Witajcie w Hogwarcie Drodzy Czytelnicy gdzie można spotkać wiele niezwykłych rzeczy i osób. Np. gdy wejdziemy do pokoi gościnnych zobaczymy dziewczynę, która bez celu krąży po pokoju. Wygląda jakby się wahała co teraz zrobić. Na jej twarzy można było wyczytać wiele rozmaitych, wręcz sprzecznych emocji natomiast burza loków tylko spotęgowała to wrażenie. Nagle chyba dziewczyna podjęła decyzję bo wybiegła z pokoju jak opętana. Ciekawa jestem dokąd tak pędzi. Może udajmy się za nią. Na Merlina. Ta dziewczyna ma kondycje. Bieganie w dół po schodach nie robi na niej żadnego wrażenia. Jeżeli dacie radę, Drodzy Czytelnicy rozejrzyjcie się dookoła. Tylko patrzcie również pod nogi by się w tym biegu nie przewrócić. Mijamy wiele antycznych zbroi, piękne dywany pokrywające te pełne tajemnic mury. Nie wiem czy zauważyliście ale śledząc dziewczynę zawędrowaliśmy do szkolnych lochów. Ciekawe co ona tu szuka. O zobaczcie! zatrzymała się przed jakimiś drzwiami i teraz nieśmiało w nie puka.

Proszę – udajmy się za nią. Znaleźliśmy się w mrocznym gabinecie. W jego centrum można zobaczyć stół roboczy oraz mężczyznę pochylonego nad kociołkiem. W jego pewnych i precyzyjnych ruchach widać, że mamy do czynienia z Mistrzem Eliksirów.

– miałaś mieć dzisiaj wolny wieczór, by ochłonąć po tym wszystkim.

- Tyle że ja nie potrafię siedzieć sama w pokoju.

- A nie chciałaś się przypadkiem spotkać z Potterem? – czyżby ta dziewczyna była znajomą Wybrańca? Jestem pod wrażeniem. Plotki głoszą, że właśnie tylko ten chłopak jest w stanie pokonać Sami-Wiecie-Kogo. Już w końcu nie raz przeżył spotkanie z czarnoksiężnikiem a to już jest wielki wyczyn.

- Harry jest u Rona a tego nie mam zamiaru spotkać.

- Jakoś mnie to nie dziwi. Tylko dlaczego przyszłaś do mnie?

- Bo pan we mnie wierzy…bo przy panu zapominam o tym wszystkim, o mojej codzienności. Proszę, niech profesor pozwoli mi tu zostać. W końcu miałam dziś pomagać przy eliksirach. Proszę profesorze.

- Severusie…

- Że co?

- Możesz mi mówić po imieniu Hermiono, tylko nie na lekcji i nie przy…

- Pewnie masz na myśli dyrektora?

- Z ust mi to wyjęłaś – co się dzieje między tą dwójką. Powietrze aż buzuje od emocji między nimi. Zaraz! Spójrzcie! On ją pocałował! A ona w tym momencie ma minę jakby się w niebie znalazła. Zastanawia mnie co ta dziewczyna w nim widzi. Chociaż jeżeli spojrzeć na niego z innej strony…na jego czarne jak węgiel oczy, na jego męskie rysy. Zresztą ona wygląda na osobę która zwraca uwagę na charakter a nie wygląd człowieka. Chyba czas już stąd wyjść. Nie przeszkadzajmy im zwłaszcza, że pozostanie w tym pomieszczeniu grozi oberwaniem czyjąś częścią garderoby. Zamknijmy cicho za sobą drzwi i udajmy, że nic nie widzieliśmy. Wyszliśmy już z podziemi. O zobaczcie! Ten mężczyzna z brodą to pewnie dyrektor. Czy mi się wydaje czy on naprawdę rozmawia z tym Feniksem. Może jeszcze jest przekonany, że mu odpowie? Podejdźmy bliżej a może się czegoś ciekawego dowiemy.

- Trzeba ich jakoś rozdzielić. Severus przez to wszystko coraz mniej mi ufa. Buntuje się przeciwko mnie. Trzeba ich rozdzielić – i odeszli. Nie mam siły ich już gonić, zresztą wystarczy to co powiedział. Czyżby miał na myśli naszą parę z lochów? Jeśli tak, to wątpię by coś udało mu się jeszcze zdziałać. Patrząc na to co tam się działo to stwierdzam, że są już zbyt blisko siebie by dało się ich rozdzielić. Zwiedziliśmy już lochy, parter i piętra to teraz czas wspiąć się na jakąś wieże. Ciekawe co to za dwójka. Posłuchajmy.

- Udało się.

- Co się udało mój Obserwatorze?

- Hermiona jest właśnie u Snape i chyba nieźle się bawią.

- Pokarz – co to za srebrna mgiełka opuszczająca głowę Obserwatora? Czyżby właśnie tak wyglądały wspomnienia?

- To cudowna wiadomość!

- Ale dyrektor i tak chce iść jakoś rozdzielić. Jak zwykle gadał o tym ze swoim ptakiem.

- Coś wymyślił?

- Nic oprócz tego, że musi zacząć działać.

Niech lepiej się zastanawia jak najdłużej – chodźmy już stąd. Wiem czego jeszcze nie widzieliście. Wielkiej Sali. Zatem udajmy się tam. Jak widać znajduje się w niej pięć stołów. Ten na podium należy do nauczycieli a pozostałe do uczniów. Każdy dom w Hogwarcie ma osobny stół co nie wyklucza migrowania do sąsiednich. Jak pewnie zauważyliście i to pomieszczenie nie jest puste. Ciekawe kim są? Wyglądają na nauczycieli. Zwłaszcza ta kobieta w koku o srogim wyrazie twarzy. Z nią lepiej nie zadzierać. Natomiast ten niski mężczyzna jest jakby jej przeciwieństwem. Przyjazny uśmiech, łagodne spojrzenie. Jedno jest pewne. Obydwoje są mistrzami w swojej dziedzinie. Ciekawe o czym rozmawiają.

- Martwi mnie ostatnio zachowanie Severusa.

- Nie ciebie jedną Minerwo.

- Albus musi przestać tyle od niego wymagać.

- Nie tylko od niego.

- Czyżbyś narzekał, że nie dajesz sobie rady?

- Nie. Podsłuchałem raz rozmowę Snape i dyrektora…

- Wiesz, że nie ładnie jest podsłuchiwać ludzi?

- Wiem, ale…

- Dlaczego dopiero teraz mi o tym mówisz? Co się dowiedziałeś?

- Panna Granger też ma jakieś zadanie.

- Ty sobie żartujesz?

- Nie. I jestem pewien, że to nie jest nic przyjemnego skoro Severus staje w jej obronie.

- Severus broni Gryfonki? Świat się wali! Ale masz racje. To musi być okropne zadanie skoro nawet jemu ono nie pasuje.

- Mam złe przeczucia

- Ja też mój drogi, ja też. – chyba czas się zwijać. I znowu stoimy przed głównym wejściem. Jak widzicie Hogwart skrywa wiele tajemnic, nie tylko miłych lecz także tych mrocznych. Mam nadzieje Drodzy Czytelnicy, że jeszcze kiedyś tutaj zajrzycie, bo jak widzicie tu nie można się nudzić. Jeszcze wiele spraw czeka aż ktoś je odkryje. Życzę spokojnego powrotu do rzeczywistości.