Gdzie to jest? Jak mam dotrwać do końca dnia bez ognistej. To jest po prostu a wykonalne. Zabiję kiedyś Minerwę i Albusa. Znowu majstrowali przy moich zapasach. Gdzie ta cholerna whisky? Niech się znajdzie buteleczka albo chociaż pół. Trunku mój kochany, gdzie jesteś? Boże, ze mną jest chyba już coś nie tak. Zaczynam wołać butelki z nadzieją, że przyjdą. Te bachory mnie wykończą. Nie ma się co oszukiwać. Już widzę ten nagłówek w gazecie: „Szpieg Zakonu Feniksa nie żyje! Wykończyli go jego właśni uczniowie! Sami-Wiecie-Kto popadł przez to w depresje gdyż własnoręcznie chciał ukatrupić zdrajcę.". Mam cię. Najwyższa pora, bo za pół godziny przychodzi panna Wiem-To-Wszystko, a gdybym nie łyknął coś mocniejszego…nawet nie chcę myśleć co by się stało.
xxx
Udało mi się dostać do lochów w rekordowym tempie. Normalnie brawo dla mnie. A teraz czas wejść do jaskini lwa. Pfu, co ja mówię. Do gniazda węża. No cóż, raz kozie śmierć. Wystarczy tylko zapukać…
- Wejść!
- Dzień Dobry panie profesorze.
- Minus 5 punktów za spóźnienie. Jest już 19.02. A teraz siadaj. – dziewczyna nie ruszyła się ani o krok - Kolejne minus 5 punktów za nie wykonywanie poleceń nauczyciela. A teraz możesz w końcu usiąść czy zamierzasz tak stać przez całą noc? A uwierz mi, że nie mam zamiaru poświęcać tyle czasu na twoje fanaberie.
- Przepraszam panie profesorze.
Nie przepraszaj dziewczyno tylko siadaj – Hermiona nieśmiało zajęła wskazane miejsce naprzeciwko swojego nauczyciela i w tym momencie rozległo się pukanie do drzwi.
- Kogo tu diabli niosą – mruknął pod nosem Snape – Wejść! – w drzwiach ukazał się najpierw świński nos do kompletu z małymi, mętnymi oczami i mysimi włosami z różową kokardą. Do tego dochodzą rybie usta wykrzywione w jakimś dziwnym grymasie, który pewnie miał udawać szczery uśmiech, otoczone pięcioma podbródkami i policzkami niczym dwa dorodne pomidory. Na ten widok uczennica i jej nauczyciel zamienili się w słup soli. Pierwszy z szoku otrząsnął się mężczyzna.
- Co cię do mnie sprowadza Dolores?
- Ogólnie potrzebuje jednego eliksiru, ale teraz ważniejszą sprawą jest nieuzasadniona obecność panny Granger w twoim gabinecie.
- To ty nie wiesz?
- Oczywiście, że wiem!
- Czyżby? To skąd to pytanie o to co robi tu panna Granger?
- No bo… - zająkała się kobieta.
- To jednak Albus ci nie powiedział. Wygląda więc na to, że to mnie przypadł ten zaszczyt poinformowania cię o wszystkim – rozległ się pełen drwiny i ironii głos Snape'a – Otóż ustaliliśmy z dyrektorem, że panna Granger, ze względu na swoje wysokie umiejętności z zakresu tworzenia eliksirów oraz niemożności rozwijania swojego talentu na lekcji, ponieważ klasa niestety nie posiada żadnych predyspozycji w tej dziedzinie, będzie miała ze mną dodatkowe zajęcia.
- To skoro to są zajęcia z eliksirów, dlaczego siedzicie tutaj zamiast stać nad kociołkiem?
- Ponieważ profesor Snape chciał mi najpierw powiedzieć na jakich zasadach będą odbywały się te dodatkowe lekcje – pewnie odpowiedziała Hermiona.
- A dlaczego nie można by przeprowadzić tej rozmowy podczas ważenia?
- Gdyż robienie eliksirów wymaga maksymalnego skupienia a rozmowa by to utrudniała. I jak mam zacząć skoro nie wiem czego się ode mnie oczekuje? – ciągnęła dalej dziewczyna zanim mężczyzna nawet zdążył otworzyć usta.
- No tak, tak…po co ja pytam. To przecież oczywiste. Już wam nie przeszkadzam. Do widzenia.
- Do widzenia – odpowiedzieli chórem a kobieta opuściła pomieszczenie i nasza dwójka znowu została sama.
Więc panno Granger. Na czym skończyliśmy? – spytał Severus patrząc wymownie na drzwi. Dziewczyna natychmiast zrozumiała aluzję i ciągnęła dalej rozpoczętą grę.
- Na przypominaniu, po kolei wszystkich zasad bezpieczeństwa. Ostatnią, którą omówiliśmy to była odpowiednia odzież ochronna.
- Więc następną jest – mężczyzna na chwile zamilkł – Dobra. Poszła sobie ta ropucha. No żeby ją tak szlag trafił za to podsłuchiwanie pod drzwiami. A co do ciebie Granger. Gdzieś ty nauczyła się kłamać? I to wzorowa uczennica? Chociaż nawet twoje marne zdolności aktorskie są w stanie oszukać tą opierzoną landrynę. A co twoi przyjaciele na to? O ile w ogóle wiedzą o tym, że Panna Idealna okłamuje z taką premedytacją nauczycieli. Ale myślę, że skoro okłamujesz swoich profesorów to ich pewnie też.
- Oni nie muszą wszystkiego wiedzieć. Jakby wiedzieli wszystko to albo by mnie przez cały czas po rękach całowali, albo znienawidzili. A myślę, że nawet profesor zauważył, ani jednego, ani drugiego nie robią.
- Minus 10 punktów za bezczelność. Przez Umbridge straciliśmy sporo czasu, wiec musimy się streszczać. Na początek chcę sprawdzić twoje umiejętności, by wiedzieć przygotowanie jakich eliksirów dla Zakonu mogę ci zlecić. Ale nie martw się. Lekcja oklumencji nam nie przepadnie. – Hermiona nieznacznie skrzywiła się, co nie umknęło czujnym czarnym oczom - Będę próbować zajrzeć w głąb twoich wspomnień podczas zajęć, a twoim zadaniem będzie uniemożliwienie mi tego. Możesz to zrobić poprzez wyparcie mnie ze swoich myśli ale żeby tego dokonać musisz całkowicie oczyścić umysł. Drugą metodą uniemożliwiającą penetracje myśli jest podsuwanie wspomnień, które nie zawierają żadnych informacji czyli są po prostu błahe i nieszkodliwe. Czy panna Wiem-To-Wszystko zrozumiała wszystko co do niej powiedziałem? – zapytał się takim tonem jakby mówił do dwuletniego dziecka.
- Oczywiście profesorze.
- W takim razie idziesz do mnie do pracowni. Natychmiast.
