Syriusz obudził się pierwszy. Spojrzał na leżącą na brzuchu obok niego Tonks. Jej różowe włosy opadały swobodnie na jasne plecy. Kołdra zakrywała ją od pasa w dół. Westchnął wspominając wydarzenia ostatniej nocy. Dawno nie przeżył czegoś tak cudownego. Tak naprawdę to chyba nigdy. Koleżanki, z którymi spotykał się zanim trafił do Azkabanu były zupełnie inne, każdej czegoś brakowało, a Dora ma wszystko co sprawiało ją wyjątkową. Może pomyślał tak dlatego, że stała się dla niego bardzo bliska i ważna, a może rzeczywiście była niezwykła.

Przesunął delikatnie dłonią po jej plecach. Odetchnęła głęboko uśmiechając się przez sen. Nachylił głowę i pocałował ją w plecy pomiędzy łopatkami. Zaśmiała się. Zaczął całować ją coraz wyżej i wyżej, aż wreszcie dotarł do policzka. Otworzyła oczy i spojrzała na niego śmiejąc się na głos.

-Jak się spało? -zapytała rysując palcem kółeczka na torsie Blacka.

-Po raz pierwszy tak dobrze od jakiś piętnastu lat.

Zaśmiała się znowu przekręcając się na plecy i przyciągając kołdrę pod szyję. Syriusz znowu pochylił się nad nią i pocałował ją w usta.

-Muszę iść do pracy - powiedziała, gdy objął ją w pasie i przysunął do siebie.

Mruknął tylko całując ją teraz w szyję i przesuwając się powoli coraz niżej. Objęła go mocno i przytuliła. Zdała sobie sprawę, że nigdy wcześniej nie zwróciła uwagi na zapach jego perfum. Były bardzo podobne do perfum Remusa, tylko trochę ostrzejsze. Pomyślała o Lupinie. Ciekawe co teraz robi. Może o niej myśli. Czy on w ogóle kiedykolwiek o niej myśli? Wyrzuciła te myśli z głowy w momencie kiedy na środku pokoju pojawił się patronus Molly Weasley i oznajmił, że w południe odbędzie się nadzwyczajne spotkanie Zakonu i że Tonks ma pozwolenie na opuszczenie Ministerstwa na czas posiedzenia.

-Dobrze, że patronusy nie widzą osoby, której przekazują wiadomość. - odparła Tonks śmiejąc się z miny Syriusza, który nieco zdezorientowany rozglądał się dookoła pytając co chwila co się dzieje.

Korzystając okazji wymknęła się szybko z jego objęć i wybiegła z pokoju nakładając po drodze w pośpiechu podkoszulek Syriusza.

-Przepraszam, mój drogi! Szalonooki mnie zabije jak się znowu spoźnię. Widzimy się w południe. - zawołała odwracając się do niego w drzwiach.

Opadł na plecy i zamknął oczy. Znowu Molly im przeszkodziła. Co ta kobieta ma w sobie, że zawsze trafia w najmniej odpowiednim momencie?

Tuż przed godziną dwunastą postanowił jednak zejść do kuchni, więcj ubrał się, przeczesał włosy i ruszył w dół po schodach. Głowy skrzatów wiszące na ścianie rzucały posępne, długie cienie na podłogę. Syriusz ziewną szeroko, kiedy usłyszał cichy trzask, a po chwili z kuchni wyszła pani Weasley.

-O, tu jesteś. - powitała go uśmiechając się szeroko. - Chodź zaparzę herbatę.

Powlókł się za nią do kuchni. Nalewała wody do czajnika, kiedy inni członkowie Zakonu pojawiali się na Grimmould Place. Tonks była prawie ostatnia. Gdy weszła spojrzała na Syriusza i uśmiechnęła się krótko. Jej włosy znowu stały się czarne, a twarz lekko zbladła. Black już prawie zapomniał, że mieli przecież ukrywać swój związek. Usiadła obok niego i położyła mu rękę na kolanie pod stołem. Spojrzał na nią, ale nie zwróciła na niego uwagi tylko mocniej zacisnęła palce na kolanie Syriusza.

Wszedł Dumbledore i wszyscy umilkli. Nie wyglądał dobrze. Była dziwnie zmartwiony i zmęczony. Black pomyślał, że może jest chory.

-Mam złe wieści. - powiedział po chwili patrząc na każdego z osobna. - Od tygodnia nie mam żadnych wiadomości od Remusa.

Tonks zbladła, a na jej twarzy pojawiło się przerażnie. Poczuła przyspieszone bicie swojego serca i mimowolnie jeszcze mocniej zacisnęła palce na nodze Syriusza. Położył swoją dłoń na jej, żeby ją uspokoić. Wiedział, że nic nie poradzi na to, że dziewczyna martwi się o Lupina. Mimo tego, że ją zostawił, ona na pewno wciąż coś do niego czuje. To sprawiło, że sam również poczuł sie nie najlepiej. Przeżył z nią ostatnio wspaniałe chwile, a teraz dotarło do niego, że będąc z nim zapewne cały czas myślała o Remusie. Poczuł się zazdrosny. W czym niby Lupin jest od niego lepszy?

Z zamyślenia wyrwał go dźwięk towarzyszący teleportacji, a po chwili drzwi kuchni otworzyły i stanął w nich jeszcze chudszy i bardziej zmęczony Remus Lupin.