Litwa, Białoruś, Rosja; LietBel; ni ciula nwm co
To, że Litwa podkochiwał się w Białorusi nie było niczym zaskakującym. Rosja nawet by sobie życzył, aby siostra zajęła się Torisem, byleby tylko wreszcie miał z nią spokój. Ale była jedna kwestia, o której wiedziały tylko personifikacje mieszkające w domu Ivana. Kwestia, której nikt nie chciał wyjawiać.
Wszystko zaczęło się w momencie, gdy wyszło na jaw, iż Laurinaitis jest masochistą. Wtedy to Natalia zrozumiała dlaczego brunet był tak trudnym przeciwnikiem do eliminacji*. Jakiegokolwiek ataku fizycznego, by nie użyła, dla niego byłoby to przyjemnością**. Myśląc tak nad opracowaniem innego sposobu na pozbycie się oponenta, wpadła na coś zupełnie bardziej genialnego. Dlaczego by tak tego nie wykorzystać? Nie dość, że był masochistą, to jeszcze był w niej szalenie zakochany! A przecież czego nie robi się dla miłości... na jej twarz wpełzł pełen zła uśmiech. Jeśli nie możesz czegoś pokonać, spraw by to coś przeszło na twoją stronę. A przecież, gdy owinie sobie Litwe wokół palca i każe mu zerwać przyjaźń z Polską, braciszek na pewno się ucieszy! W końcu taka strata dla ich kuzyna będzie bardzo bolesna i na pewno odbije się na jego zdrowiu psychicznym, i będzie cierpiał jeszcze bardziej! Białowłosa westchnęła na samą myśl o tryiumfie. Podwójne zwycięstwo! Zapiszczała z radości, jednak szybko się ogarnęła, rozglądając dookoła czy nikt tego nie widział. Nie mogła sobie pozwolić na takie zachowanie. Musi być opanowana i nie działać pod wpływem emocji. Teraz należało znaleźć bruneta, a wtedy najważniejszy punkt planu zostanie wykreślony. Opuściła swój pokój. Na pewno trójka bałtów jest gdzieś razem, a jak nie, wystarczy poszukać brata. Zresztą i tak był jej potrzebny do omówienia pewnej kwestii...
Przeszła przez korytarz, uważnie nasłuchując czy z żadnego z pokoi nie dobiega jakiś dźwięk wskazujący na czyjąś obecność. Niestety nic takiego nie wychwyciła. Dlatego udała dalej się prosto do biura Rosji. Odpuściła sobie pukanie i jak gdyby nigdy nic wparowała do pomieszczenia. Ivan na jej widok drgnął, ale starał się zachować dobrą minę
- Białoruś! O co chodzi siostrzyczko? - spytał mile i jak najbardziej tylko mógł naturalnie, by nie okazać zdenerwowania tą nieoczekiwaną wizytą.
- Chcę pogadać o Litwie. - oznajmiła, zakładając ręce na piersi
- Litwie? No dobrze... więc mów. - totalnie go zaskoczyła go ta prośba, ale z drugiej strony odetchnął z ulgą, wiedząc, że nie będzie go dręczyć małżeństwem... przynajmniej na razie.
- Chce go na własność! - oświadczyła stanowczo
- Na własność? Siostro to niemożliwe, товарищ*** jest mi potrzebny i... - Natalia podeszła do biurka i oparła się o nie dłońmi z taką siłą, że wszystko na nim podskoczyło, a sama patrzyła na Ivana z wściekłością w oczach - I w sumie tylko do papierkowej roboty, więc sądzę, że się jakoś dogadamy! - dokończył szybko i nerwowo.
- Och, chodziło mi o to, aby głównie słuchał się mnie, ale skoro proponujesz taki układ, to się nie obrażę. - odparła - Więc, gdzie mogę go znaleźć?
- Zapewne w swoim pokoju wypełnia dokumenty, które mu dałem przed obiadem. - Białoruś miała tą przewagę, że wkurzona była o wiele bardziej groźniejsza niźli by się wydawało. A Rosja nie miał zamiaru do tego doprowadzić. Nagle rozległo się pukanie, po czym drzwi się otworzyły i staną w nich Toris z plikiem kartek w ręce.
- O wilku mowa! Dobrze, że przyszedłeś! - oznajmił Ivan. Brunet wydawał się lekko zdezorientowany sytuacją, ale wszedł i zamknął za sobą drzwi
- Skończyłem wypełniać dokumenty... - powiedział niepewnie i podał je Rosji
- Wspaniale! A teraz mam dla ciebie bardzo ważną informacje. Od teraz będziesz wypełniał każdą prośbę Białorusi, ale nie zwalnia cię to z obowiązku zajmowania się papierkową robotą i nie myśl, że masz coś tu do gadania, bo nie masz. - powiedział wesoło jasnowłosy. Litwa przez chwile stał i próbował zrozumieć co się dzieje, ale Natalia nie była cierpliwa
- Nie stercz tak tylko chodź. - rzuciła bezceremonialnie i wyszła, Toris szybko się otrząsnął i poszedł za nią zamykając drzwi. Czy w takim razie będzie spędzał z nią więcej czasu? Jeśli tak, to był zadowolony z tej decyzji, ale pytanie brzmiało, czyja to była inicjatywa? Na pewno nie jej, choć miał szczerą nadzieje, że tak było. Postanowił się nie odzywać, aż nie dojdą do nieznanego mu celu. Musiał co chwila przyśpieszać, żeby nadążyć za nią kroku. Wreszcie dotarli do jej pokoju, co go znowu zaskoczyło. Nigdy w nim nie był, a to, że jego wpuszczała było jednym wielkim szokiem. Zamknął za sobą wejście. Jasnowłosa stała na środku pomieszczenia i wpatrywała się w niego z założonymi rękami. Brunet szybko się rozejrzał dookoła. Jedno okno, zasłonięte koronkową firanką, pod nim stolik, na którym stało zdjęcie z rodzeństwem, łóżko po prawej i szafa z komodą oraz regał z książkami. Było tu nawet przyjemnie... no może po za wbitymi nożami w ścianie.
- A teraz słuchaj, tak, żebym nie musiała powtarzać. Powiedzmy, że doceniam to... jak się dla mnie starasz, więc chce cię mieć blisko siebie.- te słowa nie przeszły jej łatwo przez gardło, ale dla świetności sprawy musiała to przetrzymać - Dlatego postanowiłam, że będziesz mi na rozkaz, jasne?
Dla Torisa ten dzień był już jednym wielkim zaskoczeniem. Najpierw wpuszcza go do pokoju, teraz wyjaśnia dlaczego ma się jej słuchać i stwierdza, że docenia jego starania dla niej. Był pewien, że to tylko sen po męczącym dniu. Na wszelki wypadek uszczypnął się w dłoń za plecami, ale nie pomogło. On tu stał. Tak naprawdę. Białoruś posłała mu wrogie spojrzenie.
- J-jasne! - przytaknął - Wszystko rozumiem!
- No. Tak jak powiedział brat, nie zwalnia cię to z dotychczasowych obowiązków, jednak moje słowo masz stawiać jako pierwsze do wykonania. Mam nadzieję, że jesteś zadowolony z tej decyzji... - dodała spoglądając w bok. To było tak... tak... ugh! Aż nie miała słów by określić jak bardzo było to żenujące! Jak żenująca jest ta sytuacja! Ale jeśli plan ma się powieść, to zyska nie tylko wiernego psa, ale i Rosję... miała tylko cichą nadzieje, że zdoła się przyzwyczaić do okazywania Laurinaitisowi czegoś na wzór czułości... to zapowiadało się okropnie.
- Oczywiście! - w końcu i tak nie mam nic do powiedzenia w tej sprawie... Dodał sobie w duchu. Ale cieszył się mimo wszystko. Będzie w końcu bliżej jej.
- Dobra. Przede wszystkim zmienisz pokój, na ten obok mnie, żebyś był blisko. Są wolne, więc śmiało się przenoś. Najlepiej zaraz. No i ostrzegam, że lepiej byś niczego nie schrzanił, bo obiecuje ci, że z chęcią w takim wypadku zrobię tobie krzywdę! Jasne?
- Jasne! Nie zawiedziesz się na mnie!
- No. A teraz leć po swoje rzeczy, jeśli jakiekolwiek masz. - mruknęła i odwróciła się do okna. Laurinaitis zrobił jak kazała. Ruszył do swojego dotychczasowego pokoju po... no właśnie. W sumie wszystko co miał aktualnie to ubrania i dokumenty, które dawał mu Rosja. Nie musiał, więc się jakoś specjalnie użerać ze szpargałami. Wziął wszystko najzwyczajniej w rękę i zabrał.
_
* - Taka Białoruś z przetykaczką do kibla i tym czymś do ubijania jajek, drąca się "EXTERMINATE"... O NIE, MOJA WYOBRAŹNI XD
** - nie sądzicie, że to wyjaśnia tak trochu dlaczego LietPol nie jest kanonem?... jestem okropna XD
*** - т - t, о - o, в - w, а - a, р - r, и - i, щ - szcz. Tak jakby kto w cyrylice nie umiał. To je po rusku "kompan". Nie, nie "towarzysz". Ruska jazyk, oszukańcza jazyk.
[Dop. Lizzie: ale wiesz, że to właściwie to samo? XD
Dop. Afie Dopisku Lizzie: różnią się pod względem zła!]
Dobra. Zanim ktoś się spyta czy to nie skończy się jak z Zaginioną Wódką to od razu mówie, że nie. Druga część sobie grzecznie leży w trakcie korekty, a trzecia się pisze.
Wiecie, ja nie shipuje LietBel, aczkolwiek nie przeszkadza mi jego istnienie w przeciwieństwie do niektórych... *mamrot klnienia*, ale chciało mi się coś napisać takiego, więc no. Jest.
-Alfie
