Dni mijały, a Tonks wciąż nie odzywała się do Syriusza. Wstawała rano i bez słowa wychodziła do pracy. Wracała wieczorem i od razu kładła się spać. Nie zrezygnowała jednak ze wspólnego łóżka. Co wieczór wślizgiwała się pod syriuszową kołdrę i wtulała głowę w jego poduszkę. Nie przychodził jednak do niej. Sypiał w salonie. Na kanapie. Wśród pustych butelek po ognistej whisky i kremowym piwie, i pustych paczkach po mugolskich papierosach, które znalazł w starej szafie na strychu. Kiedyś kupił je razem z Jamesem i ukryli tam, żeby nikt nie znalazł.
Spotkania Zakonu również stały się trudne. Teraz nie dość, że Tonks przestała siadać obok niego i patrzeć na niego ukradkiem to i Remus wydawał się być obrażony i nie odwracał wzroku w stronę przyjaciela. Była jednak jedna osoba, która zauważyła ich dziwne zachowanie. Molly Weasley. Przyglądała mu się uważnie od kilku dni, aż w końcu, gdy wszscy zaczęli pospiesznie opuszczać Kwaterę Główną złapała go za ramię i kazała usiaść, po czym spojrzała prosto w jego czarne oczy i zdawała się już wszystko wiedzieć.
-Co się stało? - zapytała pół szeptem.
Black wzruszył ramionami i odwrócił się. Nie spuszczała z niego wzroku. Wyjął z kieszeni papierosa i odpalił go od różdżki. Wciągnął dym do płuc i patrząc się przez chwilę w sufit wypuścił go nosem.
-Nic. - odpowiedział zachrypniętym głosem unikając kontaktu wzrokowego z Molly.
Pokręciła głową i już wiedział, że nie uda mu się wykręcić.
-Dobra. - powiedział opierając łokcie na stole. - Głupio wyszło.
Pani Weasley zdawała się jednak nic nie rozumieć, więc dodał:
-Ona wciaż go kocha.
Na twarzy Molly pojawiło się zdziwienie. Parę razy otworzyła usta chcąc coś powiedzieć, ale zamknęła je nie mogąc się zdecydować. Opowiedział jej więc o całej historii chcąc jak najszybciej zakończyć tą rozmowę. Wiedział bowiem, że pani Weasley nie odpuści mu dopóki nie pozna całej prawdy. Gdy skończył położyła dłoń na jego ramieniu, ale nic nie powiedziała. Czuł się okropnie. Co prawda poczuł ulgę mogąc się wreszcie z kimś podzielić tym co leżało mu na sercu, ale z drugiej strony zdał sobie sprawę z tego, że zachował się jak baba. Brakowało tylko łez i pudełka lodów.
Molly wciąż milczała. Pomyślał, że to chyba jedyny moment, kiedy nie wie co powiedzieć. Mylił się jednak. Przerwała ciszę mówiąc:
-Wiem. Wiedziałam od początku. I muszę cię zmartwić Syriuszu, ale Remus też ją kocha.
Black wytrzeszczył na nią oczy. W głowie mu huczało. Jak to wiedziała? Jak to on ją kocha? Przecież jest niebezpieczny i w ogóle.
Z natłoku mysli wyrwała go Tonks, która wyszła z kuchennego kominka otrzepując szatę z popiołu. Nie wyglądała dobrze. Była jeszcze bardziej blada, a jej włosy znów były ciemne i matowe. Zachwiała się lekko łapiąc się kominka.
-Przepraszam, że przeszkadzam. - odparła widząc Molly i czknęła cicho. - To ja już pójdę.
Zniknęła za drzwiami, pozostawiając po sobie tylko unoszącą się w powietrzu woń alkoholu.
-Porozmawiaj z nią. - powiedziała Molly wstając i idąc w stronę kominka.
Pożegnała się z Syriuszem i już po chwili zniknęła w zielonych płomieniach. Nie poszedł jednak na górę. Nie był na to gotowy. Usiadł znów przy stole i odpalił kolejnego papierosa. Myśli w jego głowie szalały z zawrotną prędkością. Nie wiedział co ma o tym wszystkim myśleć. Nie mógł zrozumieć zachowania Tonks. Jak mogła czuć cos do niego, wciąż kochając Lupina? A może ona nigdy nic do niego nie czuła? Może to była tylko gra. Może on też nic do niej nie czuje.
Zasnął z głową opartą na stole. Nie spał długo choć zdawało mu się jakby upłynęło kilka lat. Poczuł lekkie szturchnięcie, więc otworzył oczy i podniósł gwałtownie głowę. Było ciemno i tylko kominek rzucał delikatne światło na kuchnię. Obok niego siedziała Tonks, a jej duże ciemne oczy lśniły w półmroku.
-Zasnąłeś. - powiedziała nalewając do dwóch szklanek stojących na stole ognistej whisky.
Nie odezwał się tylko sięgnął po swoją szklankę i wypił jej zawartość jednym haustem.
-Nie kocham cię, Tonks. - powiedział wzdrygnąwszy się i spojrzał na nią.
Zamarła w bezruchu wpatrując się w swoją szklankę.
-Nie. Ja cię naprawdę nie kocham. - szepnął jakby dopiero teraz dotarł do niego sens tych słów.
Spojrzała w jego oczy. Był jak najbardziej świadomy choć może nie do końca trzeźwy, ale wiedziała, że mówi szczerze. Zawsze mówił szczerze, kiedy został wyrwany ze snu.
-Ja ciebie też nie kocham. - powiedziała odwracając wzrok.
Zaśmiał się. Śmiał się jak wariat, jak szaleniec waląc pięściami w stół i odchylając się do tyłu na krześle. Dora nie mogła ukryć zdziwienia. Pierwszy raz widziała Blacka w takim stanie. Na jej twarzy pojawił się niepewny uśmiech, który jednak po chwili ustąpił miejsca przerażeniu, gdy Syriusz razem z krzesłem przewrócił się do tyłu. Zerwała się z krzykiem by mu pomóc wstać. Uklęknęła obok niego na podłodze i zdała sobie sprawę z tego, że on wciąż się śmiał. Również się zaśmiała szturchając go lekko w ramię i kładąc się obok niego na podłodze. Śmiali się jescze przez chwilę, po czym, kiedy obojgu już zaczęło brakować sił, zamilkli patrząc się w sufit.
-Ja też cię nie kocham, Syriuszu. - odparła po chwili Dora spoglądając na Blacka.
Odwrócił wzrok w jej kierunku. Patrzyli sobie przez chwilę w oczy, po czym Syriusz przysunął się bliżej i pocałował ją w usta. Nie broniła się. Nie odsunęła. Odwzajemniła pocałunek przytulając się do niego i powoli rozpinając jego koszulę.
Kiedy następnego dnia obudzili się nadzy i przytuleni do siebie w łóżku Syriusza nie potrafili wyjaśnić dlaczego znowu spędzili razem noc. Jednak każde z nich czuło, że stało się kimś innym. Że ta noc zakończyła pewien bardzo ważny etap w ich życiu. Że dzięki temu mogą znowu patrzeć sobie w oczy, rozmawiać i żartować. Że dzięki niej mogą być przyjaciółmi tak jak dawniej.
KONIEC
...
To jak wam się podoba zakończenie? Jesteście usatysfakcjonowani, czy czegoś zabrakło?
Oceniajcie, komentujcie. Czekam! :) Będę wdzięczna za każdy komentarz.
