Nawet nie zauważli kiedy zegar wybił północ. Siedzieli w salonie na pierwszym piętrze grając w gargulki i opowiadając sobie śmieszne historie. Syriusz z radością stwierdził, że uśmiech na twarzy Tonks zagościł już chyba na dobre. Co prawda był to jeszcze trochę udawany i zapewne nie do końca szczery uśmiech, ale napewno uczyniła juz ogrone postępy. Co chwila markotniała, kiedy Black w swoich opowieściach z czasów huncwotów wspominał o Remusie. Karcił się wtedy w myślach za brak wyczucia i szybko zmieniał temat. W końcu, kiedy wypili już po cztery kremowe piwa Syriusz zdecydował się zmienić temat.
-Nareszcie się udało, uśmiechnęłaś się! - Tonks spojrzała na niego trochę zdziwiona i trochę przestraszona.
-Przecież ja się zawsze uśmiecham. - spojrzała nerwowo na kuzyna i sięgnęła po butelkę piwa kremowego, która stała na stoliku.
-Ostatnio jednak rzadziej. W ogóle całkiem się zmieniłaś, gdzie sie podziały jaskrawo różowe włosy, co? - Syriusz nie dawał za wygraną.
Wiedział, że jeżeli teraz dobrze to rozegra to może udać mu się wyciągnąć z Tonks całą prawdę.
-Kiedy byłam mała tata mówił na mnie Różowa Pantera, właśnie przez te włosy. - Nimfadora wyraźnie próbowała uniknąć rozmowy o swojej przemianie.
-Różowa? Albo mi się tylko wydaje, albo pantery są z reguły czarne - Syriusz nie potrafił ukryć zdziwienia.
Zaczął się nawet zastanawiać czy to może wina alkoholu, że zaczyna mieć problemy ze słuchem, albo co gorsza, z kolorami.
-Tak, ale mugole mają taką bajkę Różowa Pantera, to jest o takie panterze, która jest detektywem. - wyjaśniła Tonks. - Mój tata pochodzi z mugolskiej rodziny - dodała po chwili widząc wciąż zdziwioną minę kuzyna.
-Rzeczywiście - Syriusz wyszczerzył zęby.
Przez chwilę zapadła niezręczna cisza. Słychać było tylko trzaskanie ognia w kominku.
-To przez Remusa, prawda? - odezwał się w końcu Syriusz i od razu pożałował, że to zrobił, bo w oczach Tonks pojawiły się łzy.
Nie spojrzała jednak na niego. Wciąż wpatrzona w ogień w kominku wypiła swoje piwo do dna i dopiero wtedy podniosła wzrok na Blacka.
-Mógłbyś być detektywem jak Różowa Pantera. - powiedziała w końcu wyciarając łzy.
-Chyba czarną! - oburzył się Syriusz uśmiechając się kącikiem ust.
Tonks również się uśmiechnęła pociągając nosem.
-Jak nie chcesz to nie musisz nic mówić. - postanowił ratować sytuację Black widząc, że łzy w oczach Nimfadory wcale nie znkają i co gorsza, jest ich coraz więcej. - Już! Zmieniamy temat, to co tam w Ministerstwie?
-To nie tak, że nie chcę. Ja tylko... ale obiecaj, że nie będziesz się śmiał. - powiedziała pociagając nosem.
-Postaram się - Syriursz zrezygnował ze zmiany tematu.
Stwierdził, że chyba Dora chce się komuś wygadać. Może właśnie dlatego też chciała zostać u niego na parę dni. Potrzebowała wsparcia i kogoś, kto ma dużo czasu i komu może się zwierzyć. Postanowił więc wysłuchać jej i w miarę możliwości jakoś ją pocieszyć. Bardzo jednak wątpił w to, żeby udało mu się podnieść na duchu Nimfadorę. Nigdy nie był dobry w poprawianiu humoru, a już napewno jeśli chodzi o kobiety. Machnął więc różdżką w stronę drzwi i po chwili z cichym świstem wleciało do pokoju pudełko chusteczek higienicznych. Syriursz złapał je jedną ręką i postawił obok Tonks, która uśmiechnęła się lekko i wzięła jedną.
-Bo widzisz, on powiedział, że nie chce mnie skrzywdzić. - zaszlochała w chusteczkę.
Powróciły najgorsze koszmary Blacka. Jest sam z płaczącą kobietą, która została rzucona przez jego najlepszego przyjaciela. Co robić? Co ma robić?! Wstał z fotela i usiadł obok kuzynki.
-Nie płacz, spokojnie - powiedział obejmując ją ramieniem.
Tonks jakby się trochę uspokoiła. Wytarła oczy i nos chusteczką i wpatrując sie w ogień wciąż wesoło trzaskający w kominku wyszeptała:
-Wcale nie jest dla mnie za stary, prawda?
Syriusz przytulił ją mocniej do siebie. Poczuł teraz, że cała się trzęsie.
-Oczywiście, że nie jest za stary. - odparł modląc się żeby przestała płakać. - On... -zawachał się przez chwilę. - Remus poprostu nigdy nie miał dziewczyny.
Tonks przestała płakać i usiadła prosto patrząc ze zdziwieniem na Blacka. Oczy miała spuchnięte i czerwone od płaczu, a po policzkach wciąż spływały jej łzy.
-Może nie powienienem tego mówić. Pewnie nie był by zadowolony. - zmieszał sie Syriusz. W końcu skoro Lupin sam nie powiedział tego Dorze, to może chciał aby pozostało to tajemnicą. Dziewczyna jednak zrobiła znowu minę jakby miała się zaraz rozpłakać, więc szybko dodał:
-Ale obiecaj, że mu nie powiesz. - kiwnęła głową wyraźnie zaciekawiona. - Bo widzisz on zawsze bał się związku. Bał się, że będzie musiał powiedzieć o swojej przypadłości. Kiedy byliśmy w Hogwarcie nikt poza nami i nauczycielami o tym nie wiedział. Było zagrożenie, że jak ktoś sie dowie, może powiedzieć rodzicom, którzy nie będą zadowoleni i Remus zostanie wyrzucony ze szkoły. Dlatego nie umawiał się z dziewczynami. To znaczy na imprezach czasami można go było zobaczyć gdzieś w kącie jak się obściskuje z jakąś, ale to zawsze było jednorazowe i pod wpływem alkoholu.
Tonks uśmiechnęła się gdy wypowiedział ostatnie zdanie.
-Daj mu trochę czasu, żeby mógł to przemyśleć. - dodał Syriusz podając jej kolejną chusteczkę.
Pokiwała głową i wytarła nos.
-Dzięki Syriuszu, - szepnęła i pocałowała go w policzek. - Chyba pójdę już spać. Sypialnia Twojego brata?
-Tak, dobranoc. Jakbyś czegoś potrzebowała, to będę u siebie. - powiedział wstając i starając się ukryć rumieńce, które pojawiły sie na jego policzkach.
