Kolejne dni nie były wcale łatwiejsze. Mimo tego, że Tonks wciąż mieszkała z Syriuszem i wszystko było w jak najlepszym porządku, tak jakby Remus jeszcze nie wrócił z misji, to jednak częste zebrania stały się najmniej przyjemnymi chwilami w życiu Blacka. Dora za każdym razem przybierała depresyjny wygląd by nie wzbudzać niczyich podejrzeń, a gdy pojawiał się Lupin nie odrywała od niego oczu i bladła jeszcze bardziej. Syriusz zawsze wtedy starał się być przy niej, trzymając jej dłoń pod stołem. Po każdym zebraniu, gdy wypominał jej dziwne zachowanie zapewniała go, że nie miało to żadnego znaczenia, po czym całowała go w usta, by przestał o tym myśleć.

Nie tylko Black zauważył dziwne zachowanie Tonks. Pewnego dnia, gdy aurorka była w pracy, z niespodziewaną wizytą odwiedziła Kwaterę Główną Molly Weasley.

-A jak tam z Tonks? - zagadnęła siadając naprzeciwko Syriusza i częstując go szarlotką.

Wzruszył tylko ramionami sięgając po ciasto. Spojrzała na niego z zatroskaną miną.

-Nic się nie martw. - starała się go pocieszyć, ale w jej głosie nie było przekonania.

Natomiast Remus zdawał się nie zauważać zupełnie nic. Był obojętny na kiepski wygląd aurorki i unikał jej wzroku. Z Syriuszem jednak rozmawiał jak za dawnych czasów. Nie miał pojęcia o jego związku z Tonks, a Black nie chciał go wcale o tym informować. Dobrze było grać rolę starego przyjaciela, a nie pocieszyciela byłej dziewczyny.

-Syriuszu.. - zagadnęła pewnego wieczora Tonks leżąc w samej bieliźnie na kanapie w salonie, wsparta plecami na torsie Blacka.

-Hmm?

-Jest jeszcze ta szarlotka, którą przyniosła Molly? - pokiwał głową. - A przyniósłbyś?

Uśmiechnęła się szeroko patrząc mu prosto w oczy. Od razu domyśliła się, że wcale nie ma ochoty tego robić.

-No proszę... - powiedziała przesuwając dłonią po jego podbródku i całując go delikatnie w policzek.

Nie chciał dać za wygraną. Przypomniał sobie zasady, które jako młody chłopak ustalał z przyjaciółmi. Jedna z nich brzmiała: "Nigdy nie dać się wykorzystywać i manipulować kobiecie." Uśmiechnął się kątem ust i wstał szybko sprawiając, że na twarzy Dory pojawiło się zdumienie. Odwrócił się do niej tyłem i lekko przykucnął.

-Wskakuj! - zachęcił ją.

Śmiejąc się wspieła się na jego plecy i objęła go mocno za szyję. Zaczął udawać galopującego konia i biegać w kółko po pokoju. Tonks cieszyła się jak dziecko, gdy skierował się w stronę drzwi i zaczął zbiegać po schodach. Byli już prawie na samym dole, gdy z cichym trzaskiem, ledwo słyszalnym przez wrzaski Dory, w przedpokoju pojawił się Remus Lupin. Syriusz zamarł w bezruchu i poczuł, że Tonks coraz mocniej zaczyna przylegać do jego ciała. Lupin spojrzał na nich i ich spojrzenia spotkały się chwilowo. Bursztynowe oczy wilkołaka rozszerzyły się do wielkości galeonów ze zdziwienia. Syriusz poczuł się nieco zakłopotany. Został właśnie przyłapany w samej bieliźnie z byłą dziewczyną swojego przyjaciela. Poczuł się okropnie, bo wiedział, że chyba oboje mimo tego, że nie chcą się przyznać, to czują coś do siebie nawzajem.

-Remusie ja... - zaczęła Tonks zsuwając się z pleców Blacka i idąc w stronę Lupina.

Nie zwrócił jednak na nią uwagi. Obrócił się w miejscu i po chwili już go nie było. Dora zalała się łzami i pobiegła na górę. Syriusz stał jeszcze chwilę patrząc w miejsce, w którym zniknął Lupin, po czym westchnąwszy głęboko ruszył na górę. W jego łóżku leżała już zwinięta w kłębek aurorka. Trzęsła się lekko, więc domyślił się, że płakała. Położył się plecami do niej. Długo jednak nie mógł zasnąć. Wciąż miał przed oczami zdumioną twarz Remusa. Pełną bólu, smutku i rozczarowania.

.

.

.

.

'Too quick for her, too slow for him.' MoJo