- Ciekawe gdzie jest Snape.

- Totalnie. Jeszcze nigdy tyle się nie spóźnił. Może zapadł w sen zimowy? Bo to w końcu nietoperz a one chyba tak robią co Harry?

- nie wiem. Wydaje mi się, że…

- Gryffindor traci 20 punktów za obrazę nauczyciela – rozległ się głos przy akompaniamencie podskoku chłopaków – a teraz natychmiast do klasy! Jazda! Straciliśmy już dość lekcji!

- Boże, myślałem, że zaraz zginiemy

- A ja się zastanawiam co narozrabiałaś Hermiono, że przyszłaś tu z profesorem?

- Bądźcie już cicho chłopcy, bo nasz nauczyciel jest dziś raczej w nienajlepszym humorze.

- A on kiedykolwiek miał dobry humor?

- Koniec rozmów! Siadać na miejsca! A na początek zapowiadam już prace domową na 2 rolki pergaminu o zastosowaniu eliksiru Lorenza, którego bazę będziecie ważyć na dzisiejszej lekcji i tylko bazę, gdyż reszta wymaga zbytniej precyzji i subtelności, której co poniektórym brakuje – przy czy znacząco spojrzał się na Harrego i Rona – a nie chcę potem odgruzowywać tej pracowni – wszyscy w klasie ze strachem spoglądają na profesora nie wiedząc co ze sobą począć – Co tak siedzicie? Jazda do roboty! Nie macie na to całego dnia! Przepis i potrzebne ingerencje są na tablicy.- wszyscy zerwali się ze swoich miejsc jakby się paliło i ruszyli do szafek po potrzebne składniki. Tylko Hermiona zachowała zewnętrzny spokój mimo, że wewnątrz niej panował chaos myśli i słów. Jak to możliwe, że jestem z Zakonie? I co powiem chłopakom o wizycie u dyrektora? No i sądzę, że nie umknęło im, że przyszłam tu z profesorem Snapem. Świadczyła o tym chociażby głupia mina Harrego, która, zdaje mi się, miała wyrażać zdumienie. Może zastosuję tą samą bajeczkę, którą zostanie poczęstowana ta idiotka Umbridge o tym, że Dumbledore nie chce bym cierpiała przez poziom wiedzy jaki reprezentuje klasa i bym mogła rozwijać moje predyspozycje z dziedziny eliksirów załatwił mi dodatkowe lekcje z profesorem? Tak, to jest to

- Hermiono? Co się stało? Dlaczego przyszłaś na lekcje z Nietoperzem?

- Później Harry ci wszystko wyjaśnię. A teraz skup się na tym co robisz, bo jeszcze chwila a wrzucisz do kociołka oczy traszki wodnej, a to z w połączeniu ze sproszkowanymi skrzydłami muchy siatkoskrzydłej, które nie wiem dlaczego szybciej dodałeś, grozi wybuchem.

- Och, ja nie wiedziałem. Dzieki Miona.

- Potter szlaban!

- Ale za co profesorze?

- Za zakłócanie ciszy na lekcji oraz za to, że gdyby nie interwencja panny Granger doprowadziłbyś tą klasę do ruiny. Widzę cię jutro u mnie w gabinecie. A za to, że nie wiesz co robisz Gryffingor traci 10 punktów.

- Tak nie można!

- Kolejne 10 punktów od Gryffindoru za podważanie decyzji nauczyciela. Masz pan jeszcze jakiś problem panie Weasley?

- Tak. Zastanawiam się jak ktoś taki jak pan śmie się nazywać nauczycielem. Powiem panu coś…

- Ron! Uspokój się! – przerwała rudowłosemu dziewczyna w akcie desperacji.

- Niech pani Wiem-To-Wszystko nie przerywa swojemu koledze, gdy ten próbuje powiedzieć coś inteligentnego i odkrywczego – powiedział spokojnie mężczyzna, ale ten pozorny spokój może oznaczać tylko jedno: ciszę przed burzą, chociaż nie, przed jakimś cyklonem albo czymś podobnym – Co chciałeś jeszcze powiedzieć Ron? – a słowa profesora wręcz tonęły w jadzie.

- Chciałem powiedzieć, że jest pan gorszym nauczycielem niż profesor Umbridge.

- Teraz przegiąłeś Ron – ze strachem w oczach szepnęła Hermiona.

- Szlaban panie Weasley. Masz się stawić dziś o 19 u pana Filcha oraz w każdy następny dzień aż do odwołania.

- Za co? Za prawdę?

- Ron, skończ z tym! Nie pogrążaj się dalej! Harry! Pomóż mi, bo coś go opętało!

- Nie, za obrazę pracownika szkoły. Do tego panna Granger traci 10 punktów za przeszkadzanie w rozmowie, którą prowadzę z uczniem. Pan Potter również traci 10 punktów za obrazę swojego domu poprzez kompletne tchórzostwo. Zawsze twierdziłem, że lew jako wasze godło jest całkowitą pomyłką. Powinien nim być np. osioł. Z powodu waszej tępoty oraz przez bezsensowny upór, który w waszym wypadku jest mylnie brany za odwagę. Na następne zajęcia chcę widzieć, oprócz zadania, które szybciej zadałem 2 rolki pergaminu na temat wywaru pulsującego, który jest bazą do naszego eliksiru Lorenza, natomiast pannę Granger chce widzieć o 19 a nie o 20. Koniec zajęć

- Ron! Coś ty narobił? Do końca już skretyniałeś? Przecież wiesz do czego zdolny jest profesor! Ciesz się, że skończyło się tylko szlabanem!

- To może ty mi powiesz do czego jest zdolny! W końcu ja jestem ostatnim kretynem! Przecież ty musisz to wiedzieć, gdyż jesteście tak blisko. Nawet na lekcje razem przyszliście. Co robiliście w czasie gdy trwała lekcja? I jeszcze idziesz dziś do niego do pracowni. Czyżby randka w świetle palnika? Na dodatek chce cię widzieć szybciej. Pewnie ma nadzieje, że znajdzie pocieszenie w twoich ramionach po dzisiejszym dniu. Czy można już do ciebie mówić pani Snape? – w tym momencie cierpliwość dziewczyny się skończyło, a nos chłopaka mógł bliżej zapoznać się z pięścią brązowowłosej.

- Co od ciebie chciał profesor Dumbledore? – Harry próbował jakoś zmienić temat, gdyż czuł, że jeżeli tak dalej pójdzie to jego przyjaciele zaczną rzucać w siebie morderczymi zaklęciami

- Dyrektor chce bym miała dodatkowe lekcje eliksirów, ponieważ uważa, że mój talent jest ograniczany przez poziom klasy. Dlatego też przyszłam na lekcje razem ze Snapem. On też był na tym spotkanie no i…

- Dlatego też idziesz dziś do niego.

- Tak Harry. Zgadza się. A co się ciebie tyczy Ron. Jeszcze pożałujesz swoich słów.

- Taa, jasne. Zawsze tak mówisz i mimo wszystko zawsze nam po jakimś czasie wybaczasz i dalej z nami rozmawiasz jakby nigdy nic.

- Ale tym razem będzie inaczej. I koniec z taką prymitywną zemstą typu „nie gadam z tobą". Przygotuj się na koszmar Ron.

- To co? Masz zamiar poszczuć mnie pająkami?

- To by było zbyt proste.

- Wyluzujcie. A nie możecie po prostu zapomnieć o tej całej sprawie i sprawić, że będzie jak dawniej?

- Nie! – odpowiedzieli chórem.

- No widzicie jacy jesteście zgodni. I wy chcecie się kłócić…

- Wcale nie jesteśmy zgodni. A ja za długo wam na wszystko pozwalałam. A tym razem Ron przegiął. Idę do biblioteki. Żegnam was - Złota Trójka pożegnała się i każdy poszedł w swoją stronę nie wiedząc, że ktoś widział i słyszał całe to zajście. Tajemniczy ktoś opuścił swoją kryjówkę i ruszył przed siebie nie wiedząc co się dookoła niego dzieje. A jego myśli krążyły wokół jednej osoby.

Nie poznaje tej dziewczyny. Uderzyć swojego najlepszego kumpla i jeszcze obiecać mu zemstę? Te słowa w jej ustach zabrzmiały…groźnie? To jest niemożliwe! I ta maska na jej twarzy gdy rudowłosy ją obrażał. Jakby nie mówił do niej tylko do kogoś kto stoi obok. Zresztą wcale nie jestem zdziwiony, że planuje zemstę. W końcu oskarżył ją o romans z własnym profesorem. Na pewno jedno się u niej nie zmieniło. W razie problemów idzie do biblioteki. I coś czuje w kościach, że tym razem będzie można ją znaleźć w Dziale Ksiąg Zakazanych do którego ma nieograniczony wstęp odkąd przeczytała praktycznie wszystkie inne książki.

- Wszędzie cię szukałem Miona!

- Przecież wam mówiłam, że idę do biblioteki.

- Ale ona jest taka duża, więc skąd miałem wiedzieć w którym dziale cię znajdę

- Racja. Ale już mnie znalazłeś. Co chciałeś Harry?

- Chciałem pogadać z tobą o Ronie. Wybacz mu jego dzisiejsze zachowanie. Po prostu był wściekły na Snape'a no i wyżył się na tobie

- Tyle, że tym razem przesadził. A teraz wybacz mi Harry, ale chciałabym się pouczyć się eliksirów przed dodatkowymi lekcjami.

- Będę trzymać kciuki byś wróciła z nich w jednym kawałku. Chciałem ci również podziękować ponownie za to, że nie dopuściłaś bym wysadził klasę.

- Drobiazg Harry.

- A teraz idę i ci nie przeszkadzam. Ale chcę byś wiedziała, że w dużej mierze nie złość przemawiała przez słowa Rona a zwykła zazdrość. Miłej nauki Miona.

- Taka właśnie będzie. Do zobaczenia

Więc znam jego słaby punkt. Oczywiście nie licząc pająków. Jest zazdrosny o mnie. No i o profesora Snape'a co mi się mniej podoba. Dzięki Harry. Co bym bez ciebie zrobiła… pewnie bym się inaczej odegrała ale na pewno mój plan nie byłby takim wyzwaniem. Widać nie bez powodu nazywają cię Złotym Chłopcem. Podsuwasz złote pomysły i to całkiem nieświadomie. Wiem, że miałeś nadzieje, że dzięki temu zaniecham swojej zemsty, ale w końcu nadzieja jest matką głupich. A skoro już wiem co chcę zrobić, pozostaje tylko obmyślić jak. I jeszcze ta nieszczęsna oklumencja. Co prawda próbowałam kiedyś ją ćwiczyć, ale nie miałam nigdy okazji wypróbować swoich umiejętności. Tylko co zrobi profesor Snape, gdy dowie się jaką zemstę planuje. Choć może mi pomoże. W końcu jego też Ron obrażał, no i on go nigdy nie lubił. A po dzisiejszym dniu pewnie dodatkowo znienawidził. Chociaż nie, to moja zemsta i muszę to zrobić sama. O Boże, za 5 minut muszę być w lochach! Snape mnie zabije już na wejściu jeśli się spóźnię.