Rozdział 24

Blaise Lovegood...

Luna odetchnęła, gdy dowiedziała się całej prawdy o chwilowym zniknięciu Blaisa z jej życia. W przypływie euforii wpadła na pomysł zaproszenia Draco i Hermiony do Hogsmeade.

Nie wiem czy to dobry pomysł. Ja i Malfoy w jednym miejscu. - odparła na jej propozycję Hermiona.

Nie uważasz, że jesteście mi coś winni, skoro obydwoje ukrywaliście przede mną prawdę związaną z Blaisem? - pytała uparcie.

Luna tak nie wolno. Nie bierz mnie na poczucie winy.

Skoro inne sposoby zawodzą, to będę odwoływała się do twojego sumienia.

Dobra niech ci będzie, góra dwa drinki i się zmywam.

Jesteś kochana.- Luna rzuciła się jej w ramiona.

Tymczasem Blaise walczył z Draco o to samo, co Luna z Gryfonką. .

Nie mam ochoty z nią rozmawiać.- mruczał Draco.

Nie musisz z nią, ale z Luną tak. Wciąż ma ci za złe, że nie powiedziałeś jej, w co mnie wciągnąłeś. Jesteś jej to winny.

Chyba żartujesz? Bierzesz mnie na litość. Blaise nie chcę spotkać się z Granger.

A co ona ci zrobiła?

Ciągle to samo i dochodzące wraz z czasem czynniki zaostrzające konflikt.

Daj spokój, przeżyjesz, że dziewczyna była od ciebie lepsza w walce. Pomyśl o tym tak, że uratowała twojemu przyjacielowi życie.

Blaise, zapłacisz mi za to.

Dobra, ale nie proś o zapłatę w naturze, bo Luna może mi nie pozwolić.

Diable spadaj, pókim dobry.

Cała czwórka chętniej, bądź nie chętniej szła do Hogsmeade. Rozsiadli się pod Trzema Miotłami, Luna z Blaisem z jednej strony stołu, a Draco i Hermiona z drugiej. Na początku rozmowa nie kleiła się, para zakochanych zmuszała resztę do otwierania ust. Po paru piwach kremowych, Gryfonka i blond Ślizgon nieco się rozluźnili i zaczęli brać udział w wymuszanej rozmowie z Krukonką i drugim wychowankiem domu węża. Po pewnym czasie rozmowy weszły na osobiste tematy, w tym rozwód rodziców Smok. Hermionie po raz pierwszy od dawna zrobiło się żal chłopaka, w ramach tego uczucia, poklepała go po ramieniu.

- Przykro mi z tego powodu. - Draco pochwycił jej dłoń na swoim ciele. Delikatne muśnięcie palców przyprawiło ich o miłe dreszcze, spojrzeli sobie w oczy i wpatrywali się w nie w zagadkowy sposób. Powietrze zaczęło się elektryzować od ich zachowania, ich oddechy powoli przyśpieszały. Chłopak zdjął jej rękę ze swojego barku, położył na swoim kolanie, swoje palce wplótł w jej i wrócił do rozmowy. Hermiona z miłym zaskoczeniem przyjęła zachowanie chłopaka i delikatnie uśmiechała się w kierunku przyjaciół. Atmosfera się rozluźniła, poczynanie Draco wprawiło wszystkich w bardzo dobre nastroje, szczególnie Lunę, której zależało na takim rozwoju wydarzeń. Po jakimś czasie do pubu weszła Astoria, gdy tylko dostrzegła swojego chłopaka i jego znajomych , przybiegła do ich stolika.

- Draco, dlaczego ona się do ciebie klei?

- Nic nie robimy Astorio.- odparł spokojnie blondyn.

W takim razie, wychodzimy. - odparła władczo dziewczyna Draco. Chłopak rozejrzał się przepraszająco po towarzystwie i potulnie opuścił bar z blondynką. Po jego odejściu Blaise nie mógł powstrzymać się od komentarza.

Nasz Draco jest pod pantoflem. - i wybuchnął śmiechem

Nie masz z czego się śmiać Blaise, to twoja wina. - skarciła go Luna.

Nie zaczynaj znowu kochanie. - ostrzegł ją chłopak, nie chciał tej sprawy poruszać przy Gryfonce, bo wiedział, że może ja to zaboleć. Hermona nie wiedziała, co powiedzieć więc spojrzała na parę dziwnym wzrokiem i też udała się w stronę zamku.

Po powrocie do dormitorium Draco pił dalej, musiał odreagować bitwę, zachowanie Astorii i sytuację z Hermioną. Ta ostatnia wróciła do ich pokoi jakiś czas po nim. Zobaczyła otwarte drzwi do pokoju chłopaka, zajrzała przez nie i zobaczyła go, siedział na łóżku i popijał Ognistą. Gdy ją zauważył, uśmiechnęła się przepraszająco i wycofała się do siebie. Draco krzyknął za nią

Napijesz się ze mną? - zaskoczona dziewczyna, zgodziła się. Siedzieli i spożywali alkohol w milczeniu. Gdy byli już nieźle wstawieni, Hermiona zapytała się chłopaka o coś, co dręczyło ją od dłuższego czasu.

Zależało ci na mnie przed naszą kłótnią?

Chyba tak. - odpowiedział krótko, resztę wieczoru spędzili milcząc. Do dziewczyny zaczęło docierać, że zachowywała się jak idiotka oraz, że popełniła duży błąd względem Draco. Jednak człowiek po alkoholu nie myśli trzeźwo i czasem zapomina o pewnych wydarzeniach, tak więc, Malfoy nie będzie pamiętać ich rozmowy, a Granger swoich wniosków.

Pomiędzy prefektami pojawił się okres niemego rozejmu, wciąż się do siebie nie odzywali, jednak nie kłócili się z byle powodu i starali się sobie nie dokuczać. Hermiona spędzała dalej dużo czasu z Hugh, który po skończonej akcji z Ministerstwa, nie stacjonował na stałe w zamku, ale ciągle udzielał jej i Draco prywatnych lekcji. Tak więc dwa razy w tygodniu po skończonych zajęciach spędzała z nim miło czas. Musiała przyznać, że coraz bardziej go lubiła, zresztą z wzajemnością. Każda historia miłosna musi mieć swój początek i pierwszy pocałunek, do tego doszło pewnego kwietniowego popołudnia, gdy Gryfonka i auror siedzieli w jej dormitorium i rozmawiali o starożytnych klątwach. I jakoś tak wyszło, że ich usta się złączyły, całe to zdarzenie mógł zaobserwować Malfoy, który przechodził przez salon i spojrzał w otwarte drzwi do pokoju Gryfonki.

Wieczorem, gdy Hermiona wróciła z patrolu Smok do niej zagadnął:

Dalej podkochujesz się w nauczycielu? To nieetyczne. - dziewczyna była zła, że chłopak wtrąca się do jej życia i spraw prywatnych.

Dla mnie to nie nauczyciel tylko przystojny mężczyzna i mądry Auror, który nie wcina się w moje życie jak Ron i ty. Skoro spotykasz się z Astorią to daj mi spokój, też mam prawo być szczęśliwa. - chłopak stał i nic nie odpowiedział. Nie podobało się mu zachowanie dziewczyny, a szczególnie porównanie jego osoby z Weasley'em. Z Granger zdecydowanie lepiej szło się dogadać na początku roku, gdy była z Łasicą, niż gdy kręci z „przystojnym i mądrym Aurorem". Tak czy owak miał ochotę odreagować, poszedł na boisko do Quidditcha potrenować. Do milczenia doszły krzywe spojrzenia, których nikt oprócz nich nie rozumiał.

Ginny, Luna i Hermiona siedziały na błoniach łapiąc pierwsze promyki słońca tej wiosny. Hermiona rozmyślała o zbliżających się OWTM-ach, Luna o konflikcie Gryfonki, ze Ślizgonem, a Ginny o swoim ślubie.

Hermiono i Luno mam do was ogromną prośbę. - przerwała milczenie Ginny. Dziewczyny spojrzały na nią z zaciekawieniem i słuchały uważnie dalszej wypowiedzi. - Jak wiecie ślub mój i Harry'ego odbędzie się w połowie lata, dlatego też potrzebuje druhen. Zostaniecie nimi? Proszę. - przyjaciółki spojrzały na nią zaskoczone. Pierwsza odezwała się Luna:

Dobrze, ale pozwolisz mi przyprowadzić Blaisa i może tatę, bo zabije mnie jeśli nie wezmę go ze sobą.

Spokojnie Luna, weź ich oboje, ja i Harry nie będziemy mieć nic przeciwko jednemu Ślizgonowi na weselu, gorzej z moim tatą. - dodała żartobliwie. - A ty Hermiono?

Pewnie, dla ciebie wszystko. Kto jest drugim świadkiem Harry'ego?

Domyśliłaś się, że Ron jest pierwszym. Drugim jest Georg, który cały czas mi powtarza, że chce stać do gości bokiem z uchem. To jego największy problem, podobno bez ucha jego uroda jest niepełna.

Będzie wesoło. - mruknęła Hermiona.- Myślałam, że poczekacie ze ślubem do czasu, aż ukończysz Hogwart.

Też tak myślałam, ale nie ma na, co czekać. Kochamy się i chcemy być razem. A poza tym będą mnie wołać Ginny Potter, czyż to nie brzmi cudownie? - zapytała rozmarzona narzeczona.

Tak. - odparła Luna. - Choć powiem wam, że Luna Zabini brzmi dziwnie, lepiej będzie jak Blaise stanie się Lovegood.

Blaise Lovegood. - powtórzyła Hermiona i wszystkie dziewczyny wybuchnęły śmiechem.

Wieczorem, gdy Luna z Hermioną zostały same i zaczęły rozprawiać na temat wieczoru panieńskiego Ginny, rozmowa zeszła na partnera Hermiony.

To z kim pójdziesz? - zapytała się Luna.

Chyba z Hugh, bo teraz z nim się spotykam. Mam nadzieję, że nie oczekują ode mnie, że pojawię się tam z Ronem.

Na pewno nie karzą ci z nim iść. Jakby pan Auror nie chciał iść zawsze możesz zabrać Draco, Blaise będzie miał towarzystwo.

To chyba zły pomysł, myślę, że pan Weasley przeżyje jednego Ślizgona, ale dwóch by go zabiło.

W sumie masz racje, ojciec panny młodej powinien być żywy na jej weselu. - parsknęły śmiechem i rozeszły się do swoich pokoi.