Severusie
Nie jestem już w stanie tego wytrzymać. Nie wiem już jak się mam tłumaczyć chłopakom. Raz muszę znikać, bo wzywa mnie Czarny Pan by dowiedzieć się o postępy jakie robi Harry a innym razem profesor Crice by pytać mnie o to samo oraz dawać dziwne zadania. Cieszę się, że zdążyłeś mi dać włosy Evelyn, bo by było dziwne jakbym się pojawiła w Norze jako ja choć miałam być z Harrym. Niepokoi mnie nowy przywódca jasnej strony Severusie. On coś knuje choć czuje, że nie jest zwolennikiem ciemnej strony. On próbuje stworzyć swoją własną stronę, swój własny świat – świat wampirów. Czy inni tego nie widzą? Przecież każda kolejna osoba która dołącza do Zakonu to wampir! Severusie ja już nie wiem co robić. Proszę odezwij się. Chyba napisze do ciebie nowy list, który wyślę a nie zapiszę w pamiętniku jak ten, bo widzę, że na spotkaniach próbujesz do mnie podejść ale się wahasz. W sumie ci się nie widzę. W końcu mam już narzeczonego którego wybrał mi sam Czarny Pan.
Kocham cię Severusie. Twoja Hermiona.
xxx
- Hermiono?
- Tak Harry?
- Co się dzieje? Jesteś ostatnio jakaś niewyraźna.
- To ze zmęczenia Harry.
- Wiesz, że nie jesteś sama prawda? Mnie też brakuje Rona.
- Tu nie chodzi tylko o Rona. Ta cała wojna zaczyna mnie przytłaczać. Każdy coś ode mnie chce, przed każdym muszę grać i do tego się cały czas martwię co planuje profesor Crice.
- Dlaczego twierdzisz, że on coś knuje?
- A czy to jest normalne, żeby w Norze roiło się od wampirów.
- Raczej nie jest. Zaraz. Skąd ty wiesz, co się dzieje w Norze?
- W końcu Evelyn nie może tak nagle przestać udzielać się na spotkaniach Zakonu.
- Aha. Nic nie mówiłaś mi o tym.
- Nie chciałam ryzykować przy Ronie. Jakby dowiedział się, że znikam to na spotkania Zakonu, to na spotkania Śmierciożerców to by mnie chyba zlinczował za to drugie zwłaszcza.
- W sumie racja.
- Co teraz zrobimy Harry? Gdzie mogą być kolejne horkruksy? Co my mamy robić?
- Nie wiem Miona. Nie wiem. Najlepiej chodźmy spać a rano wymyślimy co dalej.
- Dobry pomysł. Jakby Dumbledore żył to nie wiem co bym mu zrobiła. Wysłał nas w świat a za wskazówki dał parę wspomnień.
- Tyle, że on już nie żyje i nic na to nie poradzimy, a o zmarłych nie należy źle mówić.
- Racja. Dobranoc Harry.
- Śpij dobrze Hermiono.
xxx
Hermiono
Pewnie zdziwi cię list ode mnie ale muszę się z tobą spotkać. Mam pewne informacje które mogą cię zainteresować. Będę na ciebie czekać w piątek o godzinie 20.00 w Wrzeszczącej Chacie. Mam nadzieje, że się pojawisz.
Draco
xxx
- Miona! Obudź się!
- Co się stało?
- Ron wrócił! I przyszła sowa do ciebie.
- Ron? Sowa? Co ty pieprzysz Harry?!
- Cześć Miona – powiedział nieśmiało rudowłosy.
- Ron?! A co ty tu robisz do cholery?! Teraz sobie o nas przypomniałeś?! Jak mogłeś wtedy odejść tak bez słowa! – mówiąc to dziewczyna coraz bardziej zbliżała się do chłopaka by swoje przemówienie zakończyć efektownym ciosem w twarz.
- Uspokój się Miona. Gdyby nie Ron pewnie bym już nie żył, a do tego zniszczyliśmy horkruksa.
- Jak wam się to udało? I dlaczego jesteś cały mokry Harry? Już masz mi się przebrać, bo się pochorujesz.
- Miona?
- Tak Ron.
- Zamierzasz w końcu odebrać ten list, bo ta sowa się zalata na śmierć by w końcu zwrócić na siebie twoją uwagę.
- Dzięki za przypomnienie. A ty Harry co tu jeszcze robisz. Natychmiast masz iść się przebrać a ja zrobię coś ciepłego do picia i wtedy mi wszystko opowiecie ze szczegółami.
xxx
Hermiono
Tyle razy próbuje się zmotywować i wysłać do ciebie te listy lecz nie potrafię. Mam nadzieje, że przydały ci się na coś ci się przydały włosy Evelyn. Widzę cię czasami na spotkaniach Śmierciożerców ale boję się do ciebie podejść. W końcu jesteś wedle woli Czarnego Pana narzeczoną Draco. To mogło by się źle skończyć dla nas oboje. Zastanawiam się czy nie napisać do ciebie prawdziwego listu z propozycją spotkania choć mam nadzieje, że ty zrobisz to pierwsza. Nie chcę wyjść na nachalnego i uzależnionego od ciebie nawet jeśli tak jest.
Tęsknię za tobą. Severus.
xxx
Oto i ona. Wrzeszcząca Chata. Nawet z tego miejsca widać Hogwart. Jeszcze nie tak dawno byłam tam, chłonęłam wiedzę, dobrze się bawiłam. Jeszcze nie tak dawno doszło tam do strasznych wydarzeń. Właśnie tam ostatni raz rozmawiałam z tobą. Koniec rozmyślań. Muszę się zwijać. Draco czeka.
xxx
Ciekawy jestem czy przyjdzie. Mimo, że to szlama to w pewnym sensie jest również moja narzeczoną, a jeśli Czarny Pan wygra zostanie moją żoną. O, ktoś puka. Pewnie ona, bo któż by inny mógłby tu przyść.
- Proszę!
- Cześć Draco. Co tam u ciebie?
- U mnie dobrze. A jak ty sobie radzisz?
- Jakoś. Coś się stało, że chciałeś się ze mną widzieć?
- Wiem, że czegoś szukacie z Harrym. Nie wiem dokładnie co to jest ale za to wiem gdzie jedno jest schowane.
- Dlaczego mi pomagasz?
- Ktoś kiedyś mi powiedział, że nigdy nie jest za późno by się zmienić czy jakoś tak. Pewnie ty lepiej pamiętasz, bo to twoje słowa. No i nie chcę byś została moją żoną. Bez urazy oczywiście.
- Wzajemnie Draco, ale wciąż czegoś nie rozumiem. Skąd ty o tym wiesz?
- Od Czarnego Pana. Kazał mi chronić jedną rzecz, bo Potter mimo tego, że próbujesz mu przeszkodzić może to znaleźć i zniszczyć.
- To gdzie to jest i co to jest?
- W Pokoju Życzeń. Jest to diadem Roweny Rawenclaw.
- Ten zaginiony diadem?
- Na to wygląda.
- Dziękuję ci Draco za pomoc ale mogę mieć do ciebie jeszcze jedną prośbę?
- Oczywiście moja ty kochana narzeczono.
- Słysząc słowo kochana i narzeczona w twoich ustach jednocześnie chce mi się pawia puścić.
- Właśnie na taki efekt liczyłem. A teraz co mogę jeszcze dla ciebie zrobić?
- Muszę się niepostrzeżenie dostać do gabinetu dyrektora.
- To będzie trochę trudne ale do zrobienia. W takim razie chodźmy.
- Jeszcze raz wielkie dzięki Draco.
- Nie ma za co. Tylko powiedz mi po co ty chcesz tam iść?
- Muszę się spotkać z profesorem Snapem.
- I wszystko robi się jasne.
- Prowadź nie marudz.
xxx
- Profesorze Snape.
- Tak Draco?
- Ktoś chce się z panem spotkać.
- Dzień dobry profesorze.
- Panna Granger? Co pani tu robi?
- Miałam panu przekazać wiadomość. Czy możemy porozmawiać gdzieś z dala od tych portretów? Wiem, że są to poprzedni dyrektorowie ale nikt nie może się dowiedzieć o treści tej wiadomości.
- Oczywiście panno Granger. Zapraszam do moich komnat. A tobie Draco już dziękuje.
- Do usług profesorze i do widzenia.
- Do widzenia Draco, a ciebie panno Granger zapraszam tędy – rzekł otwierając drzwi których szybciej nie zauważyła. Szła cały czas za nim. W korytarzu było ciemno i tylko szelest jego powłóczystych szat mówił jej gdzie ma się kierować. Nagle mężczyzna się zatrzymał i odwrócił czego oczywiście nie zauważyła i wpadła prosto na niego. Severus wykorzystał sytuację i namiętnie pocałował dziewczynę jednocześnie otwierając drzwi. Chciał poprzez ten pocałunek wyrazić swoją całą miłość i tęsknotę. Dziewczyna nie pozostawała mu dłużna. Ten pocałunek był ich niemą rozmową. Rozmową kochanków których miłość jest niczym zakazany owoc. Ale czy przecież on nie smakuje najlepiej? Mimo, że byli sobie zakazani właśnie w tej chwili próbowali od nowa poznać każdy skrawek ciała partnera. Każdy zakamarek, każdy nawet najmniejszy fragment. Chcieli ponownie stać się jednością. Zapomnieli o otaczającej ich wojnie, liczyli się tylko oni. Liczyły się złączone usta i dłonie pieszczące rozpalone ciało. Liczyli się tylko oni i nic po za tym.
xxx
- W końcu wróciłaś Hermiono. Gdzieś ty byłaś?!
- Nie drzyj się na mnie Ron. Przyniosłam coś normalnego do jedzenia jak i dowiedziałam się gdzie jest kolejny horkruks. Wiec lepiej budź Harrego a ja w tym czasie przygotuje śniadanie bo nie chce mi się wszystkiego dwa razy powtarzać.
- Już się robi Miona.
- Co tu tak głośno? Spać nawet nie dacie. O, cześć Hermiona. Co tam u ciebie?
- Wszystko dobrze Harry. Właśnie Ron miał iść ciebie budzić ale skoro już wstałeś to zapraszam na śniadanie.
- Ty zawsze wiesz jak mi humor poprawić. Mam nadzieje, że tym razem będzie coś jadalnego.
- Jak ty się możesz pytać co jest na śniadanie zamiast spytać się gdzie ona była przez całą noc!
- Uspokój się Ron. Miona jest dorosła i wie co robi.
- Ja mam lepszy pomysł chłopaki. Przestańcie się kłócić i usiądźcie do stołu, bo śniadanie wystygnie, a ja w tym czasie powiem wam co się dowiedziałam gdy mnie nie było. Wiem gdzie jest kolejny horkruks i co to jest.
- To cudownie Miona!
- Nie interesuje cię skąd ona to wie?
- Byś mógł okazać więcej entuzjazmu Ron. W końcu ruszymy się z miejsca dzięki Hermionie a ty tylko marudzisz. W takim razie powiedz nam Miona jaki jest kolejny punkt naszej podróży?
- Zdziwicie się ale jest to Hogwart więc łatwo nie będzie, ale damy rade prawda chłopaki?
- Póki jesteśmy razem to na pewno.
- Ładne słowa Harry.
- Taa…tylko, że Hermiona lubi się od nas odłączać po nocach i szukać informacji sama nie mówiąc nam nawet od kogo je ma. No i skąd wzięłaś to śniadanie! Smakuje tak jak w Hogwarcie!
- Oj Ron. Nie gniewaj się ale nie mogę ci tego powiedzieć. a skoro mowa o śniadaniu to życzę wszystkim smacznego.
