Zabiję tego Draco! Napisał że będzie w Pokoju Życzeń ale w co on się ma zamienić to już nie łaska było wspomnieć! No cholera mnie bierze! – nagle pojawiły się drzwi – pokój miał się zamienić w cholera mnie bierze?

- No w końcu jesteś. Czekam na ciebie już od 5 minut!

- Moja wina, że nie napisałeś mi w co Pokój Życzeń ma się zamienić?

- Więc to moja wina, że tracimy cenny czas?

- A kogo innego? Moja?

- Wchodź lepiej zanim nas ktoś zauważy.

- Jestem za. Tylko mam nadzieje, że to nie zajmie nie wiadomo ile czasu, bo dzięki tobie mam szlaban u profesora Snape.

- To trzeba było się aż tak nie wczuwać i nie przykładać mi różdżki do gardła.

- Dobra już. To co chcesz?

- Może najpierw usiądziesz?

- To może zapal światło, bo nic nie widzę? – ledwo skończyła mówić a pomieszczenie wypełnił ciepły blask świec, a jej oczom ukazał się iście ślizgoński salon – i ja miałam nadzieje, że może nie wszystko będzie tu zielono-srebrne.

- Nie marudź tylko siadaj. Sama mówiłaś, że nie masz czasu, a wszystko przeciągasz!

- Dobra, dobra! Nie wydzieraj się tak na mnie! Moje uszy muszą jeszcze szlaban wytrzymać!

- To usiądź wreszcie.

Przecież siadam!

- I kto tu się krzyczy – mruknął do siebie.

- Słyszałam.

- No i?

- Dobra. Co chciałeś?

- Jesteś nienajgorsza w eliksirach prawda?

- No i co to ma do rzeczy?

- Potrzebuje eliksir wielosokowy.

- I ja mam ci go uwarzyć?

- Cieszę się, że się zrozumieliśmy.

- Tylko skąd ja mam wziąć składniki!

- A brak przepisu cię nie martwi?

- Doskonale wiem gdzie go szukać.

- Ciekawe skąd?

- Czy to ważne?

- Nie. Po prostu jestem ciekawy.

- Przykro mi, że nie zaspokoję twojej ciekawości.

- Dlaczego mi nie powiesz?

- Bo nie chcę? Uwarzę ci ten eliksir ale…

- Zawsze musi być jakieś ale…

- Nie przerywaj mi! Uwarzę dla ciebie tą miksturę ale to ty załatwiasz składniki.

- Tylko, że ja nawet nie wiem co jest potrzebne do tego eliksiru!

- Dam ci listę. Która godzina?

- 18.00 a co?

- A to, że dostaniesz ją jeszcze dzisiaj. Muszę iść do biblioteki. Skontaktuję się z tobą kiedy skończę szlaban, byś mógł ją odebrać. do zobaczenia.

- Cześć – ledwo odpowiedział, ale tak jego słowa usłyszały zamykające się drzwi gdyż Hermiona zdążyła dawno wybiec.

xxx

- Hermiono! W końcu cię znalazłem. Przeszukałem całą bibliotekę ale nigdzie cię nie było.

- Ale już mnie znalazłeś. Coś się stało Harry?

- Mam małą prośbę. I w ogóle gdzie byłaś jak cię nie było?

- W łazience.

- Czyżby?

- Tak. A co?

- Nie. Po prostu upuściłaś coś jak wychodziłaś i chciałem ci to oddać – powiedział pokazując kawałek pergaminu – ale ty zdążyłaś już wyjść. Ciesz się, że to ja znalazłem ten list a nie np. Ron.

- Ładnie tak czytać cudzą korespondencje?

- Ładnie tak łamać obietnice i mimo, że sobie wszystko wyjaśniliśmy, dalej mnie okłamywać?

- Ja…nie wiem co powiedzieć…przepraszam Harry.

- Rozumiem, że nie chciałaś się zdradzić przed Ronem, ale jak jesteśmy sami mogłaś już przestać grać.

- Jeszcze raz cię przepraszam. Porozmawiamy po moim szlabanie, co? Powiem ci wszystko co będę mogła choć to będzie niewiele. O ile uda się pozbyć Rona. A teraz przepraszam ale muszę jeszcze jedną rzecz sprawdzić, a trochę mi się spieszy.

- Nie ma sprawy.

- Mam prośbę. Spal ten list.

- Oczywiście. W sumie to dobry pomysł. Do zobaczenia.

- Na razie…Harry?

- Tak?

- Skąd wiedziałeś, że przyjdę do biblioteki?

- Prędzej czy później i tak byś tu zjawiła a to, że nastąpiło to tak szybko to po prostu się nazywa fart. Pospiesz się lepiej, bo za 15 minut zaczynasz szlaban.