Znowu ani słowa ode mnie. Ewelina bardzo o was dba, kiedy ja jestem leniwa i nic nie piszę:D
Nowy Rok a w raz z nim nowe plany i nadzieje. U Mirki i Irka sielanka trwała w najlepsze. Tylko Irek chodził ciągle przygnębiony. Najbardziej doskwierał mu brak pracy. Mirka doskonale wiedziała co trapi Irka i postanowiła z nim szczerze porozmawiać.
- Irek, ja wiem, że jest ci ciężko bo nie masz pracy, Miałam tego nie robić bo myślałam, że to wszystko potoczy się inaczej, ale jak widzę nie mam wyjścia.
- Mirka, możesz jaśniej?
- Chodzi o to, że możemy na nowo uruchomić GABRO.
- Co takiego? Ja mam na nowo tam pracować?
- No a czemu nie?- zapytała Mirka
- Bo może chciałbym zacząć coś nowego. A tak w ogóle to GABRO miałaś przecież sprzedać.
- Noo miałam, ale nie sprzedałam. Myślałam, że ty znajdziesz jakąś prace, ja nadal będę pracować w radiu a o sprzedaży firmy pomyśli się później. Ale jak widzę plan się nieco zmienił.
- Nie no Mirka o czym ty mówisz? Ja mam sam prowadzić firmę?
- Jakie sam, co sam ze mną.
- Jak z tobą? Ty już masz pracę.
- Oj tam, naczelny ma jeszcze Kingę, ja tam robię za dodatek specjalny. - dodała Mirka
- No nie wiem, nie wiem. Zawsze można spróbować. Tylko, wiesz nie mamy sekretarki. - zaśmiał się Irek
- Spokojna głowa, ja jakąś skombinuje.
I tak po małych negocjacjach doszli w końcu do porozumienia co do uruchomienia na nowo GABRO. Oczywiście Mirka o swoim nowym pomyśle musiała poinformować Kingę, zostawiająć Irka samego w mieszkaniu.
- Cześć Kinga! -już od progu krzyknęła Mirka
- Mirka, czy ty chodź raz byś się mogła zapowiedzieć? Za godzinę muszę odebrać Lenkę z przedszkola.- powiedziała Kinga przychodząc z salonu.
- Oj Kinia, nie zajmę ci dużo czasu. Muszę ci coś powiedzieć, chodzi o naszą pracę w redakcji.
- Tak? To mów o co chodzi.
Gdy Mirka siedziała u Zduńskiej do jej mieszkania zadzwonił dzwonek. Drzwi poszedł otworzyć Irek, gdyż myślał, że to Mirka która pewnie zapomniała kluczy. Jednak ku jego zdziwieniu, był to kto inny... jej ojciec.
- Dzień dobry, jest Mirka?
- Eee dzień dobry, nie ma ale niech pan wejdzie.
- To nawet dobrze, że jej nie ma. Będziemy mogli porozmawiać.
Irek poszedł szybko do kuchni, by zrobić kawę. Bał się tej rozmowy z ojcem Mirki, ale wiedział, że prędzej czy później musi się ona odbyć.
- Także rozumiem, że pan nadal jest bez pracy?- od razu zaczął Kwiatkowski
- No w zasadzie tak. Ale to już kwestia kilku dni. Bo razem z Mirką chcemy na nowo uruchomić GABRO- odpowiedział spokojnie Irek
- Razem z Mirką, no pięknie. Ja na prawdę nie wiem czemu moja córka ciągle panu pomaga. Ja jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że robi to dlatego bo jesteście zaręczeni, chodź przychodzi mi to z trudem. No, ale bez przesady trzeba zacząć robić w końcu coś samemu a nie liczyć na dobre serce Mirki.- głos Kwiatkowskiego wyraźnie się podniósł.
- Wiem, ja to wszystko wiem. Mirka mi tylko pomaga w tym wszystkim, jest dla mnie dużym wsparciem.
- Zaraz, zaraz ale to pan ma jej dawać poczucie bezpieczeństwa i wszystko jej zapewnić by była szczęśliwa.- powiedział Kwiatkowski
- I daję. Mirka jest przy mnie całkowicie bezpieczna a jak już w pełni stanę na nogi to zrobię wszystko by niczego jej nie zabrakło.- powiedział dumnie Irek.
Kwiatkowski nie miał już więcej nic do powiedzenia. Dopił tylko kawę i szykował się do wyjścia.
- Ja już będę się zbierał. Niech tylko powie pan Mirce, że tu byłem i że ją przepraszam za to że się do niej nie odezwałem w święta.
- Dobrze przekaże. -odparł Irek
- To... do widzenia.
- Do widzenia.- odpowiedział mu Irek zamykając z ulgą drzwi.
W tym samym czasie Mirka dalej rozmawiała z Kingą.
- Ale jak to otwieracie na nowo GABRO? A co ze mną, mam sama pracować w redakcji?- pytała zaskoczona Kinga.
- No jak to co? Przecież będę nadal ci we wszystkim pomagać, tylko może trochę mniej.- uśmiechnęła się do niej Mirka.
- Ciekawe, co powie na to naczelny?
- Naczelnego zostaw mi, ja to z nim załatwię- odpowiedziała Mirka
- Już się boję.- dodała Kinga.
- Nie bój nic. Mamy tylko jeden problem. Musimy znaleźć sekretarkę.
- Sekretarkę powiadasz?- dopytała Kinga.
- No tak a teraz tak ciężko o dobrą sekretarkę.
- Czekaj, czekaj a może Magda by się nadała? Dziewczyna jest obecnie bez pracy, bo zajmowała się ojcem i nie miała nawet czasu by rozejrzeć się za jakimś nowym zajęciem.
- Magda?- zdziwiła się Mirka.
- No a czemu nie? Dziewczyna jest bystra, zna się na komputerze a odbieranie telefonów to przecież pikuś.
- No dobrze, mogę zaryzykować. - powiedziała Mirka.
- I słusznie, zobaczysz nie będziesz żałować a i Magda się ucieszy, że będzie miał prace.
- Ok, to jadę do domu i porozmawiam o tym z Irkiem a później zadzwonię do Magdy.
Po niecałej godzinie Mirka była już w mieszkaniu.
- Irek, już jestem! - krzyknęła Mirka
- Cześć. - powiedział bez większego entuzjazmu Irek.
- O widzę, że miałeś gościa. - powiedziała Mirka spoglądając na dwie filiżanki, które stały na stole.
- A tak, był tu twój... tata.
- Mój tata? A czego on chciał?.- zdziwiła się Mirka
- Chciał cię przeprosić, że nie odezwał się w święta i...
- No jak miło ze strony tatusia- przerwała mu Mirka.
- Powiedz lepiej jak ci poszła rozmowa z Kingą.
- A bardzo dobrze. Mamy też już prawie nową sekretarkę.
- Tak a kogo?- zapytał Irek
- Magdę.- odpowiedziała mu Mirka
- Tą Magdę?- zdziwił się Irek
- Tak, tą Magdę. Dziewczyna jest bez pracy a my możemy dać jej szansę. Zobaczymy czy się sprawdzi.
- No ja nie mam nic przeciwko. A rozmawiałaś już z nią?- zapytał Irek.
- No nie, najpierw chciałam to uzgodnić z tobą. Ale skoro ty się zgadzasz to ja zaraz do niej zadzwonię.
Mirka szybko wyjęła telefon z torebki i wykręciła numer do Magdy.
- Halo!
- Cześć, tu Mirka. Słuchaj mam dla ciebie propozycję.
- O rany jak tak mówisz to już się boję.- powiedziała Magda
- Nie ma się czego bać, mam dla ciebie pracę.
- Ha ha ha pracę? Mirka nie żartuj.- zirytowała się Magda
- Nie żartuję. Chce byś została sekretarką w GABRO.
- Ja sekretarką?- zdziwiła się Magda.
- No a czemu nie? Kinga mówiła, że sobie poradzisz.
- A skoro Kinga tak powiedziała to ok, wchodzę w to. To kiedy zaczynam?- zapytała Magda.
- Spokojnie, jeszcze będę do ciebie dzwonić jak to wszystko ruszy. Ale dziękuję, że się zgodziłaś.
- Nie ma sprawy, w końcu praca sama do mnie przyszła- zaśmiała się Magda
- To do usłyszenia. Będziemy w kontakcie.- rzekła Mirka
- Na razie.- odpowiedziała Magda.
Mirka odłożyła telefon a Irek popatrzał na nią dziwnie.
- Co się tak patrzysz?
- Lubię twój sposób w jaki załatwiasz wszystkie sprawy.- odparł Irek.
- A widzisz, ma się ten talent Ireczku.
