Za zbetowanie rozdziału dziękuję cheroine.
Niezrwnowaona, dziękuję, staram się ;). Może nie dokładnie następne rozdziały takie będą, ale w przyszłości na pewno powinno pojawić się kilka sytuacji, które powinny ci się spodobać. Główny bohater nie może mieć zbyt lekko ;). Chociaż cieszę się, że czekasz na rozdział, dobrze o tym wiedzieć :). I może nie wiem, czy dobrym określeniem jest słowo talent, dopiero się uczę, to pierwsze opowiadanie, jakie tłumaczę, o wiele większe brawa należą się autorce, która to wszystko wymyśliła ^^. I tak, staramy się szybko sprowadzać rozdział do użytku, chociaż, jak pewnie wcześniej widziałaś, nie zawsze jest to możliwe. W każdym razie staramy się, jak tylko możemy :). A co do ilości rozdziałów to, cóż, no tak, jest ich dużo, ale nie są długie, więc spokojnie można nad nimi popracować. Poprzednie dwa rozdziały były nieco dłuższe niż poprzednie, ale nie jest tak zawsze ;). Koma, taak, dokładnie. Ani ofiara, ani łowca nigdy nie przyznają się do swojej słabości - są na to zbyt dumni. I mówisz, że Tom coś kręci, hmm? A co takiego? ;) Veniti, cieszę się, że rozdział ci się podobał. nic nie szkodzi, że komentarz taki krótki, ważne, że przekazuje twoje emocje względem rozdziału. ;) Cookies. Alice, Harry myśli, że Tom nie ma serca, bo ten jest psychopatą - chociaż racja, niesamowicie martwi się o Pottera (do czego się, oczywiście, nie przyzna). A co do pytania o sequel i prequel - jeżeli tylko będziecie chcieli, to i je przetłumaczę. Kiedy będziemy bliżej końca zrobię jakąś ankietę, aby poznać wasze zdanie ;). Miniaturki natomiast tłumaczyć będę na pewno. :) Zimnokrwista, taak, stare dobre małżeństwo, tylko bez relacji romantycznej ^^. I naprawdę myślisz, że Voldemort byłby w stanie zaprzestać prób zabijania Pottera? :) Ariano, tak, ten fragment był naprawdę zabójczy. Cieszę się, że ci się podobał :). Nic nie szkodzi, że nie mogłaś wejść, ważne, że teraz jesteś ;). No i, oczywiście, że twoje uczucia względem ficka wciąż są jak najbardziej pozytywne :).
Dziękuję za komentarze - były niesamowite, miłe i sprawiły, że serce przyjemnie ścisnęło mi się na ich widok. Z tego też powodu znowu wrzucam rozdział wcześniej - mam nadzieję, że wam się spodoba.
Miłego czytania!
Słowniczek: wężomowa
Ulubieniec Losu
Rozdział pięćdziesiąty dziewiąty
- Co sprawia, że myślisz, iż chciałem z tobą o czymś porozmawiać? – zapytał Tom. Harry podniósł brwi.
- Nie no, poważnie? Musisz pytać? – wypalił z niedowierzaniem. W odpowiedzi Tom uśmiechnął się, po czym pochylił ku swojej torbie i wyciągnął… książkę. Harry spojrzał na niego nieufnie, chwytając ją, kiedy Tom przesunął ją w jego stronę. Przewodnik Empaty dla początkujących.
- Empaty? Empatia? To jest to coś, dzięki czemu ludzie mogą czytać emocje innych ludzi? – dopytywał się, zdezorientowany. – Bo ja nie jestem Empatą. Nie mogę…
- Nie jesteś Empatą – zgodził się z nim Tom, zgadując, dokąd zmierza. – Empaci mogą czytać wszystkie emocje, ty po prostu wychwytujesz moje i Voldemorta z powodu więzi pomiędzy duszami.
Więzi pomiędzy duszami… Harry zadrżał. Uch. To brzmiało jak coś miłego, przyjaźnie związanego z duszami, zupełnie przecząc całej tej przerażającej sytuacji z horkurksem.
- To i tak w zasadzie polega na tym samym – kontynuował spokojnie Tom. – Z uwagi na jawne załamanie się paradoksu – który, zanim to się stało, w pewnym sensie bez przerwy przerzucał cię pomiędzy naszymi umysłami, dzięki czemu nie zagłębiałeś się zbyt głęboko w żaden z nich, a przynajmniej nie wtedy, kiedy twój umysł był świadomy, dzięki naszym barierom oklumencyjnym – niedługo poczujesz, jak połączenie staje się coraz silniejsze, a co za tym idzie, prawdopodobnie zaczniesz odbierać coraz więcej emocji, tak jakbyś był Empatą, twoje natomiast zaczną być coraz mniej wyraźne. Nadążasz za mną do tej pory? – zapytał Riddle.
Harry zamrugał dwukrotnie, powodując u Toma cichy chichot.
- Ta książka nauczy cię, jak kontrolować emocje, kiedy już nadejdą, i jak oddzielić je od swoich własnych… czyli dokładnie to, co muszą robić Empaci. Więc przeczytaj to, naucz się tego i stosuj się do tego – poinstruował go Tom. – Niestety twoja sytuacja jest wyjątkowa, więc to jest najlepsze, co udało mi się znaleźć.
Chwilę zajęło Harry'emu uświadomienie sobie, że poczuł się poruszony tym, że Tom kłopotał się znalezieniem książki dla niego. Kolejną chwilę, aby ostrzegawcze światełko zapaliło się w jego głowie.
- Dlaczego mi to dajesz? – zapytał, marszcząc brwi. – Nie żebym tego nie doceniał, wielkie dzięki, ale…
Sekundę później jego głowa eksplodowała bólem, a jego zęby zacisnęły się, aby zapobiec jękowi wydostania się z jego ust. Jego oczy zaszły mgłą. A następnie to odeszło. Wpatrywał się bez tchu w Toma.
- Magia, potężna magia, jak wiesz, napędzana jest przez emocje – nieużywanie empatii na część połączenia będzie oznaczało ból, kiedy zaczniesz odczuwać emocje, zwłaszcza negatywne… jak to przed chwilą widziałeś. – Harry był niemal pewien, że usłyszał w jego głosie nutkę rozbawienia i skrzywił się. Sadysta. – To byłoby irytujące, jeśli załamywałbyś się za każdym razem, kiedy korzystałbym przy tobie z magii – oświadczył Tom – i nie będę ponosił za to odpowiedzialności. Tak więc… przeczytaj to, naucz się tego i stosuj się do tego.
Harry schował książkę do torby, rozmawiając z Tomem w momencie, w którym do sali wpadła wyglądająca na przerażoną Hermiona.
Wyraz twarzy Toma pozostał niewzruszony, jedynie z nutką irytacji oraz strachu niewidocznego dla kogokolwiek, kto nie dzielił z nimi połączenia.
Harry sam poczuł irytację na to, że ta irytacja tam była. To naprawdę nie zabiłoby Toma, jeśli ten włożyłby chociaż trochę wysiłku w to, aby nie traktować jego przyjaciół jak śmieci. Wstał.
- Co jest? – zażądał zmartwiony.
- On… V… Ty… V… - zdawała się zbierać w sobie. – Voldemort jest na zewnątrz zamku.
Harry poczuł się, jakby nagle znalazł się pod wodą, tonąc, każdy dźwięk wydawał mu się zniekształcony.
- Wszyscy cię szukają Harry, nauczyciele się zamartwiają – tylko ja wiedziałam, że tu jesteś z powodu ma… - Hermiona urwała nagle, zerkając na Toma. Harry skinął głową, dając do zrozumienia, że zrozumiał, wie, że chciała powiedzieć „mapy Huncwotów".
Tom wyglądał na zupełnie niewinnego, lekko zmieszanego i nieznacznie zirytowanego. Harry przyglądał mu się ostrożnie.
- Przysięgam na boga, jeśli coś o tym wiedziałeś… - zamarł. – Lepiej w tej chwili zacznij mówić. Co on tu do cholery robi? Nie jest tam… Mam na myśli…
Dlaczego Voldemort ryzykował podejście aż pod sam Hogwart?
- Dumbledore jest tam teraz – powiedziała bez tchu Hermiona. – Stara się to wszystko opanować i aurorzy zostali wezwani.
Harry poczuł, jak jego żołądek zaciska się. Czy Voldemort wiedział…? Nie, nie mógł. Tom twierdził, że nie powiedział mu o horkruksach! Ale nikt inny oprócz niego i Dumbledore'a o nich nie wiedział, sam Dumbledore nie powiedziałby nikomu, a Tom nie lubił się dzielić! On… on nigdy bezpośrednio nie potwierdził myśli Harry'ego. Sprawił, że jego odpowiedź brzmiała, jak gdyby to potwierdzał, ale nigdy… kurwa! Tom miał też pewną tendencję do patologicznego kłamania, kiedy mu to pasowało i Harry z całą pewnością dał mu jasno do zrozumienia, że nie zamierza w żaden sposób go popierać, jeśli powiedział o wszystkim Voldemortowi. W końcu to właśnie nastoletni Czarny Pan był tym, który zmodyfikował mu pamięć…
Dlaczego, na litość boską, czuł się tak bardzo zdradzony? Powinien był się tego spodziewać. Czuł się jak kompletny IDIOTA. Kiedy odwrócił się do Toma, czuł zimno, jakby został zanurzony w lodowatej wodzie. Chłopak uważnie go obserwował.
- Kłamałeś – powiedział stanowczo.
- Jestem psychopatą, jak już ustali…
- NIE! – krzyknął Harry. – Nie używaj tego jako wymówki… dokonałeś wyboru, nikt cię do niczego nie zmuszał. Ty cholerny draniu. Czy kłamałeś też w sprawie tego, co się stało, kiedy straciłem przytomność? – zażądał wściekle.
Hermiona zbladła.
- Och, więc wolałbyś być martwy? – zapytał delikatnie Tom. Harry potrząsnął głową, nie wierząc w to, co usłyszał.
- Wolałbym, byś nie siedział i nie kłamał mi prosto w oczy! Myślałem, że jesteś moim… - Harry przerwał sobie w połowie. Myślałem, że jesteś moim przyjacielem.
W oczach Toma pojawił się nagle dziwny błysk i Harry czuł, że jego czoło zaczyna kłuć od nadmiaru emocji, ale nie potrafił ich odczytać. Nie lubił tego połączenia. Jedynym powodem, dla którego zważał na nie wcześniej był strach przed tym, by Voldemort się dowiedział… a teraz wiedział.
- Przypuszczam, że wasza dwójka to wszystko zaplanowała, co? – Harry roześmiał się bez rozbawienia. – Znaleźliście jakiś sposób, by ominąć paradoks i pozwoliliście mi myśleć, że się zmieniłeś, czy nie tak było? Wiesz co… pieprz się.
Harry ruszył ku drzwiom, kiedy niewidzialne więzy zacisnęły się wokół jego lewego ramienia.
- Nie odchodź – rozkazał Tom, niemal sycząc. Harry czuł krew pulsującą w jego głowie, jego aura trzeszczała groźnie. – Nie rozumiesz…
- Nie, no właśnie, do cholery, nie rozumiem! – warknął. – Pozwól mi odejść albo przysięgam…
- Twoje serce się zatrzymało. – Niebezpiecznie spokojnie Tom zrobił krok w jego kierunku. – Rozumiesz, co to znaczy? Byłeś martwy!
Kiedy temperament wymknął mu się spod kontroli, Harry wyszarpnął różdżkę, ustawiając się w gotowości do pojedynku.
Obiecał mu pobyt w szpitalu…
