CHICAGO PD – PART II

ERIN POV

- Mężczyzna, 35 lat, rana postrzałowa ramienia. Brak rany wylotowej, przytomny, świadomy.

- Dobrze, dziękujemy detektywie, zajmiemy się nim.

PUF PUF PUF

Erin oblał zimny pot. Zaraz chwyciła radio i nacisnęła przycisk.

- Hej partnerze! Wszystko w porządku? … Jay?

Boże Jay… Zaczęła biec w jego kierunku, w między czasie radio zatrzeszczało.

- Erin… chyba mamy problem…

Czuła w tych słowach ból. Wiedziała, że ledwo mógł mówić.

- Jay trzymaj się! Już prawie jestem!

Erin jeszcze przyspieszyła. Ludzie wokół niej uciekali. Zaraz dostrzegła leżącą postać po drugiej stronie ulicy.

- Jay! O mój Boże… kochanie trzymaj się, wszystko będzie dobrze, tylko nie zasypiaj!

- 5021 George ! Mój partner został postrzelony! Potrzebuje natychmiastowego wsparcia na 29-tą!

- Zrozumiałem 5021 George, ambulans i wsparcie w drodze. Będą za 5 min.

- Hej Jay nie zasypiaj, słyszysz?! Nie waż się mnie tu zostawiać!

Erin wiedziała, że sytuacja jest krytyczna. Jay dosłownie leżał w wielkiej kałuży swojej krwi. Cholera… było jej tak dużo…

Próbowała zlokalizować dziury po kulach, ale krew przesłaniała cały widok. Jedna pocisk musiał uderzyć w lewe ramie, prawdopodobnie drugi poszedł niebezpiecznie blisko szyi. Kolejny strzał poszedł zaraz pod kamizelkę , w prawą dolną część brzucha. Wydawało się, że ta rana krwawiła najbardziej…

- Jasna cholera, ten gościu jest jakimś mistrzem w strzelaniu czy po prostu ma takie szczęście?!

- Albo ja…aaaahhhh… pecha… aaaaaaaaaaahhhhhhhhhhhhhhh

Jay aż się wygiął z bólu, który przeszedł jego ciało. Próbował od niego uciec, ale nie miał już siły.

- Przepraszam Jay! Przepraszam, ale musze spróbować zatrzymać krwawienie. Heeej! Nie zasypiaj! Słyszysz?! Kochanie nie wolno ci zasnąć!

- 5021 gdzie jest ta karetka?!

- Jeszcze 2 min.

- Jay słyszałeś? Jeszcze chwila, musisz wytrzymać! Patrz na mnie!

Erin klęczała w jego krwi. Była nią umazana po łokcie. Boże… traci zdecydowanie za dużo krwi…

- Erin… przepraszam. Tak cię kocham… aaahhhhh… przepraszam za wszystko.

Kaszlał, a krew spływała mu po brodzie.

- Jay nie waż się żegnać, wytrzymaj jeszcze trochę. Karetka już jedzie, zaraz będzie pomoc, tylko wytrzymaj jeszcze trochę, błagam cię!

- Kocham cie…..

Ciemność przesłoniła mu widok na Erin i stracił przytomność.

- JAY! Ja też cię kocham! Tylko błagam cie otwórz oczy! Nie poddawaj się!

Już nie zauważył kiedy karetka przyjechała. Ktoś odciągnął ją od chłopaka, by sanitariusze mogli pracować.

SANITARIUSZ POV

- Wstrząs hipowolemiczny. Cholera jedna kula musiała trafić w tętnice brzuszną!

- Oddechy krótkie, szarpane, bradypnoe. Dam mu maske, powinno pomóc. Prawdopodobnie dwie dziury w lewym ramieniu. Nie jestem pewny, za dużo krwi. Może mieć uszkodzony obojczyk.

- Ok. podłącz monitor pracy serca. Zabezpiecz ramie, ja się zajmę brzuchem i jedziemy.
Cholera! Ten brzuch za bardzo krwawi, nie zrobimy nic z tym tutaj, zabieramy go!

BIP BIP BIP BIP BIIIIIIIIIIIIII…

- Jasna cholera! Zatrzymał się! Bierz defibrylator, zaczynam uciskać!

- Trzymaj! Sprawdzam oddech! Brak! Intubuje… ok, wszedłem.

- Uwaga, ładuje 200! Czysto!

- Nic…

- Jeszcze raz! Ładuje 300, uwaga, czysto!

- Nic…

- Uciskam! … Ładuje jeszcze raz, 350! Uwaga, czysto!

BIP BIP BIP BIP BIP

- Boże… mało brakowało. Dobra zabieramy go. Panowie pomóżcie nam przenieść go!

Policjanci, którzy zebrali się w pobliżu przybiegli i bardzo ostrożnie pomogli przenieść bezwładne ciało detektywa na nosze.

- Detektywie, przyda nam się pomoc. Proszę cały czas uciskać worek ambu co 4s, właśnie tak. Poradzi sobie pan?

- Oczywiście.

- Świetnie, jedziemy!

Drzwi karetki zamknęły się i odjechali w asyście dwóch radiowozów…


Dzięki za przeczytanie! Zachęcam do komentowania, chętnie przeczytam co o tym myślicie :)