Jak do cholery ona mogła mnie tak potraktować? Ona sobie wyobraża, że jest Merlin wie kim? Tak samo Albus. On to już chyba zamiast mózgu ma paczkę dropsów. Mam prowadzić Klub Pojedynków z tym kimś? W ogóle kto to jest i skąd dyrektor go wytrzasnął? Wygląda jakby co najmniej z Azkabanu spieprzył. Szlak mnie bierze. Życie jest okrutne i nieustannie wymaga od człowieka niemożliwego…

- Ała! Uważaj jak chodzisz Severusie, bo jeszcze kogoś tu zabijesz!

- Minerwa?

- Nie. Rowena Raveclaw. Mógłbyś się choć trochę rozluźnić, bo wątpię by Poppy miała tyle eliksiru uspakającego dla uczniów, którzy cię zobaczyli.

- Nie mam nastroju na twoje głupie docinki.

- Severusie, dobrze się czujesz? – rzekła kobieta jednocześnie przykładając dłoń do czoła mężczyzny – gorączki niby nie masz, ale zdrowy też nie jesteś skoro nie chcesz się kłócić. Powiedz mi co się dzieje?

- Gryfoni to się dzieje.

- Co ty masz do moich podopiecznych?

- Oprócz tego, że istnieją to nic!

- Czyżby ci Hermiona podpadła wczoraj podczas szlabanu?

- Nie waż się nawet wymawiać tego imienia – wycedził przez zęby.

- Czyli jednak coś tam się stało…

- Nie twój interes kobieto!

- Tak, wiem. Nie mam się wtrącać w twoje prywatne sprawy itp, itd.

- Skoro to wiesz to dlaczego zawsze to robisz?

- Lubię patrzeć jak się złościsz.

- Znajdź sobie inny obiekt westchnień, bo Albus zaczyna być zazdrosny i przez to mam coraz bardziej przechlapane.

- Co on znowu wymyślił? Już ja mu dam! Popamięta mnie na długo kiedy mu każe na kanapie spać.

- A jak myślisz co twój mężulek znowu wymyślił?

- Na pewno dał ci kolejne zadanie.

- Jakaś ty bystra. Nie spodziewałbym się czegoś takiego po Gryfonce.

- Jak zwykle miły.

- A czego innego się po mnie spodziewałaś Minerwo?

- Jak zwykle się na tobie nie zawiodłam. Choć na śniadaniem, bo nas zaraz Albus zabije za spóźnienie.

xxx

- Już się nie mogę doczekać zajęć z oklumencji i Klubu Pojedynków.

- Naprawdę Harry? A ty wiesz, że pojedynki będzie prowadził również profesor Snape?

- Żartujesz sobie Miona prawda?

- Lepiej powiedz skąd to wiesz.

- Dyrektor przyszedł to oznajmić profesorowi gdy miałam u niego szlaban. Ałć…

- Co się stało Miona? – zapytał rudowłosy.

- Nic Ron. Po prostu mnie skurcz złapał. Chyba pójdę go rozprostować. Do zobaczenia na lekcjach chłopaki – i wybiegła z Wielkiej Sali.

xxx

- Mam nadzieje, że zdążyłaś zjeść śniadanie Persefono, bo mam dla ciebie zadanie.

- Jakie mój Panie?

- Jesteś pewna, że chcesz wiedzieć?

- Zrobię dla ciebie wszystko Panie.

- Chcę byś znalazła jednego czarodzieja i wyciągnęła z niego potrzebne mi informacje.

- Kim jest ten czarodziej?

- Na pewno go znasz. To jeden z uczniów Hogwartu. Ma na imię Michael Corner i przebywa obecnie u swojej babci więc nie masz się co martwić, że ktoś ze szkoły cię nakryje.

- Co mam z nim zrobić jak już mi powie to co trzeba?

- Rób co chcesz. Zabij, skasuj pamięć. W tym wypadku mi wszystko jedno. Masz jakieś jeszcze pytania Persefono?

- Jakich informacji potrzebujesz od niego Panie?

xxx

- Severusie? Wiesz dokąd pobiegła panna Granger?

- A jak myślisz Albusie?

- Do niego?

- Nie wiem kogo mam na myśli.

- Doskonale wiesz mój drogi.

- Nie jestem żaden twój a już tym bardziej twój drogi.

- Skończmy tą bezsensowną dyskusje. Jak tylko wróci powiedz jej, że ma przyjść i zdać mi raport.

- A co jeśli nie będzie wstanie?

- To ją najpierw w miarę poskładaj tak by miała siłę dojść do mojego gabinetu.

- Czasami mam wrażenie, że jesteś bardziej bezwzględny niż Czarny Pan.

- Pamiętaj, że dziś wieczorem masz pierwsze zajęcia w ramach Klubu Pojedynków.

- Jak śmiałbym zapomnieć dyrektorze.

xxx

- Doskonale wiesz co chcę wiedzieć, więc dlaczego mi tego nie powiesz?

- Kim jesteś?

- A czy to ważne? Może twoim koszmarem, może marzeniem sennym… tego nikt nie wie. Radzę ci odpowiedzieć na moje pytanie.

- Bo co mi zrobisz?

- Coś czego byś się w życiu nie spodziewał.

- Po co ci mam cokolwiek mówić skoro i tak mnie zabijesz?

- A kto ci powiedział, że zginiesz? Są rzeczy gorsze niż śmierć.

- Tak? Ciekawe jakie?

- Na przykład takie. Crucio - chłopak wił się pod nogami dziewczyny. Gdyby tylko wiedział kogo twarz skrywa maska – chyba już wystarczy. Masz mi coś do powiedzenia?

- Kim ty do kurwy nędzy jesteś?

- Mówią na mnie Persefona. Proszę cię powiedz mi co wiesz. Ja naprawdę nie chcę cię więcej torturować.

- Skoro nie chcesz mnie torturować to dlaczego to robisz?

- Bo muszę. Każdy z nas robi wszystko by przeżyć tą wojnę mimo, że jest tylko pionkiem o którym decyduje jego pan.

- Jeśli powiem ci co wiem to mnie zabijesz by się pozbyć niewygodnego świadka?

- Nie. Po prostu wykasuje ci wspomnienia. Nie będziesz pamiętał tej rozmowy.

- W takim razie zgoda. Nie tylko ty chcesz przeżyć tą wojnę. Ja również tego pragnę.

xxx

- Mam te informacje Panie.

- Świetnie się spisałaś Persefono. Powiedz mi jeszcze co zrobiłaś z chłopakiem?

- Skasowałam mu pamięć. Dumbledore mógłby się czegoś domyśleć jeśli by do szkoły nie wrócił.

- Dobrze pomyślane. Chyba zasłużyłaś na nagrodę.

- Nie wiem czym sobie zasłużyłam na twoją hojność Panie. Przecież jestem nic niewartą szlamą.

- Od dziś nie jesteś szlamą tylko pełnoprawną Śmierciożerczynią. Za tydzień podczas naszej corocznej uroczystości zostaniesz oficjalnie wprowadzona do Wewnętrznego Kręgu.

- Nie zasługuję na taką łaskę Panie.

- Zasłużyłaś Hermiono. Możesz zapomnieć o swoim dawnym imieniu. W chwilą gdy przestąpisz próg Kręgu Hermiona umrze a narodzi się Persefona i nią już pozostaniesz na zawsze.

- Dziękuję ci Panie.

- Wracaj do szkoły dziewczyno. W twoim wypadku to właśnie edukacja otworzy ci drzwi na salony.

xxx

- Profesorze Snape. Możemy porozmawiać?

- Nie teraz. Albus mi kazał zaprowadzić cię do swojego gabinetu jak tylko wrócisz.

- Ale to ważne. Przez zadanie zlecone przez Czarnego Pana dowiedziałam się coś o przyjacielu dyrektora.

- Mówisz o Romualdzie?

- Tak. Właśnie jego. Musi mi profesor pomóc w ustaleniu co powiedzieć naszemu kochanemu staruszkowi a co lepiej zachować dla siebie.

- Jeśli dropsoholik dowie się, że wróciłaś o wiele szybciej niż do niego przybyłaś to się wścieknie. Zwłaszcza, jeśli zauważy, że nic ci nie jest.

- Powie się mu, że miałam rozległe obrażenia wewnętrzne. Ich się przecież na pierwszy rzut oka nie da zobaczyć wiec przejdzie.

- W takim razie zapraszam do mojego gabinetu. Tam nam nikt nie powinien przeszkodzić.

xxx

- Wiedziała Pani o tym?

- O tym kim tak naprawdę jest nowy nauczyciel? Wiedziałam.

- Teraz będą musieli uwierzyć w przepowiednie Sybilli.

- Teraz to wiedzą z kim tak naprawdę przyszło im się zmierzyć mój Obserwatorze.

- A co powiedzieli Albusowi?

- Że Hermiona w nagrodę za wykonanie zadania zostanie Śmierciożerczynią.

- A jakie zadanie wymyślili?

- Zabicie kilku mugoli.

- Wiarygodne. Dyrektor pewnie pęka z dumy, ponieważ jego najlepsza uczennica jest też wyśmienitym zabójcą.

- Żeby Pani wiedziała. Był dumny jak paw.

xxx

- Witaj Lucjuszu.

- Wzywałeś mnie Panie?

- Tak. Mam dla ciebie ofertę nie do odrzucenia. Jak wiesz pracuje dla mnie jedna szlama.

- Persefona prawda?

- Tak i nie Lucjuszu. Dotychczas nazywała się Hermiona Granger ale za tydzień oficjalnie dołączy do Kręgu stając się na zawsze Persefoną.

- Przyjaciółka Pottera stanie się Śmierciożerczynią? Skąd pewność, że można jej ufać?

- Wykonała zadanie, które nie powiodło się nawet tobie i przyniosła potrzebne mi informacje. To jest wystarczający powód.

- Panie. Może być z tym jeden problem. Nie wiadomo czy inni Śmierciożercy zaakceptują szlamę pośród siebie.

- I tutaj zaczyna się moja oferta. Chcę by Persefona poślubiła twojego syna Draco. W ten sposób po części zyska potrzebny jej statut. Ich zaręczyny odbędą się również za tydzień. Będziemy mieli podwójną uroczystość. Czy to nie cudowne Lucjuszu? Co cię martwi?

- Mój syn. On jest jeszcze młody. Musi się kształcić a nie zakładać rodzinę.

- Persefona też dlatego na razie będą tylko narzeczeństwem a nie małżeństwem. Do ślubu poczekamy aż oboje skończą szkołę. Widzisz Lucjuszu. Nie masz się czym martwić, więc idź do Narcyzy i przekaż jej tą wesołą nowinę.

- Do widzenia mój Panie.

- Żegnam Lucjuszu. – mężczyzna szybko się oddalić nie chcąc wystawiać cierpliwości swojego pana na próbę – no to pozostaje załatwić tylko jedno. Znaleźć sobie nową kurtyzanę.