Kto napotka wędrowca wśród albańskich bezdroży,

Z błyskiem w oku i szatą na ramionach rozwianą,

Który niczym w gorączce szuka mrocznego lasu,

Stańcie na jego drodze, zatrzymajcie go, proszę.

Zaproście go na ucztę, niech zboczy ze swej drogi

Niech mu lepiej rakija zaszumi mocno w głowie

Niech mu nogi odmówią posłuszeństwa tej nocy,

Byle nie wszedł do puszczy, gdzie czyha nienazwane.

Jest przecież gdzieś osoba, której nie pozostało

Już nic oprócz nadziei, że jej Kwiryn powróci.

Pomyślcie o jej tęsknocie, zróbcie, co w waszej mocy.

By nie znalazł swej zguby na tym leśnym bezdrożu.