Tales from Angels Sky...


Disclaimer: Nie posiadam praw autorskich do prac, które zainspirowały to opowiadanie.
B
ohaterowie, etc. należą do L.J. Smith i do Producentów serialu "Vampire Diaries" - "Pamiętniki Wampirów"

Jestem jedynie autorką swoich własnych, oryginalnych bohaterów.


Rozdział 7

Wspomnienia Abby

Pozbyły się go. Osobiście dopilnowały, by odjechał poza granice stanowe. Mogły odetchnąć z ulgą. Przynajmniej na jakiś czas. Udało im się nawet skutecznie posprzątać po tym draniu, a Bee nie musiała nawet ujawniać, że jest czarownicą.

Wyczerpana Abby wróciła tego wieczora do Angels Sky i natychmiast skierowała się do spiżarni w poszukiwaniu torebek z krwią. Trudno jej się było przyznać samej przed sobą, że chciała go jeszcze chwilę zatrzymać. Tak już długo trzymała się z dala od facetów, że widok tego jakże interesującego okazu od razu poprawił jej humor. Jednak – czy rzeczywiście chciała mieć do czynienia z takim bydlakiem? Nie, zdecydowanie nie.

Miała ochotę natychmiast skierować się na strych, by znów uczyć się na pamięć rysów twarzy wytworu swojej wyobraźni zmaterializowanego na tej przeklętej ścianie. Zamiast tego jednak skierowała swe kroki do salonu, by jak najszybciej napić się ulubionego bourbona taty. Od dawna nie miała w ustach alkoholu, ale to była przecież wyjątkowa sytuacja.

Nalewała właśnie bourbona z kryształowej karafki do szklanki do kompletu, gdy usłyszała za sobą:

- Też chętnie się napiję…

Kiedy się odwróciła w stronę źródła głosu, niewiele brakowało, by pełna szklanka wypadła jej z ręki.

Był tam. Rozsiadł się wygodnie w klubowym fotelu dokładnie naprzeciwko niej. Na twarzy miał ten krzywy, wszystkowiedzący uśmieszek, który bawił ją, ale jednocześnie irytował. Zebrała się jednak w sobie i zdołała przesłać mu lekceważące spojrzenie.

- Czyżbyś zmienił zdanie, Salvatore? Jednak spodobał ci się ten kołek?

W nadzwyczaj irytujący sposób uniósł jedną brew.

- Wiesz… Abigail Donovan, – Zaakcentował jej imię i nazwisko, dając do zrozumienia, że z łatwością sam dociekł tego, kim ona i Sabine są. – że twój sposób ubierania się obraża nas wszystkich? – Dodatkowo lustrował ją od stóp do głów, nie kryjąc tym razem odrazy, jaką wywołało w nim jej ubranie.

Abby, chociaż celowo ubierała się tak koszmarnie, jak tylko było można, poczuła się silnie obrażona jego komentarzem i przez chwilę nie odpowiadała, a zamiast tego wypiła jednym haustem całą zawartość szklanki. Nawet prawie udało jej się nie zachłysnąć. To było w końcu jak jazda na rowerze – tego się nie zapomina…

Damon w tym czasie kontynuował swój monolog.

- Wiesz, Abigail… Abby… Abbey? – Kiedy nie odpowiedziała, wybrał sobie sam sposób, w jaki zamierzał się do niej zwracać. – Więc, Abbey, muszę przyznać, dostajesz punkty za element zaskoczenia. – Oparł głowę na dłoni, obserwując ją jak przedmiot badań. – Naprawdę nie spodziewałbym się, że ktoś wyglądający tak niewinnie jak ty mógłby być takim samym bezwzględnym krwiopijcą jak ja.

Abby odstawiła szklaneczkę na tacę, założyła ręce na piersi i stanęła tak prosto, jak tylko mogła, by samej sobie dodać pewności siebie.

- Czego chcesz? Dostałeś wybór i z niego nie skorzystałeś. Rzeczywiście aż się prosisz o ten kołek. A przy okazji: wcale nie jesteśmy nawet podobni…

W mgnieniu oka znalazł się tuż przy niej i przekrzywił głowę, przypominając przez chwilę kota, który obserwuje swoją ofiarę.


Wspomnienia Damona

Nie chciał się do tego przyznać nawet przed samym sobą, ale zaczęła go interesować ta dziwna dziewczyna. Nie potrafił uwierzyć, że wampirzyca mogła sobie pozwolić, by tak koszmarnie wyglądać na własne życzenie; że w ogóle jakakolwiek kobieta byłaby do tego zdolna. Już sam fakt noszenia tych obrzydliwych patrzałek przy doskonałym wampirzym wzroku tworzył serię pytań, na które chciał uzyskać odpowiedź.

Od dawna nie poczuł dużej dawki adrenaliny w tak krótkim czasie. Wyraźnie bardzo tego potrzebował, a podejrzewał, że dalsze kontakty z Abbey Donovan z pewnością mogłyby mu tego dostarczyć.

Kiedy stał tak blisko niej, znów znalazł się pod urokiem jej orzechowych oczu. Chyba przez całe swoje życie nie miał do czynienia z kobietą, która poprzez jedno spojrzenie wyrażałaby tyle emocji jednocześnie.

Może była trochę monotematyczna w swoich wypowiedziach – no bo ileż można gadać o tym przeklętym kołku? Zdawał sobie jednak doskonale sprawę z tego, że był to efekt zdenerwowania. W tym momencie, kiedy stał tak blisko niej, całą swoją postawą wyrażała, jak bardzo działa na nią jego obecność. Wydawało się, że przez chwilę na świecie istnieją tylko oni dwoje.

W teorii opanowana, wyraźnie skrywała prawdziwą pasję i niespożytą energię pod powłoką lekceważenia i irytacji. Aż się prosiła, by ją odkryć. Już widział, do czego mogła być zdolna, kiedy zdołała zaatakować go z zaskoczenia.

Mierzyli się na spojrzenia, siłując się, kto pierwszy odwróci wzrok. Damon jednak nie miał sobie równych w tej grze. Nim się zorientowała, zerwał jej z nosa te okropne okulary i wyrzucił je daleko za siebie. Stopniowo przybliżał swoją twarz do jej i nie dawał jej szansy ucieczki.

- Oboje wiemy, że wcale nie użyjesz tego kołka. – Uśmiechnął się zachęcająco, kiedy dzieliło ich zaledwie kilka centymetrów.


Wspomnienia Abby

Z niewiadomych dla niej przyczyn nagle ujął jej twarz w dłonie. Abby odczuwała silną potrzebę ucieczki, ale w jakiś niewyjaśniony sposób stała jak sparaliżowana i nie była w stanie w ogóle się poruszyć. Mogła tylko obserwować, jak Damon coraz to zmniejsza dystans między nimi, a jego oczy nabierają srebrzystego odcienia. Domyślała się właściwie, co on miał zamiar zrobić, ale - chociaż żyła już sto pięćdziesiąt lat - z powodu absolutnego braku doświadczenia nie miała pojęcia, jak tego uniknąć.

Wydawało jej się nawet, że przez ułamek czekał na jej zezwolenie. Nie potrafiła odpowiedzieć. Sam odczytał jej podświadomą zgodę i wykorzystał to.


Wspomnienia Damona

To powinien był być zwykły pocałunek. Przecież dla niego to nie była żadna nowość. Coś jednak spowodowało, że różnił się od miliona poprzednich – wyczuł to jakimś szóstym zmysłem. I to wcale nie daltego, że dziewczyna potrafiła genialnie całować...

W niezrozumiały sposób zdał sobie sprawę z tego, że całując tę dziewczynę przekroczył jeden z tych punktów, z których nie ma powrotu. Zignorował jednak podszepty instynktu, który kazał mu natychmiast się wycofać. Wbrew samemu sobie, miał wielką ochotę poznać bliżej Abbey. Ponieważ szybciej działał niż myślał, efekt mógł być tylko jeden. Wolał nawet nie zastanawiać się, jaki.

Dopiero po dłuższej chwili odsunął się, ale tylko o kilka centymetrów od jej twarzy. Jak oczarowany podziwiał, jak z wielkim trudem zaczyna spokojnie oddychać i znów obserwował całą gamę emocji, które wyrażały oczy.

Czego oczekiwał – tego nawet on sam nie wiedział. Jednak na pewno nie spodziewał się, że, kiedy Abbey zdoła już dojść do siebie, uda jej się w ułamku sekundy znów się na niego wściec, a także nawet zdążyć uderzyć go w twarz, zanim on zdoła się uchylić. Takie cuda to już od bardzo dawna mu się nie zdarzały…


Soundtrack:

Carrie Underwood – Good Girl


A/N: Pierwszy pocałunek Abby...
Czy aby na pewno? ;)

VeraDeDiamant