Już wakacje i moja wielka misja. Dumbledore zmienił mi zadanie. Jestem wściekła bo zrobił to w ostatniej chwili. Byłam już przygotowana na wszystkie ewentualności podczas paktów z wampirami a tu bach! Wszystko diabli wzięli i nawet nie wiem co będę teraz robić. Wiem tylko, że nie spędzę wakacji z Ronem i Harry. Chociaż wątpię by im mnie brakowało. Zwłaszcza Ronowi po numerze jaki odwalił jemu Snape. To było genialne. Chyba w ramach rekompensaty za to veritaserum postanowił pomóc zakończyć mi moją zemstę. To był Wielki Finał mojej małej zemsty. Ach…to było piękne. A stało się to pierwszego dnia wakacji w Kwaterze Głównej. Profesor przyszedł na spotkanie Zakonu a ja siedziałam z chłopakami. Pamiętam to jak dziś i nie dlatego, że prawdopodobnie było to ostatnie spotkanie z chłopakami w te wakacje ale właśnie przez Mistrza Eliksirów. Boże, jak to było…aaa już pamiętam:
- Witaj Hermiono – miło przywitał się Snape używając o dziwo mojego imienia! W tym momencie byłam przekonana, że ten miły ton i brak mojego nazwiska nie wróży nic dobrego. Zresztą miałam racje ale jak się okazało kłopoty miał Ron nie ja.
- Dzień dobry profesorze.
- I jak zamierzasz spędzić wakacje?
Z rodzicami robimy sobie objazdową wycieczkę po całej Europie.
- Daj znać w jakim mieście akurat będziesz. Z chęcią bym się z panną spotkał Granger.
- Jak sobie profesor życzy.
- Tylko nie zapomnij! Chcę wiedzieć gdzie przebywasz.
- Jak będę mogła to napisze – ale wątpię by Dumbledore mi na to pozwolił. Co prawda nie powiedziałam tego na głos ale myślę, że Snape doskonale wie, że dyrektor zabroni mi go informować o przebiegu misji. Lecz chłopacy o tym nie wiedzieli. Ba, nie wiedzieli, że rozmawiamy o mojej misji a nie o wczasach…
- Wszystko dobrze Weasley? Bo twoja głowa przypomina buraka a na co dzień jest tylko jak pomidor.
- Po co profesorowi wiedzieć gdzie jest Hermiona? Niech profesor zostawi ją w spokoju! Ona jest moja!
- Nie jestem niczyją własnością Ron! Zapamiętaj to sobie!
- Kobiet nie da się do siebie uwiązać panie Weasley. Kobiety to nie przedmioty i robią co im się podoba. – w tym momencie poczułam rękę profesora na swoim ramieniu. Aż mi ciarki przeszły po plecach. Cały czas się modle by tego nie zauważył.
- Niech pan zabiera te łapska od mojej dziewczyny!
- A od kiedy my jesteśmy razem?
- Już długo…
- Naprawdę? To dlaczego ja nic o tym nie wiem? – po tych słowach przysunęłam się bliżej profesora. Zastanawiam się co o tym wszystkim myślał Harry, bo nie odezwał się wtedy ani razu a później nic nie wspominał o zaistniałej sytuacji.
- Hermiono…jak…ty…co…
- Niech się pan zamknie panie Weasley bo pańskiego jazgotu nie da się słuchać. A teraz żegnam państwa. Obowiązki wzywają. Do zobaczenia Hermiono.
- Do widzenia profesorze Snape.
Tak. Ta akcja była genialna. Ron się od tamtej pory nie odzywa do mnie. I dobrze. Bo nawet nie miałabym z nim o czym rozmawiać. Jak on mógł sobie ubzdurać, że jesteśmy razem? Jeszcze tak nisko nie upadłam! I w ogóle dlaczego zawsze bierze mnie na takie wspominanie wtedy gdy musze iść spać gdyż rano czeka mnie pobudka? Tak. Jutro zaczynam swoją misję. W końcu się dowiem co będę robić. Już się boje co dyrektor wymyślił…
xxx
Myślę, że Hermiona jest idealną kandydatką do tego zadania. A ty co myślisz Fawkes? Widzę, że się ze mną zgadzasz. Tylko jak jej to powiedzieć by się za bardzo nie przeraziła… to jest już bardziej skomplikowane ale do jutra mam czas by coś wymyśleć. Pozostaje jeszcze Severus. On nie może się o niczym na razie dowiedzieć. Na to przyjdzie czas. Pewnie wtedy gdy Hermionie powiedzie się jej zadanie.
xxx
- I co się dowiedziałeś mój Obserwatorze?
- Dyrektor zmienił zadanie dziewczynie.
- Na jakie?
- A jak myślisz?
- Żartujesz sobie ze mnie?
- Jak bym śmiał.
- Jak on mógł! Hermiona wie już co ją czeka?
- Nie. Dowie się jutro.
- A Severus?
- On pewnie się dowie gdy dziewczynie powiedzie się jej misja.
- Dyrektor zwariował już do reszty. Będziesz musiał wnikliwie obserwować dziewczynę. Nie może jej się nic stać. Ona jest zbyt ważna, zbyt potężna…
- Właśnie dlatego jej zadanie może się udać...
- I tego właśnie boję się najbardziej…
- Nie chcesz by spełniła swoją misje?
- Nie Obserwatorze. Idź pilnuj dziewczyny. Niedługo zjawi się u niej Dumbledore by powiedzieć jej o zadaniu.
- Oczywiście pani. Do widzenia
- Do widzenia – obserwator bezszelestnie opuszcza pomieszczenie – obyś następnym razem miał dla mnie dobre wieści…
