Dlaczego ona jeszcze nie wróciła? Gdzie ona jest? Powinna być już z powrotem w zamku…zaraz. Jaki ja głupi jestem. Przecież to logiczne, że najpierw pójdzie zdać raport dyrektorowi. Może nawet już u niego jest. Trzeba to sprawdzić. W końcu udało mi się dotrzeć do tego przeklętego gargulca.

- Miętowe żaby.

- Witaj Severusie. Co cię do mnie sprowadza?

- Granger już wróciła?

- A gdzie ona wyszła?

- To ty nic nie wiesz?

- Ale co mam wiedzieć Severusie?

- Hermiona została wezwana przez Czarnego Pana i jeszcze nie wróciła.

- O której została wezwana?

- Rano. Nie wiem dokładnie która to była.

- Albusie! Czy ja dobrze słyszę? Hermiona została wezwana przez Sam-Wiesz-Kogo? Wytłumacz się natychmiast!

- Nie wiesz, że nie ładnie jest podsłuchiwać Minerwo? I w ogóle puka się zanim się wejdzie.

- Takiej odpowiedzi to bym się spodziewała po Severusie a nie od ciebie! Bez urazy oczywiście – dodała po chwili zwracając się do młodszego mężczyzny.

- Ależ nie ma sprawy Minerwo. Sam zauważyłem, że Albus zaczyna naśladować mój czarny humor. To się nazywa plagiat.

- Nie czas teraz na takie dyskusje Severusie! Gadaj co zrobiłeś Hermionie! – zaczęła krzyczeć jednocześnie przykładając staruszkowi różdżkę do gardła.

- Uspokój się Minerwo. Wszystko dowiesz się w swoim czasie, a teraz proszę cię, schowaj tą różdżkę, bo komuś jeszcze oko nią wydłubiesz. Eee…nic ci nie jest Severusie?

- Oprócz tego, że doprowadzacie mnie do szału to nie. Ale w sumie to norma więc się nie ma czym przejmować. Minerwo. Przyciśnij mocniej tą różdżkę do szyi dyrektora, bo ten jeszcze może oddychać – niestety słowa mężczyzny zadziałały dokładnie odwrotnie i kobieta schowała niedoszłe narzędzie zbrodni.

- Może mi ktoś powiedzieć co się dzieje z Hermioną? – westchnęła zrezygnowana.

- Ja nic nie mogę ci powiedzieć. Porozmawiaj z miejscowym dropsoholikiem a może coś ci powie. Zresztą nawet jak bym chciał to nie mogę rozmawiać teraz, bo zostałem wezwany.

- Uważaj na siebie Severusie.

- Zawsze uważam Minerwo, bo jeszcze Albus by mnie po śmierci nękał za to że dałem się zabić i przez to stracił szpiega.

- Ja tu cały czas jestem.

- I dobrze – odpowiedział i szeleszcząc swoimi szatami opuścił gabinet głośno trzaskając drzwiami.

xxx

- Jak już mówiłem pilnowanie Draco nie jest twoim jedynym zadaniem.

- To co jeszcze mogę zrobić dla ciebie Panie?

- Będziesz szpiegować dla mnie Severusa. Muszę być pewien, że jest po mojej stronie, a ty zrobisz przecież wszystko by polepszyć swoją pozycje w czarodziejskim świecie.

- Zrobię wszystko co każesz Panie.

- Nie masz innego wyboru. A byś cały czas była blisko Snape, będziesz mu pomagać w przygotowywaniu mikstur dla mnie. W końcu podobno jesteś w tym dobra, a to będzie dobry powód byś nie odstępowała go na krok. Powinien zaraz tu być i wtedy omówimy szczegóły waszej współpracy – nagle rozległo się pukanie do drzwi – o wilkołaku mowa. Wejdź Severusie.

- Panie – powiedział kłaniając się nisko i jednocześnie całując skraj szaty swojego władcy. – przepraszam, że pytam, ale co tu robi panna Granger? Przecież to szlama.

- Granger okazała się tajemniczą Persefoną.

- Naprawdę?

- Tak i będziecie musieli teraz razem współpracować.

- Zrobię wszystko co każesz Panie.

- Wiem Severusie. Jesteś jednym z moich najbardziej wiernych i zapracowanych sług dlatego znalazłem pomoc. Panna Granger ma ci pomóc przy przygotowywaniu eliksirów dla mnie. Chociaż to mogę dla ciebie zrobić.

- Jesteś dla mnie zbyt łaskawy Panie.

- Hermiono. Wrócisz teraz z Severusem do zamku i uzgodnicie między sobą szczegóły.

- Oczywiście Panie.

- Żegnam was oboje.

xxx

- Niech profesor uważa na siebie podczas zebrań śmierciożerców.

- O co tobie chodzi dziewczyno?

- O to, że Czarny Pan wątpi w pana lojalność.

- Skąd ta pewność?

- Stąd, że kazał mi pana szpiegować. Po to jest ta cała szopka z eliksirami.

- Żartujesz sobie, prawda?

- Myśli pan bym potrafiła żartować z tak poważnej sprawy?

- Miałaś mi mówić po imieniu gdy jesteśmy sami.

- Słucham?

- Ogłuchłaś?

- Nie. To ze zdziwienia.

- A co tu jest dziwnego?

- To, że jeszcze rano wypomniałeś mi to, że jesteś moim nauczycielem.

- Bo nim jestem.

- W co ty grasz?

- Nie wiem o co ci chodzi.

- O to, że raz traktujesz mnie jak zabawkę, a z chwilę nawet próbujesz być miły. Masz huśtawki nastroju jak baba w ciąży.

- Cóż za poetyckie porównanie.

- Moja wina, że akurat takie przyszło mi do głowy.

- Oczywiście, że nie. To wina twojego mózgu a dokładniej jego braku.

- Jak śmiesz!

- Normalnie. Bądź już cicho, zbliżamy się do gargulca.

- Dyrektor już się pewnie nie może nas doczekać.

- Nie nas, tylko raportu. Przyzwyczaj się do tego.

- Dlaczego musi się zawsze coś dziać. Może gdyby raporty były takie same dyrektor padł by z nudów i mieliśmy by święty spokój.

- Podoba mi się twój tok rozumowania Hermiono.

- Koniec dyskusji. Jesteśmy na miejscu. Miętowe żaby – wchodząc do gabinetu jak zwykle nie zwrócili uwagi na tajemniczego Obserwatora.