- W końcu się zjawiłaś.
- Nie wiedziałam, że na mnie czekasz.
- Zapomniałaś już o naszej umowie? Masz się stosować do wszystkich zaleceń nawet tych, których nie znasz.
- Taa. Pamiętam.
- W takim razie skoro łaskawie się pojawiłaś bierz się do roboty. Eliksiry dla Czarnego Pana nie uwarzą się same.
- A jakich eliksirów nasz kochany pan potrzebuje i w jakiej ilości?
- 10 kociołków Amortencji. Dzielimy się na pół więc ty warzysz…
- Ja warzę 5 i pan też 5. Jeszcze umiem liczyć.
- Mieliśmy być po imieniu Granger.
- Mieliśmy, ale nie jesteśmy. W końcu jest pan moim nauczycielem i niech tak zostanie. Po co sobie życie komplikować.
- W sumie masz racje Granger. Wystarczy, że inni komplikują nam je za nas.
- Może mi coś profesor powiedzieć? Na co mu 10 kociołków Amortencji?
- Czarny Pan zdobywa zwolenników nie tylko poprzez tortury. Pożądanie czasem jest o wiele bardziej skuteczne, zwłaszcza jeśli chodzi o zdobywanie kobiet.
- I tak nie wiem po co mu Amortencja…
- Myślisz, że Czarny Pan ze swoim…powiedzmy dość ekstrawaganckim wyglądem jest w stanie zawrócić w głowie jakiemukolwiek osobnikowi płci żeńskiej? Nie wliczaj w to Bellatrix. Ona jest niereformowana. Zresztą wyjątek potwierdza regułę.
- Biedne kobiety.
- Biedne czy nie biedne lepiej bierz się do roboty. Chyba, że chcesz podzielić ich los.
- Po części już dziele… Na szczęście została mi oszczędzona obsesja na punkcie Riddle.
xxx
Jak ja kocham ten spokój, tą cisze. Lecz już jutro znowu zawita w tych murach szkolny gwar. Nie będzie już tej przyjemnej pustki. Nie będzie echa kroków niosącego się przez korytarze w niezbadaną dal. Nastanie koniec nocnych wędrówek. Nastanie nocnego kucia czas. Lecz nic nie będzie takie same. Ten rok nie będzie taki jak inne. W powietrzu czuć wielkich zmian moc, czuć, że wkrótce ulegnie zniszczeniu dawny ład. Aż boję się pomyśleć, co przyniesie przyszłość. Lecz teraz pozostaje tylko stukot kroków zakłócający ciszy cień. Pozostaje wolna myśl, pozostaje prawdziwa ja. Jutro znowu przybierze maskę grzecznej dziewczynki twarz mą. Jutro znów będę się uśmiechać, nie wiedzieć co to ból i dorosłości smak. Będę udawać, że nie wiem jakie koszty niesie wojna, która po za murami szkoły trwa. Nie będę wiedzieć co znaczy oddanie sprawy. Wierzyć będę w każde słowa dyrektora. Nie będę widzieć determinacji w jego oczach, tylko wesołe iskierki jak u najukochańszego dziadziunia. Nie będę znać tej cienkiej granicy jaka dzieli dobro i zło. Od jutra będzie to bariera niczym Chiński Mur. Jutro już nie będę znała upokorzenia smaku ani bólu Cruciatusa. Jutro stanę się wzorową uczennicą, Hermioną Granger jaką każdy zna, nie tą prawdziwą, lecz tą którą widzi świat.
- Widzę, że ktoś tu zapomniał o otaczającym go świecie.
- Czego chcesz Malfoy? I co tu robisz? Szkoła zaczyna się jutro.
- Chcę porozmawiać.
- A myślisz ja chcę rozmawiać z tobą?
- Myślę, że nie masz wyboru. Pamiętasz zadanie jakie przydzielił ci Czarny Pan? Masz mi pomagać.
- Niestety pamiętam, ale nie spodziewałam się, że potrzebujesz pomocy takiej szlamy jak ja.
- Masz rację. Nie potrzebuję twojej pomocy. Sam radzę sobie doskonale.
- To czego chcesz?
- Już mówiłem. Porozmawiać.
- Przecież cały czas rozmawiamy. Czego jeszcze chcesz fretko?
- Normalnej, cywilizowanej rozmowy.
- Myślisz, że po tych wszystkich latach jest ona możliwa?
- Mam taką nadzieję. Chcę cię przeprosić.
- Kim jesteś i co zrobiłeś z prawdziwym Malfoyem?
- Nie wiesz, że mnie się nie da podrobić, bo jestem jedyny w swoim rodzaju?
- Teraz bardziej przypominasz prawdziwego Draco, ale jeszcze mi nie odpowiedziałeś kim jesteś.
- Nazywam się Draco Malfoy. Syn Lucjusza i Narcyzy. Nie mam zamiaru ci się zwierzać by udowodnić, że jestem prawdziwy.
- Niech ci będzie, że wierze. Dlaczego?
- Co dlaczego? Mów jaśniej.
- Dlaczego mnie przepraszasz?
- Jesteśmy po tej samej stronie i mamy w pewnym sensie współpracować. A ciężko się dogadać skacząc sobie do gardeł. Zależy mi na tym zadaniu i nie chcę żeby przez jakieś urazy z przeszłości wszystko diabli wzięli.
- Dlaczego tak zależy ci na zabiciu Dumbledora. Wiem, że to świrnięty staruszek, który działa wszystkim na nerwy ale żeby go od razu zabijać?
- Nie mam zamiaru ci się zwierzać.
- A mnie się nie chce słuchać twoich zwierzeń więc nie ma o czym gadać.
- Mimo, że pomagasz Czarnemu Panu dalej jesteś wkurzającą Gryfonką wiesz?
- Dzięki za komplement Draco.
- Nie mam czasu na dyskusje z tobą. Musze spadać. Pamiętaj, że na co dzień dalej będziesz dla mnie zwykłą szlamą.
- A ty dla mnie gburowatą fretką.
- Do zobaczenia Hermiono.
- Do zobaczenia Draco – chłopak zaczął się oddalać gdy nagle dotarło do niego wołanie dziewczyny – Draco! Czekaj! Zapomniałam o jednym!
- O czym znowu?
- Przeprosiny przyjęte. Tylko nie mów o tym nikomu, bo mnie jeszcze Gryffindor zlinczuje.
- Idiotka.
- Słyszałam!
- I dobrze.
xxx
- Chcesz usłyszeć niesamowitą wiadomość?
- Oczywiście mój Obserwatorze.
- Hermiona i Draco się pogodzili – słowom tym towarzyszył huk ciała uderzającego o podłogę. – Pani? Nic Pani nie jest? Wiem, że to jest szokująca wiadomość ale nie trzeba od razu mdleć.
- Pomórz mi lepiej wstać i usiąść na moim ulubionym fotelu a nie stoisz nade mną i śmiejesz się jak idiota.
- Przepraszam Pani. Ten śmiech jest silniejszy ode mnie.
- Właśnie widzę. Podaj mi wody lepiej.
- Oczywiście Pani.
- I przestań się śmiać!
xxx
- A ty znowu topisz problemy w butelce Whiskey?
- Ciebie też miło widzieć Minerwo.
- Co się stało Severusie?
- Nic się nie stało. Dlaczego miało się coś stać? Widzisz by coś się działo? Ja sobie tylko siedzę i piję. No wiesz. Tak dla zdrowia i rekreacji.
- Taa… Dalej się okłamuj. Ze mną ci nie pójdzie tak łatwo. widzę, że coś cię trapi.
- Jedynym moim problemem jest w tej chwili pewna kobieta, która widzi jakieś rzeczy których nie ma.
- Severusie!
- Jeszcze wiem jak się nazywam. Nie jestem aż tak pijany byś mi musiała przypominać moje imię Minerwo.
- Widzę, że alkohol szkodzi ci na mózg jednocześnie doskonaląc twoją zdolność do chamskich odpowiedzi.
- Widzę, że tobie do tego wystarczą same opary.
- Pogadamy jak wytrzeźwiejesz.
- Jak będę trzeźwy to nie uda ci się dostać do moich kwater.
- Jeszcze zobaczymy. Dobranoc Severusie. Nie spij się za bardzo, bo jutro przyjeżdżają.
- No i co z tego?
- Oszczędź pierwszorocznym widoku skacowanego nauczyciela eliksirów już pierwszego dnia. Mogli by tego nie przeżyć.
- Przynajmniej uratowałbym świat przed kilkoma debilami. Chciałaś wychodzić prawda? Czyżbyś zapomniała gdzie są drzwi?
- Z moją pamięcią jest jeszcze dobrze, gdyż ja w przeciwieństwie do niektórych nie mam mózgu wyżartego przez alkohol.
- Powiem Albusowi co o nim mówisz.
- Dobranoc Severusie.
- Miłych koszmarów Minerwo.
