Kuroko.
Błękitnowłosy zarumienił się lekko.
"... tak, wiem." To było wszystko, co był w stanie wykrztusić.
Kagami wspomniał wcześniej, że też niedługo wejdzie w gorączkę. Przed oczami Kuroko stanęły wspomnienia czerwonowłosego unoszącego się nad jego nagim ciałem i uzdolnionych palców, które doprowadziły go do orgazmu. Te myśli wzbudziły pierwotny instynkt w głębi jego umysłu. Mały wir pożądania zaczął przesączać się przez szczelinę w murze zbudowanym przez leki. Tak, jak tego ranka, całe jego ciało zaczęło się wypełniać ciepłem powstającym w dole brzucha. Niejasno pomyślał, że od ostatniej dawki leku minęło już trochę czasu.
"Kagami-kun," powiedział, kładąc dłoń z tyłu głowy Tygrysa. Zaczął bawić się ciemnymi kosmykami. Słysząc swoje imię, Kagami uniósł wzrok i spojrzał na niższego. Kuroko ostrożnie przeczesał jego włosy i odetchnął głęboko.
"Gdybym miał wybierać, komu się oddać, wybrałbym ciebie." Przyznał, czując ciepło rozlewające się mu po policzkach.
Kuroko zauważył , że oczy Kagamiego na ułamek sekundy zmieniły kolor z czerwieni na złoto, po czym znów wróciły do normalności. Tygrys patrzył na niższego z tak głębokim i ciężkim pragnieniem, że ten aż zadygotał. Zapach feromonów Arystokraty wydobył z ukrycia jego instynkty bestii z nagłą i ogromną siłą. Kuroko odkrył, że poddaje się temu. Ogarnęła go gorączka.
Poczuł mgłę pożądania, wciąż uwięzioną za chemiczną barierą leków, napierającą na jej ochronną powierzchnię, próbującą ją przeniknąć. I Kuroko był bardziej niż chętny, by ją wypuścić i pozwolić jej wziąć się w posiadanie. Pragnął, by doprowadziła go do szaleństwa gorączką i niekontrolowaną pasją.
Jednak Kagami odwrócił wzrok, odchrząknął i rozluźnił uścisk.
"My... powinniśmy coś zjeść. Jest już pora na lunch, pewnie jesteś głodny." Powiedział, a jego głos był spokojny i pewny. Wstał i delikatnie odepchnął Kuroko, a następnie bez słowa ruszył do wyjścia.
"Ja... będę na dole, w kuchni. Ugotuję coś. Przyjdź, jeśli będziesz czegoś potrzebował." Powiedział, wciąż odwrócony do Kuroko plecami, po czym opuścił pokój. Błękitnowłosy stał bez ruchu tam, gdzie zostawił go Kagami i wpatrywał się w miejsce, gdzie jeszcze przed sekundą był Tygrys.
Wlepiał spojrzenie w drzwi, oniemiały i zesztywniały. Nie pojmował tego, co się stało, nawet kiedy upłynęło trochę czasu. Nagle zrozumienie uderzyło go z siłą walącego się muru.
Czy on... czy on właśnie został odrzucony przez Kagamiego?
Usiadł na łóżku większym niż był do tego przyzwyczajony i zamyślił się w ciszy.
Po dłuższym zastanowieniu doszedł do wniosku, że mógł przecenić sytuację. Starał się znaleźć winę w sobie, powód, dla którego Kagami zostawił go w tak zimny sposób. To nie miało dla niego sensu. Może źle coś zrozumiał. Przecież Kagami jasno wyraził się na temat swoich pragnień związanych z Kuroko. Chciał go, czyż nie? W świetle tych odrzuceń, błękitnowłosy zaczął mieć wątpliwości.
Może Kagami zmienił zdanie?
Może uznał, że mimo wszystko opiekowanie się Kuroko to było dla niego zbyt wiele i zmęczył się czekaniem aż niższy odpowie na jego zaczepki?
Może uznał, że to nie jest tego warte? Kagami nie zdjął ubrań w pokoju pielęgniarki i nie próbował później dotykać Kuroko w ten sposób - tak właściwie to już od jakiegoś czasu niczego nie próbował, no chyba chyba, że musiał. Nie, to nie tak, Kagami nie był taki. Nie był tak frywolny. Sam powiedział, że nie chce niczego przyspieszać. Rozumiał dyskomfort Kuroko, choć to było zanim przyjechali tutaj. Błękitnowłosy starał się wytłumaczyć tą sytuację samemu sobie, ale zawiódł.
Dlaczego? Dlaczego Kagami znów go odrzucił? We właściwym miejscu i czasie. Dlaczego?
Czy mogło być tak - na samą myśl o tym Kuroko poczuł gulę w gardle - że Kagami myślał o znalezieniu innego partnera?
Poczuł, jak buzuje w nim irracjonalny gniew.
Myśl o Kagamim z kimś innym, robiącym te same rzeczy, które robił z Kuroko, sprawiła, że jego krew aż się zagotowała. Czuł jak kotłują się w nim mroczne emocje. Huragan czarnego żaru złączył się z palącą gorączką, która dotąd bezczynnie spoczywała w jego wnętrzu, i w swym gniewie wyssał z niego resztki logicznego myślenia. Usłyszał, jak zwierzę wewnątrz niego, szczerząc kły i jeżąc sierść, warczy z wściekłości. Jego zmysły przyćmił instynkt terytorialny.
Nawet nie podejrzewał, że jest zdolny do tak silnych i mrocznych emocji.
Bez zastanowienia wypadł z pokoju i popędził schodami w dół. Dom był duży, a jego korytarze i pokoje były obce dla Kuroko, ale bez problemu udało mi się znaleźć kuchnię, która połączona była z jadalnią. Nie znalazł Kagamiego w strefie kuchennej, ale zauważył, że sąsiadujące z nią drzwi, zza których wyczuwał suche powietrze i surowe zapasy, są otwarte. Spiżarnia. Szybko zmienił kierunek i przeszedł przez drzwi.
Kagami przeglądał właśnie półki z jedzeniem, gdy został zaskoczony nagłym wtargnięciem Kuroko.
"Huh? Kuroko, co ty tu..." Nie dokończył, gdyż niższy zarzucił mu ręce na szyję i uciszył go własnymi ustami.
Czerwonowłosego zaskoczył pocałunek, więc zesztywniał, ale Kuroko nie miał zamiaru czekać - lizał wargi Kagamiego, uparcie napierał na nie językiem i przygryzał je. Kagami niespodziewanie wyrwał się z oszołomienia, owinął ramiona wokół Kuroko i oddał pocałunek, przekrzywiając głowę, by go pogłębić i zwracając przysługę z intensywną delikatnością. Obaj zaczęli oddychać ciężko, języki i ślina złączone i zmieszane. Ich usta łączyły się i oddalały od siebie kilkukrotnie, niemal pożerali się nawzajem. Ich ciała były blisko siebie, ocierając się zmysłowo o siebie nawzajem.
Kilka minut później rozdzielili się po raz ostatni. Kuroko odsunął się z na wpół przymkniętymi oczami i zaczerwienionymi policzkami. Kagami również był zarumieniony, a wyraz jego twarzy był mieszanką dezorientacji, szoku i nieudawanej przyjemności. Wciąż ciężko oddychali, wpatrując się nawzajem w swoje oczy.
"Kuroko, dlaczego...?" Zapytał Kagami, nieco zmieszany niespodziewaną śmiałością niższego.
"Zabierz mnie do łóżka." Spokojnie odpowiedział Kuroko.
Szczęka czerwonowłosego opadła.
"C - co?" Rozdziawił usta jak ryba.
Kuroko zmarszczył brwi. Nie czekał, aż jego słowa dotrą do Kagamiego, zamiast tego złapał jego nadgarstek i pociągnął za sobą do wyjścia ze spiżarni - w tym czasu Kagami wciąż miał rozdziawione usta i szeroko otwarte oczy - czerwonowłosy niemal potknął się na schodach, z siłą ciągnięty przez natarczywego niższego chłopca. Dotarli w sypialni w mniej niż minutę. Kuroko puścił nadgarstek Kagamiego dopiero kiedy weszli do środka .
Kagami, wciąż oszołomiony i zmieszany, stanął niezręcznie w progu. Kuroko, stojąc tyłem do czerwonowłosego, podszedł do łóżka, wciąż lekko niepewny, dopóki nie zdecydował, że skoro posunął się tak daleko, równie dobrze może iść na całość. Złapał za skraj swojej koszulki i ściągnął ją przez głowę. Usłyszał ostry wdech dochodzący zza jego pleców, ale nie zatrzymał się. Rzucił koszulkę na dywan, po czym zaczął rozpinać guzik od swoich dżinsów. Suwak, kiedy go rozpinał, wydał z siebie głośny dźwięk. Pochylił się, by je zdjąć i po chwili dołączyły one do koszulki.
Był w samych bokserkach, ostatniej rzeczy, która okrywała jego wstyd. Kuroko zaczepił palcami o ich gumkę, nim nie zaczął ich powoli zdejmować. Miał świadomość, że spojrzenie Kagamiego jest skierowane na niego i że jest przez niego obserwowany z wielką uwagą. Na ścianie nad łóżkiem wisiało lustro. Kuroko widział w nim swoje odbicie. Blada, jasna skóra z liniami wątłych mięśni w strategicznych miejscach na szczupłym ciele. Wystające żebra. Jego ciało nie wyglądało zbyt męsko, nawet pomimo ostrego treningu koszykówki, który przechodził - jego twarz i linia szczęki była miękka i zaokrąglona a cera czasem była bledsza niż u dziewczyny. Nie był jednak dziewczyną. Nie był też atrakcyjny. Wiedział, że nie było w nim nic, co mogłoby kogokolwiek pociągać.
Mimo to nie chciał, by Kagami znalazł innego partnera.
Ściągając z siebie ostatni strzęp ubrania, odwrócił się przodem do czerwonowłosego, wystawiając mu się na pokaz i niczego nie ukrywając. Wciąż był zawstydzony. Część niego krzyczała, by przestał i zakrył się, ale ją zignorował. Kagami wpatrywał się w niego, przesuwając wzrokiem w górę i dół jego ciała, jego usta były otwarte a postawa zesztywniała. Kuroko czuł, że leki wciąż wstrzymują pożądanie i gorączkę za wyimaginowanym mentalnym murem. Zacisnął zęby. Kuroko instynktownie wiedział, ze jeśli chce uwieść Kagamiego, musi odsłonić wszystko - nie tylko ciało.
Odetchnął głęboko i otworzył swoje mentalne bramy.
Widział, dzięki odbiciu w lustrze, że jego wygląd zaczyna się zmieniać. Mur, który go chronił, zaczął się walić. Mgła pożądania zaatakowała jego umysł z pełną mocą, a ciało niemal natychmiast zapłonęło gorączką. Jego paznokcie wydłużyły się i przemieniły w szpony, zęby lekko się zaostrzyły, napierając na wargi.
Skóra wokół oczu pomarszczyła się, powodując przy tym lekki dyskomfort, a jasnoniebieskie włosy zjaśniały o kilka tonów, stając się białe jak śnieg. Jego uszy wydały dźwięk, gdy ulegały przekształceniu i zmieniały swoją zwyczajową pozycję. W kilka sekund wyglądały jak uszy bestii o zaokrąglonych końcówkach. Cienki, puszysty ogon wyrósł z jego kości ogniowej. W tym miejscu zatrzymał swoją transformację, nie chcąc kompletnie zmienić się w zwierzę. Gorączka powróciła z pełną mocą.
Oddech w jego gardle był gorący i nierówny. Zapach, który zostawił na nim Kagami został w całości zastąpiony jego własnymi feromonami - dziesięciokrotnie bardziej intensywnymi przez przechodzoną właśnie gorączkę i uwolnienie prawdziwej formy. Zawarczał nisko, gorąco w jego ciele zawirowało i skupiło się w kroczu, wypełniając krwią jego penis. Bardzo szybko stanął on na baczność, różowy i gorący, wilgotny na czubku.
"Kagami-kun," powiedział, specjalnie używając niskiego, niemal uwodzicielskiego głosu. "Nie odmawiaj mi tym razem, proszę."
Czerwone oczy Kagamiego błysnęły złotem, jego źrenice zwęziły się w poziome szparki. Nim się spostrzegł, Tygrys popchnął go na łóżko. Prześcieradło zmarszczyło się, gdy Kuroko nagle uderzył plecami w jego powierzchnię. Błękitnowłosy spojrzał w górę i zobaczył, że wokół oczu Kagamiego formują się paski a jego zęby wyostrzają się. Z płuc czerwonowłosego wydobył się warkot. Niski i nierówny oddech akompaniował charkotowi w jego głosie.
"Nie. Prowokuj. Mnie." Zawarczał, głęboko i z siłą. Jego twarz wykrzywiało pożądanie i niepewność. "Walczę z pragnieniem, by pieprzyć cię tu i teraz."
Kuroko zadrżał.
"Nie chcę żebyś z tym walczył." Powiedział spokojnie, pomimo gorączkowego pożądania szalejącego w jego głowie.
Kagami wziął ostry wdech, zaciskając powieki. Jego ręce zacisnęły się na prześcieradle, rozrywając jego materiał z brutalną siłą. "Kuroko, przestań - przestań na chwilę. Ty nie - nie myślisz w tej chwili rozsądnie." Powiedział, choć wyglądało na to, że nie przekonują go jego własne słowa.
Kuroko warknął z frustracją, rozłożył nogi i uniósł biodra, ocierając się o rosnącą wypukłość w spodniach Kagamiego. Obaj jęknęli, gdy ich erekcje się spotkały. Po tym, zirytowany ilością ubrań zakrywających czerwonowłosego, złapał za przód jego koszulki.
"Mam to gdzieś. Nie chcę teraz o tym myśleć. Chcę ciebie." Chciał, by Kagami chciał jego, ale nie powiedział tego głośno.
Kagami zawarczał nisko i długo, gardłowe dźwięki wydobywały się spomiędzy jego kłów. Odsunął się od Kuroko, by zdjąć koszulkę, niemal ja przy tym rozrywając, na jej przedzie pojawiła się duża dziura. Oddech Kuroko przyspieszył. Jego wzrok skupił się na widoku nagiego, wyeksponowanego ciała Kagamiego. Nie mógł oderwać się od niemożliwe pięknego, muskularnego torsu. Był chciwy tego widoku. Kagami zostawił naszyjnik z pierścieniem, który zawisł w powietrzu, gdy czerwonowłosy się pochylił.
Kuroko sięgnął dłońmi do barków Kagamiego, starając się zapamiętać kształt bicepsu i twardych krzywizn ramion.
Czuł zęby i dłonie wędrujące po całym jego ciele. Usta Kagamiego zostawiały piekące piętna z ugryzień i uszczypnięć na wrażliwej od pożądania skórze. Kuroko jęknął głośno, gdy Kagami ugryzł i zassał jego sutek. Czerwonowłosy rozłożył szerzej nogi niższego i uniósł je, by oprzeć sobie na ramionach. Jego stwardniałe palce z delikatnością gładziły uda Kuroko, co było jak tortura. Penis niższego drżał w krótkich spazmach, porzucony i pulsujący boleśnie.
"Kagami-kun, oh, hhhnnn - " Jego usta drżały, głowa odchylona, oczy zamknięte a palce zaciśnięte na czerwonych włosach.
"Zawsze chciałem to zrobić. Nigdy nie mogłem cieszyć się twoim ciałem - a teraz jesteś tutaj, naprzeciw mnie. Byłeś w moich ramionach, ale nie mogłem cię dotykać; nie teraz, nie tutaj, nie dotykaj za dużo - tak wiele zakazów. Nie potrafisz sobie wyobrazić, jaka to była dla mnie tortura." Kagami szeptał naprzeciw jego skóry, ustami podążał w dół jego brzucha, zostawiając za sobą wilgotną ścieżkę.
" - ty cały, nagi tylko dla mnie, w mojej łazience a potem w szkole - byłeś taki kuszący - i za każdym cholernym razem musiałem się powstrzymywać. Nie wiedziałeś, że to doprowadza mnie do szaleństwa?"
Kuroko niemal krzyknął, kiedy jego penis został nagle pochłonięty przez intensywnie wilgotne ciepło - chłopak spojrzał w dół i z szeroko otwartymi oczami wpatrywał się w widok własnego członka znikającego w ustach Kagamiego. Czerwonowłosy ssał główkę, płaszczyzną języka podążał wzdłuż żyły i drażnił szczelinkę penisa krótkimi naciśnięciami na czubek, w ten sposób redukując Kuroko do kłębka jęków i kwilenia. Kuroko z trudem zmusił się, by zasłonić sobie usta jedną ręką, podczas gdy drugą zaciskał zaplątaną we włosach Kagamiego.
"Kagami - ah, ah, aah. Nie ssij tak mocno - !" Czuł, że jest już blisko, ale nie chciał jeszcze dochodzić. To było zbyt szybko. Chciał więcej Kagamiego.
Usta zostały zastąpione dłonią i Kagami, kontynuując obciąganie mu, skierował usta na jego uda, by je przygryzać i całować. Wdychał głęboko i obwąchiwał obszar wokół krocza Kuroko - miejsca, gdzie zapach był najintensywniejszy. Kuroko powstrzymał się przed odrzuceniem z rozkoszy głowy do tyłu, przełykając przy tym głośny i ciężki jęk. Zamiast tego jego gardło zawibrowało od wysokiego kwiku.
"Nie, Kagami-kun, zaraz dojdę." Wydyszał chrapliwie, starając się odepchnąć dłoń Kagamiego, która doprowadzała go do orgazmu za pomocą szybkich pociągnięć.
Czerwonowłosy zachichotał, ssąc punkt na wrażliwej, cienkiej powierzchni uda Kuroko, z premedytacją zostawiając na niej malinkę. "To dojdź. Ja po prostu będę bawił się dalej."
Kagami potarł go jeszcze dwukrotnie, po czym Kuroko doszedł po raz pierwszy, wytryskując mocno na swój brzuch, wyginając plecy w łuk i jęcząc. Kagami zabrał dłoń i znów wziął go do ust. Penis Kuroko pompował swój ładunek wprost do ust czerwonowłosego, a ten ssał chętnie, wylizując go do czysta. Kuroko patrzył z oszołomieniem, jak Kagami oblizuje jego członka, ręką rozmazując białą substancję na jego brzuchu.
"Proszę, nie rób tak." Kuroko poprosił nieśmiało. Jego ciało zadrżało, gdy stwardniał ponownie w ustach Kagamiego, uświadamiając sobie, że z czerwonowłosym ułożonym pomiędzy swoimi nogami, nie może ich zacisnąć. Mgła pożądania, podsycana przez feromony Arystokraty, ewoluowała na zupełnie nowy poziom. Poczuł zawroty głowy, gdy zapach Kagamiego stał się cięższy i silniejszy, potęgując w nim gorączkowe pragnienia.
"Lubię twój smak." Stwierdził Kagami ze śmiałością. Odsunął się i poruszył, zawisając nad Kuroko. Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech.
Kuroko zarumienił się pod tym spojrzeniem. "Brzmisz tak, jakbyś chciał mnie zjeść, Kagami-kun."
"Dokładnie tak. Chciałbym cię zjeść, żebyś był tylko mój - wtedy nikt inny nie będzie mógł cię mieć."
Kagami znów zażądał jego ust. Kuroko zarzucił mu ręce na szyję, całując czerwonowłosego z równą żarliwością. Ich kły stukały o siebie nawzajem, języki się plątały. Kuroko zajęczał w pocałunku, gdy poczuł na swoim penisie dłoń, która znów zaczęła go pocierać. Błękitnowłosy z niepewnością spojrzał w dół na wypukłość w kroczu Kagamiego. Tygrys wciąż jeszcze nie doszedł, a na dodatek wciąż miał na sobie dżinsy. Pociągnął czerwonowłosego za włosy, siłą przerywając pocałunek.
"Wciąż masz na sobie dżinsy. Proszę, zdejmij je." Zwrócił mu uwagę, dąsając się.
Kagami zaśmiał się, ale z chęcią zastosował się do prośby.
Zszedł z łóżka, by się rozebrać - Kuroko usiadł i czekał. Jego serce zaczęło szybko bić, gdy po raz pierwszy przyjrzał się penisowi Kagamiego z bliska. W pełni twardy i imponująco sterczący. Wiedział już wcześniej, że Tygrys był duży, ale kiedy stwardniał, był ogromny. Członek Kagamiego był długi i gruby, jasnobrązowy, jak reszta jego ciała, choć teraz ciemnoczerwony od podniecenia - nie był pewien, czy byłby w stanie objąć go dłonią, choć wiedział, że prawdopodobnie przesadza.
"Nie patrz się tak, bo się zawstydzę." Powiedział Kagami, drapiąc tył swojej głowy, jego twarz już była czerwona.
Kuroko przełknął gulę, która utworzyła się w jego gardle. Zarumienił się. "Będzie pasować? Chodzi o to, czy się we mnie zmieści? "
Czerwonowłosy zesztywniał. "Chciałbyś?"
"... tak."
Kagami wciągnął głęboko powietrze i zakrył twarz dłonią. Jego penis drżał wyraźnie, zupełnie jakby miał swój własny umysł. "Cholera, prawie się złamałem - naprawdę musisz przestać mnie prowokować, Kuroko. W przeciwnym wypadku na serio się na ciebie rzucę."
Kuroko zmarszczył brwi, zirytowany. Podskoczył na materacu, by usiąść na brzegu łóżka, zaledwie kilka cali od czerwonowłosego.
"A ja ci mówię, że nie chcę, byś z tym walczył." Powiedział.
Przez chwilę siedział niepewnie i bez ruchu, po czym zdecydował się i sięgnął w stronę erekcji Kagamiego. Usłyszał stłumiony jęk, gdy obwinął palce wokół gorącego członka. Był on gruby, ale idealnie pasował do jego dłoni, nawet jeśli nie był w stanie otoczyć go palcami w pełni. Poruszył eksperymentalnie ręką, zahipnotyzowany przez sposób, w jaki penis zadrżał i podskoczył w jego uścisku.
"Cholera - czekaj. Stop." Kagami położył mu rękę na ramieniu i odepchnął go. Kuroko zastygł w miejscu. "Zazwyczaj jesteś taki nieśmiały i niewinny, ale czasem mówisz i robisz najśmielsze rzeczy - różnica jest myląca." Powiedział, drapiąc się po tyle głowy.
Kuroko sapnął. "Też jestem mężczyzną, Kagami-kun. Jestem ciekawy... tych rzeczy." Stwierdził, zupełnie niepotrzebnie. "Wciąż jestem do tego nieprzyzwyczajony i nic nie mogę na to poradzić, że kiedy robisz coś niespodziewanego, jak choćby przed chwilą - swoimi ustami - czuję się zawstydzony." Zarumienił się i spuścił wzrok, niespodziewanie czując się faktycznie nieśmiało, gdy uświadomił sobie, co właśnie zrobił. Zabrał ręce i schował je pomiędzy zaciśniętymi udami.
"Chodzi o to, że ja, ja po prostu chciałbym zobaczyć, że Kagami-kun również czuje się dobrze. Nie chcę być jedynym, który czuję przyjemność." Przyznał, splatając palce na udach. Zmusił się, by spojrzeć czerwonowłosemu w oczy. "Kagami-kun, nie mówiłeś przypadkiem, że chciałbyś mnie zjeść? ... Proszę, zrób to."
Kagami przygryzł wargę.
Cisza rozciągnęła się przez kilka sekund, nim czerwonowłosy otworzył usta. "... oprzyj się na rękach i kolanach, twarz w stronę łóżka. Najpierw cię przygotuję."
Kuroko zastanowił się, po czym przesunął się na środek łóżka. Ustawił się na czworakach i wypróbował tą pozycję, dłonie i kolana na prześcieradle. Szybko jednak odkrył, że im dłużej pozostaje w tej pozycji, tym bardziej niepewnie się czuje. Kagami pochylił się nad jego plecami, na białym prześcieradle widać było jego cień. Gdy złapał go za biodra, ciało Kuroko stało się sztywne i napięte, co nie umknęło uwadze czerwonowłosego.
"Kuroko, co się dzieje?" Pytanie dobiegło go od tyłu, gdzieś w pobliżu jego ucha.
"Ja - ja nie sądzę, żebym lubił tą - tą pozycję."
Kuroko pomyślał, że wręcz krzyczy ona o uległości. To było obce, bezosobowe i zimne. Tak, jakby dotykał go ktoś nieznajomy. Nienawidził sposobu, w jaki ta pozycja czyni go podatnym na zranienie, słabym i małym. Uległym. Nie mógł też w ten sposób zobaczyć Kagamiego, co budziło w nim nerwowość.
"Nie widzę cię, Kagami-kun. Nie lubię tego." Wyszeptał naprzeciw prześcieradła. Jego pazury zacisnęły się w pięść. Drżał.
Usłyszał niski, gardłowy dźwięk.
Kuroko wydał z siebie zaskoczone piśnięcie, gdy niespodziewanie został odwrócony. Teraz leżał na plecach. Zamrugał kilkukrotnie. Kagami pochylił się i pocałował go delikatnie. "Zrobimy to w sposób, jaki wybierzesz." Wyszeptał, jego ciepły oddech owiewał policzki Kuroko.
Czerwonowłosy przynaglił go, by położył dłonie na jego ramionach i to sprawiło, że Kuroko poczuł się znacznie lepiej. Poprzez opuszki palców mógł poczuć ciepło wydzielane przez Kagamiego, co koiło jego nerwy.
Nieprzytomnie wpatrzył się w ciało Tygrysa, idealnie wyrzeźbione muskuły i urzekające krzywizny. Nie mógł odmówić pokusie, by przejechać dłońmi po jego ramionach, prowadząc palce wzdłuż ciemnych pasków - jego dłonie były śliskie od potu perlącego się na opalonej skórze - aż do kości i zagłębienia obojczyka. Wpatrywał się, urzeczony. Ciało Kagamiego było doskonałe - jako mężczyzny i sportowca. Ze spokojem gładził coraz niżej aż do jego męskiej piersi, gdzie zatrzymał się, by poczuć skórę pod palcami. Opuścił spojrzenie na kaloryfer Kagamiego. Niespodziewanie gardło Kuroko stało się suche.
"Lubisz moje ciało?" Kagami drażnił się, cmokając miękko.
Kuroko westchnął z aprobatą. "Tak, Kagami-kun. Jesteś zupełnie inny niż ja." Powiedział, a jego ręką ślizgała się w górę i w dół torsu Kagamiego, starając się jak najlepiej zapamiętać ten obszar jego ciała.
"Możesz dotykać, ile tylko chcesz." Kagami pochylił się i zaczął całować jego kark. "Też lubię twoje ciało. Twoja skóra jest piękna a ty sam perfekcyjnie pasujesz do moich ramion, gdy cię przytulam."
"To zawstydzające..."
Czerwonowłosy zaśmiał się. "Powiedział koleś, który mnie uwiódł. Słońce wciąż stoi na niebie a mimo to przyszedłeś i zaciągnąłeś mnie do łóżka."
Zarumienił się wściekle. "To dlatego, że Kagami-kun był..."
Zajęczał, gdy Kagami zaczął ssać cienką skórę jego szyi tam, gdzie biegła pod nią żyła. A dłoń wędrowała po zasychającym na jego brzuchu bałaganie. "Jaki byłem?"
Kuroko dyszał, starając się odzyskać opanowanie na tyle, by móc odpowiedzieć odpowiednio na pytanie. "Myślałem, że już mnie nie chcesz..."
Kagami zatrzymał się, odsunął i rzucił mu spojrzenie pełne niedowierzania. "To kurewsko śmieszne. Jak na to wpadłeś?" Zapytał, nie potrafiąc uwierzyć w to, co usłyszał.
Kuroko poczuł ciepło wypełniające mu policzki. Odwrócił spojrzenie, czując zawstydzenie. "Ponieważ - ponieważ odrzuciłeś mnie. W szkole i przed chwilą."
Usłyszał głębokie westchnienie. Spojrzał w górę i zobaczył, że Kagami spuścił głowę i drapie się po karku.
"Próbowałem być uważny. Nie chciałem, by wyglądało to tak, jakbym czerpał korzyści z twojego stanu. Już ci mówiłem. Nie wierzę, że myślałeś - zawsze cię chcę, jasne? W każdej chwili, w każdym miejscu. Żeby było jasne. To nie tak, że to jakoś ukrywam." Ujął w dłonie twarz Kuroko i spojrzał mu w oczy. "Każdego dnia chcę cię bardziej i bardziej, Kuroko, a już szczególnie teraz."
Serce Kuroko biło głośno w jego uszach, pierś zacisnęła się. Mógł tylko skinąć.
Czerwonowłosy wyszczerzył się.
"Dobrze. Mam zamiar pokazać ci, co dokładnie mam na myśli."
Oddech Kuroko przyspieszył a pożądanie wróciło z pełną mocą, gdy dłoń Kagamiego zacisnęła się na podstawie jego penisa i kilkoma pociągnięciami przywróciła mu pełną twardość. Zakwilił, odrzucił głowę i wyjęczał imię Kagamiego. To był już drugi raz, ale znowu poczuł, że jest blisko. Przygryzł wargę i zadrapał ramię Kagamiego pazurami - udało mu się zostawić tam swój ślad - nie chciał dochodzić tak szybko.
"Aha, ah - Kagami-kun, czekaj. Co z - co z tobą?" Rozproszył sam siebie, odsuwając swój orgazm w czasie. Skierował swoje na wpół przymknięte oczy na twardy członek Kagamiego.
Kagami wydał z siebie wymijające chrząknięcie.
"Jest dobrze. Kiedy dojdę, to dlatego, że będę w tobie." Pełne żądzy pragnienie świecące w złotych, kocich oczach sprawiło, że Kuroko przełknął nerwowo.
Kuroko poczuł, że jego nogi zostają rozłożone aż po kres ich możliwości. Zarumienił się głęboką czerwienią, kiedy Kagami odsunął się i po prostu na niego patrzył, wciąż utrzymując jego nogi szeroko. Zupełnie inaczej niż na boisku, gdzie Kagami był głośny, pełen pasji i zuchwały, w tym momencie był drapieżników cichym, pewnym siebie i głęboko podniecającym. Penis Kuroko zadrżał, co spotkało się z chichotem czerwonowłosego. Dłoń ześlizgnęła się z jego uda i Kuroko poczuł, jak coś pociera jego wejście.
Oczy Kagamiego otworzyły się szeroko a szczęka mu opadła.
"Kurwa - jesteś mokry. Jak to jest możliwe?" Zawarczał ochrypłym tonem. Wyglądał na zszokowanego, a na jego twarzy pojawiła się mieszanka fascynacji i dezorientacji.
"Ja - ja nie wiem." Powiedział Kuroko, niespodziewanie czując pragnienie, by się ukryć. To prawda, że czuł jakąś dziwną wilgoć, ale sądził, że to sperma, która zabłądziła w to miejsce. Nie sądził, że to był - nie wiedział co to, przecież nie był dziewczyną, więc jak mógł być mokry? Czy to było normalne w gorączce? Nigdy dotąd o czymś takim nie słyszał.
Czerwonowłosy wsunął palec i, inaczej niż za pierwszym razem, wszedł on płynnie, nie napotykając żadnego oporu. Kagami przeklnął pod nosem, jego cętki pociemniały a szczęka zacisnęła się. Jego zapach stał się mocniejszy i bardziej intensywny. Kuroko widział unoszącą się nad nim aurę tygrysa. Kagami zawisł nad nim i wpatrywał się w niego spojrzeniem, jakim drapieżniki obrzucają swoje ofiary.
"Jest tak... miękko. I kurwa, gorąco." Wymamrotał Kagami w niedowierzaniu i coraz większym zdumieniu. "Nie jest tak, jak wczoraj. Nie mogłeś robić tego sam, obserwowałem cię we śnie. Wyczułbym, gdybyś to robił. Jak to się stało?" Cmoknął, jego palec wsuwał i wysuwał się z łatwością. W kocich oczach Kagamiego wyraźnie było widać, że jest pod wrażeniem.
Potrząsnął w odpowiedzi głową, zbyt zawstydzony i zdezorientowany, by coś powiedzieć. Wewnątrz Kuroko narodziło się pragnienie, jego ciało płonęło pod dotykiem Kagamiego. Umysł zasnuła mu mgła pożądania.
Gdy Kagami dodał kolejny palec i zanurzył je w nim głębiej, Kuroko załkał. Jego kręgosłup wygiął się w gwałtownym skurczu, odrzucił głowę w tył i sekundę później wytrysnął gwałtownie, wydając przy tym długi, gardłowy jęk. Sperma trysnęła mu aż na pierś. Kagami zamrugał, otworzył szerzej oczy i rozchylił usta. Kuroko zakrył oczy przedramieniem. Jego cera pokryła się głęboką czerwienią a skóra rozgorzała ciepłem ze wstydu. Chciał się zapaść pod ziemię.
"... cholera!"
Ciepło Kagamiego opuściło go i Kuroko poczuł nagle, że jest mu zbyt zimno. Podniósł lekko ramię, by podejrzeć, co robi Kagami. Czerwonowłosy podszedł do szafki nocnej stojącej przy łóżku, otworzył jedną z jej szuflad i wyciągnął z niej małą buteleczkę. Szybko wrócił, otworzył zakrętkę z cichym kliknięciem i wylał sobie na dłoń hojną ilość jej zawartości, przeźroczystego płynu, wyglądającego na śliski. Kuroko obserwował Kagamiego, kiedy ten pocierał swojego członka, rozprowadzając po nim lśniącą substancję, od podstawy aż po główkę. Oddychał ciężko i nierówno. Gdy pocierał gwałtownie penisa, z jego ust wydostał się syk. Oczy Kagamiego nie odgrywały się od obnażonych genitaliów Kuroko.
Kilka chwil później, Kagami zbliżył się do niego, sięgnął rękami i uniósł uda Kuroko. Usiadł między jego rozłożonymi nogami i pokazał mu, by objął go nimi w pasie. "Trzymaj się mnie," wychrypiał. Jego spojrzenie było ciężkie od pożądania. Kuroko poczuł ostry dreszcz wędrujący po kręgosłupie, i skinął głową. Ustawił nogi tak, by oprzeć łydki o biodra Kagamiego i zapleść je na jego plecach. Zacisnął pięści na ramionach wyższego. Czuł czubek penisa Kagamiego naprzeciw swojego wejścia, wziął więc kilka głębszych oddechów, by się przygotować.
Usłyszał jak Kagami bierze głęboki wdech i westchnął, gdy coś znacznie większego od palców, w ślimaczym tempie, zaczęło napierać na jego wejście, wdzierając się przez obręcz mięśni. To było gorące i twarde. Kuroko poczuł tępy ból promieniujący z dolnej połowy swojego ciała. Nie był on silny, a raczej uciążliwy. Jego oddech był nierówny. Pazurami drapał jasnobrązową skórę. Zacisnął oczy, kiedy Kagami z wolną pokonywał obręcz mięśni. Czerwonowłosy w połowie był już w środku i wydał z siebie głęboki, pełen żądzy jęk.
Otworzył oczy i zobaczył, że Kagami zaciska swoje, jego twarz wykrzywia przyjemność a z ust wydobywają mu się miękkie jęki. Oddychał ciężko, szczękę miał zaciśnięte a po twarzy spływały mu krople potu. Wyglądał seksownie, zagubiony w środku odczuwanej rozkoszy, będąc w środku Kuroko. Po raz pierwszy Kuroko zobaczył Tygrysa tak pociągającego i poczuł dumę, że to on jest przyczyną jego stanu. Zapragnął zobaczyć więcej.
Kagami zatrzymał się, choć nie był w środku w pełni.
"Kuroko... w porządku? Wchodzę dość łatwo, ale jak się czujesz?" Zapytał, jego głos był ochrypły, złote oczy, lekko zdezorientowane, szeroko otwarte.
"Ja - w porządku, Kagami-kun. To trochę nieprzyjemne i boli, ale wszystko dobrze." Powiedział Kuroko, oddychając powoli odczuwając nacisk na swoją dziurę.
Kagami był ogromny, przez co ciężko było przyzwyczaić się do jego rozmiaru. Wciąż kąsał go tępy ból, ale Kuroko potrafił znosić ból lepiej niż większość ludzi. Odczekali krótką chwilę, dopóki niższy nie przyzwyczaił się do dziwnego uczucia bycia wypełnionym. Gdy spróbował zmienić pozycję na wygodniejszą, w zamian otrzymał od czerwonowłosego jęk przyjemności. W tej samej chwili sam pisnął i zobaczył biały błysk, gdyż Kagami, ruszając się wewnątrz niego, otarł się o wrażliwy punkt.
"Nie rób tak. Bardzo staram się nie wbić w ciebie i nie wypieprzyć cię do nieprzytomności." Ostrzegł Kagami, jego kły były odsłonięte a oczy błyszczały zmysłowym żarem. Cętki na jego skórze zamigotały i stały się ciemniejsze.
Kuroko potrzebował kilku chwil, by otrząsnąć się z tego początkowego wrażenia.
"Możesz się już ruszyć, Kagami-kun. Możesz zrobić, co tylko zechcesz." Wydyszał Kuroko, czując jak, pomimo bólu, przyjemność z sekundy na sekundę staje się coraz większa. Świadomość, że Kagami jest tak głęboko w nim, ale się nie rusza, powoli zaczynała w nim budzić gniew. Czerwonowłosy był gorący i twardy i odczuwał rozkosz dzięki Kuroko. Ta myśl podniecała niższego.
Kagami zawarczał. Poruszył eksperymentalnie biodrami, początkowo bez żadnego rytmu, ale szybko znalazł ten odpowiedni.
Gdy czerwonowłosy zaczął raz po raz uderzać w specjalny punkt we wnętrzu Kuroko, niższy nie mógł powstrzymać się od jęków. "Haa - ! Kagami-kun, oh, ooh, - " Kuroko czuł, jak trzęsą mu się uda. Kwilił i jęczał, kiedy Kagami wbijał się w niego powoli i w stałym rytmie, pocierając jego wnętrze i raz za razem uderzając w ten sam punkt. Jedno jego ramię owinięte było wokół szyi Kagamiego, palce zanurzone w czerwonych włosach, natomiast drugie przechodziło pod pachą wyższego i spoczywało na jego plecach, wydrapując na nich czerwone pręgi.
"Hmm," Zamruczał Kagami, jego usta rozciągnęły się w szeroki uśmiech, gdy przyspieszył, wbijając się w niższego w szybkim rytmie staccato. "Dobrze?" Zapytał, drażniąc się.
Kuroko szybko stał się niczym więcej niż kulką niespójnego bełkotu. Jego usta, z powodu ciągłych jęków i ciężkiego oddechu, były cały czas otwarte. Gdy się odezwał , strużka śliny wymknęła mu się z nich.
"T - tak! Ah, ah, aah - dobrze - " Wygiął plecy w łuk, gdy Kagami zaczął wbijajać się w niego jeszcze mocniej. Kolana mu się trzęsły od uderzeń.
Kuroko nie wiedział czy czerpie taką przyjemność ze swojego pierwszego razu z powodu gorączki - słyszał, ze to boli i faktycznie bolało, ale dyskomfort został szybko zastąpiony przyjemnością. Jego ciało było boleśnie wrażliwe i spragnione. Wszystko, co robił z nim Kagami było bardziej niż wystarczające, by zrekompensować początkową niewygodę.
W kroczu odczuwał narastające napięcie, jego penis odzyskał swoją witalność, ponownie był sztywny i cieknący, kiwał się z każdym ruchem Kagamiego. A ten ruszał się w nim, większy i twardszy niż wcześniej, doprowadzając go niemal do szaleństwa od intensywności wrażeń. Preejakulat perlił się na czubku penisa niższego, jego malutkie krople spływały z niego przy każdym ruchu, mieszając się z lśniącą powłoką potu na bladej skórze.
"Kagami-kun, Kagami-kun," Kuroko powtarzał to wciąż i wciąż, drapiąc plecy wyższego, czując, że ten drży wewnątrz niego za każdym razem, gdy słyszy swoje wyjęczane imię. Błękitnowłosy nauczył się już, że Kagami lubi, gdy wypowiada on jego imię głosem załamującym się od odczuwanej przyjemności. Uwielbiał też słuchać tych wszystkich nieprzyzwoitych dźwięków, które wydawał z siebie Kuroko.
"Kurwa, Kuroko!" Kagami przeklnął i zacisnął mocniej dłonie na biodrach Kuroko. Jego całe ciało błyszczało od potu, którego perełki kapały mu również z włosów. Na jego twarzy pojawiło się skupienie. "Jesteś tak kurewsko seksowny. Tak bardzo chciałbym cię pieprzyć i nigdy nie przestawać." Zawarczał, z każdą sekundą brzmiąc bardziej jak zwierzę niż jak człowiek. Kuroko poczuł ostre pazury zatapiające się w jego biodrach, przytrzymujące go w jednym miejscu, podczas gdy Kagami wbijał się w niego jeszcze szybciej.
"Ja - aahh - nie mam nic przeciwko." Chciał powiedzieć Kuroko, choć jego głos bardziej przypominał szept. W tym momencie ciężko mu było formułować sensowne wypowiedzi, ale już dawno przekroczył punkt, w którym by go to obchodziło.
"Nie. Powinieneś. Mnie. Prowokować." Szczeknął Kagami, jego oczy były dzikie i migotały od palących płomieni. Ruszał biodrami mocniej i szybciej, jakby w ten sposób chciał podkreślić swoje słowa, wyrywając z Kuroko kolejne jęki. Niższy zaczął się ruszać, wychodząc na spotkanie kolejnym ruchom Kagamiego. Łóżko pod nimi mocno skrzypiało. Pokój wypełniały dźwięki rozkoszy, które wydawali oraz zderzających się ze sobą z mokrym odgłosem ciał. Obsceniczne dźwięki, dowód ich namiętnej aktywności.
Pomimo mgły pożądania, która go otępiała, w pewnym momencie Kuroko zauważył, ze feromony wydzielane przez Kagamiego zyskały na intensywności. Jego ciało stało się gorętsze, a wzrok stał się nieprzytomny, wyrażał jedynie żądzę. Mocny, męski zapach zaatakował zmysły Kuroko, na co jego ciało chętnie odpowiedziało, stając się jeszcze wrażliwsze i podatne na przyjemność.
Kagami był w gorączce.
Uświadomienie sobie tego stało się dla Kuroko bardzo podniecającyn bodźcem i nagle nie mógł się on oprzeć pragnieniu, by całować i gryźć szyję Kagamiego. Zacisnął mocniej nogi wokół bioder czerwonowłosego, by ten mógł wejść głębiej. Wyższy jęczał głośno, gdy Kuroko ssał i przygryzał skórę na jego szyi, a jego ruchy stały się bardziej nieregularne, niemal desperackie. Błękitnowłosy czuł, że Kagami jest blisko, drżał bowiem silnie wewnątrz niego, wyraźnie dążąc do wyzwolenia, zabrał więc dłoń z jego pleców do własnego członka, czując potrzebę, by dojść.
"Cholera! Zaraz - " Wykrzyknął Kagami i chciał się odsunąć, ale po wysunięciu się trochę, uświadomił sobie, że ponieważ Kuroko trzyma go mocno, nie może z niego wyjść cały. Wyszczerzył kły i wytrysnął, mocno i długo, wbijając się głęboko w niższego i wypełniając go kompletnie w kilka sekund.
Kuroko sapnął głośno, gdy poczuł coś gorącego wlewającego się w niego. Penis Kagamiego wciąż był twardy i gorący. Te wrażenia popchnęły go poza krawędź i również doszedł, po raz trzeci wytryskując sobie na brzuch. Odrzucił głowę do tyłu i przeżywał oślepiający orgazm - najintesywniejszy, jaki przeżył do tej pory. Jego ręce opadły bezwładnie z pleców Kagamiego na prześcieradło, nogi rozplątały się, a pierś unosiła się w górę i w dół od ciężkiego oddechu. Czuł się zużyty i wyczepany.
"O cholera! Przepraszam, Kuroko, nie chciałem dojść w tobie. Cholera - zapomniałem gumki, jak jakiś kretyn!" Pisnął, kiedy Kagami z niego wyszedł, głowa mu opadła i wpatrzył się w tygrysa lekko nieprzytomnie. Poczuł, ze coś wypływa mu z tyłka. Kagami wyglądał na jednocześnie przerażonego i zadowolonego.
"Czemu?" Spytał, szczerze zaciekawiony.
Czerwonowłosy, wciąż ciężko oddychając, spojrzał na niego z niedowierzaniem. "Co masz na myśli pytając czemu? To grzeczne nie robić tego a poza tym czyszczenie później jest kłopotliwe. Nie jestem na nic chory, ale jeśli zostawimy to tak, jak jest, będzie cię później bolał brzuch. Pójdę po mokry ręcznik, żeby pomóc ci się wyczyścić."
Kuroko spojrzał na krocze czerwonowłosego. "Wciąż jesteś twardy." Zauważył dosadnie i znów spojrzał Kagamiemu w oczy. "Jesteś w gorączce, prawda, Kagami-kun?"
"Ja - po prostu nie przejmuj się, zajmę się tym w łazience. Odpoczywaj."
Sapnął. To prawda, że nie miał doskonałej kondycji, ale w czasie gry nigdy się nie poddał, tak długo, aż się nie skończyła. Uniósł ręce, by przytrzymać sobie nogi, podparł się na łokciach i rozłożył swoje uda. Kątem oka zobaczył, że Kagami zesztywniał a jego spojrzenie było utkwione w Kuroko. Błękitnowłosy wziął głęboko wdech i skupił się, koncentrował się tak długo, aż nie poczuł, że feromony, które wydzielał, znów stały się silne. Spojrzał Kagamiemu w oczy, wciąż mając nogi zachęcająco rozłożone.
"Kagami-kun, proszę, nie powstrzymuj się. Nie jestem ze szkła." Zabrał jedną dłoń i zaczął pocierać swojego penisa, który ponownie ożył i zaczął drżeć tak, jakby przed chwilą nie doszedł trzy razy z rzędu. Bycie w gorączce sprawiało, że Kuroko był jakby stworzony do sexu. To było dziwnie intrygujące, pomyślał, wciąż się pocierając i dając Kagamiemu malowniczy widok.
Nie trwało to długo, nim Kagami, ze wzrokiem oszalałym od pożądania, znów popchnął go na plecy. Kuroko pisnął, gdy poczuł palce zanurzające się w swojej wciąż pełnej spermy dziurce, wybierające to, co było w środku. Zadrżał lekko, powstrzymując jęk. "Sam się o to prosisz, Kuroko. Nie miej o to później pretensji." Kagami warknął z głębi gardła, liżąc i gryząc ucho niższego.
Niespodziewanie, Kuroko zaśmiał się i objął Kagamiego za szyję. "Kagami-kun, kiedy sobie w końcu uświadomisz, że też tego chcę?"
W odpowiedzi Kagami się zarumienił.
Zrobili to ponownie. Tym razem Kagami nalegał na użycie prezerwatywy - Kuroko nie miał nic przeciwko. Wciąż był twardy, ale przede wszystkim wyczerpany, więc kiedy Kagami doszedł i doprowadził go do orgazmu, zasnął.
Kiedy Kuroko się obudził, uświadomił sobie, że jest umyty i ubrany w szlafrok - prześcieradła też zostały zmienione. Nigdzie nie było widać Kagamiego.
Kuroko czuł się obolały i senny, a kiedy spróbował usiąść, przez jego kręgosłup przebiegł impuls ostrego bólu i zaskowytał, sięgając ręką do pulsujących pośladków. To to mieli na myśli, kiedy mówili o stanie po sexie, obolałe mięśnie i tępy ból to było naprawdę coś. Starał się nie ruszać za bardzo - samo siedzenie było męką. Nim się zorientował, zaburczało mu w brzuchu i Kuroko uświadomił sobie, że umiera z głodu.
Spojrzał na zegar wiszący na ścianie i uświadomił sobie, że jest już 5.10 po południu, przyjechali około 14, a przecież nie jadł lunchu. Dość długo uprawiali sex, przypomniał sobie, a po wszystkim ze zmęczenia zasnął. Nic dziwnego, że był taki głodny. Na wspomnienie wcześniejszych wydarzeń, Kuroko poczuł ciepło napływające do policzków.
Wyglądało na to, że gorączka na razie nieco oslabla, ale nie był pewien czy nie wróci, jak tylko odzyska energię i napełni żołądek. Czuł, że żądza wciąż w nim jest. Zastanawiał się też, gdzie zniknął Kagami. Decydując się na następny krok, Kuroko zczołgał się z łóżka - jego kolana były jak galareta i trzęsły się wbrew jego woli, ale nie aż tak, by nie mógł utrzymać się na nogach. Oparł się o ścianę i ruszył powoli w stronę łazienki, by umyć twarz.
Zabrało mu to dłużej, niż zwykle, ale udało mu się dotrzeć do łazienki bez potykania się. Nad umywalką wisiało wielkie lustro i Kuroko uświadomił sobie, że wciąż jest w swojej formie bestii, ale jego ogon zniknął jakiś czas temu, choć nie mógł sobie przypomnieć, kiedy dokładnie. Jego uszy wciąż miały zwierzęcy kształt, włosy były śnieżnobiałe a oczy lodowoniebieskie z powiększonymi tęczówkami, obszar wokół nich tak był ciemny, jakby miał na sobie czarny eyeliner. Od lat tego nie widział.
Biały lis. Tak samo, jak jego babcia.
Odetchnął głęboko i zamknął oczy. Schował wszystko z powrotem za murami w swoim umyśle. Gdy ponownie otworzył oczy, zobaczył, że jego wygląd znów jest w pełni ludzki. Złapał za kurek z wodą i przekręcił go, po czym przemył twarz świeżym płynem. Zastanawiał się, czy powinien się też przebrać. Ubrania, które nosił wcześniej, przemieściły się tajemniczo i teraz wisiały na drzwiach łazienki, prawdopodobnie robota Kagamiego.
Kuroko mimo wszystko postanowił się przebrać. Zdjął szlafrok, ale zamarł oniemiały, gdy zobaczył siniaki i malinki, pokrywające całe jego ciało. Miał je na plecach, ramionach, piersi a nawet w okolicach krocza i na nogach. Ślady zębów, malinki, obrzęki i zadrapania od pazurów o różnych kształtach i rozmiarach, były szczególnie skupione na wstydliwych obszarach, jak szyja, krocze i uda. Wyglądał tak, jakby kochał się z bestią, a nie człowiekiem.
Nie mógł się oprzeć pragnieniu zrobienia facepalma.
Oh, powinien był się domyśleć.
Myślenie o tym zbyt wiele sprawiło, że zaczęła go boleć głową a Kuroko był zbyt zmęczony, głodny i obolały, by się martwić. Zignorował to i narzucił na siebie dżinsy i koszulkę. Przynajmniej mając to na sobie, nie mógł zobaczyć większości znaków - poza tymi w oczywistych na szyi. Nie mógłby z nimi wyjść na zewnątrz. Kuroko westchnął głęboko. To, że zabrał ze sobą korektor, okazało się dobrym posunięciem.
Gdy wyszedł z łazienki, w powietrzu unosił się pyszny zapach. Kuroko zszedł po schodach - powoli i ostrożnie - i zastał Kagamiego w kuchni, gotującego. Zapach świeżego posiłku sprawił, że usta wypełniła mu ślina a żołądek zaburczał zdradliwie. Pocierając brzuch, Kuroko wszedł do strefy jadalnej, a Kagami niemal natychmiast zauważył jego obecność.
"Hej, wszystko w porządku? Przepraszam, że zostawiłem cię samego, ale byłem głodny." Powitał go, uśmiechając się od ucha do ucha, wyglądając promiennie i niezwykle energicznie. Podrzucał warzywa w woku, jak profesjonalista, składniki kręciły i mieszały się widowiskowo w powietrzu.
"Wszystko dobrze. Czuję tylko lekko ból." Powiedział Kuroko. Nie chciał przyznawać, jak bardzo jest w rzeczywistości obolały. Jego męska duma mu na to nie pozwalała.
Kagami tylko mruknął w odpowiedzi, zbyt zajęty gotowaniem. "Usiądź tam, zaraz skończę. Zjemy razem."
Kuroko spojrzał na wielki stół. Odstawił najbliższe krzesło i usiadł. Natychmiast przeszył go ostry ból i skrzywił się bez słowa. Opuścił głowę, aż oparł czoło o chłód jego drewnianej powierzchni. Kagami, niczego nieświadomy, nucił wesoło jakąś piosenkę, gotując i ciesząc się.
Kuroko żałośnie potarł swój tyłek. Zastanawiał się, czy i jak uda mu się przetrwać nadchodzący tydzień.
CDN.
