- Rozumiesz dlaczego cię o to proszę Hermiono?
- Nie! I w ogóle jak profesor to sobie wyobraża? Przecież on mnie prędzej zabije niż pozwoli do siebie zbliżyć! W końcu jestem dla niego nic nie warta szlamą!
- Ale za to potężną, znającą czarną magię szlamą i do tego przyjaciółką Pottera. Myślisz, że on się zdoła oprzeć takiej pokusie?
- Tak. Myślę, że tak. Albo zabije mnie by Harry go znalazł i próbował się zemścić za moją śmierć chociaż wątpię by Harry był taki głupi.
- Za nisko się cenisz Hermiono.
- A ja sądzę, że to dyrektor za wysoko mnie ceni. To zadanie jest niemożliwe do zrealizowania. Koniec. Kropka. Schluβ. The End.
- Hermiono. Doskonale wiesz, że nie masz wyboru. Ja cię o to nie proszę. Ja ci każę. A ty musisz mnie słuchać gdyż…
- Tak wiem. Złożyłam przysięgę przed wakacjami itd. bla, bla, bla – przerwała brutalnie dziewczyna.
- Chyba za dużo czasu spędzasz z Severusem. Na szczęście w wakacje to się zmieni, bo zaczynasz mieć równie cięty język co on.
- Dziękuje za komplement.
- To nie był komplement.
- Może dla pana nie…
- Hermiono! Nie pozwalasz sobie za dużo przypadkiem?
- Niech dyrektor patrzy na siebie! To nie ja traktuje ludzi jak marionetki!
- Ty nie rozumiesz…ja chce wszystkim pomóc…liczy się dobro ogółu…
- Tylko że ogół składa się z jednostek które pan poświęca.
- W każdej wojnie są ofiary. Życie jednostek nie jest warte życia ogółu.
- Może i tak. Ale zapomniał pan o jednym szczególe. Ogół składa się z jednostek. Jeśli pan poświęci je wszystkie to już nie będzie ogółu o który pan walczy. A teraz do widzenia.
- Jeszcze tylko jedna sprawa. Jutro na zebraniu Zakonu Feniksa chcę widzieć Evelyn O'Connel. Do widzenia Hermiono.
- Żegnam.
xxx
- Harry?
- Tak Ron?
- Śpisz już?
- Tak. A gadam z tobą przez sen.
- Aha… - po chwili – Harry?
- No?
- Myślisz, że Hermiona naprawdę jest ze Snapem?
- Myślałem, że jesteś mądrzejszy wiesz Ron?
- Słucham?
- Pamiętasz jak się z nią pokłóciłeś i powiedziała ci, że jeszcze za to zapłacisz?
- Pamiętam. I myślałem, że jej zemstą był ten wierszyk o Umbridge…
- To był tylko taki epizod dla relaksu i zabicia czasu.
- Do czego dążysz?
- Nie widzisz tego? Hermiona zauważyła, że jesteś zazdrosny o nią no i o Snape'a i postanowiła to wykorzystać. Co prawda nie wiem jak udało jej się namówić Nietoperza do pomocy…
- To ona robiła to specjalnie? I ty o tym wiedziałeś?
- Nawet przez przypadek podsunąłem jej ten pomysł – mruknął pod nosem.
- Co powiedziałeś?
- Nic Ron. Dobranoc.
- Aha. Wydawało mi się, że coś mówiłeś. Dobranoc. – po chwili – Harry?
- Jeszcze nie śpisz Ron?
- Sorry ale mam jeszcze jedno pytanie…
- Jak ci na nie odpowiem to dasz mi spać?
- Tak.
- Obiecujesz?
- Tak!
- To słucham. Jakie jest to twoje jedno pytanie?
- Myślisz, że mam jakieś szanse u Hermiony?
- Wątpię.
- Dlaczego?
- To jest już drugie pytanie.
- Ale to jest ciąg dalszy poprzedniego…
- Niech ci będzie. Uważam, że Hermiona szuka kogoś innego niż ty. Ona może cię kocha, ale jako brata i to się nie zmieni. Zresztą myślę, że do siebie nie pasujecie. Byś ją za bardzo ograniczał. Znajdź sobie inną, bardziej potulną dziewczynę.
- Masz rację. Hermiona za bardzo się rządzi. Dzięki i dobranoc Harry
- Dobranoc Ron – już po chwili dotarło do Wybrańca ciche pochrapywanie przyjaciela, lecz on sam nie mógł zasnąć. Cały czas dręczyły go wspomnienia pamiętnej rozmowy z przyjaciółką. Siedział sam w Pokoju Wspólnym gdyż Ron miał dziś wyjątkowo paskudne zadanie w ramach swoich szlabanów i w nagrodę za jego wykonanie trafił mu się nocleg w Skrzydle Szpitalnym. Nagle za portretu wyłoniła się, ba, wbiegła jak opętana wściekła Hermiona. Włosy sterczały jej każdy w inną stronę. Do tej pory sądził, że szopa na jej głowie nie może być większa ale widząc ją w tym momencie zrozumiał, że się mylił. Nigdy nie widział jej w takim stanie i musiał się dowiedzieć co się stało.
- Cześć Miona.
- Zostaw mnie w spokoju Harry! Nie mam ochoty gadać z tobą ani z nikim innym!
- Co zrobił ci ten dupek?
- Podał veritaserum!
- Co?
- Ogłuchłeś czy co? Dobranoc Harry.
- Zaczekaj Miona! Chcę z tobą pogadać! – dziewczyna odwróciła się gwałtownie.
- To słucham Harry. Co chcesz wiedzieć? Odpowiem ci na każde pytanie, gdyż podał mi jakiś ulepszony eliksir i nie mogę po prostu zamilknąć gdy nie chcę odpowiadać na dane pytanie!
- Spokojnie Hermiono. Chcę po prostu poważnie porozmawiać. I jeśli sama masz jakieś pytania do mnie przysięgam ci, że szczerze na nie odpowiem.
- No dobrze. W końcu co mam do stracenia oprócz przyjaciół i reputacji…
- Wiesz, że w tym momencie mnie obrażasz? Myślisz, że potrafiłbym cię zostawić? Ja nie jestem Ronem.
- Dzięki Harry
- Mam pytanie. Co to była za klątwa, którą oberwał Crabbe?
- Czarnomagiczna.
- Słucham?
- Ogłuchłeś?
- Nie. Po prostu nie mogę w to uwierzyć.
- Dlaczego?
- Bo zawsze wydawało mi się, że należysz do osób, które nie łamią zasad.
- Pozory mylą.
- Ktoś o tym wie?
- Snape i Dumbledore. Ten pierwszy uczy mnie samokontroli a drugi niweczy jego działania ciągle zwiększając moją moc.
- Dumbledore?
- Zdziwiony?
- Bardzo.
- A jak ci powiem, że należę do Zakonu Feniksa, tylko że wszyscy oprócz już wymienionych znają mnie jako Evelyn O'Connel i że w wakacje będę wykonywać zadanie dla Zakonu?
- Żartujesz?
- Myślisz, że pod wpływem veritaserum bym potrafiła?
- Racja. A wiesz już co to będzie za zadanie?
- Niestety nie mam pojęcia. Dyrektor nie chce mi powiedzieć w obawie, że Snape znajdzie sposób by to ze mnie wyciągnąć.
- A co mu do tego?
- Jest temu przeciwny. W ogóle uważa, że nie powinnam należeć do Zakonu. Chociaż już się przyzwyczaił, że w ramach tej „organizacji" pomagam mu przygotowywać eliksiry dla Dumbledora.
- Naprawdę?
- No. Nawet przestał odejmować mi punkty gdy mu odpyskuje. Czasami mam wrażenie, że specjalnie prowokuje nasze kłótnie.
- No coś ty? Szok, że cię jeszcze nie zabił. Jestem pod wrażeniem.
- Powiedz mi Harry. Tylko szczerze.
- Co chcesz wiedzieć?
- Czy byłeś kiedyś zakochany?
- Dalej jestem…
- Naprawdę? W kim? W Cho?
- Cho to było tylko zauroczenie…
- To kto? Mów. Obiecałeś być szczery.
- Nie, bo będziesz się ze mnie śmiała.
- Mam śmiać się z ciebie, bo się zakochałeś? Wiesz, że w tym momencie mnie obrażasz gdyż doskonale zdaje sobie sprawę, że serce to nie sługa…
- Przepraszam
- Nie masz za co przepraszać. To kto jest wybranką twojego serca?
- Luna…
- Naprawdę?
- Co w tym dziwnego?
- No wiesz…ona jest dość oryginalna, co nie zmienia faktu, że jest strasznie sympatyczna.
- Mówisz szczerze?
- A jak myślisz?
- No tak. Zapomniałem, że Nietoperz uraczył cię Eliksirem Prawdy.
- Dosłownie.
- A jak ci idzie twoja zemsta co Miona?
- Beznadziejnie.
- Dlaczego? Przecież Ron jest wkurzony jak diabli.
- Ron może tak, ale mi zaczyna zależeć na Snapie.
- Żartujesz sobie?
- Niestety nie. Pewnie teraz zaczniesz mnie nienawidzić? Nie dość, że znam czarną magię to jeszcze bujam się w Snapie.
- Jak bym śmiał. Przecież jesteśmy przyjaciółmi prawda?
- Dziękuję ci Harry! – zapłakana dziewczyna rzuciła się przyjacielowi na szyje – Harry, ja już chyba pójdę spać.
- Dobranoc.
- I przepraszam cię.
- Za co?
- Za to. Obliviate.
Wcale nie mam jej tego za złe, że próbowała wymazać mi pamięć.
Jedno szczęście, że jej się nie udało. Cieszę się, że to pamiętam. Trzeba będzie do niej napisać. Może ona pomoże mi znaleźć sposób na zabicie Voldemorta. Ale najpierw będzie trzeba się przyznać, że znam treść przepowiedni. Ciekawe co robi? Jakie ma zadanie? Może się przyznam, że pamiętam naszą rozmowę? Tak. Będzie trzeba to zrobić. Przyjaciół nie powinno się okłamywać – z takimi myślami wreszcie udało się usnąć Wybrańcowi.
xxx
Cholera. Dlaczego Granger zgodziła się złożyć tą Przysięgę Wieczystą? Głupia dziewucha. Jestem pewien, że dropsoholik na pewno zabronił jej mówić komukolwiek o swoim zadaniu a zwłaszcza mi. Wiedział, że będę temu przeciwny, bo na pewno wymyślił coś cholernie niebezpiecznego. Świrnięty staruszek i jego ulubione słowa: „ dowiesz się w swoim czasie Severusie", to ciebie nie dotyczy więc nie ma sensu byś zaprzątał sobie tym niepotrzebnie głowę". Czasami mam ochotę wyjąć różdżkę i poczęstować go kilkoma cruciatusami. Może one zmusiły by go do mówienia…
