-Co teraz? - zapytała szeptem Tonks wymieniając przerażone spojrzenia z Syriuszem, który w samych bokserkach znieruchomiał z twarzą na dekoldzie dziewczyny, wymachując tryumfalnie czarnym koronkowym stanikiem nad głową.
-Udajemy, że nas nie ma? - uśmiechnął się szeroko, za co oberwał poduszką w głowę.
-Wstawaj, ubieraj się i zejdź na dół. Ja zaraz coś wymyślę. - odparła przechwytując brakujący element swojej bielizny.
Syriusz niechętnie wstał i naciągnął spodnie, po czym chwycił podkoszulek leżący na podłodze i wołając do Molly, że już schodzi wybiegł z salonu. Rzucił ostatnie spojrzenie na Tonks, która odwrócona do niego tyłem starała się zapiąc stanik na plecach i poczuł złość na panią Weasley. Jak mogła przerwać im w takim momencie?!
-Przepraszam, że tak bez zapowiedzi, ale chciałam ci przynieść zapiekankę na obiad. Specjalnie zrobiłam więcej, bo wiem jak ją lubisz. - odparła Molly całując Syriusza w policzki.
-Dzięki - Black wyswobodził się z objęć i zajrzał do paczki przyniesionej przez Molly.
-Rozmawiałeś może ostatnio z Tonks? - pani Weasley przeszła do tematu, który zapewne był prawdziwym celem jej wizyty.
-Dlaczego pytasz? - Black znieruchomiał z pełnym widelcem zmierzającym w stronę ust.
-Ona wciąż jest taka smutna. Tak sobie pomyślałam... - zawachała się patrząc na gospodarza. - Może zaproponował byś jej, żeby wprowadziła się do ciebie. Nie czuła by się taka samotna, a i ty miałbyś towarzystwo.
Syriusz o mały włos nie wybuchnął śmiechem. Zaczął się modlić w duchu, żeby Tonks nie zeszła zaraz po schodach do kuchni w samej bieliźnie, choć z drugiej strony mina Molly mogłaby być wtedy bardzo ciekawa. Nie zdążył nic odpowiedzieć kiedy usłyszeli trzask, a po chwili szybkie kroki i w drzwiach stanęła, w kompletnej garderobie, Nimfadora.
-O! Molly! Nie spodziewałam sie ciebie tutaj. - Black stwierdził, że jego nowa dziewczyna bardzo słabo udaje zaskoczenie.
Na szczęście pani Weasley łyknęła przynętę i już po chwili obcałowała i wyściskała dziewczynę. Wszystko szło jak najlepiej. Wypili herbatę, a Tonks wytłumaczyła, że chciała pożyczyć od Syriusza miotłę, bo jej ostatnio ma problemy z utrzymaniem się w powietrzu. Molly oczywiście wspomniała o pomyśle przeprowadzki aurorki do Kwatery Głównej, a Dora, która podobnie jak Syriusz, z trudem powstrzymała śmiech, odpowiedziała, że musi się zastanowić. Oboje odetchnęli z ulgą kiedy Molly oznajmiła, że na nią już czas i musi wracać do Nory, a gdy tylko cichy trzask oznajmił jej zniknięcie oboje wybuchnęli śmiechem.
-Muszę powiedzieć, że twoje zdolności aktorskie do najlepszych nie należą, moja droga! - powiedział Syriusz obejmując aurorkę i całując ją w usta.
-Też nie popisałeś się błyskotliwością, kiedy weszłam. Mogłeś chociaż udać zaskoczenie, a nie tylko wyszczerzyć się jak pajac. - zaśmiała się obejmując go i wplatając dłonie w jego włosy.
-To na czym to stanęło? - Syriusz oparł Dorę o stół i zaczął znowu powoli rozpinać guziki koszuli, nie przerywając przy tym pocałunku.
Oplotła nogami jego biodra całując go delikatnie w szyję. Mruknął cicho gdy wsnuęła dłonie pod jego czarny podkoszulek podążając nimi od brzucha w stronę klatki piersiowej.
Nagle jednak ciche pyknięcie przerwało romantyczny nastrój, a oni odskoczyli od siebie jak oparzeni.
-Chyba zapomniałam zabarać... - Molly Weasley oniemiała z wrażenia.
Spojrzała na Tonks siedzącą na stole z rozpiętą koszulą, z pod której widać było koronkową bieliznę i Syriusza stojącego dwa kroki od niej z drobną różową malinką na szyi i rozmazaną czerwoną szminką dookoła ust. Patrzyła na nich nie mogąc wykrztusić słowa, aż w końcu uśmiechnęła się szeroko i zaczęła ich przytulać, co spowodowało, że teraz na ich twarzach pojawiło się zdziwienie. Kiedy w końcu ochłonęła i dała się namówić na kolejną herbatę usiedli wszyscy razem przy stole i opowiedzieli wszystko po kolei zaczynając od tego, kiedy Dora wprowadziła się do Kwatery, a kończąc na wymienieniu wszystkich środków ostrożności jakie zastosowali, żeby nikt nie dowiedział się o ich związku. Molly nie mogła zrozumieć dlaczego chcą to ukryć, ale zgodziła się nikomu nie pisnąć ani słówka.
Kiedy wreszcie ostatnie promienie słońca zaczęły znikać za drzewami na Grimmuald Place wstała i wyściskawszy ich po raz kolejny deportowała się do Nory.
Tonks podeszła szybko do Syriusza i rzuciła mu się w ramiona wtulając twarz w jego ciepły tors. Przytulił ją całując delikatnie w głowę, po czym śmiejąc się z reakcji Molly poszli na górę do sypialni.
