- Jak miło cię zobaczyć znowu Harry. Ciebie też Luno!

- Miona! – krzyknęła dziewczyna ogłuszając wręcz brązowowłosą. Pomogło jej pewnie w tym rzucenie się z radości na niczego niespodziewającą się Hermionę.

- A ze mną się nie przywitasz już?

- Cześć Ron – i nastała cisza tak gęsta, że nawet tasak by sobie z nią nie poradził.

- Może pójdziemy znaleźć jakiś przedział zanim wszystkie nam zajmą? – próbował rozładować atmosferę czarnowłosy.

- Chociaż raz wpadłeś na jakiś dobry pomysł Harry. I w ogóle cześć wszystkim.

- Cześć Ginny – odpowiedzieli chórem.

- Pewnie jeszcze zaraz Neville pewnie do nas dołączy wiec poszukiwania przedziału czas zacząć!

- Hermiona jak zawsze wszystkich do pionu stawia.

- Ktoś musi Harry. Niestety ten smutny ale jakże fascynujący obowiązek jak zwykle spada na mnie.

xxx

I znowu ta szkoła powita kolejną bandę rozwrzeszczanych bachorów. Nie wystarczająco debili już do niej wraca? Trzeba jeszcze kolejnych przyjmować? Znowu mi będą próbowali klasę zdemolować poprzez absolutny brak zdolności. Te imbecyle nawet nie umieją czytać instrukcji, a Albus ode mnie wymaga żeby jeszcze kończyli szkołę z tytułem Mistrza Eliksirów. Zresztą powinienem się już do tego przyzwyczaić. Dyrektor zawsze żąda ode mnie niemożliwego więc co ja się tym przejmuje. Zwłaszcza, że to nie mnie w tym roku przypadnie zaszczyt pilnowania tych półgłówków przed wytworzeniem bomby masowego rażenia we własny kociołku. Ciekawe czy nadal będę mógł spędzać tyle czasu z panną Granger. Wstyd się przyznać ale przyzwyczaiłem się do jej obecności i ciągłej czujności czy przypadkiem żadnemu eliksirowi nie grozi bliskie spotkanie z jej gniazdem. Opanujesz się Severusie! Granger jest twoją uczennicą co dała ci ostatnio jasno do zrozumienia! Ale nie zamienia to faktu, że za 2 lata kończy szkołę. A może zaproponuje jej praktyki u mnie? Byłaby z mniej świetna Mistrzyni Eliksirów. Merlinie! Ze mną naprawdę jest coś nie tak! Zaczynam chwalić uczennicę i do tego Gryfonkę! Chyba jeszcze nie wytrzeźwiałem do końca.

- Tu jesteś Severusie!

- Sybilla? Czego chcesz ode mnie?

- Szukałam cię wszędzie!

- To nie potrafiłaś przewidzieć gdzie będę w danym momencie? Podobno widzisz przyszłość?

- Widzę! i chciałam cię ostrzec. Jesteś w niebezpieczeństwie.

- Mówisz tak odkąd pierwszy raz wszedłem do twojej klasy.

- I miałam racje. Co chwile wracasz z misji na skraju życia. Szok, że jeszcze nie muszę chodzić ostrzegać twoich zwłok!

- A przed czym byś ostrzegała moje zwłoki? Przed robakami? Czy przed tym, że nie powinny wąchać kwiatków od spodu bo niektóre gatunki roślin mają trujące korzenie?

- Ja mówię naprawdę poważnie Severusie! Moim trzecim okiem widzę cień kosy. Kosy śmierci. A u jej stóp wiernie trwa cień ponuraka. Twoja aura jest czarna. Twoją postać spowija czerń.

- To tylko szata Sybillo, nie aura.

- Jeszcze kiedyś przypomnisz sobie moje słowa. Gdy Śmierć spojrzy ci w oczy przypomnisz sobie ten dzień…

- Wystarczy tych bredni. Spieszę się. Chociaż w sumie masz racje. Pewnie zaraz zginę i to z rąk samego Dumbledora jeśli natychmiast nie pojawię się w Wielkiej Sali. Z tego też wynika, że będziesz współwinna mojej śmierci, bo to mnie zatrzymałaś. Widzisz! Sama sprawiasz, że twoje przepowiednie się spełniają! To dopiero jest moc!

- Widzę, że nadal jesteś skrajnym racjonalistą i nie dostrzegasz drogi którą podążasz ani celu swojej wędrówki.

- Jak na razie moim celem jest Wielka Sala więc teraz pozwól, że cię opuszczę by dopełnić moje przeznaczenie jakim jest w tym momencie pojawienie się na uczcie i powitanie uczniów złowrogim spojrzeniem.

xxx

- Witam wszystkich, niektórych po raz pierwszy, w Hogwarcie. Zanim będziecie mogli w zupełności oddać się jedzeniu, które na pewno jest przewyborne, mam dla was kilka informacji. Po pierwsze chciałem powitać nowych członków naszego szanownego grona pedagogicznego. Jest to Horacy Slughorn, który będzie uczył w tym roku eliksirów. Nauczycielem Obrony Przed Czarną Magią zostaje więc znany wam profesor Snape. Ale to nie jedyne zmiany. Wybrani uczniowie szóstego i siódmego roku będą uczęszczali na dodatkowe zajęcia z oklumencji, które zgodził się poprowadzić mój dawny przyjaciel. Niestety nie zdążył jeszcze dotrzeć - w tym momencie drzwi otworzyły się z hukiem a wszystkim zgromadzonym na sali ukazała się dziwna postać. Miał białe włosy, jasną cerę i tak jasne owłosienie na twarzy, że nie było go widać. Wyglądał wręcz jakby zgolił sobie brwi. Był albinosem. Mimo swojej kruchej postury, wydawał się niezniszczalny. Pewnym krokiem ruszył w kierunku stołu nauczycieli. Dumbledore wyszedł mu naprzeciw co utwierdziło uczniów w przekonaniu, że właśnie przybył nowy nauczyciel. I zamarli ze strachu – chciałbym wam serdecznie przedstawić Romualda Crice. Nauczyciela oklumencji.

xxx

- I co sądzicie o nowym nauczycielu?

- Cieszę się, że piątego roku nie obowiązują zajęcia z nim.

- Ty Ginny jak zwykle masz szczęście.

- Ktoś musi go mieć Ron.

- A ty Miona? Co myślisz o nim?

- Nie wiem Harry. Ale mam nadzieje, że trafię do tych wybrańców, którzy będą mieli z nim lekcje. Widać, że posiada ogromną wiedzę a co więcej doświadczenie.

- Ktoś tu lubi igrać z ogniem.

- Kiedyś trzeba zacząć Ginny.

- Ja tam wole pożyć.

- A ja chcę wiedzieć wszystko co pozwoli mi przetrwać. Zwłaszcza, że panuje wojna.

- Wszyscy chcemy ją przetrwać. I wszyscy przetrwamy. Wiesz dlaczego? Bo mamy siebie.

- Obyś miała racje Luno.

- Hermiono?

- Tak Ron.

- Możemy porozmawiać? Na osobności?

- Pewnie. Idźcie. Dogonimy was. O czym chciałeś ze mną pogadać?

- Ja sobie w wakacje wszystko przemyślałem. Nie powinienem być zazdrosny o ciebie i o Snape. Zachowywałem się jak totalny kretyn.

- No co ty nie powiesz?

- Wiem, że nie powinienem cię o to prosić ale może byśmy raz spróbowali?

- Co spróbowali?

- Być razem. Obiecuje, że tym razem będzie inaczej.

- Ale ty wiesz, że ja dla ciebie mogę być tylko i wyłącznie przyjaciółką? Nikim więcej?

- A może ja bym chciał byśmy byli kimś więcej niż przyjaciółmi?

- Ale ja nie chcę Ron. Naprawdę mi przykro.

- Rozumiem.

- Ty coś rozumiesz Wieprzlej?

- A już myślałem, że cię rodzice w końcu do cyrku sprzedali tam gdzie twoje miejsce Malfoy.

- Jaki wstyd Wieprzlej. Żeby dziewczyna musiała cię bronić.

- Potrafię się sam bronić!

- Nie wątpię. Jestem pewny, że ta umiejętność w tobie tkwi. Gdzieś bardzo głęboko zakopana. Gdzieś w czeluściach twojego ciała. Może do końca życia zdążysz ją wydobyć.

- Zamknij się Malfoy.

- Nie wyżywaj się na mnie tylko dlatego, że dziewczyna cię nie chce. Pewnie dlatego, że nie jesteś mną – powiedział obejmując dziewczynę w pasie w tym samym czasie wsuwając jej kawałek pergaminu do kieszeni tak by nikt, oprócz dziewczyny, tego nie zauważył.

- Łapy przy sobie Malfoy! – wyswobodziła się gwałtownie jednocześnie przykładając blondynowi różdżkę do gardła.

- Pierwszy dzień w szkole a panna Granger już wdaje się w bójki. Szlaban u mnie dziś o 19. Proszę się nie spóźnić.

- Dzień dobry profesorze Snape.

- A ty Draco lepiej się nie odzywaj. Nie wstyd ci, że wykiwała cię osoba pokroju Granger?

- To była chwilowa nieuwaga profesorze. Zresztą ich jest dwoje a ja jeden.

- Lepiej już stąd zmiataj Draco i nie pogrążaj się bardziej. A pan panie Weasley traci 10 punktów za tchórzostwo. Kto to widział, żeby dziewczyna musiała sama sobie radzić a mężczyzna by stał obok z założonymi rękami. Wstyd panie Weasley. Proszę nie zapomnieć o dzisiejszym szlabanie panno Granger chyba, że chce pani go mieć do końca miesiąca.

- Oczywiście, że będę pamiętać.

- Proszę też pamiętać, że mój gabinet nie znajduje się już w lochach ale przy sali od Obrony Przed Czarną Magią. Żegnam was – powiedział mężczyzna i oddalił się z miejsca zdarzenia szeleszcząc swoimi szatami.

- To się nazywa dzień pełen wrażeń.

- Ten dupek odjął mi punkty chociaż nic nie zrobiłem.

- A ja mam szlaban. Chcesz się zamienić?

- Wole nie.

- No właśnie. Chodźmy już. Pewnie wszyscy na nas czekają. – „no i jestem strasznie ciekawa czego chcieć może Draco" dodała w myślach.

xxx

Nie myślałem, że tak szybko uda mi się zorganizować spotkanie z panna Granger sam na sam. Co z tego, że to szlaban. Miło będzie ją poobserwować jak np. czyści ławki. I to własnymi rękami. Może jeszcze do tego zrobi się jej gorąco i będzie musiała coś z siebie zdjąć? Merlinie. Na starość robię się coraz bardziej zboczony. Ale to nie moja wina tylko Granger. To ona doprowadza mnie do takiego stanu. To ona wprowadziła zamęt do mojego życia. Wprowadziła do niego uczucia. Co wcale mi się nie podoba. Ja nie mogę czuć. Jestem bezlitosnym nietoperzem tylko, że już nie z lochów. Nowa posada, nowe kwatery. Muszę zacząć się bardziej kontrolować. Jeszcze ta dziewucha doprowadzi do tego, że zacznę się uśmiechać. To by była tragedia. Mógłbym się już nikomu na oczy nie pokazywać. Zwłaszcza Minerwie. Chociaż jakby się tak raz do niej raz uśmiechnąć to może dostała by zawału i miałbym święty spokój? Kusząca myśl. Nie powiem.

- Severusie! Wszędzie cię szukałam

- Co wy znowu ludzie ode mnie chcecie!

- Ja nic jeszcze dziś od ciebie nie chciałam więc nie warcz na mnie z łaski swojej!

- Ach, to ty Minerwo. Właśnie się zastanawiałem jak się ciebie pozbyć by w końcu mieć święty spokój.

- I wymyśliłeś chociaż coś mądrego?

- Żeby cię doprowadzić do zawału.

- Byś już w ogóle miał wtedy przechlapane, bo bym cię jako duch nawiedzała.

- Musisz zabijać nawet tą ostatnią, niewielką nadzieję?

- Nie wiesz, że nadzieja jest matką głupich? W sumie miej ją, miej. Do twarzy ci z nią.

- Czy ty sugerujesz, że jestem głupi?

- Ja nic nie sugeruje. Ja to wiem.

- Lepiej gadaj co chciałaś póki masz jeszcze okazje.

- Chciałam się zapytać czy może wiesz co dzieje się z Sybillą. Biega po zamku jak opętana i gada, że próbuje cię zgładzić biały murzyn.

- Może ma na myśli kolegę Dumbledora. Zresztą oboje wiemy, że jest z niej stara oszustka.

- No wiesz Severusie.

- A co? Myślisz, że jest inaczej?

- No wiesz…

- No właśnie. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu.

xxx

- Wiecie, że już przez jakiegoś idiotę straciliśmy punkty? A nawet się lekcje jeszcze nie zaczęły!

- To chyba nasza wina.

- Co?

- Nie denerwuj się tak Harry. Malfoy na nas naskoczył a gdy zaczęliśmy się bronić zjawił się profesor Snape. Odjął Ronowi 10 punktów a mi dał szlaban.

- Wy to macie szczęście. Nie powiem.

- Ładnie tak podsłuchiwać Ginny kiedy starsi rozmawiają?

- Żebyś wiedział braciszku, że ładnie.

- Przepraszam was bardzo ale bym się jeszcze trochę pouczyła. Potem mam szlaban i nie zdążę nic więcej zrobić.

- Ależ Miona! Lekcje zaczynają się dopiero jutro!

- Co nie oznacza, że można przyjść na nie nieprzygotowanym.

xxx

Hermiono

Spotkajmy się dziś o 17 w Pokoju Życzeń.

Bardzo mi zależy na tym spotkaniu więc mam nadzieje, że uda ci się zjawić.

Jestem pewien, że wymyślisz jakąś wymówkę dla Wiewióra i przeklętego Pottera,(pewni powiesz im, że idziesz do biblioteki)

Draco

xxx

- I co nowego mój Obserwatorze?

- Hermiona ma szlaban u Snape a szybciej ma spotkać się z młodym Malfoyem.

- A jak nasz drogi profesorek traktuje przepowiednie?

- W ogóle jej nie traktuje? Uważa, że to bzdura.

- Tego się po nim spodziewałam.

- To dobrze czy źle, że w nią nie wierzy?

- Źle mój Obserwatorze, źle. Powinien się mieć na baczności tak samo jak cały Hogwart.