Jest noc. Brązowowłosa dziewczyna siedzi na parapecie. Za oknem widać błysk gwiazd. Nagle na tle tego, jakże cudownego, nocnego nieba dało się zauważyć czarny punkt, który zbliżał się z dużą prędkością w stronę brązowookiej. Punktem tym okazała się sowa z wiadomością. Dziewczyna wpuściła ptaka, odwiązała list i dała zwierzęciu herbatnika w nagrodę. Natychmiast wzięła się za czytanie wiadomości. W miarę jak zbliżała się ku końcowi, na jej twarzy pojawiał się strach i zdziwienie, by w ostateczności rzucić pergamin na podłogę i wybiec z pokoju. W blasku księżyca dało się odczytać, co tak zszokowało dziewczynę.

Przyjaciółko!

Mam nadzieję, że radzisz sobie z zadaniem od Dumbledora. Chciałem Ci powiedzieć, że pamiętam naszą rozmowę. Było mi przykro, że chciałaś wymazać mi ją z pamięci, ale rozumiem co Tobą kierowało. Tęsknie za Tobą moja mała Przyjaciółko! Mam nadzieje, że Evelyn pojawi się na spotkaniu, gdyż bardzo chcę z nią porozmawiać. Chcę byś była pierwszą osobą, która pozna prawdę.

Pozdrawiam Cię gdziekolwiek jesteś z nadzieją, że wkrótce się spotkamy.

Twój oddany przyjaciel

Harry

xxx

Hermiona długo stała przed drzwiami zastanawiając się czy dobrze robi. Czy to ma sens? Ale jest mu to winna po tym co mu zrobiła, a on mimo wszystko jej wybaczył. Nie wahając się ani chwili dłużej zapukała. Otworzyła jej blondynka z wielkimi rozmarzonymi oczami, które widząc kim jest niespodziewany gość rozszerzyły się jeszcze bardziej ze zdumienia. Można było w nich też dostrzec wielką radość

- Boże, Hermiono! Jak miło cię widzieć! Co cię tu sprowadza!

- Byłam w pobliżu i pomyślałam, że zrobię ci niespodziankę. Mam nadzieje, że się udała.

- Pewnie. W życiu bym się ciebie tu nie spodziewała. Wchodź. Właśnie skończyłam robić budyń. Mam nadzieje, że zjesz ze mną.

- Z przyjemnością.

I tak usiadły sobie w salonie pełnym trudnych do zidentyfikowania przedmiotów. Hermiona nawet nie miała na to ochoty. Wolała zająć się budyniem, który był wyjątkowo pyszny.

- Wspaniały budyń. Nigdy nie jadłam lepszego.

- Cieszę się bardzo, ale powiedz szczerze. Co cię do mnie sprowadza?

- Już nie mogę cię odwiedzić?

- Możesz. Ale widzę, że chcesz o czymś ze mną porozmawiać.

- Nic się przed tobą nie ukryje, co Luna? Chociaż dobrze. W tych czasach trzeba mieć oczy dookoła głowy.

- Co się stało Hermiono? Dlaczego otacza cię stado gnębiwtrysków? Wiesz, że możesz mi zaufać.

- Wiem.

- To dlaczego milczysz?

- Bo nie wiem jak ci to powiedzieć, by nie zawieść zaufania przyjaciela.

- Nie mów, że coś się stało Harremu?

- Nic mu się nie stało.

- Uch – odetchnęła z ulgą – to dobrze.

- A dlaczego ci od razu wpadł Harry do głowy, co?

- No bo…

- Słucham.

- No bo wiesz on…

- Podoba ci się?

- Skąd wiesz?

- Domyśliłam się. Dam ci pewną radę w związku z tym. Zacznij działać dziewczyno!

- To nic nie da… dla niego pewnie jestem zwykłą Pomyluną.

- Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz.

- Ty coś wiesz!

- Tak. Wiem, ale ci nie powiem.

- Dlaczego?

- Jak już wspominałam nie chcę stracić zaufania Harrego. Muszę spadać. Na razie Luna.

- Pa Hermiono. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś mnie odwiedzisz.

- Z największą przyjemnością. Ale napisz do Harrego…

xxx

- Evelyn – usłyszała męski głos gdy nagle ktoś przycisnął ją swoim ciężarem do ściany – mów mi po imieniu gdy jesteś Evelyn – usłyszała go tuż przy swoim uchu a jego oddech delikatnie pieścił jej szyje.

- Severus? Co to ma znaczyć? Puść mnie natychmiast! – powiedziała, modląc się jednocześnie by tego nie zrobił.

- Nie puszczę, bo jeszcze mi uciekniesz – w duchu odetchnęła z ulgą, rozkoszując się dźwiękiem jego głosu, ciepłem jego ciała i tą bliskością. Nigdy nie dzieliła ich tak minimalna odległość.

- A co chcesz ode mnie, że boisz się, że ci ucieknę?

- Porozmawiać…dowiedzieć się jakie masz zadanie…

- Nie mogę ci niestety tego powiedzieć.

- Od kiedy słuchasz Albusa?

- Od kiedy złożyłam Przysięgę Wieczystą – w tym momencie jego pięść uderzyła w ścianę stanowczo za blisko jej głowy.

- Jak mogłaś być tak głupia! Jak mogłaś mi to zrobić…

- Tobie? – i nastała cisza gęsta w całej ziemi brytyjskiej – odpowiedz gdy się ciebie o coś pytam!

- A jeśli nie mam ci nic do powiedzenia?

- To chociaż, się do tego przyznaj, powiedz, że się przejęzyczyłeś a nie milczysz jak grób.

- Pewnie pragniesz bym się w nim znalazł i dał ci spokój, co?

- Tego pragnie Ron, nie ja.

- Dlaczego tego nie chcesz?

- Jest pan za dobry by umierać…

- Daleko mi do dobrego człowieka. Gdybyś wiedziała jakie zbrodnie popełniłem w moim życiu uciekłaś byś stąd z krzykiem – a słowom tym towarzyszył gorzki śmiech.

- Po pierwsze: wiem, że musisz zabijać, torturować ale wiem również, że nie masz wyboru. Na dodatek widzę, że żałujesz tego. A ponadto jak mam uciec skoro mnie trzymasz co?

- Dobre pytanie. Jak znajdziesz odpowiedz to zgłoś się do mnie i mi powiedz. W końcu nie mogę ci odebrać twojej roli: Panny Znam-Odpowiedz-Na-Każde-Pytanie. To by było nieludzkie.

- Nieludzki to jest ten tytuł…

- Muszę już iść. Lepiej żeby nasz „kochany" staruszek nie zobaczył, że cię wypytuje.

- Taa…jeszcze pana oskarży o molestowanie uczennicy…

- Miał bym ciebie molestować? Jeszcze by mi przypadkiem ręka utknęła w twoich włosach… - gdy to mówił koniuszek jego nosa wręcz dotykał szyi dziewczyny.

- Bardzo śmieszne – powiedziała z nadzieją, że nie dosłyszał jak drży jej głos, jest zdecydowanie za blisko, za bardzo na nią działa. Jeszcze chwila a by nie wytrzymała i pocałowała go. Na szczęście z opresji wyrwał ją głoś Harrego

- Evelyn! Cieszę się, że się w końcu spotykamy! Dzień dobry profesorze – mężczyzna odsunął się w trybie natychmiastowym od dziewczyny usłyszawszy głos Wybrańca.

- Zejdź mi z drogi Potter.

- Harry cieszę się, że cię widzę!

- Możemy porozmawiać?

- Oczywiście. Tylko gdzie?

- Znam miejsce gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzać. Mam ci tyle do powiedzenia.

- Ja też mam ci coś do powiedzenia. Ale lepiej nie tutaj.

xxx

- Jesteśmy na miejscu.

- Ale tu pięknie. Co to za pomieszczenie?

- Syriusz mi je pokazał. Powiedział, że jest to jego azyl gdy ma wszystkiego i wszystkich dość. Ale nie przyszliśmy tu podziwiać wystrój wnętrza.

- Masz racje. Kto zaczyna?

- Może ty?

- Ok. na wstępie chciałam cię naprawdę przeprosić za to, że planowałam wymazać ci część pamięci. Tak nie robią przyjaciele.

- Nic się nie stało Miona. Jest coś jeszcze co chciałaś mi powiedzieć?

- Tak. Dowiedziałam się, że Lunie też na tobie zależy.

- Żartujesz?

- Jak bym śmiała. A ty co chciałeś mi powiedzieć.

- To trochę zajmie. Mam nadzieję, że masz przy sobie jakąś porcje Eliksiru Wielosokowego na wypadek gdybyśmy rozmawiali dłużej niż godzinę.

- Pewnie, że mam. W końcu sama nie wiem ile zebranie będzie trwało. Co się dzieje Harry?

- Wiem, co było w przepowiedni…