Przez następne kilka dni układało im się wspaniale. Budzili się co rano razem i zasypiali razem wtuleni w siebie nawzajem. Długie chłodne wieczory spędzali w salonie przed kominkiem upajając się wzajemną bliskością, śmiejąc się i popijając grzane wino. Kiedy byli razem czas zdawał się płynąć dwa razy szybciej niż normalnie. Każda chwila mijała zdumiewająco szybko pozostawiając po sobie jedynie wspomnienia i niedosyt. Natomiast kiedy w ciagu dnia musieli się rozstać,minuty dłużyły się jak godziny i zdawały trwać w nieskończoność.

Syriusz siedząc sam w domu nudził się jeszcze bardziej. Całe dnie włóczył się bezmyślnie po schodach lub leżał na łóżku z błogim uśmiechem na twarzy wspominając ostatnie chwile spędzone z Tonks. Dora nie miała jednak tak dużo wolnego czasu by móc zanużyć się we wspomnieniach. Szalonooki wciąż angażował ją do różnych zadań, więc cały dzień miała wypełniony obowiązkami. Kiedy wracała wieczorem do domu marzyła już tylko o gorącej kąpieli i ciepłym łóżku.

Podczas spotkań Zakonu też nie było łatwo. Ponieważ postanowili nie informować nikogo o ich związku, musieli zachować odpowiednie środki ostrożności. Po pierwsze, przed zebraniem Tonks deportowała się do kuchni z innego pomieszczenia, aby nikomu nie przyszło na myśl, że może jest już tam dużo wcześniej. Po drugie starała się za każdym razem upodobnić do depresyjnej, smutnej i ponurej Nimfadory, która nie może się otrząsnąć po zawodzie miłosnym. Niestety skutkowało to zatroskaną miną Molly skierowaną w stronę aurorki i ciągłym nękaniem Blacka pytaniami czy może rozmawiał z Dorą lub Remusem.

Lupin nie pojawiał się na spotkaniach od dłuższego czasu, jednak za każdym razem gdy ktoś wymówił jego imię Syriusz zauważał, że Tonks lekko blednie. Nie wiedział czy było to skutkiem jej wspaniałej gry aktorskiej czy rzeczywiście wciąż się o niego martwiła. Mimo wszystko postanowił nie poruszać tego tematu. Było mu z nią dobrze i choć nie był do końca pewien czy to co do niej czuje to prawdziwe uczucie czy tylko pożądanie po tak długim okresie samotności, nie chciał tego psuć wspominaniem Remusa. Tonks również nie chciała o tym rozmawiać. Może i Syriusz nie był tym, w którym się zakochała i bardzo różnił się od Lupina to jednak czuła, że ten związek może być przyjemna próbą odegrania się na Remusie, a jeśli miałoby to przerodzić się w coś poważnego, to nie ma co marnować okazji.

-Dzisiaj niedziela - mruknęła Tonks wspinając się na plecy śpiącego wciąż Blacka.

Odpowiedziało jej jednak tylko ciche chrapnięcie. Położyła się na nim wplatając dłonie w jego włosy i muskając delikatnie ramiona ustami.

-Wiesz co to znaczy? - szepnęła mu do ucha.

Syriusz uśmiechnął się i uchylił oczy.

-Że cały dzień masz tylko dla mnie? - pokiwała głową unosząc się na kolanach by Black mógl odwrócić się do niej przodem.

Pocałował ją przyciągając jej drobne ciało do siebie. Odsunęła się jednak szybko z lekkim uśmieszkiem na twarzy.

-To nie znaczy, że mamy go spędzić w łóżku - powiedziała stanowczo odgarniając jego zmierzwione włosy z twarzy. - No już! Wstawaj, ubieraj się, niedługo święta, trzeba zacząć porządki.

W mgnieniu oka wyszkoczyła z łóżka, nie czekając nawet na reakcję Blacka i machając mu od drzwi pobiegła do swojego pokoju po ubranie.

Kiedy Syriusz wreszcie zwlekł się z łóżka i upodobnił do ludzi zszedł na dół do kuchni. Przywitał go tam bardzo miły widok. Dora uwijała się szybko, co chwila jednak strącając coś ze stołu, szykując śniadanie. Gorąca kawa w dzbanku stała już na stole, a jajecznica skwierczała wesoło na patelni. Black poczuł jak burczy mu w brzuchu na widok takiego śniadania. Pocałował Tonks w policzek i szybko usiadł przy stole nakładając sobie wielką porcję jajecznicy. Tonks śmiejąc się z niego zaczęła się zastanawiać czy naprawdę tak niewiele trzeba zrobić by uszczęśliwić faceta. Po zjedzeniu oznajmiła mu, że tym razem jego kolej na sprzątanie, czego nie przywitał już z takim entuzjazmem jak poprzednio, ale posłusznie wykonał zadanie.

-Co to za perfumy? - zapytał po chwili przytulając się do Dory, która z miotełką do kurzu szperała we wszystkich szafkach w salonie.

-Te co zawsze. - odparła starając się nie zwracać uwagi na krótkie pocałunki, którymi obdarzał ją Syriusz w każde odsłonięte miejsce na jej ciele.

-Dzisiaj pachnął jednak zupełnie inaczej. - szepnął jej do ucha zaczynając powoli rozpinać koszulę dziewczyny.

Odróciła się do niego przodem i pocałowała go namiętnie w usta. Odwzajemnił pocałunek opierając ją o ścianę i powracajac do walki z guzikami. Jeszcze tylko trzy, dwa, jeden i... Szybkim ruchem zdjęła z niego czarny podkoszulek, a jej oczom ukazał się umięśniony tors pokryty tatuażami. Przesunęła swoje dłonie po ciele Syriusza, które pokryło się gęsią skórką, a jego właściciel mruknął i rzucił za siebie koszulę Dory. Przyciągnął do siebie jej pół nagie ciało i przeniósł na kanapę. Naprężyła mięśnie obejmując jego biodra swoim nogami. Jedym ruchem rozpiął rozporek i odrzucił spodnie na bok. Tonks objęła go ramionami gdy delikatnie całował jej szyję i dekold. Pomyślała o Remusie, ale natychmiast pozbyła się tej myśli zła na siebie. Syriusz zaczął właśnie rozpinać stanik dziewczyny, kiedy usłyszeli cichy trzask dobiegający z dolnego piętra, a po nim donośne wołanie Molly Weasley:

-Syriuszu! Wstałeś już?!