Rozdział piąty: Wizje


- Jackson… Jackson…

Jego imię powtarzane niczym mantra wcale nie pomagało mu się kontrolować.

Lewa dłoń dziewczyny była zanurzona w jego ciemnych blond włosach, zaciśnięta mocno. Prawa wędrowała po jego lewym ramieniu i plecach, rysując co chwila powierzchnię skóry paznokciami. Jej oddech, nierówny i przerywany, ogrzewał lewą stronę jego szyi.

Nie mógł się powstrzymać – a nawet i gdyby chciał, nie zrobiłby tego.

- Jackson… – wyszeptała Lena słabym głosem, powodując tylko zwiększenie tempa przez chłopaka. Lewa dłoń dziewczyny zacisnęła się jeszcze mocniej pośród jego włosów, a jej plecy wygięły się nieznacznie do przodu, tworząc mały łuk.

- Lena… – Jackson po raz pierwszy wypowiedział jej imię na głos. Lewą dłonią ujął ją w okolicach biodra, przytrzymując blisko siebie.

- Jackson… – Dziewczyna praktycznie wyjęczała jego imię. – To tylko sen, Jackson. To wszystko ci się śni.

- Nie obchodzi mnie to. – Jackson nachylił się nieznacznie, i złożył na ustach dziewczyny długi, intensywny pocałunek.

Lena uśmiechnęła się słabo, patrząc się Jacksonowi prosto w oczy.

- Wiem o tym. – Dziewczyna nagle uniosła się, i przewróciła Jacksona na plecy. Jackson był pewien, że dziewczyna zaraz zniknie lub ucieknie. Pociągnął ją zatem w swoją stronę, przyciągając blisko siebie. Pocałował ją znowu, wplatając dłonie w jej długie, gęste włosy.

- Dlaczego nie mogę się powstrzymać? – spytał się nagle chłopak. Lena tylko się uśmiechnęła, nie odpowiadając jednak na pytanie Jacksona. Zamiast tego dziewczyna podniosła się, i przeniosła się tuż nad niego. Jej usta rozszerzyły się w filuternym uśmiechu, powodując pojawienie się uśmiechu również u Jacksona.

- Skoro to tylko sen… – Jackson położył dłonie na obu stronach bioder Leny, kierując ją powoli ku sobie. – I twierdzisz, że powinienem przestać o tobie myśleć… – Jackson przerwał nagle, gdy z ust Leny wydobyło się głośne westchnienie. Dłonie Jacksona wciąż znajdowały się w tym samym miejscu, sterując ruchami bioder dziewczyny, która z każdą chwilą oddychała coraz głębiej. – Dlaczego zatem tego nie przerwiesz?

- To twój sen, Jackson. – odpowiedziała Lena, z trudem panując nad swoim głosem. – To nie ja nim kieruję, tylko ty. To od ciebie zależy, co wydarzy się potem. – Jackson uśmiechnął się marzycielsko na samą myśl o tym. Lena wyglądała niemalże doskonale: szczupła, gibka, o jasnej karnacji i delikatnych, symetrycznych rysach twarzy. Była ucieleśnieniem marzeń większości populacji płci męskiej. Jej włosy, luźno rozpuszczone, zakrywały przód jej torsu powodując, że na swój sposób dziewczyna wyglądała niemalże niewinnie.

- Jackson… – Dłonie Leny wędrowały po umięśnionym torsie chłopaka.

Nastolatek szybko domyślił się, czego dziewczyna potrzebowała. Podparł się nieznacznie na łokciach, unosząc się ku górze. Usiadł, Lenę przez cały czas trzymając blisko siebie.

Jedną dłoń ułożył na dole pleców dziewczyny. Drugą, lewą, umiejscowił w okolicach jej karku. Końce palców zatopiły się w burzy włosów dziewczyny.

- Powiedz, czego potrzebujesz. – jego prawa dłoń przesunęła się nieco w bok, na talię dziewczyny. Jackson przyspieszył swoje ruchy czując, że Lena zrobiła to samo. – Powiedz… czego pragniesz.

- Ja… – z rozchylonych ust dziewczyny wydobyło się nagle głośne westchnienie. Oczy Leny zamknęły się na dłuższą chwilę, gdy dziewczyna próbowała zebrać myśli. – Ja pragnę… tylko… ciebie.

Tyle wystarczyło Jacksonowi. Nie przerywając więzi z dziewczyną, Jackson popchnął ją gwałtownie w tył, na materac łóżka. W ciągu ułamku sekundy znalazł się nad nią, trzymając ją pewnie, i poruszając się wprzód i w tył sprawnie i szybko.

Dłonie dziewczyny znalazły się na jego barkach, zaciskając się na nich mocno.

Jackson czuł się tak, jakby trafił do nieba. Dziewczyna wzdychająca i jęcząca pod nim była spełnieniem wszystkich jego marzeń. Gdyby to od niego zależało, Jackson nigdy nie obudziłby się z tego snu.

Nagle okropne zimno zalało całe ciało chłopaka. Jackson zadrżał spazmatycznie, otwierając szeroko oczy. Jego błękitne spojrzenie napotkało jej szafirowe.

- Co się ze mną dzieje? – zdołał wykrztusić Jackson. Nagle zaczęło mu brakować tchu, a jego serce przyspieszyło gwałtownie. Czuł się niemalże tak, jakby…

- Umierasz. – Lena nagle obróciła się razem z nim, popychając Jacksona na plecy. Sama zajęła miejsce na nim, uśmiechając się dziwnie.

Lena zniżyła swoją twarz do ucha Jacksona, nie przestając się uśmiechać.

- To właśnie czułeś tej nocy, gdy się spotkaliśmy. Nie było fajerwerków, nie było trzęsienia ziemi… było tylko to. – Dziewczyna dotknęła dłonią jego klatki piersiowej, i ból serca wzmógł się nagle trzykrotnie. Jackson wygiął się do przodu z bólu, zamykając szczelnie oczy. – Nie jestem słodkim, uroczym aniołem… jestem demonem wcielonym. – Lena odsunęła się, siadając prosto. – Sypiam ze swoimi ofiarami, bo to lubię. To nie jest bajka, Jackson. – dodała Lena, przesuwając dłońmi po torsie chłopaka. Jackson tymczasem czuł się tak, jakby jego serce było zrobione z magmy. Paliło tak nieznośnie, że chłopak miał ochotę zacząć krzyczeć z bólu. – Zapomnij o mnie, póki jeszcze masz szansę. Zrezygnuj ze mnie, nim obsesja na moim punkcie nie zaprowadzi cię ku zgubie. – Dłoń dziewczyny nagle zagłębiła się w jego klatce piersiowej, sięgając do serca. Tym razem Jackson nie powstrzymał się i krzyknął głośno. – Zapomnij o mnie, a ból minie. Zapomnij!

Jackson wybudził się gwałtownie ze snu, cały zlany zimnym potem.

Ten sen był zdecydowanie inny niż poprzednie. We wcześniejszych snach Lena była inna – delikatna, łagodna i uległa. No i tamte sny zawsze kończyły się spokojnie, bez żadnych nieprzyjemnych niespodzianek.

Jackson jeszcze przez długi czas próbował przejąć kontrolę nad swoim rozdygotanym oddechem. Serce waliło mu tak, jakby chciało zaraz wyskoczyć z klatki piersiowej.

Ta dziewczyna naprawdę będzie jego zgubą… Jackson mimo to nie mógł się powstrzymać przed podążaniem za nią. Mogło to być spowodowane przez to, że była sukubem, a do tego nawiązała tą specyficzną więź z Jacksonem. Mógł mieć też na to wpływ fakt, że Jackson pragnął dowiedzieć się więcej o dziewczynie, i poznać prawdziwy powód tego, dla którego przerwała pożywianie się na nim. Jackson przeczuwał bowiem, że nie mogło chodzić tylko o to, że okazał się niewinny. We wspomnieniach chłopaka Lena była zbyt rozemocjonowana.

Jackson odczekał jeszcze kolejne piętnaście minut. Dopiero wtedy wysiadł z auta, i przesiadł się na przednie siedzenie. Odpalając samochód, myślami wciąż był z Leną.

Znajdę cię, pomyślał chłopak, ruszając z pobocza. Znajdę cię i dowiem się prawdy.

Lena otworzyła powoli oczy, oddychając głęboko.

Przez długą chwilę wpatrywała się w przesuwające się cienie na suficie. Z pokoju obok dobiegały przytłumione odgłosy głośnego oddychania, przerywane co jakiś czas żeńskim krzykiem.

Znów to samo, pomyślała Lena z przekąsem, odwracając wzrok w bok, w stronę okna. On się gździ ze swoją dziewczyną, a ja roztrząsam po raz kolejny tą cholerną więź.

Wtedy, w motelu, Lena była pewna, że więź pomiędzy nią a Jacksonem zaniknęła. Myliła się jednak. Więź nadal istniała, i była silniejsza niż wcześniej. Przeczyło to wszystkiemu, co dziewczyna wiedziała na temat swojej rasy.

Porzucone więzi wytrzymują maksymalnie dwanaście godzin, przypomniała sobie Lena, wodząc wzrokiem po swoim pokoju. Nigdy więcej. Tymczasem minęło już ponad pięćdziesiąt godzin od mojego spotkania z Jacksonem, a ta przeklęta więź nadal istniała.

Lena poszła spać, gdy tylko poczuła gwałtowną falę pożądania zalewającą ją. Zasnęła w samą porę, wchodząc jednocześnie do snu Jacksona.

Śnił o niej. I to w bardzo graficzny, realistyczny i sensualny sposób.

Lenie udało się przejąć kontrolę nad tym snem i zmienić go w możliwie najgorszy koszmar. Nie miała innego wyjścia – jeśli pozwoliłaby Jacksonowi śnić o niej dalej w ten sposób, jak nic wkrótce zakochałby się w niej.

Lena nie była gotowa na zajmowanie się takimi trywialnymi problemami. Jackson był tylko zwykłym, nastoletnim wilkołakiem – nikim więcej. Na domiar tego nie powinien w ogóle o niej myśleć – cholera, nie powinien jej nawet pamiętać!

Lena obróciła się na drugi bok, oddychając głęboko. Problemem z wilkołakiem zajmie się później, gdy będzie już pewna, że udało jej się obłaskawić członków Rady.

Nie mogą się dowiedzieć, że ten wilkołak mnie pamięta. Nie mogą się dowiedzieć, że moje moce na niego nie działają.

Lena westchnęła głośno, zamykając powoli powieki. Odgłosy z sąsiedniego pokoju ucichły – Igor i Amanda musieli już skończyć swoje igraszki, i poszli spać.

Szczęściarz, pomyślała Lena, uśmiechając się słabo do cieni na suficie. On przynajmniej nie ma na karku napalonego wilkołaka, który w każdej chwili może doprowadzić do jego zguby.


TA-DA!

Dzisiejszego dnia wszystkie sześć opowiadań (Back From The Dead: New Game, Behind Blue Eyes, Crossing Worlds, Get Off Your High Horse, Hunter oraz Through The Heart) zostało zaktualizowanych. Miałam to zrobić już wcześniej, jeszcze przed świętami, ale nawał roboty oraz wyjątkowy brak weny uniemożliwił mi wykonanie tego zadania. Przy okazji wrzucam także po dwa rozdziały dwóch nowych opowiadań: Black Swan (fanfiction nt. filmu Powder; pairing John Box/OC) oraz The Heart of the Truest Believer (fanfiction nt. serialu Dawno, dawno temu; pairing: Felix/OC). Dodatkowo na mojej stronie YouTube dostępne będą zwiastuny do tych dwóch opowiadań. W związku z tym zapraszam gorąco wszystkich zainteresowanych do obejrzenia ich :)

Co do opowiadania: Scena „+18" średnio mi wyszła (A może i dobrze? Choroba jedna raczy wiedzieć; w tej kwestii jestem bardzo subiektywna), zapewne głównie z racji tego, że to moja pierwsza próba napisania takowej. Zwykle owe sceny pomijałam, i tylko insynuowałam czytelnikowi, że zbliżenie między bohaterami miało miejsce. Człowiek jednak się rozwija, a wraz z nim jego zainteresowania i talenty. W związku z tym od teraz w większości opowiadań, w których będę zawierała wątek romantyczny, będę starała się nie unikać owych scen.

I, na koniec – przez jakiś czas będę zmuszona spowolnić upload nowych rozdziałów. Czeka mnie pisanie pracy licencjackiej (jeden rozdział + bibliografia + ogólny konspekt przed końcem semestru; wymóg promotora), a do tego zbliżają się zaliczenia przedmiotów z semestru zimowego. Postaram się jednak nie zaniedbać w tym okresie tych historii doszczętnie, i w wolnych chwilach będę nad nimi pracować. Tu jednak zaznaczam dodatkowo: ostatnio zajęłam się na poważnie swoimi oryginalnymi projektami, z którymi męczę się – w zależności od projektu – od kilku miesięcy do nawet kilku lat. Zależy mi na tym, żeby w końcu wydać coś swojego, stąd też moja decyzja, aby fanfiki odłożyć na boczną półkę, a najbardziej skupić się na książkach.

No… to chyba wszystko, co chciałam przekazać :)

Przy okazji życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku! :) Życzyłabym również Wesołych Świąt, ale trochę się z uploadem rozdziałów spóźniłam (planowałam wrzucić je najpóźniej 25 grudnia, ale, no cóż... takie jest życie. A zatem... Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim!