Po odzyskaniu mocy przez Ichigo, wszystko wróciło do normalności. Wiedziała, że wreszcie czuje się żywy i szczęśliwy, ale ona zdystansowała się od niego. Nie pamiętała, co się wydarzyło, czuła jednak, że zrobiła coś bardzo złego. To samo uczucie niejasności miał Sado, dlatego zaczęła spędzać z nim więcej czasu. Chcieli wiedzieć, co się z nimi działo, co zrobili złego. Nie potrafili sobie przypomnieć, a nikt nie chciał im powiedzieć. Ishida odwracał wzrok, mówiąc, że to już nieistotne, a przecież ich dawni znajomi z Soul Society nawet się z nimi nie przywitali. Nie spodziewała się, by kapitanowie zawracali sobie głową nimi, ale Rukia?

Orihime czuła ból w sercu, nie tylko przez zazdrość, że Ichigo i Rukia mają specjalną więź, do której nie dopuszczają innych osób, ale czuła się wściekła. Czy Rukia nie mówiła jej, że są przyjaciółkami? Czy nie zasługiwała choćby na 'cześć'? Prawdopodobnie dla shinigamich była tylko człowiekiem, kimś nieistotnym.

Jednego dnia Tatsuki rzuciła propozycję pojechania na plażę. Początkowo miały jechać same dziewczyny, nie przewidziały tylko, że ich rozmowę podsłucha Keigo, który zaraz ogłosił to reszcie. I tak w niedzielny poranek siedziała w pociągu przy Tatsuki, naprzeciw Sado i Ishidy, którzy również postanowili się zabrać na klasowy odpoczynek. Nie chciała jechać, gdy dowiedziała się, że Ichigo też będzie w tym uczestniczył. Nie była gotowa na założenie maski „wszystko w porządku". A jednak siedziała w pociągu, czując jak całe ciało spina się ze stresu.

Ichigo z nią nie rozmawiał od czasu, gdy obudziła się w sklepie Urahary. A ona z każdym dniem czuła się coraz gorzej. Gdyby tylko wiedziała, za co ma przeprosić, zrobiłaby to. Nie miała jednak, za co przepraszać, tak przynajmniej mówili wszyscy w ich otoczeniu, dlatego dzień wcześniej poszła na zakupy z Tatsuki, by kupić sobie jakiś strój kąpielowy. Tylko, że siedząc już w pociągu ze świadomością, że jeszcze trochę i będzie musiała pokazać się Ichigo w takim stroju, czuła jak rumieni się samoistnie. Może lepiej było kupić jakiś jednoczęściowy?

Gdy dotarli na plażę, rozglądała się za jakimś miejscem by rozłożyć koc. Jedynie, czego pragnęła to położyć się i zapomnieć, że istnieje. Dopiero po kilku minutach znalazła odpowiednie miejsce. Usiadła na rozłożonym kocu i spoglądała jak reszta zrzuca z siebie pakunki i niepotrzebne ubrania, w tym i Ichigo. Przełknęła z trudem ślinę, widząc jego umięśnioną klatkę piersiową. Był jeszcze lepiej zbudowany niż za czasów Hueco Mundo, ale w sumie nie powinna się dziwić. Ciało, które tak frywolnie mogła dotykać Rukia, które ona zawsze będzie mogła obserwować wyłącznie z daleka. Przymknęła oczy, czując jak zbiera się jej na płacz.

Jak je znowu otworzyła zobaczyła przed sobą Ichigo, który spoglądał na nią z niezadowoleniem. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, on już pytał się o powód, dla którego nie bawi się z resztą, skoro przyjechali tutaj specjalnie po to. W połowie jego tyrady zgubiła wątek i po prostu spoglądała na ruch jego warg. Nie wiedziała, co powinna mu odpowiedzieć, ale była szczęśliwa. Ichigo jej nie nienawidził, nadal ją zauważał.

Zagroził jej wtedy, że jeśli nie pojawi się przy nich za kilka minut, to wrzuci ją do wody, czy tego będzie chciała czy nie. A ona mogła się tylko zarumienić i przytaknąć. Zdjęła z siebie ubranie zostając tylko w swoim zielonym bikini, który gdzie niegdzie miał przyczepione plastikowe małe truskawki. Liczyła, że ich nie zauważy.

Gdy podbiegła do reszty z przepraszającą miną, nie zauważyła, jak Ichigo rumieni się na jej widok. Ze wszystkich sił starała się na niego nie patrzeć.

.

.

.

Otworzyła zmęczona oczy, orientując się, że już nie zobaczy, Ichigo kiedy tylko będzie chciała, nie pójdą na randkę w każdą sobotę, te czasy się skończyły. Wstrząsnął nią ponowny szloch. Odkąd tylko wróciła z ich pożegnalnej imprezy, nie robiła nic innego tylko płakała. Nie potrafiła znaleźć się w nowej rzeczywistości. Emocje, o których tak dawno zapomniała, wróciły. Tylko, że tym razem nikt jej nie trzyma zamkniętej w pokoju, nikt nie przyjdzie i nie będzie jej rozkazywać. Ona sama zamknęła się w tym mieszkaniu.

Wiedziała, że powinna wstać i pójść do pracy. Nie miała nic więcej. Nie dostała się na żadną uczelnię, miała za niskie wyniki, dużo niższe niż przypuszczała, ale kiedy pisała egzaminy wstępne miała okres, był bardziej bolesny niż poprzednie, tak, że gubiła myśli. Nie przyznała się Ichigo do swoich porażek, tak samo jak nigdy mu nie wspominała o rozdzierającym bólu. Wiedziała, że zapewne zaprowadziłby ją do ojca i kazał mu ją przepadać.

-Głupie miesiączki…- Mruknęła pod nosem, wycierając oczy wierzchem dłoni.

Miała tyle marzeń, tyle celów, a jak doszło, co, do czego by zdecydować o swojej przyszłości, nie potrafiła postawić wszystkiego na jedną kartę. Gdyby miała, chociaż rodziców, mogłaby się spytać o ich opinię, o to, co by zrobili na jej miejscu, ale było to niemożliwe. Nie miała rodziców, nie miała nikogo, komu mogła zadać to pytanie.

Czasami myślała, że rodzice przeklęli ją nadając jej takie imię. Zrobili z niej bezużyteczną księżniczkę, która potrafi jedynie czekać w wieży na swojego księcia. Nie może z niej zejść sama i walczyć ze smokiem, nie może się przebudzić ze snu.

Wstała ciężko, ruszając do łazienki. Mimo pustki w głowie, wiedziała, że musi coś zrobić ze sobą, że nie może leżeć i przespać tych sześciu lat, czekając na Ichigo. On wybrał swoją przyszłość, której się nie spodziewała, dlatego ona też powinna poszukać jakiegoś zajęcia dla siebie.

Stała pod strumieniem wody masując kolejne części ciała. W takich momentach nie mogła nic poradzić na myśli, które same przychodziły do głowy. Jakby to było być dotykaną przez Ichigo? Co by czuła gdyby jego dłoń błądziła po jej nagim ciele?

Orihime zawsze miała wypieki na policzkach, gdy oglądała, czy czytała takie momenty. Jak każda dziewczyna marzyła, by przeżyć to wszystko z osobą, którą kocha. Nie przyznała się jednak do tego Ichigo. Jakby mogła? Nie chciała wyjść w jego oczach, jako ladacznica.

Powstrzymała ruch swoich rąk, otwierając powoli oczy. Nabrała powietrze sięgając po żel pod prysznic. Kupił jej go Ichigo. Był o zapachu kokosu. Nie wiedziała, że lubił ten zapach, wreszcie tak mało w ogóle jej mówił o sobie. Gdyby miała się nad tym zastanowić, to prawdopodobnie wiedziała o nim znacznie mniej niż powinna, jako jego dziewczyna.

Wyszła z łazienki owinięta w puchaty kremowy ręcznik i włączyła wodę na herbatę. Usiadła na poduszce przy stoliku, kładąc na blacie swój balsam o zapachu białej czekolady. Nigdy się nie smarowała, nie uważała tego za konieczne, ale będąc z Ichigo chciała bardziej o siebie zadbać, chciałaby lubił spędzać z nią czas. Chciała wzbudzić w nim pożądanie.

.

.

.

Leżała na jego łóżku rozkoszując się zapachem, który ją otoczył. Uwielbiała jego zapach, nie był ostry, ale nie był też delikatny. Przymknęła oczy, czując jak zmęczenie bierze górę. Nie wiedziała, czemu zawsze, gdy była u niego, ogarniało ją to uczucie. W swoim mieszkaniu miała problemy ze snem. Długo kotłowała się z kołdrą zanim udawało się jej znaleźć dogodną pozycję do snu. U niego zaś nie miała takiego kłopotu, znikało też uczucie niepokoju.

Czuła się bezpiecznie.

Usłyszała jak otwiera drzwi i staje w nich, czuła na sobie jego badawczy wzrok. Zapewne zastanawiał się, czy zasnęła, czy tylko odpoczywa. Kiedy odważyła się po raz pierwszy położyć na jego łóżku bała się, że powie jej coś, że się zdenerwuje, ale on nic takiego nie powiedział. Od tamtego czasu, zawsze, gdy do niego przychodziła, pozwalała sobie na taki występek, mimo że Ichigo zawsze się z nią droczył, że jako gość powinna siedzieć spokojnie, a nie zachowywać się jakby była u siebie.

-Hime?- Powiedział cicho, podchodząc do niej. Słyszała jak kładzie tackę z kubkami na biurku, a następnie poczuła jak jedna strona łóżka się zapada. Czuła jego oddech na swojej twarzy i z całych sił, próbowała nie otworzyć oczu, nie uśmiechać się, czy nie wykonać jakiegokolwiek gestu, który by ją zdradził.- Hime?- Powtórzył ciszej niż poprzednio odsuwając się od niej. Przez moment była zmartwiona, że zrezygnuje i pójdzie na dół dając jej możliwość snu. Robił to czasami, gdy widział jak mocno jest zmęczona, pozwalał jej spać w swoim łóżku. Gdy się budziła była na niego wściekła, że marnował ich czas na randki, by dać jej trochę snu.

Chciała otworzyć już oczy, ale nim to zrobiła poczuła jego dłonie poniżej pach. Otworzyła szeroko oczy, próbując złapać go za ręce i powstrzymać jego tortury. Ichigo najzwyklej w świecie zaczął ją łaskotać, a ona chichotała z początku cicho, ale z każdą chwilą jej chichot przeradzał się w głośny śmiech. Wiła się pod nim, płacząc i błagając o łaskę, a on się śmiał odpowiadając jej, że nie ma takiej mocy na świecie, która by go powstrzymała.

-Ichiiii!- Wychrypała zapłakana, wtulając się w niego. –Litoooościiii!

-Dlaczego? To twoja wina, że tak po prostu sobie leżysz na moim łóżku.- Odpowiedział spokojnie, obejmując ją.- Gdyby nasi przeciwnicy wiedzieli, jakie ty masz łaskotki… Oj, biedna byś była.- Zaśmiał się cicho, opadając swobodnie na łóżko, ciągnąc ją za sobą.

Jęknęła pod wpływem nagłego ruchu, on zaś gładził ją powoli po plecach uspakajając ją. Potrafili tak leżeć, nie mówiąc i nie robiąc nic specjalnego. Orihime kochała każdą chwilę spędzoną z nim, dlatego dopóki mu to nie przeszkadzało, to nie proponowała żadnych zmian w ich spotkaniach. Choć czasami była na siebie wściekła, że tak się rozkoszowała tymi momentami. Mogła przecież spróbować dowiedzieć się o nim czegokolwiek, ale ona nie zadawała pytań, wsłuchiwała się tylko w pracę jego serca.

I obraz dziury w jego klatce piersiowej rozpływał się, jakby nic takiego nie miało miejsca.

-Hime?- Mruknął cicho, spoglądając na nią. Ona zaś uśmiechała się łagodnie z przymkniętymi oczami. Znowu mu to zrobiła. Zasnęła będąc w jego ramionach.

.

.

.

Kurosaki Ichigo był nastolatkiem o nietypowym kolorze włosów, z grymasem niezadowolenia na twarzy i przede wszystkim dziecięcym przeświadczeniem, że jego nietypowość nie zwraca na niego pozytywnej uwagi, szczególnie kobiet. Inoue Orihime była jednak świadoma, że jej chłopak, który przez pracę shinigami dorobił się naprawdę dobrej budowy ciała, miał swoje wielbicielki. Było ich, wbrew jego przekonaniu, całkiem sporo. Kiedy ogłosił wszem i wobec, że jest jego dziewczyną, Orihime nie tylko dostawała gratulacje i jęki zawodu, ale także akty zazdrości. O żadnym incydencie mu nie powiedziała.

Ichigo był zbyt ślepy na te aspekty, a jego charakter nie pozwoliłby tego załatwić pokojowo. Świat żywych rządził się innymi prawami niż świat shinigamich, dlatego Orihime milczała. Nie chciałaby został zawieszony w szkole, albo miał inne problemy przez nią. Tylko, że jego fanki się powstrzymywały ze względu na jego obecność, ale teraz go nie ma. I Inoue ma problem. Spory.

Przełknęła ślinę, czując się niekomfortowo pod wpływem wzroku kilku dziewczyn. Za sobą czuła zimny dotyk ściany, który w tym wypadku nie dodawał jej otuchy. Mogła użyć swoich mocy, ale jej przeciwniczkami były zwykłe dziewczyny. Ludzie niemający żadnej energii duchowej. Wiedziała, w momencie, kiedy je ujrzała, że tym razem nie skończy się na drobnych otarciach.

-Twój książę cię zostawił…- Wysoka brunetka schyliła się ku niej, uśmiechając się szyderczo.

Nie odpowiedziała. Spoglądała na nie tylko spokojnie. Już kiedyś doświadczyła takich rzeczy. Potrafiła je przeżyć.

-Nie masz nam nic do powiedzenia?! Może i lepiej, bo my nie chcemy słuchać!- Mniejsza szatynka chwyciła ją za włosy, ciągnąc w dół.- I tak z tobą zerwie! Żaden facet nie lubi cnotek!

Przymknęła oczy, próbując ich nie słuchać. Próbując sobie wmówić, że ich słowa wcale ją nie ruszają, ale tak wcale nie było. Wiedziała, że Ichigo jest normalnym nastolatkiem i jest podatny na kobiece ciało. Ciało, które będzie widywał często na uniwersytecie. Dziewczyny mądrzejsze od niej, z obranym celem. Dlaczego nie miałby się nimi zainteresować i zaznać lepszego szczęścia?

Gdy ją wreszcie zostawiły miała kilka nowych siniaków i kilka nacięć na skórze. Czuła, że krwawi jej warga na skutek kontaktu z kolanem jednej z nich. Powinna wrócić do domu i się przebrać i na nowo uporządkować. Zamiast tego jak w amoku poszła do pracy.

Co jeśli Ichigo chciał ją w tym sensie, a ona się nie zorientowała? Co jeśli go zawiodła w jakimś aspekcie?

.

.

.

Nie wiedziała, co właściwie robi. Wzięła sobie trzy dni wolnego w piekarni, które miała do tej pory niewykorzystane i wsiadła w pierwszy lepszy pociąg do Tokio. Znała jego plan zajęć, wysłał jej wreszcie na maila, tak samo jak adres mieszkania, w którym teraz mieszkał, ponieważ do akademika się jednak nie dostał. Był zbyt bogaty według uniwersytetu.

Nie znalazł idealnego współlokatora, dlatego mieszkał sam. Uznał to za mniej upierdliwe niż użeranie się z kimś przez kilka następnych lat. Gdyby dostała się do Tokio, może nawet mogliby zamieszkać razem. Ichigo zawsze jej o tym mówił, że nie musiałaby się martwić o czynsz, że płaciłby wszystko sam, ale ona nie chciała się zgodzić, jak zwykle. A teraz? Biegła w stronę jego osiedla ignorując, że wydała wszystkie zaoszczędzone pieniądze, które miała przeznaczyć na dodatkowe kursy. Nie powinna tego robić, nie w takiej sytuacji materialnej, w jakiej się znajduje, ale nie mogła postąpić inaczej. Musiała go zobaczyć, chociaż na chwilę.

Zatrzymała się pod jego drzwiami zdyszana, łapiąc z trudem powietrze. Nacisnęła na dzwonek do drzwi, czekając aż jej otworzy. Jej żołądek ścisnął się niebezpiecznie, a w umyśle pojawiły się absurdalne obrazy.

-Tak?- Otworzył jej w rozpiętej koszuli, wreszcie godzinę temu skończył zajęcia. Gdy ją zobaczył otworzył szeroko oczy ze zdziwienia.- Hime?- Wyksztusił z ledwością, cofając się do środka, by ją przepuścić.

Weszła do środka, mamrocząc pod nosem przeprosiny za nagłe najście. Zdjęła szybko buty kierując się intuicyjnie do jego sypialni. Chłopak szedł za nią będąc jeszcze w szoku z jej nagłego pojawienia.

-Dostałaś wolne?- Powiedział wreszcie, próbując ułożyć sobie w myślach odpowiednie pytania, by nie zabrzmieć jakby jej tu nie chciał.

-Um, wzięłam sobie wolne.- Odparła podenerwowana siadając na łóżku.

-Tak za mną tęskniłaś? A może chciałaś sprawdzić, czy cię nie zdradzam?- Uśmiechnął się łagodnie, podchodząc do biurka by wyłączyć laptop.

-Nie… Znaczy tęskniłam!- Powiedziała prędko wstając z łóżka.

Czuła jak serce bije jej jak szalone, ale nie mogła się teraz wycofać. Postawiła swoją torebkę na ziemi, zdejmując kolejne warstwy ubrania aż została w samej bieliźnie. Ichigo odwrócił się do niej, rumieniąc się automatycznie. Nie spodziewał się takiego widoku. Otworzył usta w szoku, jednak zaraz je zamknął.

-Bo ja… Bo ja nie chcę stracić Ichi…- Jęknęła zrozpaczona, zaciskając dłonie w pięści.

-Czyli chcesz mi powiedzieć, że chcesz uprawiać ze mną…. Seks?- Powiedział spokojnie, zdejmując z siebie koszulę.- Jesteś tego pewna, Hime?

-Um…- Spuściła wzrok, nie będąc pewną, czy jej słowa nie zdradzą jej strachu.

Poczuła jego dłoń na swoim ramieniu, przyciągnął ją do siebie przytulając. Poczuła jak dreszcze wstrząsnęły jej ciałem. Nie było to nieprzyjemne uczucie, było za to zupełnie inne, niż dotyk przez ubrania. Objęła go nieśmiało, czując jak całe spięcie z niej ulatuje.

-Hime, nie wiem, kto ci nagadał głupot, ale na wszystko przyjdzie czas. Nie musimy się spieszyć. Oboje nie jesteśmy gotowi na taki krok. Ciągle się uczymy siebie, więc nie popędzaj tego. – Szepnął ją do ucha, jeżdżąc dłonią po jej plecach.- Ładnie pachniesz…

Zarumieniła się, wtulając się jeszcze mocniej w niego, by nie widział jej twarzy. On zaś uśmiechnął się łagodnie pod nosem, rozkoszując się jej bliskością.

-Przepraszam…- Wyjąkała zmieszana, odsuwając się do niego.- Jestem głupia…

-Nie jesteś… Po prostu jesteś zakochana.- Zaśmiał się pod nosem ciągnąc ją do łóżka.

-Ichi?- Powiedziała z nutą przerażenia, obserwując jego poczynania.

-Nie wiem jak ty, ale jestem okropnie zmęczony. Mało ostatnio spałem.

Uśmiechnęła się łagodnie, idąc za jego przykładem. Wiedziała, że ma rację. Na wszystko przyjdzie czas, nie musieli się śpieszyć z okazywaniem swojego uczucia, mogli to robić powoli, do końca swoich dni. Patrzyła jak zdejmuje jeansy z rumieńcem, nieważne jak starała się odwrócić wzrok to wciąż wracał do niego.

-Nadal używasz tego żelu pod prysznic, który ci kupiłem?- Spojrzał się nią pytająco, przykrywając ich kołdrą.

-Um… To źle?- Wtuliła się w niego, czując jak zmęczenie wreszcie bierze górę.

-Nie, bardzo lubię ten zapach, szczególnie jak go łączysz z tym balsamem.

Uśmiechnęła się na te słowa, nie mając siły już odpowiadać.

Wreszcie wróciła do domu.

Do Ichigo.

Wreszcie była bezpieczna.

If I tell you you're mine
It's like I told you honey