- Chyba raczej miałeś nadzieję – wymamrotał Harry.

- Co powiedziałeś? - zapytał Severus.

Zwrócił się w stronę łóżka, zdjął szlafrok i stwierdził:

- Nie martw się. Możesz włożyć koszulę.

Nie mając odwagi odwrócić się, by mężczyzna nie mógł nic wyczytać w jego wzroku, położył się na swojej stronie posłania i obrócił w stronę ściany.

Cisza w pokoju brzmiała bardzo głośno.

Kilka minut później łóżko poruszyło się, gdy Severus do niego dołączył.

Zwykle, gdy jego kochanek kładł się wtulali się w siebie, nawet jeśli nie czuł się na tyle dobrze, by mogli uprawiać seks. Jednak dziś pozostał odwrócony tyłem do mężczyzny.

- Harry?

Mógł poczuć intensywny wzrok wbijający się w tył jego głowy.

- Dobranoc – powiedział tak spokojnie jak tylko mógł. W środku cały się trząsł i był gotowy się rozpaść. Po tym, przez co przeszli w ciągu ostatniego miesiąca nigdy nie sądził, że straci wszystko dlatego, że Severus został wyleczony. Sądził, że to uczyni ich życie lepszym, a nie sprawi, że seks stanie się zbędny, albo nawet gorzej, że Severus będzie się czuł jakby był mu coś winny.

- Jutro wyjeżdżamy i będziemy razem sami przez cały miesiąc. Wolałbym, gdyby nie było między nami niezgody – stwierdził Severus.

Harry przygryzł wargę i zacisnął pięść na kołdrze. Czy mężczyzna sądził, ze będzie się zachowywał jakby nic się nie stało, udawał, że wszystko jest w porządku?

- Nie mogę ci niczego zrekompensować, jeśli nie powiesz mi, co zrobiłem źle – stwierdził mężczyzna po długiej, pełnej napięcia ciszy.

- Nie zrobiłeś niczego złego. Nie możesz nic poradzić na to, co czujesz.

- Co czuję? - zapytał Severus. Nigdy nie słyszał kochanka tak zdezorientowanego. - Harry proszę… spójrz na mnie. Powiedz mi co jest nie tak.

Czując się jak idiota, odwrócił się. Trudniej było mu spojrzeć w te spostrzegawcze, ciemne oczy, niż stanąć na wprost Voldemorta. Trzymając się z trudem ostatkiem sił, walczył by powstrzymać się od oskarżeń:

- Chyba nigdy nie przypuszczałem, że przestaniesz się mną interesować, bo zostałeś wyleczony.

Gdy już wypowiedział te słowa, natychmiast chciał je cofnąć, bo sprawiły, że stał się zupełnie nagi i odsłonięty. Nie chciał czuć się jak przylepny, potrzebujący uwagi idiota, a jego oświadczenie takim go czyniło. Nawet wtedy, gdy sobą pogardzali, Severus zawsze darzył go szacunkiem. Nie chciał, by to się zmieniło.

- Co masz na myśli mówiąc, że „przestałem się tobą interesować"? Nie rozumiem – odpowiedział mężczyzna. W jego głosie nie było kpiny ani arogancji, tylko zmieszanie.

- Wiem, że w tym ostatnim miesiącu byłem… bardzo nieatrakcyjny. Każdy przestałby…

- Czyś ty oszalał? - przerwał mu Severus. - Dzień w dzień trułeś się dla mnie.

- To sprawia, że jesteś wdzięczny, nie zainteresowany. Uprawiałeś ze mną seks tylko dlatego, że wymieniałem to za krew. Teraz, gdy już jej nie potrzebujesz…

- Uważasz, że cię nie chcę ani nie potrzebuję – skończył za niego mężczyzna. Gdy spięty skinął głową, odpowiedział:

- Wszystko to spowodowały moje wątpliwości, gdy poprosiłeś bym nie wkładał koszuli nocnej?

Znów przytaknął, dopiero teraz zauważając, że pierś jego kochanka jest naga i że zostawił koszulę w szafie.

- Wiem kiedy kłamiesz, a ten komentarz o tym, że nie sądzisz, bym miał siłę był bzdurą.

- Tak, to prawda. Wybacz mi. Nigdy nie chciałem byś odebrał to jako… brak zainteresowania.

Chociaż uwielbiał dystyngowany i kulturalny sposób mówienia Severusa, to bywały chwile, gdy ten formalny sposób mówienia doprowadzał go do szału. Tak jak teraz. Chcąc przebić się przez konwenanse, stwierdził:

- Więc o co chodziło? I nawet nie próbuj się wykręcać. Widziałem, że nie chcesz.

- Przypuszczam, że byłem… zdenerwowany – odpowiedział mężczyzna po długiej chwili wahania, całe jego ciało napięło się w niechęci.

Zawsze, gdy Severus mówił o swoich emocjach, zaczynał zdanie od „przypuszczam", jakby naprawdę miał tak mało doświadczenia w mówieniu o własnych uczuciach, że nie wiedział w jaki sposób powinien się wyrażać.

- Zdenerwowany? - powtórzył zmieszany. - Czym?

- Tobą – odparł mężczyzna, wpatrując się w niego.

Mógł wyczytać prawdę w tych ciemnych, bezdennych oczach i nie wiedział jak powinien odpowiedzieć. W końcu zbliżył się do kochanka i zapytał łagodniej:

- Nie rozumiem. Dlaczego miałbyś być zmartwiony po tak długim czasie?

Ponieważ Severus nie brzmiał tak, jakby się nim brzydził teraz, gdy został wyleczony, położył dłoń na ramieniu towarzysza. Nie drgnął ani się nie odsunął, dzięki Merlinowi. Jeśli już, to wyglądał raczej jakby mu ulżyło.

- Mam kilka powodów, a wszystkie z nich uznasz pewnie za bardzo niemądre – powiedział Severus, biorąc głęboki wdech.

- Wciąż chciałbym je poznać.

Mężczyzna przytaknął.

- Odczuwałem te same wątpliwości, które właśnie wypowiedziałeś.

- Dlaczego? - Nie mógł sobie wyobrazić co takiego zrobił, by Severus mógł sądzić, że go nie pragnął. - Czy powiedziałem coś, co…

- Nie, tu nie chodzi o ciebie. Po prostu…

- Tak? - zachęcił go miękko.

- Musisz zrozumieć, że zanim poznałem stworzenie, które mnie przemieniło, byłem zupełnie niewinny. Nie, to słowo wprowadza w błąd. Byłem zupełnie niepożądany, byłem pariasem – poprawił się Severus, jakby zdecydowany, by powiedzieć mu całą prawdę.

Nie wiedząc, co powinien odpowiedzieć, pogłaskał ramię kochanka i stwierdził:

- To było dawno temu. Teraz wszystko się zmieniło.

- Tak, ale pytałeś co mnie dręczy.

- Wybacz mi, mów dalej – przeprosił Harry.

- Po tym, gdy zostałem zmieniony… wszystko, co musiałem zrobić, by ktoś mnie zapragnął, to stanąć wystarczająco blisko, by moje feromony zadziałały, a potem tylko pocałować ją albo jego. Już po jednym pocałunku enzymy w mojej ślinie gwarantowały, że partner zrobi wszystko, by tylko być ze mną. Teraz, gdy mam pięćdziesiąt lat, moje moce zniknęły – Severus urwał, jakby to wyjaśniało sytuację.

- Wciąż ich potrzebujesz? Masz teraz mnie – rzucił w ciszę.

- Mam ciebie dzięki tym mocom, bo na tyle podobały ci się niezwykłe wrażenie zapewniane przez… sypianie z wampirem, że zaoferowałeś mi swoją krew – stwierdził mężczyzna.

- Początkowo to była prawda, ale od miesięcy nie tylko to mnie przy tobie trzyma – poprawił go. - Zakochałem się w tobie już dawno temu. Nie wierzysz mi?

- Wierzę, że mnie kochasz – teraz, gdy wspomnienia tych wszystkich odczuć są wciąż świeże w twojej pamięci. - Te zmartwione oczy odwróciły się.

- Co to niby znaczy? - Wiedział, że nie spodoba mu się to, co jego towarzysz miał na myśli.

- To znaczy, że mam ponad pięćdziesiąt lat, związałem się z przystojnym, młodym mężczyzną, który jest o ponad dwadzieścia lat młodszy ode mnie, który mógłby zdobyć każdego, kogo pragnie tylko o to prosząc. To ten niesamowity aspekt mojego wampiryzmu przyciągnął do mnie tego młodego mężczyznę. A teraz… nie ma we mnie już nic niezwykłego poza ciałem, którego inni pożądali.

Harry ledwo mógł oddychać w ciszy, która nastąpiła.

- Nic niezwykłego? Oh Severusie. - Przełykając ślinę, objął kochanka ciasno. Ulżyło mu, gdy mężczyzna oddał uścisk, choć trochę bardziej desperacko, niżby tego chciał. Po dłuższej chwili powiedział:

- To ty jesteś niesamowity, nie seks.

- Sam mówiłeś ostatnim razem, gdy się karmiłem, że będziesz za tym tęsknił – przypomniał mu kochanek.

Nigdy by nie przypuszczał, że jego słowa będą wywrzeć taki efekt na Severusie.

- Będę tęsknił za tą intymnością, nie tylko dreszczykiem emocji. Gdy się karmiłeś, byłeś na mnie zupełnie skupiony. To moja krew utrzymywała cię przy życiu i byłem całym twoim światem. To się teraz zmieniło. Już mnie nie potrzebujesz w taki sposób. Nigdy więcej nie będziesz.

Severus uniósł głowę i odsunął się trochę, tak by ich spojrzenia się spotkały.

- Mogę już nie potrzebować twojej krwi, by przetrwać, ale zawsze będę potrzebował twojej obecności. Aż do dnia, gdy wyjdziesz przez te drzwi, a nawet później będziesz… jak to ująłeś, całym moim światem.

Wpatrując się w te oczy, nie mógł dyskutować z prawdą, jaką w nich dostrzegł, tak jak nie mógł zignorować faktu, że Severus całym sercem wierzył, że po pewnym czasie go porzuci.

- Dlaczego nie możesz uwierzyć, że ja czuję tak samo? - zapytał, odgarniając włosy mężczyzny z czoła. - Kocham cię tak bardzo, że wypiłem twoją krew, byśmy mogli razem wieść normalne życie. Nie wiem co więcej mógłby zrobić, by udowodnić ci moje uczucia. Dlaczego mi nie wierzysz?

Wzrok jego kochanka odwrócił się na moment. Bioąc się w garść, Severus spojrzał na niego i powiedział łagodnie:

- Teraz już odbijam się w moim lustrze. Wszystko, co czyniło mnie wyjątkowym zniknęło, pozostała tylko rozczarowująca powłoka i nieprzyjemna osobowość.

Wiedząc, że mógłby protestować, aż zrobi się niebieski na twarzy i wciąż nie dotrzeć do mężczyzny, położył go płasko na plecach i wszedł na niego. Oddech jego towarzysza wciąż był przyspieszony, gdy zniży głowę, by przykryć wąskie wargi własnymi. Wkładając w pocałunek wszystko, co czuł, całował swojego niepewnego kochanka z brutalną desperacją.

Przyciskając język do zaskoczonych ust, pieścił je długo i głęboko. Całowali się wiele razy odkąd mężczyzna się przemienił, ale nie w taki sposób i nie z taką pasją.

Severus nawet smakował inaczej. Te słodkie enzymy, które powodowały upojną rozkosz zniknęły. To, co pozostało, było bardzo ludzkie i to podniecało go na swój własny sposób. Może i nie mógł już zostać odurzony pocałunkami, ale bezradne poddanie się ust kochanka, powodowało nawet większą gorączkę.

Gdy odsunął się, by wziąć oddech, spojrzał w czarne oczy pełne seksualnego napięcia i powiedział:

- Ta powłoka, którą obrażasz, to mój ukochany, więc okaż trochę szacunku, gdy o nim mówisz. A jeśli chodzi o jego osobowość – dla mnie jest dobry. To wszystko o co proszę. Nie straciliśmy nic, czego nie dostalibyśmy w zamian w lepszej wersji.

- Co dostaliśmy w zamian, co zastępuje to, co czułeś, gdy byliśmy razem w łóżku?

Widział, jak wielkie zmartwienie przysparza to mężczyźnie.

Tak bardzo się bał tego, że Severus już nie będzie go pragnął, gdy nie potrzebował więcej krwi, że nigdy nie zastanawiał się nad odwrotną sytuacją, że to mężczyzna może się bać jego utraty. Przypuszczał, że obawy jego kochanka miały sens. Severus był od niego starszy o ponad dwadzieścia lat. Słyszał od kolegów z pracy, którzy mieli podobne do niego skłonności, że młodzi mężczyźni często męczyli się starszymi kochankami, gdy początkowy dreszczyk emocji zniknął.

Nie był jednak podobny do innych mężczyzn w jego wieku. Został złamany w środku, ale miłość Severusa go uleczyła.

Uśmiechając się łagodnie do tych niespokojnych, ostrych rysów, odpowiedział:

- Po pierwsze mogę cię całować dłużej niż kilka minut bez zawrotów głowy albo rozkojarzenia się. Właściwie, to mogę całować cię przez cały czas, gdy jestem w tobie. Mogę to robić godzinami, z wargami przyciśniętymi do twoich, gdy wchodzę i wychodzę z ciebie… jak to brzmi?

- Godzinami? - Severus uczepił się tego słowa, które zdawało się dla niego najważniejsze. Jego wymownie uniesiona brew świadczyła o wątpliwościach.

- Godzinami – potwierdził obiecując. - Chciałbyś żebym zademonstrował?

- Tak, chociaż wątpię, by którykolwiek z nas wytrzymał dziś wieczorem więcej niż pięć minut – odpowiedział Severus.

Harry zaśmiał się.

- Może i masz rację, ale przecież nie ma nic złego w próbowaniu, prawda?

- Tylko w celach naukowych – odpowiedział mężczyzna żartobliwym tonem, który uświadomił mu, że rozbawił Severusa tak, że ten zapomniał o swoim braku pewności siebie – choć na moment.

Znał towarzysza na tyle dobrze, by wiedzieć, że te zmartwienia w jakimś stopniu zawsze będą go nękały.

Czując się wystarczająco dobrze, by używać niemej magii, przyzwał lubrykant z pobliskiej szafki nocnej. Kładąc słoiczek obok prawego ramienia kochanka, pochylił się i pocałował go, długo i głęboko.

Przyciskał wargi do ust mężczyzny, głaszcząc jego boki i ramiona tam, gdzie mógł dosięgnąć. W końcu jednak zapragnął więcej.

Unosząc głowę pocałował szczękę Severusa i spędził dłuższą chwilę pieszcząc jego śnieżnobiałe gardło. Mężczyzna jęknął, gdy polizał miejsce za uchem, a jego ciało wygięło się w łuk.

Przesuwał się dobrze mu znanym szlakiem, liżąc i całując, od szyi do obojczyków, a potem wrażliwych sutków, gdy Severus jęczał pomiędzy gwałtownymi oddechami. Ssąc sutek pozwolił palcom przesunąć się na środek bezwłosego, płaskiego brzucha. Gładził miękkie włoski łonowe, a potem twardego członka sterczącego poniżej.

Severus zasyczał przy dotyku. Gdy wziął wilgotnego penisa w dłoń i ścisnął, mężczyzna wydał łkający dźwięk, jakiego nigdy wcześniej nie słyszał.

Zastawiając się czy ścisnął zbyt mocno, uniósł głowę, by spojrzeć na towarzysza. Twarz kochanka była zaróżowiona i rozdarta emocjami. Zawsze tak pełen kontroli, mężczyzna nie wyglądał w ten sposób, chyba że właśnie dochodził.

- Wszystko w porządku? – zapytał.

Severus wziął drżący wdech i wykrztusił:

- Ja… zazwyczaj tak się nie czuję.

- Jak? - spytał zmartwiony. Lekarstwo Slytherina mogło zmienić cokolwiek w organizmie kochanka.

- Tak… intensywnie. Normalnie byłem skupiony na twojej krwi będącej tak blisko… ahh… - słowa Severusa urwały się, gdy Harry zaczął kreślić językiem delikatne wzory na lśniącej główce członka.

Widząc, jak bardzo poruszony był jego towarzysz, językiem połaskotał wrażliwy punkt pod penisem, tuż pod główką. Krzyk, który wyrwał się dzięki temu prawie zrzucił go z łóżka.

Pot pojawił się na całym ciele Severusa, jego ciemna głowa zaczęła rzucać się na poduszce.

Zachwycony efektami jakie wywierał na Severusie, polizał niżej, po jądrach. Spędził długą chwilę liżąc je i ssąc. Mężczyzna był niczym zmysłowy szwedzki stół pełen przeciwstawnych smaków, zapachów i wrażeń dotykowych. Czuł słony smak potu i gorzki smak preejakulatu płynącego z tego wspaniałego członka. Słodki, podniecający zapach piżma podkreślał bardziej tajemniczy, prowokacyjny zapach wejścia do ciała kochanka. Kontrast pomiędzy twardym niczym stal penisem i aksamitnie miękkimi jądrami był zniewalający. Harry nie spieszył się, pieszcząc mężczyznę, który prawie dochodził i drżał w widocznej potrzebie.

Dopiero wtedy wziął imponującego członka do ust. Otwierając je szeroko, wziął kochanka głęboko do gardła, zaczął ssać i przełykać w rytmie, który Severus uwielbiał.

Mężczyzna załkał żałośnie i pchnął mocniej.

Przytrzymując mu biodra, wziął w siebie kochanka jak najgłębiej mógł. Palce mężczyzny zacisnęły się w jego włosach, przytrzymując głowę.

Jego ukochany jak zawsze miał rację. Nie wytrzymali kilku godzin.

Ledwie po trzech minutach Severus eksplodował w jego gardle z głośnym okrzykiem. Przełykał dokoła pulsującej erekcji, wyciskając z niej każdą kroplę.

Gdy penis zmiękł, odsunął się, całując zmniejszonego członka.

Zamiast się wycofać, possał lewe jądro. Potem opuścił je, by zająć się bardziej interesującym obszarem. Rozłożył wiotkie uda i uniósł je, by zyskać łatwiejszy dostęp.

- Mmm... co ty... oh... - jego zwykle bardzo elokwentny kochanek najwyraźniej stracił zdolność do wypowiadania myśli, gdy język Harry'ego prześlizgnął się po zaciśniętej szczelinie.

Choć tak wiele razy dotykał tam Severusa i brał go, to nigdy nie wkładał w niego języka. Potrzebował chwili, by się do tego przyzwyczaić. Pod pewnymi względami wciskanie twarzy pomiędzy czyjeś pośladki i zbliżanie się tak blisko, by dotknąć i czuć je, było bardziej intymne niż pieprzenie się.

Harry nie był pewien aż do tej chwili, czy będzie w stanie to zrobić. Jednak teraz, gdy jego język okrążał ciasno ściśnięty mięsień, słuchał ekstatycznych okrzyków od których był uzależniony tak, jak od wampirzej śliny. Wiedząc, że może sprawić, że jego powściągliwy i samotniczy kochanek zmieni się w nie mogącą się dokładnie wyrażać, błagającą istotę, szalenie go podniecała.

Harry spędził długi czas pieszcząc wejście, zanim nie dostał się do ciemnego środka.

Sądził, że już się przyzwyczaił do łkań Severusa, jednak te, które teraz wydawał były tak dzikie, że poprzednie wydawały się przy nich wręcz wyrafinowane. Czysta potrzeba w jego okrzykach przeszywała go niczym ogień i szła prosto do jego penisa. Chciał wziąć to, co tak chętnie mu ofiarowywano, jednak tym razem zamierzał zapoznać mężczyznę z nowymi rozkoszami, które zapewniało jego ludzkie ciało.

Pragnienie wzrastało z każdą sekundą, a Harry spędził długi czas gładząc ciasne wejście, ucząc się każdej zmarszczki i krzywizny. Dopiero, gdy poznał je doskonale, uniósł głowę i bez słowa przyzwał buteleczkę z lubrykantem.

Gdy popchnął kolana Severusa tak, by dotykały jego ramion, oszołomione oczy spoczęły na nim. Długa, ostra twarz jego kochanka wykrzywiła się w rozkoszy. Zupełnie odsłonięty i wrażliwy, mężczyzna był niemal niepodobny do warczącego, wyniosłego mistrza eliksirów Hogwartu.

Harry wziął sporą ilość pachnącego olejku na palce i włożył je w ciemne wejście. Łatwo weszły. Po krótkiej chwili, jego towarzysz pokryty był lubrykantem, rozciągnięty i gotowy.

Wyciągając palce, ustawił się i zamarł tuż przy wejściu, czekając aż Severus otworzy powieki i spojrzy mu w oczy.

Ciała ich obu były mokre od potu, który pokrywał ich w miejscach, w których się stykali.

- Następnym razem, gdy pomyślisz, że coś straciłeś albo, że mogę pragnąć kogoś innego, przypomnij sobie to. - Dotknął pokrytego lubrykantem mięśnia z jękiem i pchnął. Severus zaciskał się na nim jak rękawiczka. - Jesteś mój: sercem, ciałem i duszą. - Dotyk ciasnego kanału zaciśniętego na nim nie pozwolił mu mówić przez moment. Gdy sądził, że znów da radę się odezwać, powiedział:

- Należysz do mnie, teraz i na zawsze. Nie zostawię cię dla kogoś młodszego albo dla ładnej twarzy. Sądzisz, że ktoś inny mógłby mi dać to, co ty? - pchnął w kierunku, który jak wiedział trafi w prostatę kochanka.

Okrzyk wyrwał się z głębi duszy Severusa. Jego palce wpiły się w nagie ramiona i przyciągnęły go.

- Powiedz mi. Chcę to usłyszeć. Do kogo należysz? - wychrypiał zamierając w ciele mężczyzny.

Jego kochanek wyglądał na zagubionego. W jego błyszczących oczach nie było inteligencji, tylko czysta potrzeba.

- Powiedz mi - nalegał, wysuwając się. - Do kogo należysz?

Zdenerwowanie zmieniło ostre rysy w linie pełne desperacji, gdy starał się myśleć.

- Harry...

To była prośba, nie odpowiedź.

- Do kogo należysz? - powtórzył, wciąż się nie ruszając. Pot kapał mu z twarzy i spadał na mężczyznę pod nim.

Severus zdawał się zbierać w sobie. Z widocznym problemem, wyszeptał:

- Do ciebie. Należę do ciebie.

- A ja dbam o to, co moje - przyrzekł, w końcu znów się poruszając. Pchając w rytmie swoich słów, wychrypiał:

- Jesteś mój... mój... mój... i kocham cię... kocham... kocham...

Potem przyjemność wzrosła tak bardzo, że nic już nie powiedział. Przyciskając do siebie mocno ciało kochanka, pochylił się, a ich usta się spotkały, gdy był w nim zatopiony głęboko. Włożył język w usta Severusa i naśladował ruch penisa, wchodząc i wychodząc, wciąż i wciąż.

Twardy członek kochanka był uwięziony pomiędzy brzuchem mężczyzny, a piersią Harry'ego. Za każdym razem, gdy w niego wchodził, ściskał go pomiędzy ich ciałami, a Severus wydawał łkający, pełen potrzeby dźwięk.

Harry robił to tak długo jak tylko mógł, co trwało o wiele dłużej, niż się spodziewał po miesiącu wycieńczającej choroby. W końcu przyjemność płynąca przez niego stała się zbyt silna. Całe to wspaniałe, palące gorąco połączyło się błysk ekstazy. Wszystkie komórki w ciele Harry'ego płonęły, zmienione w czystą rozkosz.

W ostatnim, dzikim pchnięciu doszedł w Severusie. Niemal w tej samej chwili jego kochanek eksplodował pomiędzy nimi po raz drugi tej nocy, oblewając ich lepkim nasieniem.

Cała energia, którą Harry posiadał, zdawała się znikać wraz z ejakulatem. Opadł na mężczyznę bez siły, tak jak po karmieniu.

Przeszył go żal, gdy poczuł że wysuwa się z Severusa. Nigdy nie czuł się tak połączony z żadnym człowiekiem przez całe swoje życie. Tak śmiesznie, jak mogło to brzmieć, jednak gdy był w mężczyźnie, to czuł jak ich dusze się dotykają. Za każdym razem, gdy jego miękki penis wyślizgiwał się, było to niemal nie do zniesienia.

Nie pomógł Severusowi, który rozprostował się pod nim i położył nogi płasko na łóżku. Zamiast zsunąć się z niego, by ułatwić mu wyprost, chwycił się go ciasno, aż leżał plackiem na kochanku, z długimi nogami leżącymi na jego łydkach i ramionami obejmującymi go.

Jedna z rąk Severusa wyciągnęła się na chwilę, by nakryć ich kołdrą, jednak powróciła szybko, gdy tylko byli osłonięci od chłodu lochów.

Zdając sobie sprawę, że trochę się wcześniej zatracił, wyszeptał:

- Wszystko w porządku?

Severus parsknął.

- Mam się o wiele lepiej niż "w porządku". Sądzę, że niczego, co będziemy robić na naszych wakacjach, nie uda się porównać z tym, czego doświadczyłem.

Zadowolony z komplementu, uśmiechnął się prosto w gładką pierś i powiedział:

- Nie masz racji. Będziemy to robić na plaży w świetle księżyca, potem w pełnej słońca winnicy, na łódce kołyszącej się na falach Morza Egejskiego i...

- Powiedziałeś "w winnicy"? - zapytał Severus.

- Tak. - Uśmiechnął się na ten zszokowany ton. - Może w muzeum albo dwóch. Wiem, że chcesz stykać się z kulturą, gdy tam będziemy. To tylko początek. Spędzę resztę moich dni i nocy udowadniając ci jak niezwykły jesteś, Severusie Snape'ie i jak bardzo cię kocham.

Harry czekał zastanawiając się, co mężczyzna na to odpowie. Wiedział, że takie wyznanie czasem sprawiało, że jego dyskretny kochanek czuł się zakłopotany. Starał się być szczęśliwy dzięki tym kilku razom, gdy Severus przełamał się i przyznał, że go kocha, jednak czasem, tak jak teraz, tęsknił, by je usłyszeć.

Po dłuższej chwili, mężczyzna powiedział:

- Harry?

Słysząc że całe rozbawienie opuściło jego towarzysza, zapytał poważniej:

- Tak?

Nie wiedział, dlaczego nagle czuje takie zdenerwowanie.

- Kiedyś bałem się każdego wschodu słońca. Ty... zmieniłeś wszystko. Dałeś mi życie i nie mówię tylko o lekarstwie. Ja... bardzo cię kocham. Zawsze będę.

Czując się ogłuszony, pocałował gładką pierś pod swoim policzkiem i zacisnął ramiona dokoła Severusa. Nie sądził, że mężczyzna da mu takie werbalne zapewnienie.

- Ja czuję to samo. Umierałem z samotności zanim z tobą nie byłem.

Jego towarzysz pochylił głowę, by przycisnąć wargi do blizny na czole.

- Nigdy więcej. Jestem twój.

- A ja dbam o to, co moje - przyrzekł ziewając. - Więc pasuje - nie sądzisz?

- Mmmm - głos Severusa był senny.

Zaskoczony, bo nie sądził, że Severus Snape mógłby być kiedykolwiek tak otwarcie czuły, poruszył się, zmieniając pozycję na wygodniejszą. Czuł, że to dopiero początek niespodzianek, jakie zapewni mu kochanek.

Odpływając, pomyślał że może były wybawiciel Czarodziejskiego Świata i były wampir są w stanie znaleźć razem miłość i szczęście. W końcu zdarzały się dziwniejsze rzeczy.


No i wreszcie koniec. Dziękuję wszystkim, którzy czytali tę historię i komentowali. Mam nadzieję, że spodobała wam się tak jak mnie :)