Boże! Co ja zrobiłam! Minął miesiąc od przerwy świątecznej a ja już się nie zastanawiam czy mnie ze szkoły nie wywalą. Dobrze, że chłopcy nie wiedzą czym oberwał Crabbe, bo by mnie pewnie nie chcieli więcej znać. Ale profesor Snape wie. Dlaczego on musiał się akurat napatoczyć! Gdyby on nie widział jak rzucam zaklęcie to mój sekret nie wyszedł by na jawę, bo nikt by nie wiedział, że to była czarnomagiczna klątwa. Tak, znam czarną magię. Ale ja musiałam wiedzieć wszystko! Muszę wiedzieć wszystko… bez względu na koszty. I te koszty przyjdzie mi teraz zapłacić. Siedzę sobie w gabinecie Dumbledora i czekam aż on i Snape wrócą. Pewnie poszli po profesor McGonagall.
xxx
Już w dormitorium. Chłopcy byli zdziwieni, że za jedno zaklęcie wylądowałam na dywaniku u dyrektora. Gdyby wiedzieli jakie to zaklęcie… ale lepiej ich nie uświadamiać. Niewiedza jest ich szczęściem.
Cały czas nie mogę wyjść z szoku, że nadal jestem w szkole. I jedyna kara to lekcje samokontroli ze Snape'm, bo nauka magii z dyrektorem to zaszczyt. Tak. Dumbledore będzie mnie uczył potężnej Białej Magii. Stwierdził, że lepiej jak będę chciała rzucić w kogoś jakimś silnym zaklęciem to żeby nie było ono czarnomagiczne. Niestety profesorowie chcieli się przekonać jak głęboko w tym tkwię. Nie wiem czy ich zdziwiłam, rozczarowałam czy przeraziłam, tym że znam aż tak silną potrafię się posługiwać. Dlatego mam lekcje z dyrektorem, bo jak to ujął: „w kryzysowych sytuacjach zawsze będę sięgała po te silniejsze klątwy, a te które znam są z zakresu czarnej magii, więc trzeba to po prostu zmienić". No i powstała kolejna tajemnica między tą dwójką profesorów a mną. Bo mimo moich przypuszczań nie powiedzieli profesor McGonagall czym tak naprawdę oberwał Crabbe i powiedzieli jej że za to co zrobiłam mam szlaban u Snape.
xxx
- Co to było za zaklęcie którym Miona trzasnęła Crabbe'a?
- Nie wiem stary. Ale wątpię by użyła jakiegoś groźnego zaklęcia. Takiego by Snape by musiał ją od razu ją do dyrektora zaprowadzać.
- Totalnie. Patrzył na Hermionę jakby użyła czarnej magii – na te słowa chłopakami wstrząsnął gwałtowny śmiech.
- Hermiona i czarna magia – wyjąkał gdyż śmiech uniemożliwiał mu normalne mówienie.
- Przecież ona jest taka dobra i miła. To po prostu absurdalne! – odpowiedział drugi również się zacinając przez oszalały chichot.
- Ale znasz Nietoperza. Oberwał Ślizgon a ona jest z Gryfindoru.
- Taa… tych pierwszych zawsze wywyższa a nas Gryfonów stara się zgnieść jak jakieś robaki.
- O! zobacz! Wróciła!
- I jak było?
- Jak miało być? Zostaje w szkole ale mam szlaban u Snape'a.
- Jeszcze więcej czasu będziesz spędzać z tym Dupkiem z Lochów?
- Nie obrażaj go Ron! On jest wspaniałym nauczycielem!
- To zaklęcie trafiło chyba ciebie a nie Crabbe'a bo zdurniałaś do reszty.
- Ja zdurniałam? To ty zachowujesz się jak jakiś pieprzony bachor!
- Ale to nie ja zabujałem się w Snape! – w tym momencie wszystkie twarze skierowały się na przyjaciół.
- I kto tu zdurniał! Ty masz jakieś urojenia nie ja! A teraz wybaczcie ale idę do siebie. Dobranoc. A wy co się tak gapicie? Nie macie nic ciekawszego do roboty? – natychmiast wszyscy wrócili do przerwanych zajęć.
- Ron? Ty nie widzisz, że ona robi to specjalnie?
- Co niby robi specjalnie! Jeszcze ty mnie nie wkurzaj Harry!
- Spoko. Wyluzuj. Lepiej przypomnij sobie jaką minę miał ten imbecyl gdy oberwał od naszej Miony. Myślałem, że on już nie może mieć głupszego wyrazu twarzy ale w tym momencie dotarło do mnie że źle myślałem.
- No. Ta mina była genialna. Szkoda, że nie było z nami Colina i jego aparatu.
- Totalnie.
xxx
- I co myślisz o tym wszystkim Fawkes? Skąd Hermiona zna takie zaklęcia? Ale dla nas to lepiej. Mamy na nią haka. Zrobi wszystko by tylko zachować swój sekret. Tak… Dziewczyna była załamana gdy nasz drogi Severus zobaczył jaką klątwą obrywa nieszczęsny Vincent. Gdyby Snape nie przechodził akurat tamtędy to by nic nie wyszło na jaw. Ale to dobrze, że on tam w tym momencie był. Teraz Hermiona nie będzie mogła mi się sprzeciwić. Nie dość, że mogę zdradzić jej sekret to jeszcze ma u mnie dług wdzięczności. W końcu nie powiadomiłem Minerwy jakich zaklęć używa jej podopieczna a zamiast szlabanu albo wyrzucenia ze szkoły ma dodatkowe lekcje. Tak… ona już jest nasza Fawkes.
xxx
Nigdy nie będę nasyłał, ani sam zaczepiał tej szlamy. No chyba, że w więcej osób. Tak w co najmniej dziesięć. Czym ona rzuciła w Crabbe'a? Zresztą co za imbecyl z niego, że nie potrafi się obronić przed cholerną mugolką. I w ogóle za takie coś powinni ją ze szkoły wywalić! A ten miłośnik szlam dał jej tylko szlaban ze Snape'm. W sumie, może to dobrze. On jej na pewno nie podaruje że zaatakowała jego podopiecznego. Tak… chyba będę miał akurat sprawę do profesora, w czasie gdy ona będzie miała szlaban. Chcę zobaczyć jakie katusze dla niej przygotował…
xxx
Gdzie ja jestem? Co się stało? Pamiętam, że Draco kazał mi zaczepić tą trójkę idiotów i że ta szlama śmiała czymś we mnie rzucić. Co to było za zaklęcie? Poczułem się jakby nasłała na mnie dementora. Jakbym nie miał nigdy być szczęśliwym, ba nawet nie miałbym nic więcej czuć. Momentalnie straciłem apetyt na moje ukochane babeczki. To było straszne. No i gdzie jestem? Zaraz, czy to nie przypadkiem Skrzydło Szpitalne? Merlinie! Ratuj! Pielęgniara idzie do mnie z wielką szczykawą! Mamusiu ratuj! Ja się boję igieł
- No i znowu zemdlał. Taki duży chłop a zwykłej igiełki się boi. Ach ta dzisiejsza młodzież
xxx
Co za dzień. Musze się napić, bo ze świruje. Kto by pomyślał, że to wzorowa uczennica mnie wykończy a nie ta banda imbecyli. W ogóle jak to się stało, że nie wyczułem co ta Granger potrafi…przecież wielokrotnie włamywałem się do jej myśli i nie znalazłem żadnych śladów czarnej magii. Ta dziewczyna nieźle się kryla skoro, co tu ryć, nawet mnie wykiwała. Tylko dlaczego Albus nie wymierzył jej żadnej kary? Nawet nie powiadomił Minerwy jakim zaklęciem posłużyła się jej podopieczna. Ach…chciałbym zobaczyć jej minę na wiadomość, czym jej pupilka rzuciła w Crabbe'a… i w ogóle zabije kiedyś tego staruszka…dołożył mi kolejne lekcje z panną Wiem-To-Wszystko. Musze się napić, bo jak tylko o tym pomyślę to mi ciarki po plecach przechodzą. Tak…porządna porcja Ognistej pomorze mi się pozbyć tych koszmarów. Tylko cały czas nie rozumiem. Skąd panna Idealna zna tak czarną magię… jak ja nie lubię czegoś nie wiedzieć. To jest irytujące. Ale skoro jeszcze więcej czasu będę musiał spędzać z tą przeklętą Granger to chociaż wykorzystam ten czas i spróbuję się dowiedzieć o nie coś więcej i w ten sposób znaleźć odpowiedź na dręczące mnie pytania… a jak nie będzie chciała gadać zawsze pozostaje veritaserum…
xxx
W co ta Hermiona się wpakowała…żeby tak stracić panowanie nad sobą…biedna dziewczyna. Ron pewnie da jej popalić gdy dowie się, że jego przyjaciółka jeszcze więcej czasu będzie spędzała ze Snape'm. Ciekawe jak jej idzie zemsta. Na pewno wymyśliła coś specjalnego. Myślę, że ten wierszyk na obronie to dopiero początek…taka rozgrzewka. Cały czas się zastanawiam dlaczego ona kazała mi ją obserwować. Ale prawdę mówiąc to się robi coraz ciekawsze. Zwłaszcza że mam zacząć obserwować jej spotkania ze Snape'm. Ta kobieta albo coś wie, albo coś kombinuje. Albo jedno i drugie…z nią nigdy nie wiadomo. Ale wracając do Hermiony. Ta dziewczyna jest pełna tajemnic. I tylko wnikliwy obserwator, czyli np., jest w stanie zauważyć że to co ona pokazuje na co dzień to tylko złudzenie. I to cierpienie w oczach gdy mówi o rodzicach. Jej przyjaciele naprawdę tego nie dostrzegają? W takim razie jak śmią się nazywać jej przyjaciółmi. Dręczy mnie jeszcze jedno pytanie. Skąd ta dziewczyna zna czarną magię. Czyżby jej obsesja na punkcie wiedzy zabrnęła tak daleko?
