To musiał być sen. Najpiękniejszy sen na świecie. Tak realistyczny, że wydawał się prawdą, lecz nie mógł nią być. Tylko dlaczego czuję, że nie jestem w swoim łóżku. Dlaczego powietrze pachnie tutaj inaczej- lochami. Mam nawet wrażenie, że ktoś leży obok mnie.

- Pewnie jeszcze śnie – wyszeptała nieświadomie.

- Nie śnisz Hermiono.

- Merlinie!

- Wystarczy Severus.

- Ale co? Jak? Merlinie!

- Mnie nie pytaj. Jak chcesz możemy o tym wszystkim zapomnieć, a ściśle mówiąc ty próbujesz zapomnieć a ja cię będę dręczyć.

- A ty żałujesz i chcesz zapomnieć?

- W sumie nie.

- Naprawdę?

- Naprawdę Hermiono. Niecodziennie uczennice i to Gryfonki pchają mi się do łóżka.

- Och ty!

- A czego się spodziewałaś. Że rzucę ci się w ramiona albo oświadczę?

- Nic nie myślałam! Jeszcze 5 minut temu myślałam, że śpię!

- Śnisz o mnie? I to w takiej sytuacji jak w nocy? To chyba podchodzi pod molestowanie Granger.

- I wracamy do nazwiska…

- Oczywiście. W końcu jestem twoim nauczycielem.

- Jakże bym śmiała zapomnieć profesorze Snape. Myślę, że powinniśmy udawać, że ta sytuacja nie miała miejsca. Tak będzie lepiej dla nas oboje.

- Ty myślisz? Dobry żart. Dawno się tak nie uśmiałem

- Nie mam siły ani ochoty na dyskusje z panem. Ałł – skrzywiła się nieznacznie co nie uszło uwadze mężczyzny – gdzie są moje ubrania? Muszę szybko stąd iść! Accio ubrania – ubrała się w pośpiechu i wybiegła z lochów. Czarny Pan nie lubił czekać na czystokrwistych czarodziei a co dopiero na szlamę.

- Uważaj na siebie Hermiono – szepnął Severus w kierunku zatrzaśniętych drzwi.

Dlaczego ją tak potraktowałem. Chociaż w sumie nic nie powinno być między nami. Ona jest uczennicą a ja jej nauczycielem. Ja jestem sługą Czarnego Pana a ona jego kochanką. Dlaczego Dumbledore musiał ją do tego zmusić! Dlaczego to właśnie Granger musiała się okazać Persefoną. I dlaczego Persefoną? Lepiej by pasowała Pandora, bo gdzie tylko się pojawi sieje zniszczenie. Zniszczyła mi moją potrzebę samotności, samokontrolę, umiejętność nie poddawania się żądzą, moją maskę obojętności i moje życie bez uczuć.

xxx

Jak on mógł mnie tak potraktować! To, że sam boi się swoich uczuć nie znaczy, że może wyżywać się na mnie! Chociaż może dobrze się stało… jakby Czarny Pan by się dowiedział zabiłby nas oboje. Nie zniosłabym bym jego śmierci i myśli, że by go zabrakło. Świat już by nie był taki sam bez jego ironicznych komentarzy i tych głębokich czarnych oczów.

xxx

Muszę z nim porozmawiać. Może on będzie wiedzieć co się dzieje z Albusem. Dyrektor nigdy nie był taki. Nigdy nie widziałam w jego oczach takiej bezwzględności i determinacji. Nigdy nie próbował osiągnąć sukcesów idąc po trupach. O. w końcu lochy. Raz hipogryfowi śmierć. W końcu informacje o tym, że Severus jest wampirem to tylko plotki uczniów, którzy go nienawidzą, czyli niestety głownie Gryfonów.

- Wejść.

- Witaj Severusie.

- Zabłądziłaś Minerwo? To moje komnaty nie twoje.

- Chciałabym z tobą porozmawiać.

- O czym?

- Raczej o kim…

- Co za różnica – Merlinie! Oby tylko nie chodziło o Granger.

- Wiesz co się dzieje z Albusem?

- A niby dlaczego ja mam wiedzieć?

- W końcu się ostatnio często z nim widzisz.

- No i co z tego? Myślisz, że on mi cokolwiek mówi?

- Ale ty jesteś szpiegiem i to na dodatek takim żądnym informacji i potrafiącym czytać między wierszami.

- Ale to ty z nim sypiasz nie ja więc ty powinnaś wiedzieć dlaczego ze świrował jeszcze bardziej co w sumie wydawało mi się niemożliwe.

- Severusie! To poważna sprawa!. Możesz przestać się wygłupiać?

- Ale ja jestem poważny.

- Jeszcze chwila a staniesz się wręcz śmiertelnie poważny gdyż ręce mnie świerzbią i błagają bym pozwoliła zacisnąć się im na twojej szyi.

- Gdzieś powinienem mieć maść na świerzb. Chcesz?

- Severusie!

- Słucham Minerwo?

- Skończ z tymi swoimi docinkami. Ja się naprawdę martwię o Albusa…

- Radzę ci się zacząć martwić o swoją pupilkę a nie o tego zbzikowanego starca – mruknął pod nosem.

- Co powiedziałeś?

- Ja? Nic.

- Coś się dzieje z Hermioną?

- Spytaj o to swojego kochanego Albusika. A teraz żegnam, bo chciałbym dokończyć książkę której lekturę mi przerwałaś a która jest potwornie interesująca.

„tortury i ich zastosowanie". Fascynująca lektura.

- To lepiej już pójdę, bo jeszcze wypróbujesz swoją nowo zdobytą wiedzę w praktyce. Miłego dnia Severusie

- Do widzenia Minerwo.

xxx

- W końcu odpowiedziałaś na moje wezwanie. Już myślałem, że nigdy się nie zjawisz.

- Przepraszam Panie – powiedziała jednocześnie kłaniając się nisko – to już nigdy więcej się nie powtórzy. Starałam się jak mogłam by być na czas ale…

- Crucio! Mam nadzieję, że to cię nauczy tego, że nie toleruję spóźnień, ponieważ nie lubię czekać. Krzycz głośniej. Uwielbiam jak plugawe szlamy wiją się w agonii u moich stóp błagając o litość czyli śmierć. Mógłbym to robić wiecznie, ale niestety nie czas teraz na przyjemności. Wystarczy już tego dobrego. Mam nadzieje, że się czegoś nauczyłaś. A teraz wytłumaczę ci szybko twoje zadania by potem móc się oddać rozkoszą cielesnym. Już się pewnie nie możesz ich doczekać – nagle ktoś zapukał do drzwi.

- Wejdź Draco

- Witaj Panie. Granger? A ty co tu robisz?

- Zaprosiłem ją Malfoy. Chcę by pomogła ci w twoim zadaniu…tak. Mam na myśli zabicie Dumbledora. I nie martw się. To na ciebie spłynie cała chwała, bo w końcu Hermiona to zwykła szlama. Rozumiesz?

- Tak Panie.

- A ty Persefono?

- Oczywiście Panie.

- Draco. Masz każdy pomysł konsultować z panną Granger a ty dziewucho masz mi o wszystkim donosić. Zrozumieliście oboje?

- Oczywiście Panie – odpowiedzieli chórem.

- W takim razie zmiataj stąd Draco. Żegnam cię.

- Do widzenia Panie – gdy drzwi się zamknęły Voldemort zwrócił się do dziewczyny.

- Pilnowanie Draco to nie twoje jedyne zadanie Hermiono.