II
Alastor
Bitwa rozgorzała na dobre, zaklęcia uderzały o mury Hogwartu krusząc je i zaścielając nimi kamienne posadzki od wieków wydeptywane przez setki pokoleń uczniów. Zamek nie był w stanie powstrzymać agresorów na długo, a część jego obrońców leżała już martwa z rozrzuconymi ramionami i nieobecnym wzrokiem. Nagle kilkoro śmierciożerców znalazło się wewnątrz, siejąc zniszczenie. Gruby, kulejący i niezwykle poraniony mężczyzna parł do przodu odbijając urok za urokiem, jak gdyby prowadziła go jakaś potężna, nieziemska siła pchając go wciąż dalej i dalej. Uroki rozpryskiwały się przed nim niczym balon pełen wody zrzucony z dużej wysokości na betonową ulicę, znikając zanim zdążyły chociażby go dotknąć. Moody podniósł swoją laskę i odbił Zaklęcie Pełnego Porażenia Ciała, uchylając się jednocześnie przed zielonym błyskiem Klątwy Uśmiercającej. - We mnie Dołohow, we mnie?
Z laski Moody'ego błysnął złoty promień uderzając w pierś śmierciożercy. Ciemnowłosy mężczyzna padł trzymając się za serce z twarzą wykrzywioną w wściekłym grymasie z szeroko otworzonymi oczami. Moody ruszył dalej skupiając na sobie wzrok i zaklęcia śmierciożerców, zobaczył Weasleyów walczących z Carrowami, McGonnagall samotnie przeciwko braciom Lestrange, Delacrour i Kruma łączących swe siły w walce z trojgiem Malfoyów, ale mimo to szukał kogoś innego. Zobaczył go ściśle otoczonego przez najlepszych przyjaciół: Granger, Weasley, Weasley, Longbottom i Lovegood własnymi ciałami i różdżkami osłaniali Pottera przed atakiem śmierciojadów. Chłopak starał im się wyrwać, ale bezskutecznie, każde z nich trzymało go lewą ręką, podczas gdy w prawej dzierżyło różdżkę. Niedaleko nich Diggory walczył ze Snape'm, Fitwick z Thickensem, a bliźniacy z siostrami Rosier. Kątem oka zauważył, że w kręgu otaczającym Pottera jest wyrwa – to ta mała Weasley pobiegła na pomoc rodzicom, w tej samej chwili zdarzyły się trzy rzeczy: po pierwsze broczący krwią Diggory powalił Snape'a na ziemię, po drugie Potter wyrwał się Granger i Longbottom'owi i podbiegł do Diggory'ego, wreszcie po trzecie na jednej z blank w szarej mgle pojawił się Voldemort. Wycelował różdżką w Pottera i wypowiedział słowa Klątwy Uśmiercającej, w tym samym momencie, Alastor Moody pędem ruszył przed siebie. Na końcu różdżki Voldemorta pojawił się zielony płomień, który wystrzelił w stronę odsłoniętego Potter'a.
- Potter, ty łajzo! – Wykrzyknął Moody wskakując z rozłożonymi rękami pomiędzy chłopaka a szybujące ku mu zaklęcie.
Zielony promień uderzył go w pierś wybijając z płuc resztkę powietrza, upadł na plecy i umarł.
