- I widzisz Harry, nie było tak źle.

- Nie wiem z czego się cieszysz Hermiono. To nie ciebie wypytywali o to jak zginął Cedrik! To nie tobie kolejny raz stanęła przed oczami jego śmierć! To nie ty musisz każdej nocy przeżywać wszystko od nowa! To nie ty... - w tym momencie Ron nie wytrzymuje i brutalnie przerywa monolog Harrego.

- Daj spokój. Miona już chyba wszystko zrozumiała. Myślę, że ona chciała naprawdę dobrze, nie chciała byś się tak czuł, to nie jej wina. - powiedział jednym tchem, a na jego twarzy zawitała wyraźna ulga.

- Dzięki Ron ale potrafię sama się bronić. Po prostu czekałam aż Harry sobie ulży wyładowując swoją frustracje na mnie. Co się tak gapisz Harry? Myślisz, że specjalnie zaplanowałam to co się stało? Nie moja wina, że wszyscy są tacy ciekawscy. Chociaż nie, mogłam to przewidzieć. W końcu wszyscy chcą poznać tą zapierającą dech w piersiach historię z ust samego Złotego Chłopca, Chłopca-Który-Znowu-Przeżył. Ale mimo tych drobnych niedogodności, które cię spotkały Harry - przy czym ostatnie zdania brązowookiej zostały doprawione sporą dawką ironii i jadu oraz przesadnym ukłonem skierowanym w stronę Wybrańca - wszystko idzie tak jak powinno, gdyż możemy uznać tajne działanie Gwardii Dumbledora za rozpoczęte. Pozostaje nam tylko ustalić kiedy i gdzie będziemy się spotykać. Jakieś sugestie?

- Może Wrzeszcząca Chata? - nieśmiało zaproponował Harry.

- Nie. Jest stanowczo za mała. - odpowiedziała jakby nigdy nic Hermiona, jakby poprzednia sytuacja w ogóle nie miała miejsca.

- To może Pokój Wspólny Griffindoru?

- Odpada. Nie wszyscy członkowie GD są z Gryffindoru no i nie każdy Gryfon jest z nami.

- Ja wiem gdzie! Tak, to jest to... - niespodziewanie krzyknął Ron.

- Ale co masz na myśli mówiąc to? - z nutką nadziei w głosie spytała dziewczyna.

- Zrobimy spotkania GD w Norze! No bo w końcu cała moja rodzina jest albo w GD albo w Zakonie.

- Ron, zastanowiłeś się nad tym co powiedziałeś? Czy po prostu zacząłeś mówić to co ci ślina na język przyniesie?

- Oczywiście, że się zastanowiłem! - odburknął urażony, a jego twarz nagle zrobiła się bardziej czerwona niż zwykle.

- To ci zaraz powiem dlaczego twój „genialny" pomysł jest całkowicie bezsensu. Po primo: jak chcesz się dostać do Nory? Teleportować się nie można. Sieć fiuu odpada, gdyż nie mamy kominka podłączonego do twojego domu.

- O tym nie pomyślałem. Masz racje Miona. Ten pomysł jest do bani.

- Ale ja jeszcze nie skończyłam Ron. Po secondo: nawet jeśli udało by się nam jakoś dostać do Nory, co na to powiedziała by twoja mama? Wątpię by się to skończyło na kilku wyjcach. - w tym momencie twarz chłopca zaczęła przypominać dojrzałego pomidora.

- Merlinie! Na śmierć o niej zapomniałem! - w tym momencie wtrącił się Harry, z nadzieją, że dzięki jego genialnemu pomysłowi Hermiona zapomni o głupocie ich przyjaciela a ten przestanie być taki zakłopotany.

- To może biblioteka?

- Pewnie. Już widzę szczęśliwą minę pani Prince gdy uczniowie zaczną rzucać zaklęciami wśród jej kochanych książek i zakłócać cisze jaka powinna w jej królestwie obowiązywać. Skończmy może z tym na razie, bo póki co nic z tego nie wyniknie a mamy jeszcze trochę czasu by coś znaleźć. Zresztą musimy się pospieszyć jeżeli nie chcemy by nam zamknęli bramę przed nosem. Nie wiem jak wy ale ja nie chcę całować klamki, więc chodźmy szybko z powrotem do szkoły.

- Tak jest! - odpowiedzieli chórem chłopcy.