Ciąg dalszy napisany przez Madwoman:D Niestety, ale nie zanosi się na razie, abym ja coś dała do "Przyszłości".


Wszystko w końcu było idealnie. Mirka i Irek każdą chwile spędzali razem. Rano śniadanie, później praca w międzyczasie lunch a wieczorem kolacja. Taki obraz dnia codziennego odpowiadał im obojgu, jedna do czasu. Do czasu, gdy Mirka któregoś dnia pojechała na Deszczową i poznała tam sąsiada Kingi - Roberta. Kinga od razu zauważyła, że Robert najwyraźniej wpadł jej w oko. Zapewne dlatego, że widziała w jego oczach jakąś tajemnicę, co Mirkę bardzo zainteresowało. Zduńska była tym wszystkim zirytowana, bo przecież Mirka była już po zaręczynach z Irkiem, jedna jej to w niczym nie przeszkadzało by podrywać przystojnego sąsiada Kingi. Sytuacja powtarzała się dość często, Mirka od razu po pracy jechała do Kingi, tłumacząc Irkowi, że musi z nią pracować nad nowym scenariuszem. A powód jej ciągłych wizyt na Deszczowej był zupełnie inny, by móc na nowo spotkać Roberta. Któregoś dnia Irek postanowił także pojechać na Deszczową, tylko nieco później niż Mirka. Gdy dotarł na miejsce, zauważył ją, jak żegna się z tajemniczym męźczyzną. Bardzo go to rozzłościło, wrócił się z powrotem by odstawić auto na parking. Później udał się do pobliskiego baru. Do domu wrócił przed 12, Mirka jeszcze nie spała. Siedziała na kanapie z poważną mina i czekała na niego.

- Dlaczego do mnie nie zadzwoniłeś? Martwiłam się.
- Tak, ciekawe. Powiedz lepiej co to był za facet z którym widziałem cię dziś na Deszczowej.
- Aaa, chodzi ci o Roberta?
- No widzę, że jesteście już po imieniu.
- Irek o co ci chodzi? Robert to sąsiad Kingi, mieszka sam i czasem do niej wpada.
- I ty też tam musisz przesiadywać?
- Czy ty mi coś sugerujesz?
- Mirka ja ci nic nie sugeruje, jestem po prostu o ciebie...
- ...Zazdrosny- dokończyła Mirka- Ireczku ja się cieszę, że jesteś o mnie zazdrosny, ale na prawdę nie masz się czego obawiać. A teraz chodź już spać, tylko wiesz co, weź może szybki prysznic bo inaczej nie wpuszczę cię do łóżka.
Rano, Mirka ku wielkiemu zdziwieniu Irka była już na nogach.
- Nie no, co to się stało, że dziś wstałaś pierwsza?- powiedział Irek do siedzącej przy stole Mirki
- Nic się nie stało, źle się czuję to wstałam a po za tym ty głośno chrapiesz.
- O proszę, wcześniej ci to nie przeszkadzało. Zresztą ciebie nawet trzęsienie ziemi chyba by nie obudziło.
- Dobra Irek, skończ już tą swoją filozofię. Mam prośbę, jedź dziś sam do firmy. Ja zadzwonię po Kingę.
- No ok, to ty zostań w domu a ja postaram się być najszybciej jak się da.
Irek dokończył jeść śniadanie a następnie pożegnał się z Mirką i pojechał do firmy. Mirka natomiast od razu zadzwoniła do Kingi. Ta na szczęście nie musiała być dzisiaj w redakcji i po 20 minutach była u Mirki.
- Cześć kochana!
- Cześć Kinga, wchodź.
- Coś się stało? Bo jesteś bardzo blada.
- Wstałam dziś po 5, bo zrobiło mi się niedobrze, ale nie chciałam martwić Irka.
- Mirka, a może ty, no wiesz?
- Nie Kinga, coś ty.- Chociaż... - dodała po chwili Mirka
- Co chociaż?
- Nic, po prostu głośno myślę.
- Dobra Mirka widzę, że coś jest nie tak. Zrób mi kawę a ja będę za 10 minut.
- A gdzie ty idziesz?
- Do apteki.
Kinga po 10 minutach była z powrotem. Mirce dała do ręki małe opakowanie w którym był test ciążowy. Ta wyszła po kilku minutach z testem w ręku, który pokazała Kindze a ta po chwili jej go oddała.
- Mirka na nim są 2 kreski to znaczy...
- Tak Kinga wiem co to znaczy, jestem w ciąży. -odpowiedziała Mirka ze łzami w oczach
- Mirka to wspaniale.
- Kinga ja jakoś nie podzielam twojego entuzjazmu. Powiedz lepiej jak ja to powiem Irkowi?
- No jak to jak? Normalnie, zrobisz kolację, zaraz pojedziemy na zakupy to kupisz mały prezent i tyle.
- A może jednak to nie prawda?
- To jak chcesz, możemy jechać do lekarza. Tylko pewnie trochę tam posiedzimy bo nie jesteś umówiona na wizytę.
- Trudno, daj mi chwilę szybko się ogarnę i możemy jechać. Ja muszę mieć stu procentową pewność.
Jak przyjechały było już po 10. Mirka, która nie była umówiona na wizytę musiała być przyjęta na końcu. Gdy Mirka w końcu wyszła z gabinetu, Kinga tylko na nią popatrzała i wiedziała już wszystko.
- Czyli jednak jesteś w ciąży?
- Tak, 5 tydzień.- Mirka tym razem wybuchła płaczem.
- Dobrze, już dobrze. Teraz pojedziemy na zakupy a później cię zostawię bo muszę odebrać Lenkę. Dziewczyny spędziły w centrum handlowym 2 godziny, później obje pojechały w inną stronę. Mirka zaczęła szykować wszystko do kolacji a następnie zajęła się sobą. Irek był punktualnie o 17.30.
Gdy spojrzał na stół nie krył zdziwienia.
- Kochanie czy ja o czymś zapomniałem? Masz urodziny a może imieniny?
- Nie nic z tych rzeczy, ale jest jedna sprawa o której muszę ci powiedzieć, ale najpierw zjedzmy.
Po wspólnym posiłku Mirka wyciągnęła z szafki pudełko, ładne, zielone przewiązane czerwoną kokardką.
- Proszę to dla ciebie.- powiedziała Mirka wręczając Irkowi tajemnicze pudełko.
- Co to jest?- rzekł zdziwiony Irek
- Otwórz to się przekonasz.
Irek zajrzał do pudełka a w nim ujrzał parę ślicznych, malutkich dziecięcych bucików.
- Mirka, ale przecież to są dziecięce buciku.
- No właśnie Irek.
- Chcesz mi przez to powiedzieć, że będziemy mieć takiego maluszka?
- Tak Irek, będziemy mieli dziecko, jestem w ciąży.- Mirka kolejny dziś raz, zaczęła płakać.
- Boże Mireczko najdroższa tak bardzo się cieszę, że nie masz pojęcia. Irek przytulił do siebie Mirkę i oboje zaczęli płakać ze szczęścia.