Tales from Angels Sky...
Disclaimer: Nie posiadam praw autorskich do prac, które zainspirowały to opowiadanie.
Bohaterowie, etc. należą do L.J. Smith i do Producentów serialu "Vampire Diaries" - "Pamiętniki Wampirów"
Jestem jedynie autorką swoich własnych, oryginalnych bohaterów.
Rozdział 3
Wiedziała do czego zmierza i już nawet nie miała w tym momencie siły się przed tym bronić. Kiedy poczuła jego usta na swoich, odczekała zaledwie chwilę, by odpowiedzieć na pocałunek. Przyciągnęła go do siebie bliżej, chwytając za kołnierz jego skórzanej kurtki. Miała ochotę przez moment nie myśleć o niczym, zapomnieć o wszystkich jego przewinach i… po raz pierwszy od dwóch dekad – naprawdę dobrze się bawić. Pomyślała, że przecież ma jeszcze dużo czasu, żeby mu wygarnąć, co też takiego narobił…
Zaczęła zsuwać mu z ramion kurtkę i rozpinać koszulę, czując, że Damon podwija jej sweter i swymi zręcznymi dłońmi sięga do jej stanika. W głowie cały czas jakiś głos krzyczał: „Szybciej! Szybciej! Szybciej!". Fakt, że wciąż była na niego wściekła, tylko pobudzał ją do działania…
W tym momencie zrzucili z ławy jedną z kryształowych szklanek do kompletu z karafką. Dźwięk tłuczonego szkła zabrzmiał w głowie Abby jak odgłos wystrzału. Instynktownie z całej siły odepchnęła od siebie Damona i w jednej sekundzie znaleźli się po dwóch przeciwnych stronach pokoju. Oboje dyszeli ciężko i gdyby ktokolwiek wszedł do domu w tym momencie, byłoby oczywiste, do czego przed chwilą prawie doszło.
W jego oczach widziała, że nie rozumie, dlaczego tak zareagowała. Wyglądał jak wcielenie męskiego seksapilu. Miała ochotę przylgnąć do niego całym ciałem i domagać się, by zrobili to tu i teraz. Jednak w tym momencie doszedł do niej głos rozsądku, który nakazał jej oddychać głęboko i przygładzić włosy, które dzięki działaniom stojącego naprzeciw niej faceta zaczęły znów odstawać na wszystkie strony.
Weź się w garść! – krzyczał jej rozsądek.
Miała ochotę parsknąć śmiechem. Damon znał ją dobrze. Zdawał sobie sprawę z tego, jakie robił na niej wrażenie. Doskonale wiedział, jak na nią działa i zawsze bezwzględnie to wykorzystywał.
– Co to było, do diabła?! – Spytał, nie zawracając sobie głowy poprawianiem swego wyglądu. W przeciwieństwie do niej, nie próbował także się uspokajać – wściekłość wręcz z niego parowała.
– Masz rację. – Wciąż było jej trochę ciężko oddychać, więc co chwila musiała przerywać. – Może i mam ochotę na powtórkę. – Założyła ręce na piersi, by w ten sposób stworzyć dodatkową barierę między nimi. – A ty jesteś w tym niezły, nie zaprzeczam. – Rzuciła mu wyzywające spojrzenie, modląc się, by uwierzył w jej teoretycznie bogate doświadczenie. – Ale miewałam lepszych. – Nie, żeby sobie jakichś przypominała, ale co tam… Zaczęła do niego powoli podchodzić, wymachując zgrabnymi biodrami. – Więc teraz proponuję… - Była już zaledwie kilka kroków od niego. – Żebyśmy… - Trzy kroki. – Odpuścili sobie… - Dwa kroki. – Tę gadkę-szmatkę… - Na wyciągnięcie ręki. – I przeszli do sedna. – Abby stanęła tuż przed Damonem i wytężała wszystkie siły, by nie dać się oczarować jego błękitnym oczom. To ona miała przejąć kontrolę nad sytuacją. Żeby rozproszyć jego uwagę, twarz miała już przy jego twarzy. – Więc teraz powiesz mi, co ci, do cholery, strzeliło do głowy, że sprzedałeś waszą historię pieprzonej autorce młodzieżowych romansideł!
Damon szybko doszedł do siebie i słuchał Abbey jednym uchem, a wszystko wylatywało mu drugim. Był przede wszystkim skupiony na tym, jak seksownie kręciła biodrami i jak bardzo, zamiast gadać, wolałby uprawiać z nią seks. Doskonale wiedział, do czego zmierzała i nie miał zamiaru zawracać tym sobie głowy.
Zmrużył oczy i przybrał na twarz krzywy, lekceważący uśmieszek, po czym, zanim zdążyła zareagować, skradł jej mocnego całusa i w mgnieniu oka znalazł się za tuż za nią. Odsunął jej zmierzwione włosy na jedno ramię i szepnął:
– Chciałem ci sprawić przyjemność, kiedy będziesz mi za to zmywać głowę.
Wrócił do ławy i odwrócony do niej dopił swojego bourbona, uśmiechnął się pod nosem z satysfakcją i czekał na potok przekleństw, który musiał nastąpić. Kiedy Abbey skończyła, spojrzał przez ramię, a ona była już tuż za nim. Ogień – ten ogień, za którym tęsknił przez lata – znów jaśniał w jej orzechowych oczach. Uniósł na nowo wypełnioną alkoholem szklankę w toaście.
– Trzeba przyznać, że znacznie wzbogaciłaś swoje słownictwo. Nie wiedziałem, że grzeczne dziewczynki, takie jak ty, w ogóle wiedzą o istnieniu takich wulgaryzmów. - Gdyby jej wzrok mógł zabijać, padłby już martwy. Ale zaraz, chwileczkę – on już był martwy!
- Miałam świetnego nauczyciela...
To zmierzało donikąd. Abby wyraźnie to czuła. Zanim wyciągnie z niego porządne wyjaśnienia, wylądują razem w łóżku albo na stole i wyrzuci z siebie jeszcze z dziesięć razy mięsną wiązankę.
Odkąd sięgała pamięcią, do spotkania z nim była przerażająco grzeczną, zacofaną i naiwną panienką z dobrego domu, która oprócz kilku znaczących epizodów na początku wampirzej kariery co najwyżej kilka razy wyssała krew z człowieka powodując śmierć. To Damon zaczął budzić w niej najgorsze instynkty...
Pewnie gdyby spędziła ostatnie lata z rodziną nie doszłoby do tego, ale od momentu rozstania z Salvatore'em aż do minionych wakacji jej kontakty z siostrą i rodzicami były jedynie telefoniczne lub przez Skype'a i maila. Właściwie nie ruszyła się z Wielkiej Brytanii przez cały ten czas, a wakacje spędzała u przyjaciół w ich zamku w Szkocji.
W obecności Damona wszelkie ograniczenia, które sobie stawiała, znikały samoistnie. Tym razem dla wzmocnienia swoich racji wymierzyła palec w jego pierś, zmrużyła z wściekłości oczy i zaczęła przez zęby wyrzucać z siebie słowa.
- Do cholery, Salvatore, nie interesuje mnie, co myślisz o moim słownictwie. Jeśli jednak nie powiesz mi, jak to się stało, że stałeś się głównym bohaterem pieprzonego serialu, to wsadzę ci kołek w tyłek tak głęboko, że wyjdzie drugą stroną!
Damon obserwował z rozbawieniem, jak nie potrafiła trzymać emocji na wodzy. Wiedział, że dopóki nie poznała jego, raczej nie miała z nimi większego problemu. Złapał ją w pasie i przyciągnął do siebie tak, że stykali się nosami, po czym, patrząc jej prosto w oczy, z krzywym uśmieszkiem na ustach, wymruczał:
- Mam zdecydowanie lepszy deal dla ciebie, droga Abbey. Wierz mi, nie pożałujesz…
Soundtrack:
Glee Cast/Rolling Stones - You Can't Always Get What You Want
A/N: Zabawa dopiero się rozkręca... ;)
Do kolejnego rozdziału!
VeraDeDiamant
