Syriusz długo jeszcze leżał w łóżku nie mogąc zasnąć. Myślał o tym co powiedziała mu Tonks i o tym jak Remus mógł ją tak potraktować. Zaczął się też obawiać reakcji przyjaciela na wiadomość o tym, że stał się "pocieszycielem" jego byłej dziewczyny. Sen z powiek spędzał mu również ten niewinny pocałunek. Tłumaczył sobie, że Nimfadora była mu poprostu bardzo wdzięczna, że jej wysłuchał i pozwolił się wypłakać. Coś w głębi duszy nie dawało mu jednak spokoju. Zaczął się zastanawiać czy to efekt późnej pory, alkoholu który wypił czy jego wyobraźni, ale coraz bardziej zaczął utwierdzać się w przekonaniu, że w tym pocałunku nie było nic niewinnego. Parę razy nawet wstawał z łóżka i już miał iść do Tonks, kiedy z ręką na klamce uświadamiał sobie co robi. Nie, to zły pomysł. Ona jest załamana, przeżywa rozstanie, ma depresję. Nie powinien jej tak wykorzystywać. Jednak czuł się trochę zazdrosny, że Tonks zakochała się w Remusie, kiedy obok był on - Syriusz. Przecież zawse wszystkie dziewczyny wolały jego. To dookoła niego kręciły się najlepsze laski, a Remus zawsze stał gdzieś obok i uśmiechał się pod nosem czytając kolejną książkę. Czyżby jego młodzieńczy wdzięk i urok wypaliły się? Czy nie jest już atrakcyjny dla kobiet?
W końcu po blisko trzech godzinach wreszcie zasnął. Sen również nie należał jednak do najprzyjemniejszych rzeczy tej nocy. Przez cały czas uciekał przed Remusem, który gonił go w sukni ślubnej i krzyczał, że ukradł mu dziewczynę. Wreszcie gdy udało mu się go zgubić na dworcu King's Cross, pani Weasley, która wyglądała jak Różowa Pantera, prosiła go aby pomógł Tonks układać grzebienie na schodach. Tu niestety znowu pojawił się Lupin, który zaczął mu pukać w głowę w odpowiedzi słysząc pusty dźwięk jakby uderzał w drewno.
Otworzył oczy i usiadł na łóżku oddychając szybko. Po chwili zdał sobie sprawę, że owo pukanie było prawdziwe. Do pokoju wślizgnęła się Tonks niosąc dwa kubki pełne jakiegos gorącego płynu.
-Wstałeś? - zapytała uśmiechając się.
Wyglądała dużo lepiej niż wczoraj. Mimo tego, że nie powróciły jeszcze jaskrawo różowe włosy, ani wesołe oczy, to nie była już taka blada i lekko się uśmiechała.
-Obudziałam cię? - zapytała siadając obok niego na łóżku i wręczając mu jeden z kubków.
-Nie, nie. Już nie śpię - odrzekł po czym spróbował się napić kawy co skończyło się jednak oparzeniem języka.
-Muszę iść zaraz do Ministerstwa, a chciałam ci jeszcze przed wyjściem powiedzieć cześć. - powiedziała uśmiechając się do niego. - Przygotwałam ci śniadanie, jest w kuchni.
-Śniadanie?! - Syriusz wyraźnie się ożywił. - Umieram z głodu.
Zerwał się z łóżka zaplątując się w kołdrę i lądując na ziemi, co spowodało, że Tonks wybuchnęła śmiechem.
-Spokojnie, Stworek na pewno nie zje ci wszystkiego. - zaśmiała się obserwując zmagania Blacka, który usilnie starał się uwolnić z pościeli.
-To chyba jeden z nowych produktów Weasley'ów. Śpij do woli, pościel i tak nie pozwoli ci wstać. - powiedział z przekąsem i zaklął pod nosem.
-Poczekaj, pomogę ci. - Tonks wstała i próbując dostać się do Blacka potknęła się o niego, co spowodowało, że wylądowała na nim. - Przepraszam! Ale ze mnie niezdara. - podniosła sie na rękach i spojrzała na Syriusza.
Leżał na plecach przygwożdżony przez nią do ziemi. Szybko podniosła się czując, że się rumieni. Wyciągnęła różdżkę z wewnętrznej kieszeni szaty i machnęła w kierunku kołdry, która natychmiast rozluźniła uścisk uwalniając Blacka. Podała mu rękę, żeby mógł się podnieść.
-Dzięki - odparł wstając z pomocą Tonks i uśmiechając się do niej. - To co? Śniadanie?
Z lekką ulgą pokiwała głową, ciesząc się w duchu, że ta jakby nie patrzeć, dosyć krępująca, choć jednak miła sytuacja, już się zakończyła i razem zeszli do kuchni na śniadanie.
akkarinowa i Lavenna - dzięki za uznanie :)
