Pomijając bałagan i duszność w salonie nic mi nie przeszkadzało. Kiedy wreszcie się obudziłam było ok. 13:00. O nie! Spóźnię się na Randkę ! To znaczy spotkanie by dowiedzieć się o co chodzi temu Brickowi. Ubrałam pierwsze co mi wpadło do ręki czyli jakaś kiecka i modne Kozaczko od GUCCI. Ale moment przypomniałam jacy byli ci chłopcy w wieku 7 lat, a modnym ciuszkiem na pewno nie wzbudzę jego zainteresowań, to znaczy zaufania. Pobiegłam do szafy i wzięłam jakieś podarte dżinsy i koszulkę „Linkin Park" ? skąd ja to mam ? no dobra czas iść. Strasznie się spóźniam. Gdy nagle dobiegłam do kawiarenki, wbiegłam do środka jakby mnie ktoś gonił, rozglądam się i go widzę. Wbrew moim oczekiwaniom był ubrany bardzo elegancko, poczułam się dosyć głupio bo przy nim wyglądałam jak jego młodsza siostra.
- hej Betty !-powiedziała zaraz jak mnie zobaczył- to ty masz takie przyzwyczajenie wszędzie i zawsze się spóźniać ?- zapytała z uśmieszkiem
- Nie , ogólnie to jestem bardzo punktualna- odpowiadałam
- Heej lubisz Linkin Park ?- i zerknął mi na koszulkę
- no tak, chyba dostałam to od siostry jakieś 5 lat temu- odpowiedziałam wreszcie przypominając sobie skąd to mam
- Masz siostrę ? – zapytał z zaciekawieniem
- tak i to nawet dwie- ciekawe czy powinnam była mu to mówić, jeśli nie był pewien kim jestem to teraz na pewno się przekona!- a ty masz rodzeństwo ?- starałam szybko zmienić temat zanim zaczął by wypytywać się o moje siostry
- tak!- odpowiedział dosyć radośnie- to też dwóch, dwa debile, ale ich kocham i dlatego tu jestem- mówił już spokojniej popijając powoli swoją kawę.
- Czemu? W sensie dlaczego t dla nich przyjechałeś? Po co ?- nie umiałam już ułożyć zdania bo się gubiłam w jego oczach
- yyy … - zaczął oglądać się po bokach i drapać po głowie- no bo ja i moi bracie nigdy nie byliśmy zbytnio „posłuszni"- powiedział w cudzysłowu- jeden z moich braci Butch siedzi teraz w więzieniu, a drugi Boomer mieszka w Chicago na wypadek gdyby go wcześniej wypuścili i nie miał by się gdzie podziać. Mieszkałem tam z nim, ale wiesz jak jest z pracą w naszych czasach zwłaszcza że ukończyłem szkolę fotograficzną i nic więcej- łuk kawy – no więc pracowałem dorywczo aż zaproponowali mi tu prace. Od razu się zgodziłem.- Brick patrzył przez okno jak by widział tam wszystko co mówi.
- a za co siedzi twój brat ?
-yyy – odrobinę się uśmiechnął –no tak jakby poszło o dziewczynę. Chciała znaleźć pewną dziewczynę, więc się włamał do ratusza by sprawdzić gdzie mieszka, pracuje, ale go przyłapali i aresztowali za próbę ucieczki przy zatrzymaniu – nadal ironicznie się uśmiechał
- A co za dziewczyna dla której warto było przychodzić takie coś? Jego ukochana – starałam się uroczo zatrzepotać rzęsami i zrobić słodkie oczy
- hehehe- rozśmiał się na mój widok – no i tak i nie. Miała do niej pewne uczucie ale to nie miłość lecz prędzej namiętność lub zauroczenie jej no – odrobinę się zawałach i zacząć tracić słowa – krągłościami – rozśmiał się, a ja rzazem z nim- ale w tej sprawie chodziło o coś innego – nagle spoważniał
- o co?
- o-oczy zrobiły mu się bardziej czerwone niż zwykle, a ten wzrok jaki miał w tej chwili po raz ostatni widział przed tym jak ich zniszczyłyśmy – o zemstę – jego głos stał się nagle bardzo poważny jak by to nie on ale zarazem on, jak ten potwór który chciał mnie zgładzić 18 lat temu.
- wiesz chyba muszę już iść- spanikowałam, miałam wrażenie że to chodzi o mnie
- co czekaj ! już ?- powrócił ten uroczy chłopak z kuchni
- yyy tak – boje się wracać po ciemku no i droga do metra jest przez park, a sam wiesz jacy mogą być psychopaci- próbując ukryć swoje przerażenie , starałam się uśmiechać.
- to może cię odwiozę ?- próbował mnie namówić by się jeszcze nie żegnać
- no znając twoje umiętności prowadzenia samochodu, wolałabym żeby mnie poturbował jakiś bezdomny.
- no to cię odprowadzę nie – złapał mnie za ramię i głęboko spojrzał w oczy – nie wybaczę sobie jeśli ten bezdomny cię poturbuje.
- no … dobra – już nie umiałam mu odmówić.
Długo i powolnie szliśmy przez ten park, rozmawialiśmy, żartowaliśmy, a ja się czułam jak bym była z osobą którą znam całe życie . aż wreszcie doszliśmy do tego metra.
- no na razie- przytuliłam się do niego i już miałam wchodzić kiedy złapał mnie za rękę.
- czekaj może dasz mi swój numer? – spytał mnie z nienacka
-yyy tak- wyjęłam kartkę i szybko zapisałam pierwszy lepszy numer jaki mi przyszedł do głowy.
- dzięki – był już bardzo blisko mnie. O mało się nie pocałowaliśmy, ale na moje szczęście zaczęli nadchodzić ludzie z metra i nas w pewnym sensie oderwali od siebie.
- to pa- szybko wbiegłam do metra.
Całą drogę do domu przypominałam sobie dzisiejszy dzień. Czy to możliwe że się w nim zauroczyłam? A ja go tak potraktowałam dałam lipny numer. Ale zawsze wiem gdzie mieszka. Pomimo tego w głowie mi się kręciła inne myśl. Butch. Kogo on mógł tak zaciekle szukać ? czy któraś z nas ale skąd mógł wiedzieć jak któreś z nas wygląda? „krągłości". Muszę się dowiedzieć co u Buttercup.
